Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolves. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolves. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 marca 2010

Sytuacja przed offseason 2010

Trade deadline mamy już za sobą, coraz większymi krokami zbliżamy się do playoffs, co oznacza, że niedługo rozpocznie się nie tylko walka o mistrzostwo, ale także walka w offseason o wielu bardzo cennych wolnych agentów.

Kiedy ten sezon się zakończy, zacznie się jeden z najciekawszych, jeśli nie najciekawszy, okres transferowy w historii ligi. Wiele drużyn od dawna przygotowuje się na ten moment, kiedy kilku czołowych graczy ligi będzie mogło zmienić barwy klubowe. Wolnymi agentami zostaną między innymi LeBron James, Dwyane Wade, Chris Bosh, Joe Johnson, Carlos Boozer, Ray Allen, Shaquille O'Neal, Manu Ginobili, David Lee, Al Harrington, Tracy McGrady, Raymond Felton, Udonis Haslem, Luke Ridnour, Marcus Camby i Brendan Haywood. Zastrzeżonymi free agens będą chociażby Rudy Gay, Luis Scola, Travis Outlaw, Jordan Farmar, Tyrus Thomas, JJ Redick, CJ Watson i Anthony Morrow. Natomiast opcję zakończenia kontraktu i rezygnacji z ostatniego roku umowy mają Amare Stoudemire, Paul Pierce, Dirk Nowitzki i Yao Ming. Na pewno będzie ciekawie.

Oto jak przedstawia się sytuacja drużyn, które będą miały najwięcej wolnych pieniędzy w tegorocznym offseason (prognozowany salary cap na sezon 2010/11 to niespełna $54 mln):

Heat
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Beasley i Cook = $7,13 mln
Heat będą mieli najwięcej wolnych pieniędzy. Tylko 2 zawodników ma kontrakt na następny sezon. Poza tym, Heat mają opcję przedłużenia umowy z Chalmersem i Jonesm. Chalmersa mogą zatrzymać za bardzo niską cenę (nieco ponad $800 tysięcy), dlatego z pewnością wykorzystają tą możliwość. Natomiast James zarobiłby $4.6 milionów, a jako, że w tym sezonie właściwie nie gra, na pewno nie dostanie tych pieniędzy. Doliczając do ich budżetu umowy zawodników z draftu, Heat będą mogli wydać ponad $30 milionów, przede wszystkim na przedłużenie umowy z Wade'm i pozyskanie drugiego gwiazdora.

Knicks
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Curry, Gallinari, Chandler i Douglas = $17,78 mln
Jedynie Curry'ego, spośród zawodników z dużym kontraktem na sezon 2010/11, nie udało im się pozbyć, ale poza tym dokonali dobrych transferów i mają duże pole manewru. Tak samo jak Heat, są w stanie zaoferować dwa maksymalne kontrakty największym gwiazdom. Knicks nie mają w tym roku numeru w pierwszej rundzie draftu, to dla nich duża strata, ale dzięki temu mogą właściwie całą sumę swoich wolnych pieniędzy przeznaczyć na wolnych agentów.

Nets
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Harris, Yi, Lopez, Williams, Lee i Humphries (ma opcję zawodnika na $3.2 mln, którą zapewne wykorzysta) = $22,21 mln
Nets może mają mniej wolnych pieniędzy niż Knicks i Heat, ale dysponują sporą grupą perspektywicznych zawodników, co jest ich ogromnym atutem. Prawdopodobnie zatrzymają jeszcze Douglasa-Robertsa, ponieważ mają opcję przedłożenia jego kontraktu o kolejny rok za $850 tysięcy. Nie obciąży to ich budżetu, a jest to młody zawodnik, którego warto mieć u siebie. Nets mają również ogromne szanse na czołowy numer w drafcie, czyli o kilka milionów ich budżet się zwiększy. Ale poza tym, będą mieć na tyle dużo pieniędzy, by pozyskać któregoś z największych gwiazdorów i dodać do składu jeszcze kilku wartościowych graczy. A dysponując takim potencjałem młodych graczy, będzie im łatwiej przekonać wolnych agentów do wybrania właśnie ich. Nie można także zapomnieć o Prokhorovie i planach przeprowadzki na Brooklyn.

Bulls
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Deng, Hinrich, Rose, Noah, Johnson i Gibson = $31,86 mln
Bulls niestety nie udało się pozbyć kontraktu Hinricha wartego $9 milionów za przyszły sezon, dlatego ich możliwości w offseason nie będą tak duże, jak sobie wymarzyli. Jednak i tak będą mieć około $20 milionów na wydatki. Jest to wystarczająco dużo, by ściągnąć do siebie na przykład Wade'a. Do tego, mając Rose'a, Denga, Noah i Gibsona, dysponują bardzo obiecującym trzonem zespołu, który może przekonać wolnych agentów do przyłączenia się do ekipy z Chicago.

Kings
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Nocioni, Evans, Garcia, Hawes, Thompson, Casspi i Greene = $30,22 mln
Do grona zawodników z kontraktem można jeszcze dodać Landry'ego, którego Kings mogą zatrzymać na kolejny sezon za $3 miliony i trudno sobie wyobrazić, by z tej opcji zrezygnowali. Plus czołowy zawodnik z draftu i Kings powinni mieć około $18 milionów na wzmocnienia. Biorąc pod uwagę, że mają już gwiazdę, wokół której budują zespół, jest to dużo pieniędzy, by istotnie wzmocnić młody i obiecujący skład, jakim obecnie dysponują.

