Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clippers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clippers. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 marca 2010

Sytuacja przed offseason 2010

Trade deadline mamy już za sobą, coraz większymi krokami zbliżamy się do playoffs, co oznacza, że niedługo rozpocznie się nie tylko walka o mistrzostwo, ale także walka w offseason o wielu bardzo cennych wolnych agentów.

Kiedy ten sezon się zakończy, zacznie się jeden z najciekawszych, jeśli nie najciekawszy, okres transferowy w historii ligi. Wiele drużyn od dawna przygotowuje się na ten moment, kiedy kilku czołowych graczy ligi będzie mogło zmienić barwy klubowe. Wolnymi agentami zostaną między innymi LeBron James, Dwyane Wade, Chris Bosh, Joe Johnson, Carlos Boozer, Ray Allen, Shaquille O'Neal, Manu Ginobili, David Lee, Al Harrington, Tracy McGrady, Raymond Felton, Udonis Haslem, Luke Ridnour, Marcus Camby i Brendan Haywood. Zastrzeżonymi free agens będą chociażby Rudy Gay, Luis Scola, Travis Outlaw, Jordan Farmar, Tyrus Thomas, JJ Redick, CJ Watson i Anthony Morrow. Natomiast opcję zakończenia kontraktu i rezygnacji z ostatniego roku umowy mają Amare Stoudemire, Paul Pierce, Dirk Nowitzki i Yao Ming. Na pewno będzie ciekawie.

Oto jak przedstawia się sytuacja drużyn, które będą miały najwięcej wolnych pieniędzy w tegorocznym offseason (prognozowany salary cap na sezon 2010/11 to niespełna $54 mln):

Heat
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Beasley i Cook = $7,13 mln
Heat będą mieli najwięcej wolnych pieniędzy. Tylko 2 zawodników ma kontrakt na następny sezon. Poza tym, Heat mają opcję przedłużenia umowy z Chalmersem i Jonesm. Chalmersa mogą zatrzymać za bardzo niską cenę (nieco ponad $800 tysięcy), dlatego z pewnością wykorzystają tą możliwość. Natomiast James zarobiłby $4.6 milionów, a jako, że w tym sezonie właściwie nie gra, na pewno nie dostanie tych pieniędzy. Doliczając do ich budżetu umowy zawodników z draftu, Heat będą mogli wydać ponad $30 milionów, przede wszystkim na przedłużenie umowy z Wade'm i pozyskanie drugiego gwiazdora.

Knicks
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Curry, Gallinari, Chandler i Douglas = $17,78 mln
Jedynie Curry'ego, spośród zawodników z dużym kontraktem na sezon 2010/11, nie udało im się pozbyć, ale poza tym dokonali dobrych transferów i mają duże pole manewru. Tak samo jak Heat, są w stanie zaoferować dwa maksymalne kontrakty największym gwiazdom. Knicks nie mają w tym roku numeru w pierwszej rundzie draftu, to dla nich duża strata, ale dzięki temu mogą właściwie całą sumę swoich wolnych pieniędzy przeznaczyć na wolnych agentów.

Nets
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Harris, Yi, Lopez, Williams, Lee i Humphries (ma opcję zawodnika na $3.2 mln, którą zapewne wykorzysta) = $22,21 mln
Nets może mają mniej wolnych pieniędzy niż Knicks i Heat, ale dysponują sporą grupą perspektywicznych zawodników, co jest ich ogromnym atutem. Prawdopodobnie zatrzymają jeszcze Douglasa-Robertsa, ponieważ mają opcję przedłożenia jego kontraktu o kolejny rok za $850 tysięcy. Nie obciąży to ich budżetu, a jest to młody zawodnik, którego warto mieć u siebie. Nets mają również ogromne szanse na czołowy numer w drafcie, czyli o kilka milionów ich budżet się zwiększy. Ale poza tym, będą mieć na tyle dużo pieniędzy, by pozyskać któregoś z największych gwiazdorów i dodać do składu jeszcze kilku wartościowych graczy. A dysponując takim potencjałem młodych graczy, będzie im łatwiej przekonać wolnych agentów do wybrania właśnie ich. Nie można także zapomnieć o Prokhorovie i planach przeprowadzki na Brooklyn.

Bulls
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Deng, Hinrich, Rose, Noah, Johnson i Gibson = $31,86 mln
Bulls niestety nie udało się pozbyć kontraktu Hinricha wartego $9 milionów za przyszły sezon, dlatego ich możliwości w offseason nie będą tak duże, jak sobie wymarzyli. Jednak i tak będą mieć około $20 milionów na wydatki. Jest to wystarczająco dużo, by ściągnąć do siebie na przykład Wade'a. Do tego, mając Rose'a, Denga, Noah i Gibsona, dysponują bardzo obiecującym trzonem zespołu, który może przekonać wolnych agentów do przyłączenia się do ekipy z Chicago.

Kings
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Nocioni, Evans, Garcia, Hawes, Thompson, Casspi i Greene = $30,22 mln
Do grona zawodników z kontraktem można jeszcze dodać Landry'ego, którego Kings mogą zatrzymać na kolejny sezon za $3 miliony i trudno sobie wyobrazić, by z tej opcji zrezygnowali. Plus czołowy zawodnik z draftu i Kings powinni mieć około $18 milionów na wzmocnienia. Biorąc pod uwagę, że mają już gwiazdę, wokół której budują zespół, jest to dużo pieniędzy, by istotnie wzmocnić młody i obiecujący skład, jakim obecnie dysponują.

Wizards
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Arenas, Blatche, Thornton, Young, McGee i Ross (ma opcję zawodnika na $1.1 mln, którą może wykorzystać) = $29.18 mln
Od razu zakładam, że Howard nie zostanie w Waszyngtonie na kolejny sezon, ponieważ Wizards zrezygnują z możliwości przedłużenia jego kontraktu za ponad $10 milionów. Poza tym, mogą jeszcze zdecydować się na przedłużenie kontraktu Foye'a (przynajmniej $4.8 mln), który będzie zastrzeżonym wolnym agentem. Zatrzymując go u siebie i dodając do swojego budżetu umowę z zawodnikiem z draftu, Wizards będą mieć około $15 milionów na zakupy. Natomiast rezygnując z Foye'a, będą mogli powalczyć o któregoś z czołowych wolnych agentów.

Clippers
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Davis, Kaman, Griffin, Gordon i Jordan = $33.57 mln
Po oddaniu Thorntona i Telfaira, Clippers powiększyli swoją możliwości w nadchodzącym offseason. Na przyszły rok kontrakt ma tylko 5 zawodników (do tego będzie trzeba dodać gracza z draftu), w tym 3 młodych, obiecujących graczy z Griffinem na czele, All-Stara 2010 i doświadczonego rozgrywającego. Dlatego Clippers mają nie tylko pieniądze, ale i skład na tyle dobry, by przekonać któregoś z najlepszych wolnych agentów, że warto do nich dołączyć. Jeśli im się to nie uda, mogą przedłużyć kontrakt z Outlawem i pozyskać kilku równie przydatnych zawodników, budując silną i zbilansowaną drużynę.

Wolves
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Jefferson, Gomes, Sessions, Love, Flynn, Brewer, Hollins i Ellington = $35.15 mln
8 zawodników Wolves ma kontrakty na przyszły sezon, dlatego nie będą oni liczyć się w walce o tych najlepszych wolnych agentów. Do ich budżetu będzie trzeba doliczyć zawodnika z czołówki draftu, a także nie można wykluczyć, że Rubio zdecyduje się na grę w NBA. W tej sytuacji Wolves pozostanie około $12 milionów (bez Rubo o kilka więcej). Nie są to fundusze pozwalające im bardzo zaszaleć w offseason, ale też mogą odegrać ważną rolę na rynku i mogą ściągnąć do siebie liczącego się zawodnika.

Na końcu wspomnę jeszcze o Thunder, którzy powinni mieć około $10 milionów na wzmocnienia. Tak samo jak Wolves, oni również nie będą pierwszoplanowym graczem na rynku, ale po bardzo udanym sezonie na pewno będzie im łatwiej przekonać do siebie weteranów, którzy wzmocnią drużynę i pomogą im zrobić kolejny krok.
zdjęcia: nytimes.com

wtorek, 2 marca 2010

NBAcodziennie (79)

 
 

Najlepszy występ: Aaron Brooks
Przed wczorajszym meczem z Raptors, Rockets przegrali 7 z 9 spotkań, dlatego bardzo potrzebowali zwycięstwa. W Toyota Center wykorzystali osłabienie gości i pewnie ich pokonali. Najlepszym zawodnikiem drużyny z Houston był Brooks, który zdobył 28 punktów trafiając aż 68.8% swoich rzutów z gry. Na swoim koncie miał też 7 asyst i 5 zbiórek, a to wszystko zaliczył przez 30 minut gry i w czwartej kwarcie mógł już spokojnie odpoczywać, wiedząc, że jego drużyna zanotuje 30 zwycięstwo w sezonie. Był to 28 mecz Brooksa, w którym zdobył co najmniej 20 punktów (połowę z nich zakończył z co najmniej 25 punktami), a 15 z dorobkiem przynajmniej 7 asyst. We wcześniejszych dwóch latach gry w NBA miał łącznie tylko 11 spotkań z co najmniej 20 punktami i tylko 6 z przynajmniej 7 asystami.

