Bucks mają już właściwie pewne miejsce w pierwszej ósemce wschodu. Bez wątpienia są największą niespodzianką tej konferencji. Przed sezonem nikt nie dawał im szans na playoffs, ale oni pokazali, że mają charakter, potrafią walczyć i w pełni zasłużyli na awans. Udało im się to mimo kolejnej kontuzji Michaela Redda. Poważnych problemów zdrowotnych nie miał natomiast Bogut. Ale jak się okazało, do czasu. Australijczyk, który rozgrywał najlepszy sezon w swojej karierze i był liderem drużyny, do meczu z Suns opuścił tylko 7 spotkań. Była to bardzo krótka nieobecność, biorąc pod uwagę, że w poprzednich rozgrywkach udało mu się wystąpić tylko w 36 meczach. W tym roku był okazem zdrowia i to w dużej mierze dzięki temu mógł grać na najwyższych obrotach i prowadzić Bucks do zwycięstw. Niestety, Bogut ma pecha. Znowu czeka go długa przerwa spowodowana poważną kontuzją. Złamana prawa ręka.
Gdyby Bucks spełnili oczekiwania i zakończyli sezon za kilkanaście dni, Bogut jedynie mógłby martwić się, że wakacje spędzi na rehabilitacji i zastanawiałby się, czy będzie gotowy na Mistrzostwa Świata. W obecnej sytuacji stracił szanse na swój drugi w karierze występ w playoffs. Szkoda, że w ten sposób kończy te rozgrywki, w których udowodnił, że jest jednym z najlepszych środkowych w lidze.
W fazie posezonowej Bucks mieli być bardzo niewygodnym rywalem, który sprawi, że w pierwszej rundzie wyżej rozstawiona drużyna będzie musiała się z nimi sporo namęczyć. Bez Boguta, zespół z Milwaukee stracili swoją siłę. Teraz pod Bucks koszem zrobiła się duża dziura. 37-letni Thomas, a tym bardziej mało wykorzystywani Gadzuric i Brezec, nie będą w stanie skutecznie zastąpić podstawowego centra.
Przed Bucks jeszcze 6 spotkań sezonu zasadniczego i walka o jak najlepszą pozycję. Już stracili piąte miejsce na rzecz Heat, a tuż za nimi są Bobcats. Sytuacja, w której spadają na 9 miejsce jest właściwie tylko teoretyczna. Dlatego mogą się cieszyć, że jeśli już ich center miał zostać wykluczony z gry, to w momencie, gdy już są pewni awansu. Teraz muszą postarać się utrzymać na szóstej pozycji. W starciu z Suns pokazali, że mogą wygrać bez Boguta i przerwali serię 10 zwycięstw drużyny z Arizony.
A w playoffs... zagrają, nabiorą doświadczenia, ale już poważnie nie zagrożą swoim przeciwnikom i nie zmuszą ich do długiej serii.
Bogut rozegrał fantastyczny mecz w Nowym Jorku, prowadząc Bucks do pewnego zwycięstwa. Lider gości zdobył 24 punkty trafiając 12 z 15 rzutów z gry (80%) i równocześnie ustanowił swój rekord sezonu zbierając aż 20 piłek. Było to jego trzecie spotkanie w karierze i pierwsze od ponad roku, które zakończył ze statystykami na poziomie 20-20. Dzięki jego bardzo skutecznej walce na tablicach, Bucks ostatecznie mieli aż 26 zbiórek więcej niż ich rywale. Poza tym, Australijczyk zaliczył też 5 bloków – w trzecim meczu z rzędu.
Najgorszy występ: Stephen Jackson
W poprzednim meczu Bobcats zdobyli tylko 88 punktów, z czego 35 należało do Jacksona, który jako jedyny dobrze radził sobie w ataku. 2 dni później, to on miał ogromne problemy z wykończeniem akcji. W Los Angeles Jackson spudłował pierwsze 8 rzutów, a w całym meczu na 16 prób miał tylko jeden celny, co dało mu fatalną skuteczność z gry wynoszącą 6.3%. W efekcie, najlepszy strzelec Bobcats po raz pierwszy od czasu przeprowadzki do Charlotte zdobył mniej niż 10 punktów – 7. Do tego, na 2 minuty przed końcem, kiedy na tablicy wyników był remis, Jackson złapał 6 faul i musiał opuścić boisko.
