Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brandon Roy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brandon Roy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2010

Halftime: MVP

1. LeBron James (29.4pts/ 7.1reb/ 8ast)
Pod względem statystyk James jest numerem jeden w NBA. Nikt nie ma tak imponujących osiągnięć i to, aż w tylu elementach. Jest 3 na liście najlepszych strzelców, 6 pod względem asyst, 16 w przechwytach, 33 w blokach i 36 w zbiórkach. Zaliczył 2 triple-double, a 3 razy zabrakło mu do tego tylko jednej zbiórki. Natomiast jego drużyna dominuje na wschodzie i jest obecnie najlepsza w lidze. Czego więcej można chcieć od najwartościowszego zawodnika? Jeśli nic się nie zmieni w drugiej części sezonu, ma ogromne szansę na drugie z rzędu MVP.

2. Kobe Bryant (28pts/ 5.4reb/ 4.8ast)
Kobe jest jedynym zawodnikiem, który w pierwszej części rozgrywek mógłby zagrozić LeBronowi w rywalizacji o miano MVP. Lider Lakers nie ma aż tak imponujących statystyk, ale robi wszytko co należy, by jego drużyna wygrywała i to dzięki niemu są oni na szczycie zachodu i drudzy w NBA. Bryant już kilka raz w tym sezonie w samych kocówach zdobywał punkty przesadzające o zwycięstwie, często były to buzzer beatery, które nie dawały już rywalom szans na odpowiedź. Poza tym, nie można zapomnieć, że od dłuższego czasu gra z urazem palca, a mimo to prezentuje najwyższy poziom.

Dla kogo 3 miejsce w wyścigu po MVP? Kandydatów jest kilku, ale ostatecznie nie zdecydowałem się wybrać żadnego z nich. James i Braynt byli poza konkurencją w pierwszej części.
To 5 najpoważniejszych kandydatów do 3 miejsca:

Carmelo Anthony (29.7pts/ 6.5reb/ 3.3ast)
Rozgrywa sezon życia, jest najlepszym strzelcem ligi i poprowadził Nuggets do świetnego wyniku w pierwszej części sezonu.

Dirk Nowitzki (25.1pts/ 7.8reb/ 2.5ast)
Mavs są trzecią siłą zachodu dzięki fantastycznej grze Dirka.

Steve Nash (18.3pts/ 3.2reb/ 11.1ast)
Początek sezonu należał do Suns, byli objawieniem i znajdowali się w czołówce zachodu. Teraz spisują się trochę słabiej, ale Nash mimo upływu lat gra jak w sezonach gdy był MVP.

Kevin Durant (29.6pts/ 6.6reb/ 2.7ast)
W tym roku potwierdził swoją wielkość i dołączył do ścisłego grona największych gwiazd, a Thunder zaczęli liczyć się w walce oplayoffs.

Brandon Roy (23.1pts/ 4.6reb/ 5ast)
Podczas gdy Blazers zostali zdziesiątkowani przez kontuzje, Roy wziął na siebie ciężar poprowadzenia drużyny i utrzymał ich w gronie najlepszych na zachodzie.
zdjęcie: yahoo.com

wtorek, 26 stycznia 2010

Rezerwowi w All-Star Game

Niedługo trenerzy wybiorą 14 rezerwowych na Mecz Gwiazd w Dallas. Kto najbardziej zasługuje na występ w ASG? Oto nasze typy:

Adam Szczepański

WSCHÓD
obrońcy
Dwa proste wybory, nad którym dłużej się nie trzeba zastawiać:
Rajon Rondo świetnie prowadzi Celtics i nawet bardziej zasługuje na występ w All-Star Game niż Garnett. Jest obecnie jednym z najlepszych rozgrywających w lidze i powinien znaleźć się w gronie największych gwiazd.

Joe Johnson jest najlepszym zawodnikiem Hawks, którzy są w tym momencie trzecią siłą wschodu. Poza tym, mało kto może pochwalić się statystkami na poziomie 20 punktów, prawie 5 asyst i 5 zbiórek (na wschodzie poza JJ tylko James i Wade). Może jego mało efektowny styl gry nie jest idealny do ASG, ale bez wątpienia w pełni zasłużył na miejsce w składzie wschodu.

skrzydłowi
Gerlad Wallace i Josh Smith są wymieniani przez większość ekspertów jako główni kandydaci na pozycje skrzydłowych na ławce rezerwowych wschodu (oczywiście poza Boshem, ale o nim później). Trudno się z tym nie zgodzić. Smith rozgrywa fantastyczny sezon i jest częścią świetnie działającego zespołu z Atlanty. Wallace natomiast ma swój sezon życia i po raz pierwszy w karierze statystyki na poziomie double-double (18.5 punktów i 11 zbiórek). Do tego, Bobcats wreszcie zaczęli wygrywać i liczą się w walce o playoffs. Tak więc nie tylko sam Wallace, ale także Bobcats zasługują na swojego pierwszego reprezentanta w ASG.

center
Z pozycją rezerwowego środkowego na wschodzie jest duży problem. Gdyby nie fakt, że Nets mają bilans 3-40 kandydatem numer jedne byłby Lopez. Gra bardzo dobrze i pod względem indywidualnym zalicza się do gwiazd obecnego sezonu. Trudno jednak wyobrazić sobie, by najgorsza drużyna ligi miała swojego reprezentanta w Dallas.

W tej sytuacji chciałoby się postawić na Shaqa. Co prawda ma nie najlepsze statystyki, ale jest ważną postacią pierwszych na wschodzie Cavs. Poza tym, skoro Iverson, a także KG zagrają w Meczu głównie za swój dorobek w karierze, a niekoniecznie za to jak prezentują się w tym sezonie, dlaczego Shaq nie miałby też w ten sposób zostać doceniony? Jest idealną postacią to tego typu show i zeszłorocznym MVP.