Najgorszy występ: Kirk Hinrich
Bulls w meczu z Hawks byli pozbawieni kontuzjowanego Denga, do tego jeszcze Rose doznał urazu w pierwszej kwarcie. Lider drużyny z Chicago wrócił do gry, ale bez swojego drugiego strzelca, Bulls potrzebowali większego wsparcia w ataku ze strony innego zawodnika. W takiej sytuacji większą rolę powinien odegrać Hinrich, jednak Bulls nie mogli wczoraj na niego liczyć. Przez 33 minuty spędzone na parkiecie spudłował wszystkie 5 rzutów za trzy, a ostatecznie z jego 9 rzutów tylko jeden wpadł do kosza i zakończył spotkanie z 2 punktami. Był co prawda najlepszym podającym z 6 asystami, ale było to znacznie za mało. Do tego, Bulls byli 20 punktów na minusie, gdy on był na boisku.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Cavs bez Shaqa nie mieli problemu z pokonaniem Knicks. Odnotowali najwyższe zwycięstwo w sezonie mając 31 punktów więcej niż drużyna z Nowego Jorku, a w pewnym momencie ich przewaga osiągnęła nawet 49 punktów. Poza tym, pomimo że nie dysponowali klasycznym centrem, wygrali walkę na tablicach 60-31. Różnica 29 zbiórek jest najwyższą jaką osiągnęli Cavs od listopada 2005. Bardzo dobrze zagrał zastępujący Shaqa w pierwszej piątce Hickson – 17 punktów i 9 zbiórek, a także wchodzący z ławki Varejao – 14 punktów i 10 zbiórek.

W Filadelfii Magic trafili aż 15 z 23 rzutów za trzy (65.2%), 6 ich zawodników miało co najmniej 2 celne trójki. Najlepszym graczem był Nelson, który w swoich rodzinnych stronach zdobył 22 punkty i zaliczył 10 asyst.

Nowitzki zdobył 10 ze swoich 23 punktów w trzeciej kwarcie, a Terry poprowadził drużynę w czwartej, gdy miał 13 ze swoich 20 punktów. Do tego Niemiec zebrał też 13 piłek, Bulter dołożył 22 punkty i Mavs pokonali Bobcats, odnotowując 8 zwycięstwo z rzędu.

Po raz kolejny w drużynie Hornets bardzo dobrze zaprezentowali się debiutanci, niestety ich popisy nie przełożyły się na zwycięstwo ze Spurs. Thornton przez 27 minut zdobył 30 punktów. Ustanowił swój rekord kariery trafiając aż 6 razy za trzy (na 7 prób), a jego skuteczność z gry wyniosła 63.2%. Warto także dodać, że do Thorntona należało aż 20 z ostatnich 29 punktów Hornets w tym meczu. Collison natomiast zaliczył 15 asyst.

Najlepszym zawodnikiem Spurs okazał się Hill, który zdobył 23 punkty (69% z gry). Po raz 2 w ostatnich 3 meczach miał ponad 20 punktów.

Josh Smith zanotował 4 z rzędu double-double prowadząc Hawks do zwycięstwa z Bulls. Na swoim koncie miał 17 punktów i rekordowe w tym sezonie 18 zbiórek.

Blazers po pierwszej połowie meczu w Memphis przegrywali 41-53. W trzeciej kwarcie zdobyli tyle samo punktów co przez pierwsze 24 minuty spotkania (41-21), objęli prowadzenie i ostatecznie wygrali. Tym samym zakończyli 5-meczową serię wyjazdową z 4 zwycięstwami. Natomiast dla Grizzlies była to kolejna porażka we własnej hali. Ostatni raz w FedExForum gospodarze wygrali pierwszego lutego.

Raptors grali w Houston bez Bosha, a w drugiej połowie musieli radzić sobie również bez kontuzjowanego Turkoglu. W efekcie zanotowali 4 porażkę z rzędu.

Poza Brooksem, w drużynie Rockets bardzo dobrze zagrał również Martin. Zdobył 28 punktów trafiając między innymi 5 z 8 rzutów za trzy. Był to 3 kolejny mecz, w którym miał na swoim koncie przynajmniej 28 punktów.

Gordon zdobył 13 ze swoich 24 punktów w czwartej kwarcie, Davis zanotował 19 punktów i 12 asyst, Kaman i Gooden zaliczyli double-doubles i Clippers wygrali po raz 4 z rzędu przed własną publicznością.

Polish Machine
W drugim meczu z rzędu Gortat spędził na parkiecie ponad 20 minut. W spotkaniu z Sixers grał przez 24 minuty, w tym przez prawie całą drugą połowę. Wczoraj miał trochę gorsze statystki niż w starciu z Heat, ale ponownie zaprezentował się bardzo dobrze. Zdobył 6 punktów trafiając 3 z 4 rzutów z gry, zebrał 3 piłki, zaliczył też 2 bliki i 2 przechwyty. Był to drugi mecz w tym sezonie, w którym Marcin zanotował 2 przechwyty. Z Gortatem na boisku Magic byli 11 punktów na plusie, tym samym miał on najlepszy wskaźnik +/- spośród rezerwowych drużyny z Orlando.


Najlepsze akcje


Where amazing happens.

zdjęcia: yahoo.com

czwartek, 25 lutego 2010

NBAcodziennie (76)

 
Najlepszy występ: Carlos Boozer
Po pierwszej połowie meczu z Bobcats, gospodarze przygrywali w EnergySolutions Arena 11 punktami. Stratę odrobili dzięki świetnej trzeciej kwarcie, wygrywając ją 31-16. Zawdzięczają to przede wszystkim rewelacyjnej grze Boozera, który w tym czasie zdobył 14 punktów i zebrał 5 piłek. Ostatecznie silny skrzydłowy Jazz miał na swoim koncie 33 punkty (81.3% z gry) i 16 zbiórek, a jego drużyna pokonała rywali z Charlotte. Było to 5 z rzędu double-double Boozera i 18 wygrana Jazz w ostatnich 21 meczach.

Najgorszy występ: Jamal Crawford
Drugi strzelec Hawks rozegrał wczoraj najgorsze spotkanie w barwach ekipy z Atlanty. Przez 29 minut spędzonych na parkiecie zdobył ledwie jeden punkt pudłując wszystkie 7 rzutów z gry, co jest jego najniższym dorobkiem punktowym w obecnym sezonie. Ostatni raz Crawford zdobył jeden punkt i zakończył mecz bez celnego rzutu z gry na początku listopada 2008, będąc jeszcze w Knicks. Na szczęście dla drużyny z Atlanty, w ataku zastąpił go Josh Smith, który zdobył najwięcej punktów w sezonie (27), prowadząc Hawks do zwycięstwa z Wolves. Poza tym, na swoim koncie miał 10 zbiórek, 5 asyst i 2 bloki.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Dokonując transferu z Wizards, Mavs mieli nadzieję, że nowi zawodnicy pomogą im rywalizować z Lakers i Nuggets o najwyższe pozycje na zachodzie. Wczoraj mieli okazje sprawdzić swoją nową siłę, chociaż w meczu z Lakers zabrakło Butlera. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadzili rewelacyjnie grający Nowitzki i Terry. Niemiec zanotował 31 punktów i 9 zbiórek, a Jet wchodząc z ławki miał 30 punków. Dodatkowo, ta dwójka zdobyła aż 22 z ostatnich 23 punktów Mavs w tym spotkaniu.

Bryant tym razem nie był już tak skuteczny jak w Memphis i trafił tylko 39% swoich rzutów, kończąc mecz z 20 punktami. Co prawda wyprzedził Reggie'go Millera na liście najlepszych strzelców w historii ligi (Kobe jest teraz 13), ale Lakers przegrali.

Bogut zdobył 26 punktów (65% z gry), zebrał 13 piłek i zaliczył 2 bloki. Było to jego 4 z rzędu double-double i 4 z rzędu zwycięstwo Bucks. Drużyna z Milwaukee ma obecnie bilans 28-28 i zajmuje 7 miejsce na wschodzie.

Salmons zakończył starcie z Hornets z 18 punktami, tym samym w pierwszych 4 meczach w barwach Bucks za każdym razem miał ich co najmniej 15. Jest to jego najdłuższa tego typu seria w tym sezonie. Widać, że zmiana otoczenia dobrze mu służy.

Po zdobyciu 37 punktów w Cleveland, w Milwaukee Thornton miał ich 25, ale tym razem jego skuteczność z gry była znacznie niższa i wyniosła tylko 38%. Collison natomiast miał w swoim dorobku 22 punkty i 9 asyst. Wygrał bezpośrednią rywalizację z Jenningsem, który zanotował tylko 9 punktów i 4 asysty. Młody rozgrywający Hornets już od 7 spotkań za każdym razem zalicza przynajmniej 9 asyst, a 7 razy w ostatnich 8 meczach zdobył co najmniej 20 punktów.