Najciekawsze wydarzenia dnia:
Odkąd Butler i Jamison zostali wytransferowani, pierwszoplanową rolę w Wizards przejął Blatche i w 4 meczach poprowadził swoją drużynę do 3 zwycięstw. Wczoraj zdobył 25 punktów (61.5% z gry) i zanotował 11 zbiórek pomagając Wizards przerwać serię 4 zwycięstw Bulls. Była to 3 kolejna wygrana drużyny z Waszyngtonu przed własną publicznością. Udało im się pokonać rywali mimo że w pierwszej kwarcie kontuzji kolana doznał Howard i nie wrócił już na parkiet. Blatche w ostatnich 4 meczach za każdym razem miał na swoim koncie co najmniej 18 punktów, a 3 razy zanotował double-double.
Knicks w przerwie meczu z Bucks świętowali 40-lecie mistrzowskiego tytułu zdobytego w 1970. Po tym wydarzeniu, przez kolejne 24 minuty gry zdobyli ledwie 26 punktów. Natomiast całe spotkanie zakończyli z dorobkiem 67 punktów. Jest to najniższa zdobycz drużyny z Nowego Jorku od ponad 2 lat. Gorzej w ataku zaprezentowali się w listopadzie 2007, kiedy Celtics pozwolili im na 59 punktów.
McGrady i House w poprzednim spotkaniu zdobyli łącznie 50 punktów ze skutecznością 58%, teraz mieli ich w sumie tylko 25 przy skuteczności 30%.
Rodriguez wyszedł w pierwszej piątce Knicks, ale zaprezentował się słabo. Przez 29 minut zanotował ledwie jedną asystę i zdobył tylko 4 punkty pudłując 6 z 8 rzutów z gry. Mógł natomiast pochwalić się rekordowym w swojej karierze osiągnięciem – 8 przechwytów.
Bucks wygrali po raz 3 z Knicks w obecnym sezonie, tym samym po raz pierwszy od rozgrywek 1990/91 udało im się wygrać wszystkie mecze z drużyną z Nowego Jorku. Warto także dodać, że Bucks w ostatnim czasie prezentują świetną grę w defensywie i odnotowując ostatnie 5 zwycięstw, za każdym razem zmuszali swoich rywali do zdobyczy niższej od 90 punktów.
Mavs wygrali po raz 4 z rzędu, odkąd ich podstawowym centrem stał się Haywood. W meczu z Pacers zdobył on 13 punktów, zebrał 20 piłek i zablokował 3 rzuty.
Johnson zanotował 28 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst prowadząc Hawks do pierwszego od 17 lat zwycięstwa w Salt Lake City. Ostatnią wygraną w Utah dał im Dominque Wilkins zdobywając 43 punkty w lutym 1993.
Po ostatnim meczu z dorobkiem na poziomie 20-20, teraz Boozer był bliski triple-double pobijając swój rekord sezonu asyst – 8, poz tym miał 12 punktów i 10 zbiórek. Jednak to nie wystarczyło, by osłabieni brakiem Williamsa i Kirilenki, Jazz mogli wygrać.
Clippers wygrali po raz 2 z rzędu. W ich barwach zadebiutowali Gooden i Outlaw. Pierwszy przez 28 minut gry zdobył 10 punktów i zaliczył 9 zbiórek. Natomiast były zawodnik Blazers pojawił się na parkiecie po raz pierwszy od ponad 3 miesięcy, przez 16 minut zdobył 10 punktów, trafiając między innymi 2 z 3 rzutów za trzy.
W LA bardzo dobrze zagrał Wallace, który zaliczył 32 punkty, 12 zbiórek, 5 asyst i 4 przechwyty.