Wizards
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Arenas, Blatche, Thornton, Young, McGee i Ross (ma opcję zawodnika na $1.1 mln, którą może wykorzystać) = $29.18 mln
Od razu zakładam, że Howard nie zostanie w Waszyngtonie na kolejny sezon, ponieważ Wizards zrezygnują z możliwości przedłużenia jego kontraktu za ponad $10 milionów. Poza tym, mogą jeszcze zdecydować się na przedłużenie kontraktu Foye'a (przynajmniej $4.8 mln), który będzie zastrzeżonym wolnym agentem. Zatrzymując go u siebie i dodając do swojego budżetu umowę z zawodnikiem z draftu, Wizards będą mieć około $15 milionów na zakupy. Natomiast rezygnując z Foye'a, będą mogli powalczyć o któregoś z czołowych wolnych agentów.

Clippers
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Davis, Kaman, Griffin, Gordon i Jordan = $33.57 mln
Po oddaniu Thorntona i Telfaira, Clippers powiększyli swoją możliwości w nadchodzącym offseason. Na przyszły rok kontrakt ma tylko 5 zawodników (do tego będzie trzeba dodać gracza z draftu), w tym 3 młodych, obiecujących graczy z Griffinem na czele, All-Stara 2010 i doświadczonego rozgrywającego. Dlatego Clippers mają nie tylko pieniądze, ale i skład na tyle dobry, by przekonać któregoś z najlepszych wolnych agentów, że warto do nich dołączyć. Jeśli im się to nie uda, mogą przedłużyć kontrakt z Outlawem i pozyskać kilku równie przydatnych zawodników, budując silną i zbilansowaną drużynę.

Wolves
Zawodnicy z kontraktem na sezon 2010/11: Jefferson, Gomes, Sessions, Love, Flynn, Brewer, Hollins i Ellington = $35.15 mln
8 zawodników Wolves ma kontrakty na przyszły sezon, dlatego nie będą oni liczyć się w walce o tych najlepszych wolnych agentów. Do ich budżetu będzie trzeba doliczyć zawodnika z czołówki draftu, a także nie można wykluczyć, że Rubio zdecyduje się na grę w NBA. W tej sytuacji Wolves pozostanie około $12 milionów (bez Rubo o kilka więcej). Nie są to fundusze pozwalające im bardzo zaszaleć w offseason, ale też mogą odegrać ważną rolę na rynku i mogą ściągnąć do siebie liczącego się zawodnika.

Na końcu wspomnę jeszcze o Thunder, którzy powinni mieć około $10 milionów na wzmocnienia. Tak samo jak Wolves, oni również nie będą pierwszoplanowym graczem na rynku, ale po bardzo udanym sezonie na pewno będzie im łatwiej przekonać do siebie weteranów, którzy wzmocnią drużynę i pomogą im zrobić kolejny krok.
zdjęcia: nytimes.com

poniedziałek, 8 lutego 2010

1punkt: 5 minut w NBA

Trevor Winter (213 cm,125 kg) dostał się do składu Wolves w skróconym sezonie 1998/99. Pierwsze półtora miesiąca rozgrywek spędził na liście kontuzjowanych, ale 16 marca 1999 został aktywowany do składu meczowego na pojedynek z Shaquillem O'Nealem i Lakers.

Przed spotkaniem trener Saunders w prosty sposób przedstawił Winterowi jakie jest jego zadanie: „Masz 5 fauli i za każdy faul, którego nie wykorzystasz, dostaniesz karę $1000.” Winter zrobił co do niego należało, skutecznie egzekwując taktykę Hack-a-Shaq. Grał przez 5 minut, zebrał 3 piłki i zaliczył 5 fauli. Misja wykonana - Winter nie dostał kary, ale Wolves mimo wszystko przegrali.

To był jedyny występ Wintera w NBA, tym samym jest w grupie 52 zawodników mających w swojej karierze tylko jeden mecz w najlepszej lidze świata.

W historii NBA było 3 zawodników, którzy mieli tyle samo fauli w karierze co minut gry, ale pozostali dwaj grali ledwie minutę i do w dawnych latach 50-tych, tylko Winter miał 5 minut i 5 fauli.

źródło: asylum.com

NBAcodziennie (65)

Najciekawsze wydarzenia weekendu:

4 kolejne zwycięstwa Wolves
W ostatnich dniach Wolves pokonali najpierw Mavs, a następnie Grizzlies. W pierwszym spotkaniu wszyscy zawodnicy z Minnesoty, którzy pojawili się na boisku (9) zdobyli co najmniej 8 punktów, a 6 z nich miało 12 lub więcej. Najlepszym graczem był Flynn z 19 punktami i 7 asystami.
W starciu z Grizzlies młody rozgrywający spisywał się znacznie słabiej, ale świetnie zastąpił go Sessions, który zaliczył 9 ze swoich 16 punktów w trzeciej kwarcie, do tego dołożył jeszcze 6 asyst. W trzeciej kwarcie bardzo dobrze zagrał również Brewer, który zdobył wtedy 15 punktów. W pierwszej połowie świetnie prezentował się Gomes, mając 20 punktów (w całym meczu 26). Natomiast w czwartej kwarcie, zwycięstwo Wolves zapewnił Jefferson. Przez ostatnie 12 minut gry Al trafił wszystkie 8 rzutów z gry zdobywając 16 punktów. Całe spotkanie zakończył z 23 punktami, 7 zbiórkami i 4 blokami.