W Houston, Howard rozpoczął mecz od 2 fauli w 23 sekundy i bardzo szybko musiał opuścić parkiet. To jednak nie przeszkodziło mu w rozegraniu kolejnego świetnego spotkania. W dalszej części nie miał już problemów z przewinieniami i poprowadził Magic do zwycięstwa. Ostatecznie zdobył 30 punktów trafiając wszystkie 11 rzutów z gry, do tego zaliczył 16 zbiórek i 3 asysty. Był to 19 mecz z rzędu, w którym Howard zanotował double-double, tym samym pobił rekord Magic należący do O'Neala.

Pod nieobecność kontuzjowanego Arizy, nowo pozyskany Martin dostał szansę gry w pierwszej piątce Rockets. Zakończył mecz z 19 punktami, ale nie był to dla niego udany występ. Spudłował pierwsze 5 rzutów z gry, a po 9 próbach miał zaledwie jeden celny, dopiero w końcówce zaczął trafiać i skończył na skuteczności wynoszącej 35.7%.

Lider Wolves, Jefferson w 4 kolejnym meczu zdobywał dokładnie 10 punktów.

3 zawodników Grizzlies zanotowało co najmniej 20 punktów i 7 zbiórek, zapewniając im zwycięstwo w Waszyngtonie (Randolph miał 22 punkty, 9 zbiórek; Gay i Gasol po 20 punktów i 7 zbiórek).

Po 2 zwycięstwach pomimo nieobecności Bosha, w 3 meczu bez swojego lidera Raptors przegrali z Blazers. Nie pomógł im świetny występ Turkoglu, który zdobył 24 punkty trafiając 8 z 9 rzutów z gry, w tym 3 na 3 za trzy.

Andre Miller w 2 meczu z rzędu imponował wszechstronnością i pomógł Blazers wygrać. Pojedynek z Nets zakończył mając 20 punktów, 7 asyst i 5 zbiórek, natomiast wczoraj przeciwko Raptors zanotował 18 punktów, 10 asyst, 7 zbiórek i 3 przechwyty. Warto dodać, że w obu spotkaniach nie miał ani jednej straty.

W meczu z Pacers, Deng zdobył 31 punktów, co jest jego rekordem sezonu, a Rose był bardzo bliski triple-double: 23 punkty, 9 zbiórek i 8 asyst.

Durant w meczu ze Spurs zdobył 21 punktów, czym zakończył swoją serię 29 spotkań z co najmniej 25 punktami.

Spurs do zwycięstwa poprowadził Ginobili, który zanotował 26 punktów i 9 zbiórek. Był to jego 3 mecz z rzędu z przynajmniej 20 punktami, a już 6 w 9 spotkaniach lutego.

Po jednym meczu przerwy, do gry wrócił Parker, ale spisywał się fatalnie. Ma problemy ze zdrowiem i nie potrafi odzyskać swojej normalnej dyspozycji. Wczoraj zdobył tylko 4 punkty i był bez asysty przez 26 minut spędzonych na boisku.

Nash zanotował 20 punktów i 13 asyst prowadząc Suns do zwycięstwa. Po raz 11 w sezonie miał na swoim koncie co najmniej 20 punktów i 10 asyst. Natomiast Suns ponownie w obecnym sezonie pokonali Sixers, tym samym po raz pierwszy od rozgrywek 2005/06 udało im się dwukrotnie wygrać z drużyną z Philly.

Wallace po raz 2 z rzędu zdobył ponad 20 punktów, ale Bobcats znowu przegrali. W Salt Lake City Wallace zanotował 27 punktów i 8 zbiórek. 20 punktów miał również pozyskany z Bulls, Thomas.

Po przegraniu 10 z 11 meczów, Clippers mają obecnie serię 3 zwycięstw. Ostatni raz udało im się wygrać 3 spotkania z rzędu na samym początku stycznia. W starciu z Pistons bardzo dobrze zaprezentował się Gooden, który po raz pierwszy wystąpił w pierwszej piątce drużyny z LA. Nowy zawodnik Clippers zdobył 20 punktów, zebrał 13 piłek i zanotował 4 asysty. Razem z Kamanem (21 punktów i 15 zbiórek) zdominowali grę podkoszową i zapewnili Clippers zwycięstwo.

Mecz Clippers z Pistons był pojedynkiem drużyny najgorzej wykonującej rzuty wolne, z trzecią najgorszą w tym elemencie. Clippers zaskoczyli trafiając aż 22 z 24 wolnych (91.7%), natomiast Pistons na 22 rzuty z linii, mieli tylko 10 celnych (45.5%). Warto dodać, że przed tym spotkaniem Hamilton trafił 51 wolnych z rzędu, wczoraj tylko 2 na 8.

Polish Hammer
Gortat wczoraj bardzo szybko pojawił się na parkiecie Toyota Center, już po 23 sekundach meczu. 2 bardzo szybkie faule Howarda, dały Marcinowi okazję do gry właściwie przez całą pierwszą kwartę. Poza tym, dostał jeszcze 2 i pół minuty w drugiej kwarcie, a potem już pozostał do końca meczu na ławce. W sumie grał przez 14 minut, co jest bardzo długim czasem, zwłaszcza, że w poprzednich 3 meczach dostał łącznie tylko 18 minut. Gortat wykorzystał swoją szansę i zaprezentował się bardzo dobrze. Zdobył 7 punktów trafiając 3 z 4 rzutów z gry, zebrał 7 piłek i zanotował jeden blok.


Najlepsze akcje


Where amazing happens.

zdjęcia: yahoo.com

wtorek, 23 lutego 2010

NBAcodziennie (74)

 
 
Najlepszy występ: Andrew Bogut
Bogut rozegrał fantastyczny mecz w Nowym Jorku, prowadząc Bucks do pewnego zwycięstwa. Lider gości zdobył 24 punkty trafiając 12 z 15 rzutów z gry (80%) i równocześnie ustanowił swój rekord sezonu zbierając aż 20 piłek. Było to jego trzecie spotkanie w karierze i pierwsze od ponad roku, które zakończył ze statystykami na poziomie 20-20. Dzięki jego bardzo skutecznej walce na tablicach, Bucks ostatecznie mieli aż 26 zbiórek więcej niż ich rywale. Poza tym, Australijczyk zaliczył też 5 bloków – w trzecim meczu z rzędu.

Najgorszy występ: Stephen Jackson
W poprzednim meczu Bobcats zdobyli tylko 88 punktów, z czego 35 należało do Jacksona, który jako jedyny dobrze radził sobie w ataku. 2 dni później, to on miał ogromne problemy z wykończeniem akcji. W Los Angeles Jackson spudłował pierwsze 8 rzutów, a w całym meczu na 16 prób miał tylko jeden celny, co dało mu fatalną skuteczność z gry wynoszącą 6.3%. W efekcie, najlepszy strzelec Bobcats po raz pierwszy od czasu przeprowadzki do Charlotte zdobył mniej niż 10 punktów – 7. Do tego, na 2 minuty przed końcem, kiedy na tablicy wyników był remis, Jackson złapał 6 faul i musiał opuścić boisko.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Odkąd Butler i Jamison zostali wytransferowani, pierwszoplanową rolę w Wizards przejął Blatche i w 4 meczach poprowadził swoją drużynę do 3 zwycięstw. Wczoraj zdobył 25 punktów (61.5% z gry) i zanotował 11 zbiórek pomagając Wizards przerwać serię 4 zwycięstw Bulls. Była to 3 kolejna wygrana drużyny z Waszyngtonu przed własną publicznością. Udało im się pokonać rywali mimo że w pierwszej kwarcie kontuzji kolana doznał Howard i nie wrócił już na parkiet. Blatche w ostatnich 4 meczach za każdym razem miał na swoim koncie co najmniej 18 punktów, a 3 razy zanotował double-double.

Knicks w przerwie meczu z Bucks świętowali 40-lecie mistrzowskiego tytułu zdobytego w 1970. Po tym wydarzeniu, przez kolejne 24 minuty gry zdobyli ledwie 26 punktów. Natomiast całe spotkanie zakończyli z dorobkiem 67 punktów. Jest to najniższa zdobycz drużyny z Nowego Jorku od ponad 2 lat. Gorzej w ataku zaprezentowali się w listopadzie 2007, kiedy Celtics pozwolili im na 59 punktów.

McGrady i House w poprzednim spotkaniu zdobyli łącznie 50 punktów ze skutecznością 58%, teraz mieli ich w sumie tylko 25 przy skuteczności 30%.

Rodriguez wyszedł w pierwszej piątce Knicks, ale zaprezentował się słabo. Przez 29 minut zanotował ledwie jedną asystę i zdobył tylko 4 punkty pudłując 6 z 8 rzutów z gry. Mógł natomiast pochwalić się rekordowym w swojej karierze osiągnięciem – 8 przechwytów.

Bucks wygrali po raz 3 z Knicks w obecnym sezonie, tym samym po raz pierwszy od rozgrywek 1990/91 udało im się wygrać wszystkie mecze z drużyną z Nowego Jorku. Warto także dodać, że Bucks w ostatnim czasie prezentują świetną grę w defensywie i odnotowując ostatnie 5 zwycięstw, za każdym razem zmuszali swoich rywali do zdobyczy niższej od 90 punktów.