Rekordy Boguta
Bogut w Dallas rozegrał fantastyczne spotkanie. Trafił pierwsze 9 rzutów z gry, a w całym meczu aż 13 z 14 jego rzutów wpadło do kosza. Dało mu to niesamowitą skuteczność wynoszącą 92.9% (jest to najwyższa skuteczność w tym sezonie w NBA przy co najmniej 10 rzutach z gry) . Dzięki temu udało mu się pobić rekord kariery pod względem ilości zdobytych punktów – 32. Warto przypomnieć, że poprzednią najwyższą zdobycz (31 punktów) zaliczył nieco ponad miesiąc temu. Natomiast przez wcześniejsze 4 lata gry w NBA ani razu nie osiągnął granicy 30 punktów. Już ten fakt pokazuje, że obecny sezon jest dla Boguta wyjątkowy. Jego średnia w tym momencie wynosi 16 punktów (najwyższa w karierze). W 37 dotychczasowych meczach już 29 razy miał na swoim koncie dwucyfrowy dorobek punktowy, z czego 12 razy zdobył przynajmniej 20 punktów.
Bogut oczywiście imponuje również pod względem zbiórek. Obecnie jego średnia wynosi 10.2 (11 miejsce w lidze), czyli drugi rok z rzędu ma statystyki na poziomie double-double. Co prawda we wczorajszym spotkaniu zabrakło mu jednej zbiórki do tego osiągnięcia granicy 10, ale w tym sezonie już 21 razy miał na swoim koncie przynajmniej 10 zebranych piłek (w tym 5 razy co najmniej 15). Natomiast 19 spotkań zakończył z double-double. W tym momencie warto także odnotować jeszcze jedną ważną informację – najniższa liczba zbiórek Boguta w obecnym sezonie to 5. Zdarzały mu się mecze, w których zdobył tylko 2, 3 punkty, ale Bucks zawsze mogli liczyć na przynajmniej 5 zebranych piłek z jego strony.
W tegorocznych rozgrywkach Bogut ustanowił również swój rekord bloków. W meczu z Bulls zanotował ich 6, a kilkanaście dni później wyrównał ten wynik w spotkaniu w Houston. Z dotychczasowych 37 meczów tylko w 4 nie miał bloku na koncie. Dzięki temu ma obecnie rekordową dla siebie średnią 2.16 bloków, co daje mu 4 pozycję w NBA.
Mimo świetnego występu Boguta, Bucks przegrali z Mavs. Nie zmiana to jednak faktu, że Australijczyk w tym roku gra na bardzo wysokim poziomie. Może nie jest to poziom na miarę zawodnika wybranego w drafcie z numerem 1, ale w końcu Bogut jest w gronie najlepszych środkowych ligi. Ma dopiero 25 lat i najbliższe kilka sezonów powinno być jego najlepszymi w karierze, oczywiście jeśli kontuzje mu nie przeszkodzą.
Plotki transferowe
W ostatnich dniach najwięcej mówi się o możliwej wymianie z udziałem Stoudemire'a. Według Rica Buchera z ESPN 7-8 drużyn jest zainteresowanych pozyskaniem zawodnika Suns. Dodał on także, że nie są to Cavs, ponieważ już w zeszłym sezonie było widać, że duet Shaq-Amare nie działa tak jak należy. Inne źródła podają jednak, że Cavs rozmawiają z Suns, chociaż na razie nie doszło do żadnych ustaleń.
Najbardziej prawdopodobny w tym momencie wydaje się transfer z Nets. Vandeweghe powiedział, że Nets oczywiście szykują się na offseason, ale jeśli nadarzy się okazja wzmocnienia drużyny już teraz poprzez wymianę, na pewno z tego skorzystają. Nets mają do dyspozycji 10 wyborów w trzech najbliższych draftach, młodych zawodników i weteranów z kończącymi się kontraktami. Czyli właśnie tego, czego szukają Suns – ograniczenie wydatków plus młode talenty. Gdyby doszło do tej wymiany na pewno byłby w nią włączony Yi.
Warriors zdementowali plotki dotyczące możliwego transferu Ellisa, mówiąc, że na pewno go nie oddadzą.