TJ pierwszy raz na boisku w 2010

TJ Ford wrócił do gry. Rozgrywający Pacers został na początku stycznia przesunięty przez trenera O'Briena na koniec ławki i nie pojawił się na parkiecie przez 18 spotkań. Ostatnie 2 mecze drużyny z Indiany opuścił z powodów osobistych ich podstawowy playmaker Watson, dlatego szansę gry dostał Ford. W starciu z Pistons zaliczył 11 punktów trafiając 5 z 7 rzutów, do tego dołożył 5 asyst, 3 zbiórki i 2 przechwyty. W kolejnym spotkaniu, przeciwko Bucks, wchodząc z ławki Ford był najlepszym strzelcem Pacers z 20 punktami na koncie (8/11 z gry, 2/2 za trzy) – najwięcej w sezonie. Zaliczył też 3 asysty i 3 zbiórki. Po tych udanych występach Ford powinien pozostać w rotacji drużyny z Indiany. O'Brien chwalił jego profesjonalizm - to, że po długim czasie siedzenia na ławce utrzymał formę i był gotowy do gry, ale czy to wystarczy żeby wystawił go także, kiedy wróci Watson?

Polish Machine
W meczu z Wizards Gortat spędził na parkiecie tylko 8 minut, grając jedynie w drugiej kwarcie. W tym czasie spudłował 2 rzuty, a na swoim koncie miał jedną zbiórkę, asystę i przechwyt. Magic przegrali, a pogrążył ich Butler trafiając na 0.4 sekundy przed końcem. Butler zdobył 31 punktów (po raz pierwszy w sezonie miał ponad 30) i zebrał 9 piłek. Magic rozegrali fatalną trzecią kwartę, którą Wizards wygrali 39-17.
W Bostonie również trzecia kwarta okazała się kluczową, ale tym razem była ona na korzyść zawodników z Orlando (36-11). W pierwszej połowie Howard miał problemy z faulami, dzięki czemu aż 16 minut grał wtedy Gortat. Polak zaprezentował się bardzo dobrze, skutecznie przeszkadzając rywalom pod bronioną tablicą. Niestety, kiedy Magic od trzeciej kwarty przejęli kontrolę nad spotkaniem, na parkiecie pozostawał Howard, a Marcin nie pojawił się już w grze. Mecz zakończył z dorobkiem 2 punktów (1/4 z gry), 5 zbiórek i 2 bloków.

Jennings w MSG
Jennings chciał pokazać wszystkim w Nowym Jorku, jak duży błąd popełnili nie wybierając go w drafcie. Zdobył 19 ze swoich 22 punktów w drugiej połowie i poprowadził Bucks do zwycięstwa. Zaliczył również 8 asyst.

Sixers
Dalembert kontynuuje swoją serię spotkań z co najmniej 10 zbiórkami. W meczu z Hornets miał ich 16, a w starciu z Rockets zebrał 10 piłek. Tym samym jego seria trwa już 14 spotkań.
Sixers odnotowali 4 zwycięstwa z rzędu, mimo że od 3 meczów nie gra Iverson.
Bardzo dobrze grał Young, który jest silnym wsparciem z ławki. W spotkaniu z Hornets zdobył 19 punktów trafiając 8 z 9 rzutów z gry, w kolejnym spotkaniu zdobył 17 punktów i zebrał 6 piłek.
Iguodala natomiast imponuje wszechstronnością, miał odpowiednio 14 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst i 14 punktów, 10 zbiórek i 6 asyst.

Nowitzki rezerwowym
Nowitzki spóźnił się na przedmeczową rozgrzewkę w spotkaniu z Wolves, przez co rozpoczął mecz na ławce. Po raz pierwszy wystąpił w roli rezerwowego od grudnia 1999. Ostatecznie zaliczył 21 punktów i 8 zbiórek.

Suns wygrywają na wyjazdach
Nash (23 punkty, 10 asyst i 8 zbiórek) i Stoudemire (30 punktów i 9 zbiórek) poprowadzili Suns do zwycięstwa w Sacramento. W ten sposób Suns zakończyli 4-meczową serię wyjazdową, wygrywając 4 razy. Ostatni raz drużyna z Phoenix nie przegrała żadnego meczu w serii wyjazdowej trwającej co najmniej 4 mecze, w grudniu 2006. Warto przypomnieć, że w styczniu tego roku Suns również mieli 4-meczową serię na wyjeździe i zakończyli ją z bilansem 0-4.


Rekordowy mecz Billupsa
Billups ustanowił swój rekord kariery zdobywając 39 punktów i poprowadził Nuggets do zwycięstwa w Staples Center. Lider drużyny z Denver trafił aż 9 razy za trzy na 13 prób (69.2%). Najlepiej zagrał w trzeciej kwarcie, w której zaliczył aż 21 punktów. Jest to najwięcej punktów zdobytych w jednej kwarcie przeciwko Lakers od czasów Chamberalina (23 punkty w 1966). W czwartej kwarcie Nuggets mogli liczyć na Smitha, który zdobył wtedy 16 ze swoich 27 punktów. 33 punkty Bryanta, i double-double Gasola (17 punktów i 17 zbiórek) nie wystarczyło.

Triple-double
Josh Smith zanotował swoje drugiej triple-double w karierze prowadząc Hawks do zwycięstwa nad Bulls: 18 punktów, 14 zbiórek i 10 asyst.