Jedak po przeczytaniu analizy dotyczącej rezerwowych  ASG na stronie espn, uznałem, że najlepsze jest rozwiązanie, które tam było zaproponowane, czyli Chris Bosh na piątce. W Raptors gra on jako czwórka, ale trenerzy wybierając rezerwowych na Mecz Gwiazd nie muszą się tym sugerować i mogą wskazać Bosha jako centra.

2 dodatkowi zawodnicy
Wybór ogranicza się do Davida Lee, Derricka Rose'a i reprezentanta Cavs.

Knicks pną się w górę w ostatnim czasie, są tuż za ósemką dlatego mogą mieć swojego przedstawiciela w Dallas. Lee natomiast spisuje się rewelacyjnie i co chwilę kończy mecz z double-double. Już rok temu brało się go pod uwagę przy ASG, a teraz gra jeszcze lepiej.

Rose miał nie najlepszy początek sezonu, tak jak cała drużyna z Chicago. Jednak w ostatnim czasie Bulls wygrywają i w dużej mierze zawdzięczają to świetnej grze swojego młodego lidera. Od grudnia Rose zdobywa średnio ponad 20 punktów i zalicza ponad 6 asyst.

Jeśli chodzi natomiast o reprezentanta Cavs. Znowu James jest osamotniony. Rok temu w ostatniej chwili dodany do składu wschodu został Mo Williams, ale dopiero po kontuzji Nelsona. Wiemy już, że Mo będzie pauzował przez miesiąc, więc i tak nie zagrałby w ASG. Może Shaq?

Hawks mieliby 2 reprezentantów, Celtics 2, a najlepsi na wschodzie Cavs tylko jednego. James chyba będzie musiał się z tym pogodzić. Ostatecznie stawiam na Lee i Rose'a.


ZACHÓD
obrońcy
Szybki i bezproblemowy wybór: Chris Paul i Brandon Roy. Pierwszy to najlepszy rozgrywający ligi. Drugi to zawodnik, który potrafił utrzymać Blazers w gronie najlepszych na zachodzie mimo, że większość czołowych zawodników z Portland była w ostatnim czasie kontuzjowana.

skrzydłowi
Wybór automatyczny: Dirk Nowitzki i Kevin Durant. Dirk powinien grać przed swoją publicznością w pierwszej piątce, ale ostatecznie to miejsce przypadło Duncanowi. Trudno, jako rezerwowy też może zabłysnąć. Durant pod względem indywidualnym mógłby już rok temu mieć miejsce w ASG, gdyby nie słabe wyniki Thunder. Teraz jego drużyna wygrywa, a on prezentuje najwyższy poziom.

center
I tu znowu pojawia się problem, Pau Gasol czy Chris Kaman? Obaj grają bardzo dobrze w tym sezonie. Jednak Gasol stracił sporą część pierwszej połowy rozgrywek z powodu kontuzji. Na jego korzyć przemawia natomiast fakt, że jest reprezentantem najlepszej drużyny zachodu, a z nim w składzie Lakers przegrali tylko 4 z 27 spotkań. Kaman jest jednym z trójki zawodników, którzy w tym sezonie zdobywają ponad 20 punktów i zbierają co najmniej 9 piłek. Niestety jego Clippers mają ujemny bilans i coraz mnisze szanse na playoffs. Obaj zasługują na ASG, ale trzeba wybrać jednego. Gasol.

2 dodatkowi zawodnicy
Zach Randolph. W tym sezonie odnotowuje 20 punktów i 11 zbiórek, a Grizzlies są objawianiem sezonu. Jeszcze kilka lat temu nie miał szans na ASG ze względu na swoją złą reputację, problemy poza parkietem, ale teraz ma to za sobą i prezentuje grę na najwyższym poziomie.

Drugie miejsce przyznałem Deronowi Williamsowi, chociaż brałem też pod uwagę Billupsa. Rozgrywający Nuggets ma najwyższą średnią punktów w karierze, a Nuggets są drugą siłą zachodu. Jednak Jazz też zasługują na swojego gracza w ASG. Poza tym, Williams już od przynajmniej dwóch lat gra na poziomie All-Star, ale ciągle nie było dla niego miejsca w składzie zachodu. W końcu powinien je dostać. Ile razy może być najlepszym zawodnikiem pomijanym przy Meczu Gwiazd?


Paweł Panikowski

WSCHÓD
obrońcy
Rajon Rondo (BOS) – świetne uzupełnienie dla wielkiej trójki, dobry kreator gry, potrafi być wszędzie              na parkiecie, kilkakrotnie razy otarł się o triple-double, pomimo podpisania ‘grubego’ przedłużenia  kontraktu z Bostonem nie spuścił z tonu. W tym sezonie:  14.1 PPG, 9.6 APG, 4.2 RPG, 2.5 SPG, 36.5 MPG

Derrick Rose (CHI) – wszechstronny, atletyczny  combo – guard Bulls, wprowadził ich grę na wyższy poziom, przyjemnie ogląda się jego grę, lider Byków. W tym sezonie:  19.4 PPG, 5.9 APG, 3.8 RPG, 36.3MPG

Andre Iguodala (PHI) – umieszczony jako obrońca, choć równie dobrze występuje jako ‘3’, efektownie i efektywnie grający zawodnik 76ers, w kilku spotkaniach pokazał, że może być ‘clutch player’ , lider ekipy Philly. W tym sezonie:  17.5 PPG, 6.9 RPG, 5.8 APG,  2 SPG, 40 MPG

skrzydłowi
Chris  Bosh (TOR) – leworęczny forward wraz z Andrea Bargnanim robi świetną robotę pod koszem w Toronto.  Szczupły, zwrotny , szybki Bosh dostarcza wiele punktów Raptors  zarówno z pomalowanego jak i z półdystansu. W obronie trudna przeszkoda do przejścia, podobno najlepiej poruszający się w obronie wysoki gracz.  W tym sezonie:  23.9 PPG, 11.1 RPG, 2.1 APG, 1 BPG, 35.7 MPG