Mavs wygrali po raz 4 z rzędu, odkąd ich podstawowym centrem stał się Haywood. W meczu z Pacers zdobył on 13 punktów, zebrał 20 piłek i zablokował 3 rzuty.

Johnson zanotował 28 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst prowadząc Hawks do pierwszego od 17 lat zwycięstwa w Salt Lake City. Ostatnią wygraną w Utah dał im Dominque Wilkins zdobywając 43 punkty w lutym 1993.

Po ostatnim meczu z dorobkiem na poziomie 20-20, teraz Boozer był bliski triple-double pobijając swój rekord sezonu asyst – 8, poz tym miał 12 punktów i 10 zbiórek. Jednak to nie wystarczyło, by osłabieni brakiem Williamsa i Kirilenki, Jazz mogli wygrać.


Clippers wygrali po raz 2 z rzędu. W ich barwach zadebiutowali Gooden i Outlaw. Pierwszy przez 28 minut gry zdobył 10 punktów i zaliczył 9 zbiórek. Natomiast były zawodnik Blazers pojawił się na parkiecie po raz pierwszy od ponad 3 miesięcy, przez 16 minut zdobył 10 punktów, trafiając między innymi 2 z 3 rzutów za trzy.

W LA bardzo dobrze zagrał Wallace, który zaliczył 32 punkty, 12 zbiórek, 5 asyst i 4 przechwyty.

Najlepsze akcje

Where amazing happens.

zdjęcia: yahoo.com

czwartek, 18 lutego 2010

Cavs dostali to, czego chcieli

To była przez długi czas pierwsza opcja dla Cavs, jednak ostatnio wydawało się, że ich szanse na pozyskanie Jamisona są właściwie minimalne. Prowadzili rozmowy z Pacers, Suns, Warriors, ale było wiadomo, że to właśnie wymiana z Wizards byłaby dla nich najlepsza. Ostatecznie udało się i Jamison jest w Cavs.

Na początku trzeba pochwalić GM Danny'ego Ferry'ego, który wykonać świetną pracę. W większości spekulacji transferowych mówiło się, że Cavs będą musieli oddać Hicksona, każda drużyna chciała go w zamian. Jednak w Cleveland byli bardzo niechętni temu rozwiązaniu i trudno się dziwić, bo Hickson ma dopiero 21 lat i w tym sezonie pokazuje swój duży potencjał. Finalnie Ferry dostał Jamisona, nie tracąc Hicksona - to bardzo duży plus tej wymiany. Cavs udało się włączyć w transfer Clippers, dzięki czemu oddali tylko Ilgauskasa i wybór w pierwszej rundzie draftu 2010. Jeśli Big Z po wykupieniu kontraktu z Wizards, wróci do Cleveland, koszt tej wymiany dla Cavs będzie tylko symboliczny.

Jamion jest tym zawodnikiem, jakiego Cavs bardzo chcieli, po tym jak w zeszłorocznych playoffs mieli poważne problemy z Lewisem. Teraz mają na niego odpowiedź. Jamison jest silnym skrzydłowym, który potrafi grać z dala od kosza, zdobywać dużo punktów i może rozciągać defensywę rzutami za trzy. Do tego, jest bardzo skuteczny w walce na tablicach. Jego słabością jest obrona, ale Cavs mają bardzo silną defensywę i tak samo jak Shaq potrafił się do niej wkomponować, także Jamison nie powinien mieć z tym większego problemu. Jego przyjście nie osłabi obrony Cavs, da im natomiast znacznie większe możliwości w ofensywie.

Bardzo ważny jest również profesjonalizm Jamisona. On gra dla dobra drużyny, a nie dla swoich statystyk. W ostatnich latach był pierwszoplanową postacią Wizards, teraz jego rola w Cavs będzie znacznie mniejsza, ale w swojej karierze udowodnił już, że nie ma z tym problemu. Grając w Mavs był rezerwowym i w tej roli spisywał się tak dobrze, że dostał nagrodę dla najlepszego szóstego zawodnika. Dlatego również pod tym względem jest lepszą opcją niż Stoudemire, który jest gwiazdorem i chciałby nim pozostać. Poza tym, Amare nie rozciągnie obrony rzutami z dystansu i nie najlepiej spisywał się u boku Shaqa. Dlatego pozyskanie Jamisona było w tym momencie najlepszym rozwiązaniem dla Cavs.

W perspektywie czasu ta wymiana dla Cavs może wydawać się mniej korzystna, ponieważ Jamison w tym roku skończy 34 lata, a za następne 2 sezony zarobi ponad $28 milionów. Jednak Antawn mimo upływu lat gra ciągle na bardzo wysokim poziomie, nie ma także poważnych problemów ze zdrowiem. Dlatego wydaje się, że jego forma nagle się nie załamie, w przyszłym sezonie nadal będzie grał bardzo dobrze i będzie wart dużych pieniędzy. Natomiast jeśli okaże się, że w wieku 36 lat nie jest już przydatny, będzie miał wtedy kończący się kontrakt i wytransferowanie go nie powinno być trudne.

Dodatkowo do Cleveland z Clippers trafił Telfair. W tym sezonie, będąc zmiennikiem Davisa nie spisywał się najlepiej, ale wcześniej grając w Wolves był solidnym rozgrywającym. Cavs przyda się jedynka na ławkę, zwłaszcza, że z Westem są ostatnio problemy, nigdy nie wiadomo czy będzie on gotowy do gry. Teraz będą mieć zabezpieczenie w postaci Telfaira. Jego obecność może Cavs pomóc, na pewno nie zaszkodzi.


Dla Wizards ta wymiana to kolejny element totalnej przebudowy. W tym momencie nie ma już nikogo z trójki gwiazd, która przez ostatnie lata była wizytówką drużyny z Waszyngtonu. Butler i Jamison zostali oddani, a zawieszony Arenas najprawdopodobniej nie zagra już w barwach Wizards.

W zamian za Jamisona i Goodena (zamiast negocjować z nim wykupienie kontraktu, udało im się go pozbyć), Wizards dostali kończące się kontrakty Ilgauskasa ($11.5 mln) i Skinnera ($1.3 mln), a także młodego Thorntona i pick w pierwszej rundzie draftu.

Kontrakt Ilgauskasa najprawdopodobniej wykupią i będzie mógł on albo wrócić do Cavs albo dołączyć do innej drużyny walczącej o tytuł. Natomiast Thorntona dostali zamiast Hicksona. Wizards poza cięciami kosztów, chcieli także młodego zawodnika, który przyda im się w przebudowywanej drużynie i go dostali.

Dla Thorntona jest to dopiero trzeci rok gry w NBA, ale zamiast robić szybkie postępy, w tym sezonie gra znacznie gorzej niż rok temu. Jednak nie powinno się go przekreślać, może on jeszcze zrealizować swój duży talent, który bez wątpienia ma. Jako drugoroczniak prezentował się bardzo dobrze zdobywając prawie 17 punktów i zbierając 5 piłek. Przenosiny do Waszyngtonu są dla niego szansą na dłuższą grę i okazją do „rozwinięcia skrzydeł”.

Clippers chcieli pozbyć się Thorntona i Telfaira, ponieważ grali oni poniżej oczekiwań i w LA nie wiązano z nimi przyszłości, a obaj mają kontrakty na jeszcze jeden sezon. Dzięki tej wymianie Clippers w przyszłym roku zaoszczędzą ponad $5 milionów, które w offseason będą mogli wykorzystać na pozyskanie wzmocnień. W zamian dostali kończący się kontrakt Goodena, który z pewnością wykupią.

zdjęcie: espn.com

środa, 17 lutego 2010

Camby w Portland, Outlaw i Blake w LA

Blazers mimo że mają poważne problemy z kontuzjami, nie zamierzają się poddawać i nadal wierzą, że ten sezon może jeszcze dla nich zakończyć się dobrym wynikiem. Ich celem jest lepszy rezultat niż rok temu, czyli druga runda playoffs. Jednak, aby w fazie posezonowej odegrać istotną rolę nie wystarczą popisy Roy'a i zespołowa gra wszystkich zawodników, jeśli Balzers nie mieliby centra. Po stracie Odena i Przybilli w Portland długo szukano środkowego, który mógłby ich zastąpić. I tak radzą sobie nadzwyczaj dobrze z 37-letnim Howardem, ale na playoffs to na pewno nie wystarczy. Ostatecznie udało im się dojść do porozumienia z Clippers i Blazers dostali chyba najlepszego, możliwego do zdobycia w tym momencie, środkowego.

Camby ma co prawda już 35 lat, ale jest drugim najlepszym zbierającym ligi i szóstym pod względem bloków. Dla drużyny, która obecnej jest czwartą najgorzej zbierającą i blokującą w NBA, to ogromne wzmocnienie. Tak samo jak dwójka ich kontuzjowanych centrów, także Camby jest przede wszystkim defensorem, dlatego nie powinno być problemu z wkomponowaniem go do zespołu. Szybką aklimatyzacja powinien ułatwić również Miller, z którym Camby grał przez ponad 3 sezony w Denver. Do tego Marcus jest zawodnikiem potrafiącym dzielić się piłką, odgrywać do partnerów znajdujących się na wolnych pozycjach, co również bardzo pasuje do zespołowo grających Blazers.