James vs. Knicks
Jak zawsze mecz Jamesa przeciwko Knicks był dla niego okazją do zaprezentowania pełni sowich możliwości. LeBron ustanowił rekord klubu z Cleveland kończąc pierwszą połowę z 35 punktami (23 w pierwszej kwarcie). Na przełomie pierwszej i drugiej kwarty przez 5 i pół minuty zaliczył aż 24 punkty z rzędu. Zdobył ostatnie 16 punktów Cavs w pierwszej kwarcie i pierwsze 8 w drugiej. Całe spotkanie James zakończył z imponującymi 47 punktami (6/12 za trzy), 8 zbiórkami, 8 asystami i 5 przechwytami. Była to już 11 wygrana z rzędu Cavs, czym wyrównali najdłuższą serię zwycięstw obecnego sezonu w NBA.

Jerebko
W meczu z Nets, Jonas Jerebko był nieomylny – zdobył 20 punktów trafiając wszystkie 9 rzutów z gry, w tym 2 za trzy.

JO
Jermaine O'Neal rozegrał najlepszy mecz sezonu w Chicago, ale to nie uchroniło Heat przed 5 porażką z rzędu. O'Neal zdobył 24 punkty i zebrał 16 piłek (w obu elementach wyrównał najlepsze osiągniecie sezonu), do tego dołożył 5 asyst (najwięcej w sezonie) i 3 bloki.

Lakers wygrywają w Portland bez Bryanta
W meczu w Portland z powodu urazu kostki nie wystąpił Kobe. Był to jego pierwszy opuszczony mecz od marca 2007. Warto przypomnieć, że spotkanie w 2007 opuścił z powodu zawieszenia, natomiast ostatni raz nie grał przez kontuzję w grudniu 2006.
Mimo że Lakers byli bez Bryanta, udało im się przerwać serię 9 kolejnych niepowodzeń w Rose Garden i pokonali Blazers. Najlepszym strzelcem gości był Artest z 21 punktami, wchodzący z ławki Brown miał ich 19, a Odom popisał się aż 22 zbiórkami (poza tym 10 punktów i 6 asyst).

Westbrook
Westbrook otarł się o quadruple-double w meczu z Warriors. Na swoim koncie miał 21 punktów, 10 asyst, 7 zbiórek i aż 8 przechwytów (rekord obecnego sezonu w NBA). Rozgrywający Thunder w ostatnich spotkaniach imponuje wszechstronnością i 3 razy był bardzo bliski triple-double. Jego statystyki w tych 3 ostatnich meczach wynoszą: 19.7 punktów, 9.7 asyst i 8 zbiórek.


Plotki transferowe
Jeśli Suns mieliby zdecydować się na oddanie Stoudemire'a w tym momencie najbardziej prawdopodobnym partnerem do wymiany byliby Sixers. Do Phoenix w zamian trafiliby Iguodala (grał na Uniwersytecie Arizona) i Dalembert. Jednak Suns chcieliby przy okazji pozbyć się także kontraktu Richardsona (w tym sezonie ponad $13 milionów i ponad $14 w przyszłym), wtedy Sixers musieliby dodać jeszcze Kapono albo Greena, by zgadzały się finanse. Natomiast w Filadelfii woleliby dostać Barbosę, który ma rok dłuższy kontrakt niż J-Rich, ale o połowę mniejszy, dlatego wtedy można by dokonać transferu dwóch za dwóch.

Bobcats obiecali Acie'mu Law, że porozmawiają z innymi drużynami w sprawie jego wymiany. Knicks i Pacers są podobno zainteresowani.

Nets sprawdzają czy uda im się wytransferować przed trade deadline Simmonsa i jego kończący się kontrakt wart ponad $11 milionów. Jeśli go nie oddadzą, prawdopodobnie zostanie on zwolniony, tego samego może oczekiwać Battie.

Kevin Martin, Andre Iguodala i Caron Butler są na liście Mavs. Podobno prowadzili już negocjacje z Wizards, do Waszyngtonu mieliby oddać Howarda plus Singletona lub Rossa w zamian za Butlera i Stevensona. Jednak w Dallas nie za bardzo chcieliby Stevensona.

Celtics nie wymienią Allena chyba, że w zamian otrzymają któregoś z tych graczy: Kevin Martin, Iguodala, Ellis lub Deng.
Warriors jednak nie zamierzają oddawać Ellisa. Natomiast Bulls chcą wytransferować Hinricha i Salmonnsa, o wymianie Denga nie myślą.

zdjęcie: yahoo.com

czwartek, 14 stycznia 2010

NBAcodziennie (48)


3 dogrywki w Houston
Rockets rozpoczęli spotkanie z Wolves od wygrania pierwszej kwarty 30-13. To mogło zapowiadać jednostronne spotkanie zdominowane przez gospodarzy. Jednak Wolves systematycznie odrabiali straty i w połowie trzeciej kwarty zbliżyli się na jeden punkt do swoich rywali. W tym momencie Rockets znowu odskoczyli, ale pozostawali w zasięgu gości z Minnesoty. Po kilku wyrównany minutach czwartej kwarty, w samej końcówce Rockets uciekli na kilka punktów i byli bliscy zwycięstwa. Jeszcze 46 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry gospodarze mieli 5 punktów więcej. Wtedy kluczową rolę odegrały niecelne wolne, na początku Brook trafił jeden z dwóch wolnych, a na 2.4 sekundy przed końcem na linii stanął Landry. Pierwszy rzut spudłował, drugi był celny i Rockets mieli 3 punkty przewagi. Wolves musieli wyprowadzać piłkę spod własnego kosza i wydawało się, że 2.4 sekundy to za mało, by jeszcze coś w tym meczu zmienić. Brewerowi to wystarczyło. Trafił z połowy boiska równo z końcową syreną doprowadzając do dogrywki. Ostatecznie potrzebne było aż 15 dodatkowych minut, by spotkanie w końcu zostało rozstrzygnięte.



