piątek, 8 stycznia 2010

ASG: T-Mac i AI wystąpią w pierwszych piątkach?


Do zakończenia głosowania na pierwsze piątki Meczu Gwiazd pozostało już tylko 9 dni. Znamy ostatnie wyniki i wydaje się, że prawdziwi kibice NBA powinni zrobić wszystko, by tego czasu nie nie zmarnować.

McGrady nadal pozostaje na drugim miejscu wśród obrońców zachodu. Jedynym wytłumaczeniem takiej popularności T-Maca, który w tym sezonie na parkiecie pojawił się tylko kilka razy i to na bardzo krótko, po czym został odsunięty od drużyny, może być „czynniki chiński”. Fani z Chin stracili swojego ulubieńca Yao Minga, dlatego głosują na kolegę z drużyny swojego idola, który w Chinach także cieszy się dużą popularnością.

Na szczęście trzeci Nash nie ma dużej straty do T-Maca, tylko kilka tysięcy głosów. Tak więc, teraz wszyscy powinni głosować na Nasha, bez względu czy są jego zwolennikami czy nie. Jeśli nie chcemy popsuć widowiska jakim jest ASG powinniśmy postarać się, by to grający na najwyższym poziomie Nash znalazł się w pierwszej piątce. Obecność McGrady'ego spowoduje, że dla jednego z gwiazdorów zasługujących na występ w Meczu po prostu zabraknie miejsca.

Na wschodzie natomiast wszystko wskazuje na to, że w pierwszej piątce zobaczymy Iversona. W odróżnieniu od T-Maca on ostatnio gra, chociaż trudno powiedzieć żeby był to poziom All-Star. AI nie zasługuje na znalezione się w gronie największych gwiazd obecnego sezonu, tak samo jak nie zasługiwał na to rok temu. Niestety Iverson ma znacznie większą przewagę nad trzecim Carterem niż T-Mac nad Nashem. Dlatego może być trudniej przegłosować Cartera, tym bardziej, że zawodnik Magic ostatnio spisuje się fatalnie i tak grając jest daleki od ASG. Tak więc chyba będzie trzeba się pogodzić z tym, że AI wybiegnie w pierwszej piątce wschodu.

W NBA powinni poważnie rozważyć zmianę systemu głosowania. Jak widać, obecny ma wiele słabości. Trzeba się zastanowić czy chcemy oglądać najlepszych zawodników czy najbardziej popularnych, bo jak widać nie zawsze jest to równoznaczne.

1 komentarz:

  1. Tylko chyba widzicie ze steve nash go dogania.

    OdpowiedzUsuń