Hornets nie zapłacą podatku
Hornets wreszcie udało się ograniczyć wydatki do satysfakcjonującego poziomu. Po wymianie z Bulls byli $425 tysięcy ponad granicą, od której płaci się podatek od luksusu. Wczoraj porozumieli się w sprawie kolejnego transferu. Oddają Bobby'ego Browna do Clippers w zamian za przyszły wybór w drugiej rundzie draftu. Dzięki temu pozbyli się kontraktu Browana wartego ponad $730 tysięcy – teraz są pod kreską i nie będą płacić podatku. Udało się.
Clippers natomiast dostali wsparcie na pozycję rezerwowego rozgrywającego, czego bardzo potrzebowali po niedawnej kontuzji Telfaira, który będzie poza grą przez 4-6 tygodni.
Magia liczb 3 rzuty na 22 oddane trafił Maggette w meczu z Kings, co dało mu fatalną skuteczność 13.6% z gry
10 mecz z rzędu zakończony różnicą jednego puntu wygrali Mavs, tym samym wyrównali rekord NBA
13 asyst zaliczył Duhon i równocześnie miał 0 punktów. Jest to druga najwyższa liczba asyst zawodnika Knicks przy zerowym dorobku punktowym. W ostatnich 5 meczach, aż 3 Duhon zakończył bez punktu, w sumie w tym czasie oddał 25 rzutów trafiając zaledwie 3 z nich
22 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst miał na swoim koncie Delfino. Argentyńczyk w ostatnich 4 meczach już po raz 3 przekroczył granice 20 punktów. Natomiast od 5 spotkań za każdym razem zbiera co najmniej 6 piłek
24 punkty i 11 zbiórek zanotował Diaw w meczu w Phoenix przeciwko swojej byłej drużynie. Było to jego 3 double-double w sezonie
26 punktów zdobyli Braynt i Gasol prowadząc Lakers do zwycięstwa w Waszyngtonie
50 punktów zdobyli w sumie dwaj debiutanci, którzy wczoraj zagrali przeciwko sobie w meczu pomiędzy Warriors i Kings. Curry miał ich 27, Evans 23. Poza tym Curry zaliczył 9 zbiórek, 6 asyst i 3 przechwyty. Evans miał trochę gorsze statystyki – 6 zbiórek, 4 asysty i 2 przechwyty, ale to jego drużyna wygrała.
132 punkty zdobyli Knicks pokonując Wolves różnicą 28, po tym jak w poprzednim meczu zostali skompromitowani przez Mavs i przegrali różnicą 50 punktów
Wizards odcinają się od Arenasa
Wizards po dotkliwej porażce w Cleveland, wrócili do Waszyngtonu, by rozegrać pierwszy mecz przed własną publicznością po zawieszeniu Arenasa. W hali Verizon Center zlikwidowano wszystko, co mogło przypominać, że jeszcze kilka dni temu największą gwiazdą drużyny był Agent Zero. W klubowym sklepie znikły wszystkie gadżety z nim związane, zmieniono przedmeczowy filmik rozpoczynający prezentacje zespołu i usunięto z niego Arenasa. Tak jakby w ogóle nie było go w Wizards. Może niedługo wymażą go też ze wszystkich box scores, w archiwalnych meczach jego postać będzie zamazywana, a w photoshopie poprawią wszystkie zdjęcia z meczów tego sezonu, tak by nie było na nich Arenasa, Przed spotkaniem Jamison przeprosił kibiców za całe zamieszanie wokół afery z bronią. Jedynie Stevenson z napisem „Agent Zero” na plastrach nad skarpetkami wspierał zawieszonego kolegę z drużyny i przypominał, że kogoś brakuje w ich składzie.
Magic i Gortat
Mimo osłabienia, Wizards wygrali mecz z Magic, którzy odnotowali 4 porażkę z rzędu. W ekipie gości bardzo słabo zagrali Nelson (2/11 z gry, 6 punktów) i Lewis (4/13 z gry, 8 punktów), a Carter doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry po 10 minutach.
Gortat w tym meczu na parkiecie spędził 13 minut, zdobył 5 punktów trafiając 2 razy z gry, do tego dołożył 3 zbiórki, asystę i przechwyt.