Dzięki rekordowym 43 punktom Brooksa, z czego 13 zdobył w dogrywce, ostatecznie wygrali Rockets. Natomiast Hayes ustanowił swój najlepszy wynik w karierze pod względem zbiórek, zaliczając ich 17. Do tego dołożył jeszcze 10 punktów, 4 przechwyty i 2 bloki. Ariza miał na swoim koncie 19 punktów, a także po 7 zbiórek i asysty.

W Wolves fantastyczne spotkanie rozegrał Jefferson - 26 punktów i 26 zbiórek. Jest to nie tylko indywidualny rekord Jeffersona w ilości zbiórek, ale także  najlepszy wynik w historii Wolves. Środkowy gości 10 punktów zdobył w dogrywkach, w tym czasie świetnie spisywał się także debiutant Ellington. W dodatkowym czasie gry trafiał ważne trójki i zaliczył 11 ze swoich 17 punktów. Na minutę i 43 sekundy przed końcem pierwszej dogrywki jego trójka dała Wolves prowadzenie 98-96. Kiedy 17 sekund pozostawało do końca drugiej dogrywki Ellington stracił piłkę, a w rezultacie Brooks stanął na linii rzutów wolnych. Debiutant szybko naprawił swój błąd i trafił za trzy na 8.4 sekundy przed końcem, doprowadzając do kolejnego remisu. Natomiast na 28.9 sekund przed końcem trzeciej dogrywki dał jeszcze swojej drużynie nadzieję na wygraną zmniejszając straty celnym rzutem za trzy, 114-116. Brewer dołożył 14 punktów, 5 zbiórek i 4 asysty. Słabo zaprezentowali się Love i Flynn. Pierwszy z nich miał co prawda swoje 13 zbiórek, ale spudłował aż 8 z 10 rzutów i zakończył spotkanie z 8 punktami. Problemy ze skutecznością miał również Flynn, na 13 rzutów trafił tylko 3 co dało mu 9 punktów, poza tym zanotował 6 asyst.

Po raz pierwszy w swojej historii drużyna Wolves rozegrała trzy dogrywki. Podczas gdy dla trenera Adelmana była to już czwarta wygrana w  karierze, w meczu z co najmniej 3 dogrywkami – najwięcej takich zwycięstw spośród wszystkich trenerów w historii.


Fenomenalny Blair
Trener Popovich postanowił dać Duncanowi odpocząć w meczu z Thunder. W tej sytuacji było wiadomo, że większą rolę odegra młody Blair. Debiutant wykorzystał tę szansę i rozegrał fenomenalny mecz, po raz kolejny udowadniając, że pominięcie go w pierwszej rundzie draftu było ogromną pomyłką. Już po pierwszej połowie miał na swoim koncie 18 punktów i 11 zbiórek. W dalszej części spotkania nie zwalniał z tempa, co zakończyło się imponującym dorobkiem 28 punktów i 21 zbiórek. Oczywiście w obu elementach są to rekordowe osiągnięcia w jego krótkiej karierze. Zaliczył to w 31 minut, trafił 11 z 17 rzutów z gry, a na swoim koncie miał jeszcze po 2 bloki i przechwyty. Warto przypomnieć, że w ostatnich 3 meczach Blair w sumie zanotował tylko 8 punktów i 5 zbiórek.  Niestety po dwóch minutach dogrywki złapał 6 faul i Spurs w końcówce musieli radzić sobie bez niego.

Poza Blairem, święty występ zanotował również Parker, który zdobył 28 punkty i zaliczył 8 asyst. W samej pierwszej kwarcie miał 18 punktów trafiając 7 z 9 rzutów.

Tak samo jak w meczu w Houston, także w Oklahomie początek nie wskazywał na wyrównany mecz, po pierwszej kwarcie goście prowadzili 35-18.



Decydująca akacja należała do zawodników, którzy nie rozgrywali najlepszego spotkania. Ginobili miał zaledwie 2 punkty pudłując wszystkie 10 rzutów z gry, natomiast Jefferson zanotował 13 punktów i 6 zbiórek. Jednak w najważniejszym momencie, zrobili co do nich należało. Na 20 sekund przed końcem doliczonego czasu gry Spurs rozpoczęli akcję, która miał im dać zwycięstwo. Ginobili zdecydował się na wejście pod kosza, kiedy wyskoczył do rzutu postanowił oddać piłkę do stojącego obok McDyessa, podanie trafiło w plecy weterana Spurs i piłka zmierzała na aut. Wydawało się, że po fatalnym występie rzutowym Manu jeszcze dodatkowo zmarnuje szansę Spurs na zwycięstwo. Jednak Argentyńczyk bardzo szybko zareagował, rzucił się po piłkę i uratował ją odrzucając do Hilla. Rozgrywający podał do Jeffersona, a ten trafił dając swojej drużynie dwupunktowe prowadzenie.

Thunder mieli jeszcze 9 sekund. Niestety tym razem Westbrook nie powtórzył akcji z końcówki czwartej kwarty, kiedy doprowadził do dogrywki i spudłował. 