Josh Smith (ATL) – J – Smoove gra bardzo wszechstronną koszykówkę, wydaje się, że poza kiepskim rzutem za 3 na parkiecie potrafi zrobić wszystko. Do tego dochodzi fenomenalny atletyzm, sprężyny w nogach.  Specjalista od blokowania rzutów. W tym sezonie:  14.9 PPG, 8.3 RPG, 3.9 APG, 2.1 BPG, 1.4 SPG, 33.1 MPG

Gerald Wallace (CHA) – udowadnia, że potrafi  nie tylko pakować piłkę do kosza ( taką etykietkę dostał jeszcze w Sacramento zanim trafił do Bobcats). Kolejny bardzo wszechstronny skrzydłowy, z instynktem do zbierania  z desek, zdecydowany lider Rysi.  W tym sezonie:  18.5 PPG, 11.1 RPG, 1.9 APG, 1.7 SPG, 1.2 BPG, 41.9 MPG

center
Shaquille O’Neal (CLE) – może nie jest to już taki dominator, jak jeszcze kilka lat temu, może to nie jest jego jakiś rewelacyjny sezon, jednak cały czas stanowi zagrożenie i postrach w trumnie. Poza tym mecz gwiazd bez Shaq’a?!  Kto lepiej zadba o show niż sam Diesel. W tym sezonie:  11 PPG, 6.7 RPG, 1.5 APG, 1.1 BPG, 23 MPG


ZACHÓD
obrońcy
Chris Paul (NO) – jeden z najlepszych rozgrywających ligi. Dobrze dyryguje grą Hornets i trudno sobie wyobrazić ten zespół bez niego. Skuteczny i czasami efektowny. Rewelacyjnie kreuje grę i wyszukuje pozycji partnerom. W tym sezonie:  19.9 PPG, 11.2 APG, 4.5 RPG, 2.2 SPG, 38.4 MPG

Brandon Roy (POR) – lider nękanych kontuzjami  Blazers, musiał wziąć  większy ciężar gry na siebie. Jednak jak do tej pory świetnie sobie radzi, shooter, któremu w kluczowym momencie nie drży ręka. W tym sezonie: 23.1 PPG, 5 APG, 4.6 RPG, 1 SPG, 38.3 MPG

Derron  Williams (UTA) – dobry sezon Jazz to po części jego zasługa. Kolejny doskonały kreator gry i wolnych pozycji  dla partnerów. Stylem gry zbliżony do CP#3, jednak bardziej postawny. W tym sezonie:  18.9 PPG, 9.6 APG,  3.9 RPG, 1.1 SPG, 37.1 MPG

skrzydłowi
Dirk Nowitzki (DAL) – lider ekipy z Dallas, ulubieniec właściciela klubu Marka Cubana. Potrafi  zdobywać punkty grając tyłem i przodem do kosza, wydaje się, że lepiej czuje się na półdystansie.     7-footer z dobrym rzutem zza łuku. Przecież mecz gwiazd jest w Dallas, więc musi być ktoś miejscowy. W tym sezonie:  25.1 PPG, 7.9 RPG, 2.5 APG, 1.2 BPG, 38 MPG

Kevin Durant (OKC) –trzeci strzelec obecnego sezonu,  może grać również jako rzucający, zdecydowanie przewodzi drużynie z Oklahomy, pod niego rozrysowana jest większość zagrywek. Dwójka draftu z 2007 rozwija się w astronomicznym  tempie, już teraz All-Star player .Bardzo szczupły, zwinny zawodnik, świetnie sobie radzi w lidze, gdzie prym wiodą kolosi i tytani.  W tym sezonie:  29.3 PPG, 7.3 RPG, 2.9 APG, 1.3 SPG, 39.9 MPG

Pau Gasol (LAL) – mój ulubieniec. Konkwistador- nazywany tak  z powodu długiej brody jaką nosi. Jeszcze kilka sezonów temu  eksperci zarzucali mi, że gra zbyt miękko  ‘bez jaj’, to wszystko wyszło w przegranym finale z Bostonem. Teraz jest do zupełnie inny zawodnik, gra z zacięciem, twardo. Skuteczny w ataku, nie do przejścia w obronie.  Świetna robota na zbiórce, trafia z półdystansu. Bardzo dobre uzupełnienie dla Kobego. Warta odnotowania jest ich zrozumienie i akcje dwójkowe.  W tym sezonie: 17.1 PPG, 10.9 RPG, 3.3 APG, 1.7 BPG, 36.3 MPG

center
Nene (DEN) – nie ma nadzwyczajnych statystyk, jednak zrobił spory postęp i podoba mi się gra Brazylijczyka. Silny środkowy Denver, niejednokrotnie pokazał, że potrafi grać w koszykówkę na najwyższym poziomie. Przyzwoity w ataku, solidny w obronie, nieraz błyśnie efektowną paczką. Dobra zbiórka. Wydaje mi się, że zasługuje, na szanse pokazania się w Dallas. W tym sezonie:  14.1 PPG, 8.3 RPG, 2.4 APG, 1.6 SPG, 1 BPG, 34.2 MPG

 Tuż za stawką:
WSCHÓD: Bargnani (TOR), Beasley (MIA)
ZACHÓD: Aldridge (POR), Parker (SAS)

środa, 13 stycznia 2010

Co ciekawego w sieci?: plotki transferowe


TrueHoop: Caron Butler on Rockets' wish list
Rockets szukają chętnych na McGrady'ego. Możliwość wymiany biorą pod uwagę Sixers, którzy w zamian za kończący się kontrakt T-Maca oddaliby Iguodalę. Wraz ze swoim najlepszym zawodnikiem, Sixers mogliby wysłać do Houston Dalemberta i jego duży kontrakt. Według źródeł z Philly, Sixers jedynie mogliby zdecydować się na taką wymianę jeśli nadal będą przegrywać i do lutego nic się nie zmieni. Wtedy będą skłonni oddać Iguodalę. Natomiast Rockets mają wątpliwości co do kontraktu AI'a na jeszcze 4 kolejne lata za ponad $56 milionów. Podobno nie są przekonani, że Iguodla dałby im szansę na walkę o tytuł, a tylko wtedy zdecydowaliby się przyjąć tak duży i długi kontrakt.