Kolejne spotkanie Magic rozgrywali z Hawks, którzy dzień wcześniej pokonali Celtics. Gospodarze musieli radzić sobie bez Cartera, dlatego mogło się wydawać, że czeka ich bardzo trudny mecz i ciężka walka, by zakończyć serię niepowiedzeń. Było jednak zupełnie inaczej. Magic zdominowali sowich rywali, szybko objęli wysokie prowadzenie i ostatecznie pokonali Hawks różnicą 32 punktów.
To również był bardzo dobry mecz dla Marcina, który grał w sumie przez 25 minut. Świetnie wykorzystał długi czas spędzony na boisku. Zebrał rekordowe dla siebie w tym sezonie 12 zbiórek i był najlepszy w tym elemencie w Magic. Warto przypomnieć, że ostatni raz Gortat zebrał ponad 10 piłek w pamiętnym meczu numer 6 w playoffs przeciwko Sixers (wtedy miał ich 15). W ataku spisywał się trochę gorzej pudłując 4 z 6 rzutów i zakończył mecz z dorobkiem 5 punktów. Poza tym miał 4 bloki, czym wyrównał swój rekord sezonu.
Granger i Murphy wracają
Na mecz z Wolves do drużyny z Indiany wrócili Granger i Murphy. Pierwszy z nich opuścił 16 spotkań i wydawało się, że jeszcze przez kilka meczów będzie pauzował, ale dość niespodziewanie w Minnesocie był już gotowy do gry. Murphy natomiast nieobecny był w 4 spotkaniach. Pacers byli właśnie po zwycięstwie nad Magic i wzmocnieni swoimi czołowymi zawodnikami mogli oczekiwać kolejnej wygranej, tym razem ze słabymi Wolves. Jednak na wyjazdach spisują się fatalnie i potwierdzili to po raz kolejny przegrywając z gospodarzami. Granger zdobył 19 punktów trafiając tylko 7 z 19 rzutów, Murphy zaliczył 21 punktów. Warto także dodać, że będący czołową opcją ataku Pacers podczas nieobecności Grangera i Murphy'ego - Head, po tym jak w 4 kolejnych meczach zdobywał przynajmniej 18 punktów, tym razem miał ich zaledwie 6 (2/6 z gry). W następnym meczu, w Oklahomie, Granger zdobył 25 punktów przy fatalnej skuteczności 28.6%, Murphy zaliczył 15 punktów i 15 zbiórek, a Pacers ponownie przegrali. Jedynym jasnym punktem w ich drużynie był debiutant Price, który wchodząc z ławki zanotował 23 punkty.
Bogut i Redd
W meczu z Bulls, Bucks do zwycięstwa poprowadził ich gwiazdorski duet Redd-Bogut. Są oni czołowymi postaciami drużyny od kilku lat, ale ostatnio nie dawali jej wiele wygranych. Po pierwsze rzadko ze sobą grają, mając ciągłe problemy z kontuzjami, po drugie Redd w tym sezonie prezentuje nierówną formę i rzadko jest w stanie być czołowym strzelcem Bucks. Tym razem jednak zagrali jak przyszło na liderów. Bogut zaliczył 27 punktów, 13 zbiórek i rekordowe w swojej karierze 6 bloków, natomiast Redd miał na swoim koncie 24 punkty i 8 zbiórek. Dzięki ich występom Bucks nie przeszkodził nawet fatalny dzień strzelecki Jenningsa, który trafił zaledwie jeden rzut (najmniej w karierze) na 9 oddanych. Niestety już w kolejnym meczu nie potrafili tego powtórzy i zostali rozbici przez Lakers. Bogut zaliczył zaledwie 3 punkty (1/5 z gry) i 11 zbiórek, a Redd doznał kontuzji kolana i grał tylko przez 12 minut, w tym czasie nie zdobył ani jednego punktu (0/4 z gry).
Alston w Heat
Przeciwko Suns pierwszy mecz w barwach Heat rozegrał Alston. Nie miał imponujących statystyk (10 punktów, 4 asysty i 3 zbiórki), ale będąc podstawowym rozgrywającym pomógł swojej drużynie wygrać. Wade po raz kolejny rozegrał rewelacyjne spotkanie mając na swoim koncie 33 punkty, 9 zbiórek i 8 asysty. Jednak w odróżnieniu od spotkania z Celtics, gdy w końcówce był osamotniony, tym razem mógł liczyć na swoich kolegów. W ostatniej kwarcie zdobył zaledwie 1 punkt, to pozostali zawodnicy Heat odgrywali wtedy kluczowe role zapewniając gościom zwycięstwo.