Westbrook zakończył spotkanie z dorobkiem 25 punktów, 13 zbiórek i 6 asyst. Najlepszym strzelcem gospodarzy był oczywiście Durant z 35 punktami.

Pacers mistrzami comebacków?
W drugiej kwarcie Pacers przegrywali już 24 punktami. Podobnie jak w ostatnim meczu z Raptors, kiedy w drugiej kwarcie mieli 23 punkty straty. I tak samo jak wtedy, także teraz rozegrali świetną drugą połowę, odrobili straty i wygrali. W drugiej połowie zdobyli aż 70 punktów, podczas gdy goście w tym czasie mieli ich tylko 46. Do skutecznego comebacku gospodarzy poprowadził duet Granger-Dunleavy. Granger zdobył ostatecznie 33 punkty, z czego aż 20 w drugiej połowie. Natomiast wchodzący z ławki Dunleavy 18 punktów zaliczył w samej trzeciej kwarcie, a w całym meczu miał ich 30.  Tak więc ostatecznie ta dwójka zdobyła ponad połowę wszystkich punktów Pacers, 63 ze 122. Obaj bardzo dobrze radzili sobie na dystansie i łącznie trafili 9 z 16 rzutów za trzy.

20 tysięcy Nowitzki'ego i 3 tysiące Lakers
Po kontuzji pleców jakiej doznał w meczu ze Spurs, wydawało się, że dzień później w meczu z Mavs Kobe nie wystąpi. Bryant jednak zrobił co mógł, by być gotowym do gry. Z samego rana poleciał do Santa Monica, by tam poddać się leczeniu, a po południu wrócił do Teksasu na spotkanie z Mavs. W pierwszej połowie grał tylko 11 minut i oddał jeden niecelny rzut. Natomiast w drugiej połowie cały czas był na parkiecie, ponieważ przerwa mogłaby spowodować problemy z powrotem do gry i ponownym rozgrzaniem mięśni. Ostatecznie zdobył tylko 10 punktów, najmniej w sezonie. Ale w końcówce Lakers mogli na niego liczyć, na 29 sekund przed końcem trafił ważny rzut dający im prowadzenie. Lakers udało się wygrać i było to ich trzytysięczne zwycięstwo w ich całej historii. Są pierwszą drużyna w NBA, która osiągnęła tą granicę.

Nowitzki w starciu Lakers zagrał bardzo dobrze. Zdobył 30, z czego 15 w czwartej kwarcie, do tego miał 16 zbiórek, ale to nie wystarczyło, by dać gospodarzom zwycięstwo. 30 punktów wystarczyło natomiast Nowitzki'emu, by przekroczyć barierę 20 tysięcy punktów zdobytych w karierze. Jest 34 zawodnikiem w historii, który osiągnął ten pułap, ale dopiero czwartym urodzonym poza USA i pierwszym Europejczykiem, który tego dokonał.

Polish Hammer
Spotkanie w Denver było bardzo nieudane dla Howarda i Magic. Gortat dostał więcej minut gry, spędził na parkiecie prawie 16 minut. W tym czasie nie popisał się niczym nadzwyczajnym, miał 2 punkty (1/2 z gry) i 2 zbiórki.


Magia liczb
0  na 7 za trzy, taki rezultat miał podstawowy rzucający obrońca Clippers (Gordon) i Hornets (Brown)

1  na 7 rzutów z gry trafił Howard. Mecz zakończył z dorobkiem tylko 8 punktów i 13 zbiórek, a Magic przegrali w Denver

4  zawodników wczorajszego wieczora zebrało co najmniej 20 piłek: Jefferson 26, Blair i Dalembert 21, Camby 20. Ostatni raz tylu graczy w jeden dzień osiągnęło barierę 20 zbiórek w marcu 1981 roku

5  raz w ostatnich 6 meczach wszyscy zawodnicy pierwszej piątki Celtics zdobyli przynajmniej 10 puntów

5  double-double z rzędu zaliczył Paul. Zanotował 15 punktów i 15 asyst

9  porażkę z rzędu przeciwko Sixers odnotowali Knicks. Seria trwa od grudnia 2004

15  razy na linii rzutów wolnych stawał Wade w meczu z Warriors i ani razu się nie pomylił. 15 celnych wolnych jest to najwięcej ile Wade trafił w bez pudła w swojej karierze. Całe spotkanie zakończył z 35 punktami, 9 asystami i 7 zbiórkami

17  punktów miał tylko Ellis, po tym jak w poprzednich 12 meczach za każdym razem zdobywał ponad 20

19  zbiórek, najwięcej w tym sezonie, a także 25 punktów zaliczył Jamison, mimo to Wizards ponownie przegrali

21  zbiórek i 12 punktów zanotował Dalembert, który urodził się na Haiti, gdzie miało miejsce trzęsienie ziemi. Mieszka tam jego rodzina i wielu znajomych

22  punkty zdobył Crawford w meczu z Wizards. Tym samym już po raz 15 w tym sezonie wchodząc z ławki zdobył przynajmniej 20 punktów

35  raz w tym sezonie przegrali Nets, a był to dopiero ich 38 mecz. W historii NBA jeszcze tylko 5 drużyn miało 35 porażek w maksymalnie 38 spotkaniach

65  do 44, takim wynikiem Nuggets wygrali drugą połowę meczu z Magic

68.8  % rzutów z gry trafili zawodnicy pierwszej piątki Blazers w starciu z Bucks. Skuteczność całej drużyny wyniosła 60.3%

Najlepsze akcje

poniedziałek, 11 stycznia 2010

Co ciekawego w sieci?: czy Raptors oddadzą Bosha?