Rozmowy trwają także na linii Rockets-Wizards. Drużyna z Texasu jest zainteresowana Butlerem, którego Wizards mogliby oddać wraz z kończącymi się kontraktami Millera i Foye'a.

Inną możliwością transferu mogłaby być wymiana z Bulls. W Chicago są zainteresowani McGrady'm, ale nie mają zamiaru oddawać Noah, którego chcieliby Rockets.

TrueHoop: Utah tells Dallas: Boozer better than tax relief
Jazz dają sygnał, że nie oddadzą Boozera za wszelką cenę - tylko, żeby obniżyć wydatki. Podobno Mavs byli zainteresowani transferem i proponowali wymianę bardzo korzystną pod względem finansowym. Jednak Jazz się na nią nie zgodzili, ponieważ chcą czegoś więcej niż tylko obniżenia kosztów i zejście poniżej progu podatkowego. Coraz bardziej możliwy jest także scenariusz, że Jazz nie oddadzą Boozera. Zwolennikiem tego rozwiązania jest trener Sloan, który chciałby zatrzymać w swojej drużynie Boozera nawet na dłużej niż tylko do końca tego sezonu.

Jak donosi Travis Heath na Twitterze, Nuggets także interesowali się ewentualnym transferem Bosha, ale Raptors mieli zbyt duże oczekiwania.

Miami Herald: Miami Heat's top choice is LeBron, but team won't risk wait
W przyszłe wakacje priorytetem dla Heat będzie zatrzymanie Wade'a. Ale poza tym, chcą także ściągnąć dla niego partnera z najwyższej półki. Podobno ich celem numer jeden będzie LeBron. Jeśli Jamesa nie uda się przekonać do wspólnej gry z Wade'm, kolejni na liście Heat są Bosh i Stoudemire. Wcześniej byli także zainteresowani Boozerem, ale obecnie uważają, że Boozer i Beasley są do siebie zbyt podobni, by mieć ich dwóch naraz.

SacramentoBee: Kings' Martin could return Friday
Pod długiej przerwie w najbliższy piątek do gry wrócić ma Kevin Martin. Kiedy doznał kontuzji był najlepszym strzelcem Kings i ich największą gwiazdą. Od tego czasu na pierwszoplanową postać wyrósł Evans i pojawia się pytanie: czy ta dwójka będzie potrafiła skutecznie ze sobą współpracować? Jeśli nie, Kings będą starać się wytransferować Martina jeszcze przed trade deadline. Nie powinni mieć z tym dużych problemów ponieważ zainteresowanie jest spore: Rockets, Raptors, Cavs, Suns i Mavs.

SportsIllustrated: That's Durant with a capital 'D'
Durant jeszcze rok temu był słabym punktem defensywy, ale bardzo poprawił ten element gry i to właśnie w dużej mierze dzięki jego postępowi w obronie, Thunder spisują się w tym sezonie tak dobrze. W poprzednich rozgrywkach Thunder tracili średnio 8.2 punktów (na 100 posiadań piłki) więcej  kiedy Durant grał niż gdy siedział na ławce. Teraz tracą 3.7 punktów mniej (na 100 posiadań piłki) gdy Durant jest na parkiecie niż gdy odpoczywa.

NBA FanHouse: Out With Sean; In With Shawne
Dwaj zawodnicy o dużym, niezrealizowanym, potencjale i sprawiający ciągłe problemy: Sean i Shwane Williams. Sean ostatnio został zwolniony z Nets, by zrobić miejsce dla Shawne'a. Ten drugi także miał być zwolniony, a przynajmniej wszyscy tak sądzili. GM Nets uznał jednak, że na razie pozostawi go w składzie i do mu szansę.

Waiting for next year: Mike Brown Getting A Bit Of A Bad Rap Perhaps
Praca trenerska Browna jest często krytykowana. Zarzuca się mu, że sukcesy zawdzięcza wyłącznie temu, że ma w swojej drużynie LeBrona. Przede wszystkim krytykowany jest za grę ofensywną drużyny, za akcje Jamesa jeden na pięciu. Ale który z trenerów pozwoliłby sobie na zdjęcie takiego zawodnika jak James dlatego, że za długo gra z piłką? Brown potrafił w Cavs stworzyć zespół wokół tak wielkiego zawodnika i zbudować tam dobrą chemię. Może nie jest w gronie najlepszych trenerów w lidze, ale dobrze wykonuje swoją pracę.

Stoudemire i Roy walczą o głosy kibiców i występ w All-Star Game w Dallas:



Dominique Wilkins obchodzi dziś 50 urodziny.

poniedziałek, 11 stycznia 2010

NBAcodziennie (45)


Najciekawsze wydarzenia weekendu

Wizards odcinają się od Arenasa
Wizards po dotkliwej porażce w Cleveland, wrócili do Waszyngtonu, by rozegrać pierwszy mecz przed własną publicznością po zawieszeniu Arenasa. W hali Verizon Center zlikwidowano wszystko, co mogło przypominać, że jeszcze kilka dni temu największą gwiazdą drużyny był Agent Zero. W klubowym sklepie znikły wszystkie gadżety z nim związane, zmieniono przedmeczowy filmik rozpoczynający prezentacje zespołu i usunięto z niego Arenasa. Tak jakby w ogóle nie było  go w Wizards. Może niedługo wymażą go też ze wszystkich box scores, w archiwalnych meczach jego postać będzie zamazywana, a w photoshopie poprawią wszystkie zdjęcia z meczów tego sezonu, tak by nie było na nich Arenasa, Przed spotkaniem Jamison przeprosił kibiców za całe zamieszanie wokół afery z bronią. Jedynie Stevenson z napisem „Agent Zero” na plastrach nad skarpetkami wspierał zawieszonego kolegę z drużyny i przypominał, że kogoś brakuje w ich składzie.