Evans wygrywa mecz
W meczu z Nuggets, Evans po raz kolejny pokazał, że w decydujących akcjach bez obaw można na niego stawiać. Na 11 sekund przed końcem Billups rzutem za trzy doprowadził do remisu po 100. Kings mieli dużo czasu na rozegranie ostatniej akcji i zapewnienie sobie wygranej. Evans zrobił co do niego należało, wykonał świetny zwód i pięknym rzutem zdobył punkty na miarę zwycięstwa. Do końca pozostało już tylko 0.7 sekundy, których Nuggets nie udało się wykorzystać. Młody lider Kings zakończył spotkanie mając na swoim koncie 27 punktów (66.7% z gry). Był to jego 3 mecz z rzędu, w którym zdobył co najmniej 25 punktów.
10 milionów punktów
Iverson z powodu kontuzji kolana nie przyjechał do Detroit wraz z Sixers i nie wystąpił w mieście, w którym zaczęły się jego zeszłoroczne problemy. Mimo to jego nieobecności goście wygrali, dzięki Brandowi, który zdobył 25 punktów. Dla Pistons była to natomiast już 12 porażka z rzędu.
Najważniejszym momentem tego meczu były punkty zdobyte przez Gordona na niespełna 4 minuty przed zakończeniem pierwszej połowy. Był to 10-milionowy punkty w historii NBA. Pierwszego kosza w historii zdobyto pierwszego listopada 1946, 63 lata później mamy już 10 milionów punktów.
Blazers i fantastyczny występ Jamesa
W meczu przed własną publicznościom z Lakers, Blazers do zwycięstwa ponownie poprowadził Roy, który zdobył 32 punkty trafiając aż 9 z 11 rzutów. Bryant również miał 32 punkty, ale by je zdobyć potrzebował aż 37 oddanych rzutów. Dzięki temu zwycięstwu Blazers mogli czuć się dość pewnie przed meczem z Cavs, którzy byli po porażce z Nuggets. Po raz kolejny Roy zagrał na najwyższym poziomie zaliczając 34 punkty. Tym razem jednak to nie wystarczyło, ponieważ nie do zatrzymania w Portland był LeBron. Już w pierwszej kwarcie zdobył 20 punktów trafiając wszystkie 8 rzutów z gry. Całe spotkanie zakończył z dorobkiem 41 punktów (68.4% z gry), 10 zbiórek i 8 asyst. James miał także wsparcie od Shaqa, który zaliczył swoje piąte double-double w sezonie: 11 punktów i 11 zbiórek. Natomiast Roy nie mógł liczyć na Baylessa. Rezerwowy Blazers w starciu z Lakers zdobył 21 punktów, a w meczu z Cavs spudłował 5 z 6 rzutów i zaliczył 4 punkty.
Triple-double Rondo i 29 punktów Sheeda
Po porażce z Hawks, Celtics pojechali do Toronto, by zrewanżować się Raptors za przegraną na samym początku stycznia. W drużynie gospodarzy kolejny świetny mecz rozegrał Bosh, jednak tym razem jego 31 punktów i 13 zbiórek nie wystarczyło. Wszyscy zawodnicy pierwszej piątki Celtics zdobyli przynajmniej 16 punktów, ale to Rondo i Wallace byli pierwszoplanowymi postaciami. Rozgrywający gości zaliczył pierwsze w tym sezonie triple-double mając 22 punkty, 13 asyst i 10 zbiórek. Natomiast Sheed rozegrał swój najlepszy mecz w barwach Celtics zdobywając 29 punktów (trafił 5 z 7 rzutów za trzy), do tego dołożył jeszcze 8 zbiórek.