Bardzo ważny jest również fakt, że kontrakt Camby'ego kończy się po tym sezonie. Blazers mają w swoim składzie dwóch bardzo dobrych środkowych i gdy wrócą oni do gry w przyszłorocznych rozgrywkach, Camby będzie zbędny. Jest on im potrzebny w tym momencie, aby pomóc w ostatecznej walce o playoffs. A w offseason Blazers będą mieć wolne pieniądze na wzmocnienia.

W zamian Blazers wysłali do LA Blake'a i Outlawa, co nie było dla nich wysoką ceną za środkowego. Od dłuższego czasu było wiadomo, że duet Blake – Miller nie funkcjonuje tak jak oczekiwano i Blazers szukali możliwości oddania któregoś z nich. Jako, że Miller ma większe doświadczenie i dopiero co przyszedł do Portland, padło na Blake'a. Natomiast bez Outlawa i tak grają już prawie przez prawie cały sezon, ponieważ na początku rozgrywek doznał on kontuzji. Dodatkowo, Outlaw po tym sezonie najprawdopodobniej odszedłby do innej drużyny, ponieważ Blazers mają zbyt dużo zawodników na pozycję niskiego skrzydłowego.

Dla drużyny z Portland ta wymiana jest bardzo korzystna, ale patrząc na nią ze strony Clippers może się ona wydawać dość dziwna. Oddali Camy'ego, jednego ze swoich najlepszych zawodników, w zamian za dwóch graczy, którzy mają kontrakty ważne tylko do końca tego sezonu, a jeden z nich z powodu kontuzji nie gra od połowy listopada.

Warto także przypomnieć, że Camby już jakiś czas temu oficjalnie powiedział, że nie chce odchodzić z Clippers, że chce podpisać po tym sezonie z nimi nowy kontrakt i w tym klubie zakończyć swoją karierę. W LA był bardzo ważną postacią, nie tylko na boisku, ale i w szatni. Dlatego zrozumiałe jest jego zdziwienie i początkowe niezadowolenie z wymiany. Clippers widocznie uznali, że i tak nie mają zamiaru zatrzymywać go u siebie na dłużej, albo mają nadzieję, że mimo wszystko Camby w wakacje wróci do LA i podpisze z nimi nową umowę. W tym momencie jego odejście to przede wszystkim szansa na dłuższą grę na młodego Jordana. Już w meczu z Blazers pokazał się z bardzo dobrej strony, wchodząc z ławki zaliczył 14 punktów, 11 zbiórek i 3 bloki.

Clippers już spisali ten sezon na straty i rozpoczęli przygotowania do offseason, by za rok powalczyć w końcu o playoffs. W takiej sytuacji w wymianach przeważnie chce się pozyskać albo kończące się kontrakty, by po sezonie mieć więcej wolnych pieniędzy, albo młodych zawodników lub wybory w drafcie, co wzmocni drużynę w przyszłości. Na pierwszej opcji Clippers nie zależało, bo Camby ma umowę do końca tego sezonu. Trudno też mówić o perspektywach na przyszłość, skoro zawodnicy, których dostali w offseason będą wolnymi agentami i mogą odejść. Ale nie zmienia to faktu, że dwójka z Blazers może im się przydać.

Clippers mają problem z trójką, poza Butlerem mają na tę pozycję jeszcze Thorntona, ale on gra poniżej oczekiwań i Dunleavy szuka transferu, by się go pozbyć. Dlatego Outlaw może być zawodnikiem, jakiego potrzebują. Bardzo dobry skrzydłowy, atletyczny, potrafiący zdobywać punkty i skutecznie bronić, a do tego ma tylko 25 lat, mimo już 6-letniego doświadczenia w NBA. Clippers chcą go sprawdzić w tym sezonie i jeśli się sprawdzi, wierzą, że uda im się przekonać go do pozostania w LA na dłużej.

Blake także przyda się Clippers ponieważ Telfair jest obecnie kontuzjowany, a na ławce na pozycję rozgrywającego jest tylko młody Brown. Poza tym, Telfaira również próbują wytransferować, dlatego tym bardziej zawodnik na jedynkę jest im potrzebny. Wobec Balke'a Clippers nie mają większych planów, ale niewykluczone, że będzie on bardzo dobrze spisywał się jako zmiennik dla Davisa i także będą starać się podpisać z nim nowy kontrakt w offseason.

Znając Clippers, ich nieudolność do stworzenia silnej drużyny, można było oczekiwać, że oddanie Camby'ego nie będzie wiązało się ze znaczącymi wzmocnieniami. Ale jeśli to pomoże im zatrzymać u siebie Outlawa na dłużej, może było warto dokonać właśnie takiego transferu...
zdjęcia: yahoo.com

sobota, 13 lutego 2010

ASG: pierwszy zawodnik Bobcats i brak przedstawiciela Pistons

W tegorocznym All-Star Game zobaczymy aż 9 zawdników, którzy po raz pierwszy wystąpią w tego typu meczu. Dodatkowo w tym roku będziemy mieli sporo graczy z drużyn, które przez ostatnia lata nie miały swoich przedstawicieli wśród największych gwiazd.

Bobcats – Gerald Wallace
Dopiero po raz pierwszy w historii zawodnik Bobcats zagra w ASG, a jest to 6 sezon tej drużyny w NBA. Natomiast miasto Charlotte na przedstawiciela swojej drużyny w Meczu Gwiazd czekało od 2002, kiedy Baron Davis wystąpił w Filadelfii jeszcze jako gracz Charlotte Hornets.

Bulls – Derrick Rose
W Chicago bardzo długo czekali, by ponownie zobaczyć swojego zawodnika w ASG. Ostatnim był oczywiście Jordan w 1998. Kolejne 10 Meczów odbyło się bez udziału reprezentanta Bulls.

Knicks – David Lee
Już wydawało się, że będzie to kolejny ASG bez zawodnika Knicks, ale dzięki kontuzji Iversona i decyzji Sterna, w Dallas zagra Lee. Będzie pierwszym przedstawicielem drużyny z Nowego Jorku od 2001, kiedy w Meczu Gwiazd wystąpili Allan Houston i Latrell Sprewell.

Clippers – Chris Kaman
Kaman w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze i załgiwał na powołanie do gronia gwiazd, chociaż słabe wyniki Clippers sprawiły, że tak samo jak Lee, dostał się do ASG dopiero jako zmiennik kontuzjowanego Roy'a. Clippers ostatni raz mieli swojego gracza w Meczu Gwiazd w 2006 i był to Elton Brand. Warto dodać, że od początku lat 90-tych Kaman jest dopiero trzecim All-Starem Clippers (pozostali to Brand i Manning, obaj dwukrotnie grali w ASG).

Grizzlies – Zach Randolph
Randolph jest drugim zawodnikiem w historii Grizzlies, który wystąpi w All-Star Game. Wcześniej udało się to Pau Gasolowi i to tylko raz, w 2006.

Sixers – Allen Iverson
Co prawda nie zagra on z powodu kontuzji, ale został wybrany do ASG. Od czasu odejścia Iversona z Philly żaden zawodnik Sixers nie dostąpił tego zaszczytu. Dlatego od 2006 nie mieli swojego reprezentanta w Meczu Gwiazd.

Thunder – Kevin Durant
Durant jest pierwszym zawodnikiem w historii, który zagra w ASG jako przedstawiciel Thunder. Ale kontynuują oni historię Sonics i ostatnim graczem z tego klubu, który wystąpił w Meczu Gwiazd był Ray Allen w 2007.


W związku z tym, że na boisku w Dallas zobaczymy aż tylu zawodników z drużyn, które nie miały w ostatnich latach swoich graczy w ASG, jest także kilka zespołów, które po raz pierwszy od dawna nie będą reprezentowane w Meczu Gwiazd.

Pistons
Rok temu w Phoenix ich barwy reprezentował Iverson. Był to 13 All-Star Game z rzędu, w którym zagrał zawodnik Pistons (w sumie było ich 8). Od 1982 tylko w 1995 drużyna z Detroit nie miała swojego przedstawiciela i w tym roku też go zabraknie.

Nets
W poprzednim sezonie mimo nie najlepszego wyniku drużyny, do ASG został wybrany rewelacyjnie grający Harris, był to 9 z rzędu Mecz Gwiazd z zawodnikiem Nets. Teraz na poziomie All-Star gra Lopez, jednak fatalny wynik zespołu uniemożliwił mu powołanie.

Rockets
Gdyby nie kontuzja Yao, ponownie miałby on pewną pozycję w pierwszej piątce zachodu. Jednak w obecnej sytuacji Rockets nie mają swojego przedstawiciela w Dallas, tym samym została przerwana seria 8 kolejnych Meczów Gwiazd z udziałem zawodnika z Houston.


Obecnie najdłuższą serię występów swoich zawodników w ASG mają Lakers, to będzie 13 Mecz z rzędu z ich udziałem. Przedstawiciel Spurs pojawi się po raz 12 z rzędu, a Mavs po raz 11.