Magic i Gortat
Mimo osłabienia, Wizards wygrali mecz z Magic, którzy odnotowali 4 porażkę z rzędu. W ekipie gości bardzo słabo zagrali Nelson (2/11 z gry, 6 punktów) i Lewis (4/13 z gry, 8 punktów), a Carter doznał kontuzji, która wykluczyła go z gry po 10 minutach.

Gortat w tym meczu na parkiecie spędził 13 minut, zdobył 5 punktów trafiając 2 razy z gry, do tego dołożył 3 zbiórki, asystę i przechwyt.

Kolejne spotkanie Magic rozgrywali z Hawks, którzy dzień wcześniej pokonali Celtics. Gospodarze musieli radzić sobie bez Cartera, dlatego mogło się wydawać, że czeka ich bardzo trudny mecz i ciężka walka, by zakończyć serię niepowiedzeń. Było jednak zupełnie inaczej. Magic zdominowali sowich rywali, szybko objęli wysokie prowadzenie i ostatecznie pokonali Hawks różnicą 32 punktów.

To również był bardzo dobry mecz dla Marcina, który grał w sumie przez 25 minut. Świetnie wykorzystał długi czas spędzony na boisku. Zebrał rekordowe dla siebie w tym sezonie 12 zbiórek i był najlepszy w tym elemencie w Magic. Warto przypomnieć, że ostatni raz Gortat zebrał ponad 10 piłek w pamiętnym meczu numer 6 w playoffs przeciwko Sixers (wtedy miał ich 15). W ataku spisywał się trochę gorzej pudłując 4 z 6 rzutów i zakończył mecz z dorobkiem 5 punktów. Poza tym miał 4 bloki, czym wyrównał swój rekord sezonu. 

Granger i Murphy wracają
Na mecz z Wolves do drużyny z Indiany wrócili Granger i Murphy. Pierwszy z nich opuścił 16 spotkań i wydawało się, że jeszcze przez kilka meczów będzie pauzował, ale dość niespodziewanie w Minnesocie był już gotowy do gry. Murphy natomiast nieobecny był w 4 spotkaniach. Pacers byli właśnie po zwycięstwie nad Magic i wzmocnieni swoimi czołowymi zawodnikami mogli oczekiwać kolejnej wygranej, tym razem ze słabymi Wolves. Jednak na wyjazdach spisują się fatalnie i potwierdzili to po raz kolejny przegrywając z gospodarzami. Granger zdobył 19 punktów trafiając tylko 7 z 19 rzutów, Murphy zaliczył 21 punktów. Warto także dodać, że będący czołową opcją ataku Pacers podczas nieobecności Grangera i Murphy'ego - Head, po tym jak w 4 kolejnych meczach zdobywał przynajmniej 18 punktów, tym razem miał ich zaledwie 6 (2/6 z gry). W następnym meczu, w Oklahomie, Granger zdobył 25 punktów przy fatalnej skuteczności 28.6%, Murphy zaliczył 15 punktów i 15 zbiórek, a Pacers ponownie przegrali. Jedynym jasnym punktem w ich drużynie był debiutant Price, który wchodząc z ławki zanotował 23 punkty.

Bogut i Redd
W meczu z Bulls, Bucks do zwycięstwa poprowadził ich gwiazdorski duet Redd-Bogut. Są oni czołowymi postaciami drużyny od kilku lat, ale ostatnio nie dawali jej wiele wygranych. Po pierwsze rzadko ze sobą grają, mając ciągłe problemy z kontuzjami, po drugie Redd w tym sezonie prezentuje nierówną formę i rzadko jest w stanie być czołowym strzelcem Bucks. Tym razem jednak zagrali jak przyszło na liderów. Bogut zaliczył 27 punktów, 13 zbiórek i rekordowe w swojej karierze 6 bloków, natomiast Redd miał na swoim koncie 24 punkty i 8 zbiórek. Dzięki ich występom Bucks nie przeszkodził nawet fatalny dzień strzelecki Jenningsa, który trafił zaledwie jeden rzut (najmniej w karierze) na 9 oddanych. Niestety już w kolejnym meczu nie potrafili tego powtórzy i zostali rozbici przez Lakers. Bogut zaliczył zaledwie 3 punkty (1/5 z gry) i 11 zbiórek, a Redd doznał kontuzji kolana i grał tylko przez 12 minut, w tym czasie nie zdobył ani jednego punktu (0/4 z gry).

Alston w Heat
Przeciwko Suns pierwszy mecz w barwach Heat rozegrał Alston. Nie miał imponujących statystyk (10 punktów, 4 asysty i 3 zbiórki), ale będąc podstawowym rozgrywającym pomógł swojej drużynie wygrać. Wade po raz kolejny rozegrał rewelacyjne spotkanie mając na swoim koncie 33 punkty, 9 zbiórek i 8 asysty. Jednak w odróżnieniu od spotkania z Celtics, gdy w końcówce był osamotniony, tym razem mógł liczyć na swoich kolegów. W ostatniej kwarcie zdobył zaledwie 1 punkt, to pozostali zawodnicy Heat odgrywali wtedy kluczowe role zapewniając gościom zwycięstwo.