Ian Mahinimi
W meczu z Nets, Spurs nie mogli przegrać i wykonali ten plan. Pewna wygrana Spurs z najgorszą drużyną ligi, właściwie nie byłoby o czym pisać, gdyby nie pojawienie się francuskiego zawodnika w barwach ekipy z San Antonio. I nie chodzi tu o Parkera, który akurat zagrał słabo zdobywając tylko 8 punktów (3/12 z gry) i 5 asyst. Ian Mahinimi - to na jego występ warto zwrócić uwagę. Pojawił się na parkiecie po raz pierwszy w tym sezonie, a właściwie po raz pierwszy od 13 listopada 2007. W sezonie 2007/08 był debiutantem i Spurs przez większość czasu trzymali go w D-League. Zeszłoroczne rozgrywki stracił z powodu kontuzji kostki. Natomiast teraz czekał 34 mecze, by wreszcie zagrać. Swoją szansę wykorzystał rewelacyjnie. Na boisku spędził 21 minut, zdobył 15 punktów trafiając wszystkie 6 rzutów z gry, na swoim koncie miał również 9 zbiórek i blok. Był to jego najlepszy mecz w karierze. Nie tylko miał imponujące jak na siebie statystyki, ale także popisał się piękną akcją:
Magia liczb 1 asysta zakrakała Iguodali, by w meczu z Raptors zanotować triple-doube. Na swoim koncie miał 17 punktów, 11 zbiórek i 9 asyst
4 z 21 rzutów z gry trafił Bryant w meczu z Bucks, mimo to Lakers wygrali. Wcześniej w starciu z Blazers także miał niską skuteczność, 14 na 37
8 mecz z dorobkiem ponad 30 punktów i 10 zbiórek zaliczył Bosh w starciu z Celtics, ma najwięcej takich występów w tym sezonie w NBA
9 zwycięstwo z rzędu z Lakers przed własną publicznością zaliczyli Blazers
11 porażek z rzędu przeciwko Jazz, tą serię zakończyli Grizzlies pokonując w piątek drużynę z Utah. Jeszcze 2 dni wcześniej przegrali z nimi 117-94, a w sumie wszystkie 11 porażek odnieśli różnicą przynajmniej 10 punktów. Tym razem, dzięki rzutowi Mayo w ostatnich sekundach udało im się wygrać. Równocześnie była to 5 wygrana z rzędu Grizzlies przed własną publicznością, co jest ich najdłuższą taką serią od sezonu 2005/06
13 rzutów oddał Haywood w ostatnich 2 meczach i wszystkie trafił. 2 razy miał także double-double. Najpierw z Magic zaliczył 18 punktów i 15 zbiórek, potem w starciu z Hornets miał po 14 punktów i zbiórek
16 punktów zdobył Nowitzki w czwartej kwarcie meczu ze Spurs, po tym jak spotkanie rozpoczął od zaledwie 3 celnych rzutów na 16 oddanych. Ostatecznie zaliczył 26 punktów (35.7% z gry) i 5 zbiórek
17 piłek zebrał Odom w meczu z Bucks, było to już jego 9 spotkanie z rzędu, w którym miał przynajmniej 10 zbiórek
18 zbiórek zanotował Bynum w tym samym meczu, co jest jego rekordem kariery. Poza tym miał 17 puntów i 3 bloki
20 punktów w spotkaniu z Magic zdobył zastępujący Arenasa w pierwszej piątce Foye, było to jego rekordowe osiągnięcie w sezonie. W następny meczu poprawił ten wynik zaliczając 23 punkty
21 akcję 4-punktową (za 3 plus faul) w swojej karierze zaliczył Crawford w meczu Celtics. Rekordzista w tym elemencie Reggie Miller miał 24 takie akcje
22 punkty i 14 zbiórek zanotował Kaman w meczu z Heat. Był to jego 11 występ w tym sezonie, w którym miał na koncie ponad 20 punktów i 10 zbiórek. Tym samym wyrównał swój rekord kariery z rozgrywek 2007/08, w największej ilości takich meczów w jednym sezonie
26 punktów, 14 asyst i 3 przechwyty zaliczył Paul prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa nad Wizards. Był to 4 mecz z rzędu, w którym miał on dokładnie 3 przechwyty, natomiast od 8 spotkań za każdym razem miał ich co najmniej 2
28 punktów, najwięcej w tym sezonie, zdobył Courtney Lee w starciu z Hornets (trafił między innymi 5 razy za trzy). Jednak już w kolejnym meczu nie potrafił podtrzymać tej wysokiej formy strzeleckiej i na 11 rzutów trafił tylko 2, pudłując wszystkie 4 rzuty za trzy (4 punkty)
29 punktów i 15 zbiórek miał Randolph pomagając Grizzlies pokonać Jazz. Był to jego 4 mecz w tym sezonie z dorobkiem 29 punktów i 15 zbiórek
39 punktów zaliczył Ellis prowadząc Warriors do zwycięstwa nad Kings
129 meczów z rzędu z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, to seria należąca do Wade'a. Najdłuższa w historii klubu z Miami
178 -178, taki bilans mają drużyny Warriors i Kings w historii sowich bezpośrednich starć
Jeszcze tylko 11 dni pozostało do głosowania na pierwsze piątki Meczu Gwiazd. Już jednak wiadomo, że środkowym drużyny wchodu będzie Howard. Przy ostatnich wynikach miał prawie milion głosów więcej niż drugi Shaq. A kto powinien być jego zmiennikiem?