Natomiast najdłużej na występ swojego gracza w ASG czekają Warriors. W tym roku spore szanse na zastąpienie Bryanta miał Ellis i może gdyby nie kontuzja kolana, Stern wybrałby jego zamiast Kidda. Ostatni raz drużynę z Golden State reprezentował Sprewell w 1997. Kings i Bucks od 2004 nie mili swojego zawodnika w Meczu Gwiazd.

zdjęcia: yahoo.com, nba.com

piątek, 5 lutego 2010

Dunleavy nie jest już trenerem Clippers

Dunleavy bardzo długo utrzymywał się na stanowisku head coacha Clippers. Dzielił tę funkcję z funkcją generalnego managera i wydawało się, że jest nie do ruszenia. Ostatecznie nie został zwolniony, ale sam zrezygnował. Naciski ze strony właściciela Donalda Sterlinga były już zbyt duże, by mógł pozostać na ławce trenerskiej. Gdyby sam nie ustąpił, zapewne w końcu zostałby zwolniony. Już na samym początku sezonu, kiedy Clippers przegrali pierwsze 4 mecze, Sterling podobno zastanawiał się nad zmianą trenera. Ostatnie porażki z najgorszymi w lidze Nets i Wolves (łącznie różnicą 30 punktów) przelały czarę goryczy.

Jeszcze nikt w historii nie był tak długo trenerem Clippers jak Dunleavy. Obecny sezon jest, a właściwie był jego siódmym w tej roli. Jednak już od dłuższego czasu jego praca nie przynosiła oczekiwanych efektów.

W sezonie 2005/06 Clippers po długich latach nieobecności w fazie posezonowej wreszcie zagrali w playoffs i przebili się nawet do drugiej rudny, gdzie ulegli Suns dopiero po 7 meczach. Ale od tego czasu zamiast iść do przodu, ponownie utknęli na dnie zachodu. W sezonie 2006/07 nie udało im się już powtórzyć sukcesu z poprzedniego roku, mimo że utrzymali większość składu. W kolejnym sezonie prawie całe rozgrywki stracił Brand, a Clippers przestali się liczyć na zachodzie. Przed poprzednim sezonem pozyskano Davisa, Camby'ego, w trakcie rozgrywek dodano do nich Randolpha i skończyło się na 19 zwycięstwach. Oczywiście było to w dużej mierze związane z plagą kontuzji, ale i tak był to fatalny wynik.

W tym roku miało być lepiej. Clippers dostali pierwszy numer draftu i z Griffinem mieli ponownie włączyć się do walki o playoffs. Niestety kontuzja wyeliminowała Griffina z gry na cały sezon.  Jednak poza nim, pozostali zawodnicy nie mają poważnych problemów zdrowotnych, kilka spotkań opuścili Kaman i Gordon, ale takie sytuacje zdarzają się w każdej drużynie. A przecież wyżej w tabeli są Rockets bez Yao, Blazers zdziesiątkowani przez kontuzje czy Hornets, którzy teraz muszą radzić sobie bez Paula. Dunleavy w większości meczów miał do dyspozycji swoich najważniejszych zawodników, ale nie potrafił stworzyć z nich silnego zespołu. Clippers mają potencjał i możliwości kadrowe na znacznie lepszy wynik niż 21 zwycięstw w 49 meczach. W ich składzie jest sporo naprawdę dobrych zawodników: Davis, Kaman (najlepszy sezon w karierze), Camby, młodzi Gordon i Thornton. Dunleavy po raz kolejny zwiódł. Już dawno powinien odejść, dlatego dobrze dla Clippers, że w końcu nadszedł ten moment.

Oczywiście w tym momencie zastąpienie go dotychczasowym asystentem Kimem Hughesem nie sprawi, że Clippers włączą się do walki o pierwszą ósemkę, ale z Dunleavy'm także nie mieli na to szans.

Teraz Dunleavy zajmie się jedynie pracą w roli GM'a. Biorąc pod uwagę, że ten sezon Clippers mają już stracony, bardzo prawdopodobne jest, że wytransferowany zostanie Camby. Ma on kończący się kontrakt, poza tym jest wartościowym graczem, którego chciałoby mieć sporo drużyn, dlatego będzie można sporo zyskać na jego oddaniu.

Wszystkim fanom drugiej drużyny z LA przychodzi po raz kolejny czekać na następny sezon w nadziei, że będzie on lepszy. Z Griffinem w składzie, Clippers powinni odbić się od dna, ale czy tak  będzie? Zobaczymy.

Przykład z Dunleavy'ego powinien wziąć teraz Don Nelson i także opuścić ławkę trenerską dla dobra Warriors.
zdjęcie: latimesblogs.latimes.com

czwartek, 14 stycznia 2010

Kolejny numer 1 poza grą


Ostatnio pojawiało się coraz więcej informacji o nadchodzącym debiucie Griffina w NBA. Kontuzja w meczu przed sezonowym wykluczała go z gry, ale już pod koniec stycznia mieliśmy zobaczyć Blake'a na parkiecie. Clippers ostatnio prezentują dobrą formę wygrywając 5 z 8 spotkań i z niecierpliwością czekali na swojego młodego gwiazdora, z którym mogliby zacząć poważnie myśleć o włączeniu się do walki o playoffs. Niestety. Wczoraj okazało się, że Griffin zadebiutuje dopiero w przyszły sezonie. Testy sprawdzające stan jego kolana, miały dać mu otwartą drogę do powrotu, a okazało się, że będzie musiał poddać się operacji. Rehabilitacja potrwa 4-6 miesięcy. Tym samym, Griffin jest drugim numerem jeden w ciągu trzech lat, który traci pierwszy sezon z powodu poważnej kontuzji.
Klątwa Clippers trwa. Oni zawsze mieli pecha, a ich młode gwiazdy pozyskiwane w draftach albo borykały się z kontuzjami, albo nie były gotowe na grę na poziomie NBA.
Draft 2005, numer 12 Yaroslav Korolev – pomyłka, przez 2 lata wystąpił tylko w 34 meczach i został zwolniony. Obecnie gra w D-League.
Draft 2004, numer 4 Shaun Livingston – miał być graczem na miarę Magica Johnsona. Kiedy w trzecim roku gry stawał się coraz ważniejszą postacią Clippers, doznał poważnej kontuzji kolana. Stracił cały sezon 2007/08, a przez następne dwa lata zdołał wystąpić tylko w 24 meczach.
Draft 2002, numer 8 Chris Wilcox – przeceniony w dniu draftu.
Draft 200, numer 3 Darius Miles – niespełniony talent, poważnej kontuzji doznał już nie będąc w Clippers.
Draft 1998, numer 1 Michael Olowokandi – jeden z najgorszych numerów jeden w historii. Wieka pomyłka.
Draft 1988, numer 1 Danny Manning – w debiutanckim sezonie z powodu kontuzji kolana rozegrał tylko 26 spotkań, potem było już znacznie lepiej, ale gdy odszedł z Clippers jego kariera została zdominowana przez problemy zdrowotne.

Teraz Evans może być spokojny o nagrodę ROY. A nam pozostało oglądanie akcji Griffina z preseason:

środa, 13 stycznia 2010

NBAcodziennie (47)


 

Rekordowy mecz Jacksona
Zdobywając 43 punkty Jackson pobił swój rekord kariery ustanowiony prawie 6 lat temu (42 punkty) i zapewnił Bobcats zwycięstwo nad Rockets. Jest to równocześnie najlepszy indywidualny występ strzelecki w historii klubu z Charlotte. Jackson w tym meczu był nie do zatrzymania. Już 15 punktów zaliczył w pierwszej kwarcie, a w czwartej miał ich 16, o jeden mniej niż cała drużyna rywali. Ostatnie 12 minut gry gospodarze rozpoczynali ze stratą do Rockets, ale dzięki Jacksonowi, który zdobył pierwsze 9 punktów dla Bobcats, odrobili ją i objęli prowadzenie. Ostatecznie S-Jax trafił aż 68.2% swoich rzutów z gry, w tym 3 na 5 za trzy, a na linii rzutów wolnych pomylił się tylko raz na 11 prób. Poza tym, na swoim koncie miał 8 zbiórek, 3 asysty i 3 przechwyty.

Tym występem Jackson ponownie potwierdził, że władze Bobcats dokonały świetnej decyzji dokonując transferu i ściągnięcie go do siebie. To w dużej mierze dzięki niemu mają obecnie tylko 2 porażki więcej niż zwycięstwa i niedługo mogą osiągnąć dodatni bilans. Biorąc pod uwagę tylko 27 meczów, w których grał Jackson, po wczorajszym zwycięstwie Bobcats są na plusie: 14-13. Jackson idealnie wkomponował się do zespołu, prezentuje bardzo dobrą grę i wreszcie w Charlotte jest zawodnik potrafiący zdobywać po 20 punktów w kolejnych spotkaniach – tego im bardzo brakowało. Przez te 27 spotkań w barwach Bobcats za każdym razem miał na swoim koncie co najmniej 10 punktów, z czego 16 razy zdobywał ich ponad 20. Jego średnie od momentu przenosin do Północnej Karoliny wynoszą:
21.1 punktów (41%)/ 5.1 zbiórek/ 3.3 asysty/ 1.6 przechwytów

Seria porażek Pistons przerwana
Pistons w końcu wygrali przerywając serię 13 niepowodzeń. Co prawda udało im się to z pogrążonymi w chaosie Wizards, ale nieważne z kim, najważniejsze jest zwycięstwo i koniec porażek.