Evans wygrywa mecz
W meczu z Nuggets, Evans po raz kolejny pokazał, że w decydujących akcjach bez obaw można na niego stawiać. Na 11 sekund przed końcem Billups rzutem za trzy doprowadził do remisu po 100. Kings mieli dużo czasu na rozegranie ostatniej akcji i zapewnienie sobie wygranej. Evans zrobił co do niego należało, wykonał świetny zwód i pięknym rzutem zdobył punkty na miarę zwycięstwa. Do końca pozostało już tylko 0.7 sekundy, których Nuggets nie udało się wykorzystać. Młody lider Kings zakończył spotkanie mając na swoim koncie 27 punktów (66.7% z gry). Był to jego 3 mecz z rzędu, w którym zdobył co najmniej 25 punktów.

10 milionów punktów
Iverson z powodu kontuzji kolana nie przyjechał do Detroit wraz z Sixers i nie wystąpił w mieście, w którym zaczęły się jego zeszłoroczne problemy. Mimo to jego nieobecności goście wygrali, dzięki Brandowi, który zdobył 25 punktów. Dla Pistons była to natomiast już 12 porażka z rzędu.

Najważniejszym momentem tego meczu były punkty zdobyte przez Gordona na niespełna 4 minuty przed zakończeniem pierwszej połowy. Był to 10-milionowy punkty w historii NBA. Pierwszego kosza w historii zdobyto pierwszego listopada 1946, 63 lata później mamy już 10 milionów punktów.

Blazers i fantastyczny występ Jamesa
W meczu przed własną publicznościom z Lakers, Blazers do zwycięstwa ponownie poprowadził Roy, który zdobył 32 punkty trafiając aż 9 z 11 rzutów. Bryant również miał 32 punkty, ale by je zdobyć potrzebował aż 37 oddanych rzutów. Dzięki temu zwycięstwu Blazers mogli czuć się dość pewnie przed meczem z Cavs, którzy byli po porażce z Nuggets. Po raz kolejny Roy zagrał na najwyższym poziomie zaliczając 34 punkty. Tym razem jednak to nie wystarczyło, ponieważ nie do zatrzymania w Portland był LeBron. Już w pierwszej kwarcie zdobył 20 punktów trafiając wszystkie 8 rzutów z gry. Całe spotkanie zakończył z dorobkiem 41 punktów (68.4% z gry), 10 zbiórek i 8 asyst. James miał także wsparcie od Shaqa, który zaliczył swoje piąte double-double w sezonie: 11 punktów i 11 zbiórek. Natomiast Roy nie mógł liczyć na Baylessa. Rezerwowy Blazers w starciu z Lakers zdobył 21 punktów, a w meczu z Cavs spudłował 5 z 6 rzutów i zaliczył 4 punkty.

Triple-double Rondo i 29 punktów Sheeda
Po porażce z Hawks, Celtics pojechali do Toronto, by zrewanżować się Raptors za przegraną na samym początku stycznia. W drużynie gospodarzy kolejny świetny mecz rozegrał Bosh, jednak tym razem jego 31 punktów i 13 zbiórek nie wystarczyło. Wszyscy zawodnicy pierwszej piątki Celtics zdobyli przynajmniej 16 punktów, ale to Rondo i Wallace byli pierwszoplanowymi postaciami. Rozgrywający gości zaliczył pierwsze w tym sezonie triple-double mając 22 punkty, 13 asyst i 10 zbiórek. Natomiast Sheed rozegrał swój najlepszy mecz w barwach Celtics zdobywając 29 punktów (trafił 5 z 7 rzutów za trzy), do tego dołożył jeszcze 8 zbiórek.

Ian Mahinimi
W meczu z Nets, Spurs nie mogli przegrać i wykonali ten plan. Pewna wygrana Spurs z najgorszą drużyną ligi, właściwie nie byłoby o czym pisać, gdyby nie pojawienie się francuskiego zawodnika w barwach ekipy z San Antonio. I nie chodzi tu o Parkera, który akurat zagrał słabo zdobywając tylko 8 punktów (3/12 z gry) i 5 asyst. Ian Mahinimi - to na jego występ warto zwrócić uwagę. Pojawił się na parkiecie po raz pierwszy w tym sezonie, a właściwie po raz pierwszy od 13 listopada 2007.  W sezonie 2007/08 był debiutantem i Spurs przez większość czasu trzymali go w D-League. Zeszłoroczne rozgrywki stracił z powodu kontuzji kostki. Natomiast teraz czekał 34 mecze, by wreszcie zagrać. Swoją szansę wykorzystał rewelacyjnie. Na boisku spędził 21 minut, zdobył 15 punktów trafiając wszystkie 6 rzutów z gry, na swoim koncie miał również 9 zbiórek i blok. Był to jego najlepszy mecz w karierze. Nie tylko miał imponujące jak na siebie statystyki, ale także popisał się piękną akcją:



Magia liczb
1  asysta zakrakała Iguodali, by w meczu z Raptors zanotować triple-doube. Na swoim koncie miał 17 punktów, 11 zbiórek i 9 asyst

4  z 21 rzutów z gry trafił Bryant w meczu z Bucks, mimo to Lakers wygrali. Wcześniej w starciu z Blazers także miał niską skuteczność, 14 na 37

8  mecz z dorobkiem ponad 30 punktów i 10 zbiórek zaliczył Bosh w starciu z Celtics, ma najwięcej takich występów w tym sezonie w NBA

9  zwycięstwo z rzędu z Lakers przed własną publicznością zaliczyli Blazers

11  porażek z rzędu przeciwko Jazz, tą serię zakończyli Grizzlies pokonując w piątek drużynę z Utah. Jeszcze 2 dni wcześniej przegrali z nimi 117-94, a w sumie wszystkie 11 porażek odnieśli różnicą przynajmniej 10 punktów. Tym razem, dzięki rzutowi Mayo w ostatnich sekundach udało im się wygrać. Równocześnie była to 5 wygrana z rzędu Grizzlies przed własną publicznością, co jest ich najdłuższą taką serią od sezonu 2005/06