Dopiero w wakacje zacznie się prawdziwe szaleństwo transferowe, kiedy wolnymi agentami zostaną wielkie gwiazd, ale bardzo możliwe, że jeszcze przed obecnym trade deadline dojdzie do wymiany z udziałem Chrisa Bosha. On, tak samo jak James czy Wade, w offseason zostanie wolnym agentem, a jako, że Raptors ciągle nie przebili się do czołówki wschodu, istnieje duże prawdopodobieństwo, że odejdzie z Toronto. Dlatego władze drużyny stoją teraz przed ważną i trudną decyzją. Mają dwie opcje, albo wytransferują swojego najlepszego zawodnika do 18 lutego dostając coś w zamian, albo zaryzykują, poczekają licząc, że uda im się przekonać Bosha do pozostania, a jeśli nie - stracą go bez żadnej rekompensaty.

Poważnie zainteresowani Boshem są Rockets, którzy są w stanie dokonać transferu właściwie od razu, jeśli tylko Raptors się na to zdecydują. Drużyna z Houston chce Bosha mimo, że po pół roku gry będzie mógł od nich odejść i oni wtedy zostaną z niczym. Są jednak zdecydowani, by podjąć to ryzyko. Bosh urodził się w Dallas, dlatego gra w Texasie byłaby dla niego w pewnej części powrotem do domu. Poza tym, Rockets w tym sezonie pokazują, że mają potencjał, a przyszłym roku CB4 mógłby grać u boku Yao, perspektywy miałby tu znacznie lepsze niż w Toronto. Dlatego Rockets wierzą, że jeśli ściągną go do siebie, uda im się go zatrzymać na dłużnej.

Natomiast Raptors w ewentualnej wymianie z Rockets dostaliby przede wszystkim kończący się kontrakt T-Maca, czyli dużo wolnych pieniędzy ($22.5 milionów) na offseason. W Houston jest też kilku młodych, bardzo dobrych zawodników, któregoś z nich Rockets mogliby dorzucić do tej wymiany.

Rockets do czasu trade dealdine będą starać się oddać McGrady'ego, jednak jeśli im się to nie uda, najprawdopodobniej wykupią jego kontrakt. Ostatnio agent T-Maca spotkał się z GM Knicks, Danny'm Wlashem. Knicks chętnie pozyskaliby T-Maca i jego kończący się kontrakt jeśli w zamian mogliby oddać kogoś z dwójki Curry - Jeffries. Rockets tym jednak nie są za bardzo zainteresowani.

Natomiast New York Post podaje, że Boshem mogą być zainteresowani również Lakers. Jeśli Raptors zdecydowaliby się na wymianę, Lakers mieliby zaproponować im między innymi Bynuma. Poza tym, drużyna z LA chętnie pozbyłaby się Vujacica, Farmara i Morrisona, dlatego przed trade dealine można oczekiwać sporej aktywności na rynku z ich strony. Mówi się również, że mogą spróbować pozyskać Hiltona Armstronga, którego Hornets chcą się pozbyć, by ciąć koszty.

Innym znaczącym nazwiskiem pojawiającym się dość często w plotkach transferowych jest Jamison. Wizards są obecnie skłonni oddać właściwie każdego ze swojego składu.

Mogłoby dojść do wymiany z Cavs, w której za Jamsiona, Wizards dostaliby kończący się kontrakt Ilgauskasa i młodego Hicksona. Cavs bardzo chcieliby takiego zawodnika jak Jamison: wszechstronnego silnego skrzydłowego, potrafiącego grać z dala od kosza. Jednak trudno jest im oddać Ilgauskasa, ze względu na jego długie powiązanie z klubem. Big Z jest od początku swojej kariery w Cleveland. Istnieje możliwość, że Wizards wykupiliby jego kontrakt i wtedy mógłby wrócić do Cavs, ale pewności nie ma. W trakcie wymiany nie można zagwarantować sobie, że druga strona wykupi kontrakt. Dlatego istnieje ryzyko, że Cavs oddadzą Ilgauskasa, a Wizards go pozostawią u siebie.

Jamisonem zainteresowani mogą być również Mavs i Rockers, chociaż drużyna z Houston gdyby dokonywała wymiany z Wizards chętniej pozyskałaby Butlera.

Natomiast dla Cavs inną opcją jest Troy Murphy. On także jest silnym skrzydłowym, który potrafi grać i pod koszem i na dystansie.

Jeśli Cavs zdecydują się na oddanie Ilgauskasa, mają spore szanse, żeby któregoś z dwójki Jamison, Murphy ściągnąć do siebie, ale pozostaje pytanie: czy podejmą decyzję o transferze Big Z?

Pacers natomiast odstali ostatnio ofertę od Wolves: Jefferson za Grangera. Odrzucili ją. Larry Bird jest gotowy wytransferować każdego poza Grangerem i Hibbertem. W Wolves natomiast coraz częściej mówi się o rozbiciu duetu Jefferson-Love.

Wymiany dokonali Mavs i Nets. Do Dallas trafi Eduardo Najera, który w Mavs rozpoczynał swoją karierę. Natomiast w drugą stronę powędrują Kris Humphries i odsunięty od zespołu w zeszłym sezonie Shwane Williams. Obaj zawodnicy zarobią w tym sezonie ponad $5 milionów, natomiast Najera ma kontrakt na $3.1 mln. Dzięki temu, Mavs trochę zmniejszą wydatki, a Nets skrócą swoje zobowiązania, ponieważ kontrakt Humphriesa jest o rok krótszy niż umowa Najery.