Kluczowa okazała się druga kwarta, którą goście z Detroit wygrali 27-11, a zawodnicy gospodarzy spudłowali wtedy aż 17 z 21 rzutów. Najlepszym graczem Pistons był Villanueva, zdobył 23 punkty trafiając między innymi 5 z 6 rzutów za trzy. Bardzo dobrze zagrał również Stuckey ustanawiając swój rekord sezonu asyst – 11, do tego odnotował drugie double-double w obecnych rozgrywkach mając także 19 punktów, dołożył jeszcze 6 zbiórek.

W Wizards po raz kolejny pierwszoplanową postacią był Jamison. Już w 5 meczu z rzędu zdobył przynajmniej 26 punktów, ale to nie wystarczyło, by jego drużyna mogła wygrać. Tym razem Jamison zaliczył 31 punktów i 10 zbiórek. Wyróżniał się także Foye, zdobył 20 punktów i zanotował 10 asyst. Był to jego 3 kolejny mecz, w którym miał co najmniej 20 punktów i pierwsze double-double w sezonie. Gospodarze nie mogli jednak liczyć na swoich rezerwowych, podczas gdy zawodnicy z ławki Pistons prowadzeni przez Villanuevę zdobyli 36 punktów, zmiennicy Wizards mieli ich zaledwie 10.


Alarm przeciwpożarowy pomógł Grizzlies
W drugiej kwarcie Grizzlies przegrywali już 18 punktami, potem zmniejszyli przewagę rywali, ale pod koniec trzeciej kwarty nadal mieli znaczącą stratę 13 punktów do Clippers. W tym momencie w hali FedEx Forum włączył się alarm przeciwpożarowy i mecz trzeba było przerwać. Halę ewakuowano i dopiero po 36 minutach, gdy okazało się, że to tylko pękła rura, zawodnicy mogli wrócić na parkiet i dokończyć spotkanie. Ta długa przerwa bardzo pomogła gospodarzom, natomiast zupełnie wybiła z uderzenia zawodników Clippers. W rezultacie, w czwartej kwarcie dominowali Grizzlies. Wygrali tą część 25-12 i to oni ostatecznie mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Wszyscy zawodnicy pierwszej piątki Grizzlies zdobyli ponad 10 punktów, w tym 3 z nich miało przynajmniej 20. Po 24 zaliczyli Gay i Gasol. Hiszpan na swoim koncie miał także 15 zbiórek i 2 bloki. Randolph zanotował 20 punktów i 9 zbiórek.

Clippers nie pomógł fantastyczny występ Davisa, który zaliczył pierwsze w sezonie i swoje 10 w karierze triple-double. Mecz zakończył z dorobkiem 27 punktów, 12 asyst, 12 zbiórek, a do tego 5 przechwytów. Było to pierwsze triple-double zawodnika Clippers od 6 lat, kiedy dokonał tego Brand w styczniu 2004. Drużyna z LA w Memphis była osłabiena brakiem Kamana, chociaż bardzo dobrze zastąpił go Jordan, który zakończył spotkanie z 23 punktami i 7 zbiórkami. Natomiast w drugiej połowie na parkiecie nie pojawiał się Camby mający problemy z żołądkiem. Tym samym seria 4 zwycięstw Clippers została zakończona.

Spurs vs. Lakers
To miał być bardzo ciekawy pojedynek na szczycie, ale ostatecznie byliśmy świadkami jednostronnego popisu drużyny z San Antonio. Spurs pod koniec pierwszej kwarty objęli prowadzenie i już go nie oddali, systematycznie powiększając swoją przewagę nad rywalami. W ekipie gospodarzy bardzo dobre spotkanie rozegrali Duncan (25 punktów, 11 zbiórek i 4 bloki) i Parker (22 punkty i 6 asyst).

Goście z LA mieli problemy ze zdrowiem. W piątym kolejnym meczu musieli radzić sobie bez Gasola, w trackie meczu urazu palca doznał Artest, a Bryant musiał w ostatnich sekundach trzeciej kwarty opuścić parkiet z powodu kontuzji pleców. Przed czwartą kwartą Spurs mieli już dwucyfrową przewagę, a bez Kobe'go w ostatniej części Lakers nie byli w stanie odrobić tej straty i nawiązać walki. Ich najlepszym zawodnikiem był Bynum mający 23 punkty i 8 zbiórek.
To już 4 z rzędu porażka Lakers na wyjeździe.

Howard dominuje w Sacramento
Po serii porażek, Magic wracają do wygrywania. W sobotę rozbili Hawks, a teraz nie dali szans Kings, dobrze rozpoczynając serię wyjazdową po zachodzie. Rozegrali fantastyczną czwartą kwartą, którą wygrali 33-10, co pomogło im drugi raz z rzędu pokonać rywali różnicą ponad 20 punktów.

Najlepszym zawodnikiem spotkania był Howard, który już w pierwszej kwarcie zaliczył 13 punktów, a w czwartej pomógł Magic zdominować rywali dokładając 9 punktów do swojego dorobku. Ostatecznie na swoim koncie miał 30 punków, 16 zbiórek, 5 asyst i 3 bloki. Pozostali zwodnicy pierwszej piątki gości nie imponowali, ale Magic mogli liczyć na swoją ławkę. Świetną zmianę dało ich trzech rezerwowych: Pietrus 18 punktów i 10 zbiórek, Williams 12 punktów i 6 asyst, Anderson 12 punktów i 5 zbiórek. Jedynie Gortat ze zmienników, którzy pojawili się na parkiecie, nie zdobył ponad 10 punktów. Miał ich tylko 2, do tego dołożył tyle samo zbiórek, a na parkiecie spędził niecałe 7 minut. W sumie rezerwowi Magic zdobyli 44 punkty ze skutecznością 64.3%, zebrali 18 piłek i zaliczyli 8 asyst.

W drużynie Kings słabo zagrał ich młody gwiazdor. Evans w pierwszej połowie spudłował aż 9 ze swoich 10 rzutów. Potem było trochę lepiej i cały mecz zakończył z 18 punktami. Warto także odnotować double-double Casspi'ego, 11 punktów i 11 zbiórek.

Najlepsze akcje

środa, 19 sierpnia 2009

Offseason 2009 - kto zyskał, kto stracił cz.2


Druga część podsumowania dotychczasowych ruchów transferowych. Kto najbardziej skorzystał w tegorocznym offseason, a kto stracił?

NA PLUS

Celtics
W najbliższym sezonem Celtics pod koszem będą jedną z najsilniejszych drużyn. Już duet Garnett-Perkins sprawiał rywalom sporo kłopotów, a teraz drużyna z Bostonu będzie miała dla zawodników pierwszej piątki silne wsparcie z ławki ze strony Wallace'a i Davisa. Big Baby długo musiał czekać na nowy kontrakt, wydawało się już, że jego czas w Bostonie dobiegł końca i zmieni on barwy klubowe, ale ostatecznie władzom klubu udało się go zatrzymać. Jeśli w nadchodzącym sezon będzie on w takiej formie jaką prezentował w ostatnich playoffs, Celtics będą mieli naprawdę silną ławkę. Poza tym, do drużyny dołączył również Shelden Williams. Jest on niespełnionym talentem draftu 2006, gdzie Hawks wybrali go z bardzo wysokim piątym numerem. Niestety przez trzy sezony gry w NBA nie stał się nawet dobrym zawodnikiem pierwszej piątki. Jako piątka w drafcie był totalnym niewypałem, jednak jako piąta opcja pod kosz dla Celtics może okazać się przydatny, zwłaszcza gdy któryś z pozostałych wysokich będzie kontuzjowany. Do pełni szczęścia w tym offseason brakuje im jeszcze tylko pozyskania Danielsa z Pacers.

Cavs

Po wcześniejszych ruchach transferowych skład Cavs jest bardzo silny właściwie na każdej pozycji i jedyne co jeszcze mógł zrobić GM Cavs to znalezienie odpowiedniego zmiennika na czwórkę. Danny Ferry postawił na Leona Powe'a. Rozgrywał on świetny sezon w Celtics, ale pod koniec nabawił się poważnej kontuzji. Jeszcze przed playoffs 2009 wydawało się, że Powe będzie jednym z najbardziej rozchwytywanych wolnych agentów na pozycję PF. Niestety fakt, że do gry wróci dopiero w połowie przyszłego sezonu sprawił, że nawet Celtics nie byli zainteresowani podpisaniem z nim nowej umowy. Natomiast dla Cavs ściągnięcie Powe'a do siebie nie jest dużym ryzykiem, a mogą zyskać świetnego rezerwowego, jeśli wróci on do formy. Pod koszem w Cleveland są O'Neala, Ilgauskasa i Varejao, z tą trójką spokojnie mogą grać przez pół sezonu i dominować w lidze. Powe przyda im się na playoffs, swoją wartość w najważniejszych meczach pokazał już podczas finałów 2008. Natomiast jeśli okazałoby się, że jego problemy zdrowotne nie pozwalają mu na grę na wysokim poziomie, Cavs mogą rozwiązać z nim umowę w przyszłym roku. Lepszego wsparcia pod kosz i tak już nie znajdą, dlatego opłacało im się zaryzykować, bo mogą zyskać naprawdę dużo.