13  rzutów oddał Haywood w ostatnich 2 meczach i wszystkie trafił. 2 razy miał także double-double. Najpierw z Magic zaliczył 18 punktów i 15 zbiórek, potem w starciu z Hornets miał po 14 punktów i zbiórek

16  punktów zdobył Nowitzki w czwartej kwarcie meczu ze Spurs, po tym jak spotkanie rozpoczął od zaledwie 3 celnych rzutów na 16 oddanych. Ostatecznie zaliczył 26 punktów (35.7% z gry) i 5 zbiórek

17  piłek zebrał Odom w meczu z Bucks, było to już jego 9 spotkanie z rzędu, w którym miał przynajmniej 10 zbiórek

18  zbiórek zanotował Bynum w tym samym meczu, co jest jego rekordem kariery. Poza tym miał 17 puntów i 3 bloki

20  punktów w spotkaniu z Magic zdobył zastępujący Arenasa w pierwszej piątce Foye, było to jego rekordowe osiągnięcie w sezonie. W następny meczu poprawił ten wynik zaliczając 23 punkty

21  akcję 4-punktową (za 3 plus faul) w swojej karierze zaliczył Crawford w meczu Celtics. Rekordzista w tym elemencie Reggie Miller miał 24 takie akcje

22  punkty i 14 zbiórek zanotował Kaman w meczu z Heat. Był to jego 11 występ w tym sezonie, w którym miał na koncie ponad 20 punktów i 10 zbiórek. Tym samym wyrównał swój rekord kariery z rozgrywek 2007/08, w największej ilości takich meczów w jednym sezonie

26  punktów, 14 asyst i 3 przechwyty zaliczył Paul prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa nad Wizards. Był to 4 mecz z rzędu, w którym miał on dokładnie 3 przechwyty, natomiast od 8 spotkań za każdym razem miał ich co najmniej 2

28  punktów, najwięcej w tym sezonie, zdobył Courtney Lee w starciu z Hornets (trafił między innymi 5 razy za trzy). Jednak już w kolejnym meczu nie potrafił podtrzymać tej wysokiej formy strzeleckiej i na 11 rzutów trafił tylko 2, pudłując wszystkie 4 rzuty za trzy (4 punkty)

29  punktów i 15 zbiórek miał Randolph pomagając Grizzlies pokonać Jazz. Był to jego 4 mecz w tym sezonie z dorobkiem 29 punktów i 15 zbiórek

39  punktów zaliczył Ellis prowadząc Warriors do zwycięstwa nad Kings

129  meczów z rzędu z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, to seria należąca do Wade'a. Najdłuższa w historii klubu z Miami

178  -178, taki bilans mają drużyny Warriors i Kings w historii sowich bezpośrednich starć

poniedziałek, 4 stycznia 2010

NBAcodziennie (40/ 4.1.2010)


Święta i Nowy Rok za nami, w tym czasie na blogu nie pojawiały się żadne informacje dotyczące bieżących meczów, dlatego teraz krótkie podsumowanie najciekawszych wydarzeń, które miały miejsce na parkietach NBA w tym czasie.

Buzzer beater Bryanta
Kobe po raz trzeci w tym sezonie pokazał, że jest najlepszy w lidze jeśli chodzi o rzuty w ostatnich sekundach, decydujące o zwycięstwie. W meczu z Kings przed własną publicznością Lakers przegrywali różnicą 20 punktów w drugiej kwarcie, a na przerwę schodzili ze stratą 15 punktów. W drugiej połowie zaczęli odrabiać straty, ale Kings nie poddawali się i ciągle byli blisko zapewnienia sobie wygranej w LA. Na 4.1 sekundy przed końcem Lakers przegrywali dwoma punktami, ale piłka była po ich stronie. Ostatnią akcję rozegrali rewelacyjnie. Kobe znalazł się na wolnej pozycji i równo z końcową syreną trafił za trzy dając swojej drużynie zwycięstwo. Warto przypomnieć, że wcześniej rzutami w ostatnich sekundach pokonywał już Heat i Bucks w dogrywce. Całe spotkanie zakończył z dorobkiem 39 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst.



Mecze w Boże Narodzenie
Jak co roku, NBA przygotowała dla nas pojedynki na szczycie w pierwszy dzień Świąt. Do Orlando przyjechali Celtics, a Lakers zmierzyli się przed własną publicznością z Cavaliers.

Kiedy przed meczem okazało się, że kontuzja wykluczy z gry Pierce'a, mogło się wydawać, że gospodarze są pewnymi faworytami tego spotkania. Jednak pomimo braku jednego z gwiazdorów i faktu, że KG zdobył tylko 10 punktów, to goście okazali się lepsi. Przede wszystkim dzięki swojej defensywie. Decydująca była druga kwarta, którą Celtics wygrali 20-8, objęli prowadzenie i nie oddali go już do samego końca. Najlepiej w drużynie  Bostonu zaprezentował się Rondo, na swoim koniec miał 17 punktów, 13 zbiórek i 8 asyst. Natomiast dla gospodarzy 27 punktów zdobył Carter, Howard zebrał 20 piłek, ale zaliczył tyko 5 punktów pudłując 6 z 7 rzutów i seria 6 zwycięstw Magic przed własną publicznością została zakończona.

W Los Angeles spotkanie było bardzo jednostronne. Cavs zaprezentowali zespołową koszykówkę i od końca pierwszej kwarty kontrolowali przebieg spotkania. James zdobył 26 punktów i zaliczył 9 asyst, Williams na swoim koncie miał 28 punktów, 7 asyst i 6 zbiórek, a dawny lider Lakers, O'Neal zanotował 11 punktów i 7 zbiórek. Kobe zdobył 35 punktów, 9 zbiórek i 8 asyst, ale z gry trafił tylko 11 z 32 rzutów.