Shaquille O'Neal - 10.4pts (50.8%)/ 7.1reb/ 1.2blk
Drugi na pozycji środkowego w głosowaniu. Ma już prawie 38 lat i nie może pochwalić się znaczącymi osiągnięciami indywidualnymi w tym sezonie. Biorąc tylko to pod uwagę, na miejsce w All-Star Game nie ma szans. Ale jest równocześnie zawodnikiem obecnie najlepszej drużyny wschodu. Poza tym, nadal jest wielką gwiazdą, a do tego idealnie odnajduje się w tego typu meczach i mimo upływu lata nadal potrafi zrobić prawdziwe show, co potwierdził rok temu.
Al Horford – 13.8pts (58.4%)/ 9.9reb/ 1.4blk
Gra na równym, wysokim poziomie mając kolejny rok postępu, a Hawks w tym sezonie prezentują się bardzo dobrze. Trzeci w głosowaniu kibiców, trenerzy wybierając między nim a Shaqiem mogą postawić na młodość.
Andrea Bargnani – 16.8pts (47.2%)/ 6.1reb/ 1.3blk
Raptors grają ostatnio znacznie lepiej, przebili się do pierwszej ósemki, dlatego szanse Bargnani'ego również wzrosły. Chociaż dwóch reprezentantów drużyny balansującej na poziomie 50% zwycięstw to chyba za dużo. Tym bardziej, że Włoch nie jest gwiazdą bez której ASG nie mógłby się obyć.
Brook Lopez – 18.6pts (48.3%)/ 9.6reb/ 1.9blk
Gdyby nie fatalny wynik Nets, Lopez byłby bardzo poważnym kandydatem do miejsca w składzie wschodu. Świetnie gra, ale musi poczekać przynajmniej rok, aż Nets odbiją się od dna.
Andrew Bogut – 17.2pts (50.4%)/ 9.7reb/ 1.8blk
Rozgrywa swój najlepszy sezon w karierze. Niestety Bucks ostatnio spisują się znacznie słabiej niż na początku, spadają w dół tabeli razem z szansami Boguta na Mecz Gwiazd.
David Lee – 18.8pts (57.3%)/ 11reb/ 0.4blk
Prezentuje się bardzo dobrze pod względem indywidualnym. Jednak podobnie jak w przypadku Lopeza, może mu przeszkodzić niska pozycja Knicks. Chociaż drużyna z Nowego Jorku ostatnio częściej wygrywa i jeśli podtrzymają tą dobrą passę, mogą jeszcze awansować w tabeli, dzięki temu i Lee będzie częściej brany pod uwagę.
Joakim Noah – 10.6pts (48.2%)/ 12.2reb/ 1.8blk
Wreszcie zaczął grać jak przystało na zawodnika wybranego w pierwszej dziesiątce draftu. Ale to ciągle jeszcze za mało, by dać mu miejsce w ASG, tym bardziej, że Bulls grają poniżej oczekiwań.