Lakers
Negocjacje pomiędzy Lakers i Odomem trwały dość długo. Pojawiały się już plotki, że rozmowy między nimi zostały zerwane, że Odom zdecyduje się dołączyć do Wade'a i wróci do Miami. Ostatecznie jednak Lakers zatrzymali u siebie Odoma i ze spokojem mogą myśleć o obronie tytułu.

Raptors
Colangelo, po wcześniejszym słabszym roku transferowym, w obecnym offseason wrócił do gry i ponownie buduje w Toronto ciekawy zespół. Po tym jak pozyskał Turkoglu, postarał się by czołowi zawodnicy drużyny mieli solidne wsparcie z ławki. Dzięki ostatnim ruchom transferowym, w Toronto zebrano grupę dobrych zawodników, którzy powinni pomóc Boshowi wrócić do playoffs. Na miejsce Parkera, Raptors mają obecnie Wrighta i Belinelli'ego. Dla obu poprzedni sezon był najlepszy w ich karierach i utrzymując wysoką formę powinni istotnie pomóc swojej nowej drużynie. Zwłaszcza Belinelli wydaje się świetnym wzmocnieniem, jest on fantastycznym strzelcem i w ubiegłym roku nie raz to udowadniał. Na pewno jego rzuty za trzy bardzo przydadzą się do rozciągania obrony, poza tym powinien być on znacznie skuteczniejszy niż Kapono, który poza konkursami nie imponował zza linii. Raptors wzmocnili się także pod koszem, do pozyskanego już przed draftem Evansa dołączyli doświadczony Nesterovic, który grał już w Toronto i znacznie młodszy Amir Johnson. Tak więc, wszystko wskazuje na to, że duet Bosh-Bargnani będzie miał solidne wsparcie z ławki i odpowiednich partnerów by powalczyć o wysoką pozycję na wschodzie.

Bucks
Bucks w te wakacje są bardzo aktywni i dokonali już sporo transferów. Wzmocnili ich przede wszystkim zawodnicy międzynarodowi. Z Toronto pozyskali w ramach wymiany Ukica, który był ostatnio bardzo skuteczny w starciach z Polakami i wracającego do NBA po roku przerwy Delfino. Poza tym, udało im się również przekonać do powrotu do ich drużyny gwiazdora reprezentacji Turcji, Ilyasovę, który grał już w Milwaukee w sezonie 2006/07. Wzmocnili się także pod koszem ściągając do siebie Warricka. Jest to bardzo dobry zawodnik na pozycję silnego skrzydłowego, którego w Memphis nie chciano, mimo że w zeszłym sezonie był ich najlepszym rezerwowym. Talent i możliwości Warricka w Grizzlies nie zostały w pełni wykorzystane, jeśli uda się je wykorzystać w Bucks, będzie on bardzo istotnym zawodnikiem tej drużyny w nadchodzącym sezonie.

Clippers
Clippers rok temu wzmacniali się wierząc, że będą walczyć o wysoką pozycję w tabeli zachodu. Jednak w dużej mierze przez kontuzje był to dla nich fatalny sezonu, który zakończyli na dnie tabeli. Teraz, po pozyskaniu z pierwszym numerem w drafcie Griffina, w LA ponownie uwierzono, że Clippers mogą wygrywać. Dunleavy postarał się przede wszystkim by jego podstawowi zawodnicy mieli solidnych zmienników i w przypadku kolejnej kontuzji nie było już problemu z zastąpieniem ich. Przede wszystkim pozyskał Butlera z Hornets właściwie za darmo. Butler bardzo dobrze spisywał się w minionym sezonie, który był dla niego najlepszym w karierze, będąc przez większość czasu zawodnikiem pierwszej piątki. W LA na miejsce w wyjściowym składzie raczej nie może liczyć, ale powinien być czołowym zmiennikiem Clippers. Jego najsilniejszą bronią są oczywiście rzuty za trzy, które będą bardzo ważne by rozciągać obronę rywali i robić miejsce pod koszem dla wysokich zawodników. Poza tym, w ramach wymiany z Wolves do LA trafili Telfair i Smith. Pierwszy z nich będzie solidnym zmiennikiem dla Davsia, a tego typu gracza bardzo brakowało w minionych rozgrywkach. Smith natomiast to przydatny zmiennik na czwórkę. Tak więc, dzięki tym trzem zawodnikom ławka Clippers istotnie się wzmocniła i w najbliższym sezonie Clippers powinni mieć sporo pożytku ze swoich nowych rezerwowych.

Okafor
Kiedy nowo powstali Bobcats w drafcie 2004 wybierali Okafora z drugim numerem, wierzyli, że wokół niego za kilka lat zbudują silny zespół. Debiutanckie rozgrywki dla niego były bardzo udane i został uznany najlepszym pierwszoroczniakiem. Jednak większość drugiego sezonu stracił z powodu kontuzji, a potem nie stawał się już tak dominującym podkoszowym jak oczekiwano. Nie zmienia to jednak faktu, że jest on świetnym graczem, o czym świadczy chociażby fakt, że każdy sezon kończył z średnią na poziomie double-double. Jego największym problemem jest gra w ataku, gdzie nie jest on tak przydatny jak w obronie. Dlatego dołączenie do drużyny Chrisa Paula jest dla niego ogromną szansą. W Charlotte nie miał wybitnych playmakerów, którzy potrafili go kreować. W Hornets natomiast może liczyć, że w ofensywie będzie mu się grało znacznie łatwiej. To jak bardzo Paul pomaga swoim podkoszowym zdobywać punkty pokazują statystyki Chandlera, po przyjściu do Nowego Orleanu poprawił swoją średnią punktową o ponad 4 w porównaniu z ostatnim jego sezonem w Bulls. Dlatego dla Okafora jest to wielka szansa by wreszcie pokazać pełnie swoich możliwości i zacząć dominować pod koszem również w ataku.


???

Bobcats
Po pięciu latach Bobcats rezygnują ze swojego „franchise playera”, który ostatecznie nie stał się liderem mogącym poprowadzić zespół do playoffs. W zamian dostali Chandlera, który tak samo jak Okafor specjalizuje się w zadaniach obronnych, czyli pasuje do defensywnej koncepcji gry trenera Browna. Przejęcie ogromnego kontraktu Chandlera jest dość ryzykowne biorąc pod uwagę jego problemy zdrowotne, ale ma on umowę znacznie krótszą niż Okafor. Jeśli kontuzje nadal będą mu przeszkadzać Bobcats najwcześniej będą mogli się go pozbyć w wakacje 2011. Natomiast Okafor ma kontrakt do końca sezonu 2013/14. Tak więc, jedynym wytłumaczeniem tego transferu dla Bobcats jest to, że nie chcieli już wiązać swojej przyszłości z Okaforem.

Hornets
Hornets chcieli ciąć koszty pozbywając się Chandlera, ale otrzymując w zamian Okafora w przyszłym sezonie na podstawowego środkowego wydadzą tylko o niecałe $1.5 miliona mniej. Wzmocnili się natomiast pod względem koszykarskim. Okafor nie tylko jest lepszym zawodnikiem od Chandlera, ale również jest pewniejszą inwestycją pod względem zdrowotnym. Chandler miał problem z kontuzjami w poprzednim sezonie, a Okafor już od dwóch lat nie opuścił żadnego meczu. Hornets jednak nie zrezygnowali z cięcia kosztów, w ich ramach właściwie za darmo oddali Butlera i jego niecałe $4 miliony do Clippers. W rezultacie tych decyzji kadrowych, powinni trochę wzmocnić się pod koszem, ale ich problemy z obwodem będą trwać nadal i jak na razie nic nie wskazuje, że najbliższe rozgrywki będę dla nich lepsze od tych zakończonych katastrofalną serią z Nuggets.

Sessions
Po tym jak Bucks dokonali transferu z Raptors i pozyskali Ukica, w składzie zespołu z Milwaukee jest już trzech rozgrywających. W tej sytuacji dla Sessionsa nie ma tam już miejsca. Od dłuższego czasu mówi się, że zainteresowani nim są Knicks, jednak oni ciągle czekają i liczą, że może uda im się jeszcze ściągnąć tańszego rozgrywającego, na przykład Rubio. Dla Sessionsa gra u D'Antoni'ego była by świetnym rozwiązaniem i szansą by wreszcie w pełni pokazać na co go stać. Bez wątpienia ma on potencjał by być świetnym rozgrywającym, musi tylko trafić do drużyny gdzie będzie mógł sporo grać. W Nowym Jorku na pewno dostałby odpowiednio dużo okazji do pokazania się. Zainteresowani są również Clippers, chociaż w ich składzie jest już Davis i Telfair, tak więc Session musiałby tam walczyć o minuty gry, a najwięcej na co mógłby liczyć to rola zmiennika Davisa. Dlatego Session jest teraz w trudnej sytuacji, ponieważ musi czekać aż ktoś zaproponuje mu kontrakt, a nie wiadomo czy Knicks w końcu się na to zdecydują. Może czekają aż będzie on tak chciał nowej umowy, że zgodzi się na niski kontrakt.