Żeby zrobić miejsce dla nowych graczy Nets prawdopodobnie zwolnią Seana Williamsa, z którym mają ciągłe problemy. Natomiast po sfinalizowaniu wymiany mają zwolnić również Shwane Williamsa.

Poza tym, Nets szukają chętnych na Battie'go, Boone'a i Simmonsa.

Siedzący na ławce Milicic już zapowiedział, że po tym sezonie wraca do Europy. Istnieje jednak możliwość, że już niedługo będzie mógł zacząć szukać sobie klubu na Starym Kontynencie. Knicks i Milicic są podobno blisko sfinalizowani wykupienia kontraktu.

Milicic tymczasem w wywiadzie dla SLAM wyraził swoje niezadowolenie i frustrację z kariery w NBA. Powiedział, że nie rozumie dlaczego Pistons wybrali go z drugim numerem. A skoro już się zdecydowali na niego, to dlaczego trzymali go na ławce. Tym samym zmarnowali swój pick w tym pamiętnym drafcie 2003. Zmarnowali także czas Milicica i utrudnili mu karierę.

środa, 2 września 2009

Zamieszanie wokół Rubio


W dniu draftu GM Wolves, David Kahn, zaryzykował. Po pierwsze wybrał z numerem piątym Ricky'ego Rubio. Hiszpański zawodnik już przed naborem sugerował, że nie zamierza grać dla drużyn z mało marketingowych miast. Dlatego po decyzji Wolves o postawieniu właśnie na niego, pojawiło się sporo niewiadomych czy Rubio będzie chciał zagrać w Minneapolis. Po drugie, wybierając także jako szósta drużyna, Wolves ponownie postawili na rozgrywającego – Jonny Flynn. Była to bardzo dziwna decyzja. Jak Wolves chcą pogodzić tych dwóch playmakerów? Kahn twierdził, że nie widzi z tym problemu i uważa, że da dwójka może spokojnie występować obok siebie na parkiecie.

I mimo, że Rubio wyraził chęć występów w barwach ekipy z Minnesoty, przez najbliższe dwa sezony nie będziemy mieli okazji zobaczyć czy eksperyment z dwoma rozgrywającymi się powiedzie.

Żeby Rubio mógł zagrać w NBA trzeba było wykupić kontakt, który miał on z swoją dotychczasową drużyną DKV Joventut. Wartość odstępnego wynosiła około $8 milionów, podczas gdy Wolves ze swojej kieszeni mogli wydać zaledwie $500 tysięcy. Na więcej nie pozwalają przepisy NBA, które jak widać są już bardzo nieaktualne w tej kwestii. Już dawno minęły lata, gdy można było wykupić kontakt zawodnika europejskiego za pół miliona i ściągnąć go za ocean. Dlatego GM Kahn jeździł do Hiszpanii i negocjował z DKV Joventut zmniejszenie tej kwoty. W sumie trzy razy odwiedzał ojczyznę Rubio, pomagał mu nawet właściciel Wolves. Jednak ich starania długo nie dawały żadnych efektów. Natomiast sam Rubio nie był w stanie zapłacić odstępnego, ponieważ przechodząc do NBA miałby tylko kontrakt debiutancki, który musiałby cały wydać i potem grać właściwie za darmo.

W trackie przedłużających się negocjacji pomiędzy Wolves i DKV Joventut do gry włączyła się Barcelona. Klub z Katalonii nie jest ograniczony przepisami takimi jak Wolves i może wykupić kontakt Rubio. Już tydzień temu pojawiły się informacje, że Barcelona dogadała się z Rubio i jego klubem. Mimo to, Kahn nie poddawał się i ponownie pojechał do Hiszpanii. Jakie propozycje miał dla DKV Joventut nie wiadomo, ale podobno obie strony doszły do porozumienia. Pojawiały się między innymi plotki o tym, że zaoferował im rozegranie meczu pokazowego w trackie kolejnego offseason. I kiedy już Khanowi udało się dogadać z hiszpańskim klubem, Rubio oznajmił, że jednak nie jest gotowy do występów w NBA i woli jeszcze dwa lata pograć w Barcelonie.

Tak więc Rubio zostaje w Hiszpanii. Za dwa lata będzie mógł zdecydować się na przejście do NBA i wtedy nie będzie musiał już płacić tak ogromnych pieniędzy za wykupienie kontraktu. Wolves natomiast zostali z Flynnem. Przez dwa sezony zobaczą jak ten zawodnik się rozwija, czy rzeczywiście staje się playmakerem na miarę Chrisa Paula, co niektórzy przewidują. Bardzo możliwe, że w 2011 w Minnesocie nie będą już potrzebować Rubio i oddadzą go do innego klubu, zanim zdąży on założyć koszulkę Wolves. Miejmy nadzieję, że Rubio nie będzie takim samym przypadkiem jak jego rodak Fran Vasquez. Został on wybrany w drafcie 2005 przez Magic z numerem 11 i miał stworzyć silny duet podkoszowy z Howardem. Wtedy uznał, że nie jest jeszcze gotowy na występy w najlepszej lidze świata. Potem Magic już go nie potrzebowali i ostatecznie Vasquez pozostał w Europie.