Urodziny Jamesa i prezent od Varejao
Po zwycięstwie w Atlancie, dzień później Cavs ponownie spotkali się z Hawks, tym razem na własnym parkiecie. James obchodził swoje 25 urodziny i miał zamiar sprawić sobie prezent w postaci dobrego występu i kolejnej wygranej. Lider gospodarzy zagrał fantastycznie zdobywając 48 punktów (65.2% z gry), do tego dołożył 10 zbiórek, 6 asyst, a także po 2 bloki i przechwyty. Mimo tego niesamowitego popisu LeBrona, Cavs do ostatnich sekund nie mogli być pewni wygranej. Jeszcze na 20 sekund przed końcem był remis po 101. Piłkę mieli wtedy gospodarze. Na wolnej pozycji za linią rzutów za trzy znalazł się Varejao, czas akcji dobiegał końca, więc skrzydłowy Cavs musiał rzucać. W swojej dotychczasowej karierze 18 razy próbował trafić zza linii i ani razu mu się to nie udało. Tym razem jednak trafił dając swojej drużynie prowadzenie, a w efekcie zwycięstwo.



Powrót Thomasa i Yi
Okres świąteczny to kontuzje Artesta, Pierce'a, Garnetta, Aldridge'a, ale równocześnie Tyrus Thomas i Yi Jianlian po prawie dwumiesięcznej przerwie wrócili do gry.

Dla zawodnika Bulls mecz z Hornets był pierwszym od 5 listopada. Mimo długiej przerwy Thomas zaprezentował się bardzo dobrze. Wchodząc z ławki zdobył 21 punktów i zebrał 9 piłek pomagając swojej drużynie wygrać. W kolejnym meczu miał 8 punktów, 15 zbiórek i 3 bloki, a w następnym 19 punktów i 7 zbiórek. Trochę słabiej zaprezentował się w starciu z Magic, kiedy zaliczył 6 punktów i 5 zbiórek, ale Bulls i tak wygrali. Thomas dał drużynie z Chicago silne wsparcie z ławki, jego powrót rozpoczął serię 4 zwycięstw

Yi również miał bardzo udany powrót. W 5 meczach 3 razy zdobył ponad 20 punktów, a za każdym razem miał co najmniej 6 zbiórek. Jego statystyki w tym czasie wyniosły 20.2 punktów i 7 zbiórek. Nie przełożyło się to na serię zwycięstw, tak jak w przypadku Thomasa i Bulls, ale Chińczyk pomógł Nets pokonać Knicks i odnotować trzecią wygraną w sezonie, co dla nagoszyjnej drużyny ligi jest istotnym osiągnięciem.



Robinson znowu gra
Zanim wystąpił w meczu z Hawks rozgrywanym w Nowy Rok, ostatni raz Robinsona na parkiecie mogliśmy oglądać pierwszego grudnia. Po tym jak przesiedział na ławce 14 kolejnych spotkań, trener D'Antoni wreszcie zdecydował się dać mu szansę. Nate był bardzo zaskoczony faktem, że w końcu ma okazję zagrać i chciał jak najlepiej wykorzystać tą okazję. Rozegrał fantastyczny mecz i poprowadził Knicks do ważnego zwycięstwa w Atlancie. Zdobył ostatnie 8 punktów dla gości w końcówce czwartej kwarty doprowadzając do remisu i w efekcie do dogrywki. W doliczonym czasie gry nadal imponował. Do niego należało 11 ostatnich punktów Knicks w dogrywce (w sumie zdobyli ich wtedy 13). Dzięki jego występowi Knicks wygrali, mimo że po trzeciej kwarcie przegrywali różnicą 13 punktów. Robinson zakończył mecz mając na koncie 41 punktów, które zaliczył przy imponującej skuteczności z gry wynoszącej 75%, do tego dołożył jeszcze 8 asyst i 6 zbiórek. Bez wątpienia ten rok zaczął się dla niego bardzo dobrze, a trener zapowiedział, że teraz Robinson będzie w stałej rotacji. Jednak kolejny mecz, przeciwko Pacers, był już znacznie gorszy w wykonaniu Nate'a. Zdobył tylko 6 punktów pudłując 9 z 11 rzutów z gry, ale to nie przeszkodziło Knicks, którzy zniszczyli rywali z Indiany i wygrali różnicą aż 43 punktów.

Blazers wygrywają w okrojonym składzie
Oden i Przybilla nie zagrają do końca sezonu, poważniejsze kontuzję mają także Batum, Outlaw i Fernandez. Do tego, na początku meczu z Clippers kostkę skręcił Aldridge, a Blake z powodu zapalenia płuc opuścił spotkanie z Warriors i prawdopodobnie będzie poza grą przez tydzień. Mimo to Blazers wygrali zarówno z Clippers jak i z Warriors, a w ostatnich 10 meczach odnotowali aż 8 zwycięstw. Zawdzięczają to przede wszystkim swojemu liderowi. Roy potwierdza, że potrafi pociągnąć za sobą drużynę. Nawet w tak trudnej sytuacji, gdy połowa składu jest kontuzjowana, Blazers pod jego przewodnictwem wygrywają. Dzięki tej nadzwyczaj dobrej passie są obecnie na trzecim miejscu konferencji zachodniej. W starciu z Warriors, gdy Blazers mieli tylko 8 zdrowych zawodników Roy zdobył 37 punktów trafiając aż 12 z 16 rzutów z gry. Był to już 15 mecz z rzędu, w którym miał co najmniej 23 punkty.

Triple-double, 44 punkty i porażka
W meczu z Rockets fantastycznie zagrała dwójka liderów Hornets. Paul zakończył spotkanie z pierwszym w tym sezonie triple-double, mając na koncie 16 punków, 11 zbiórek i 10 asyst. West natomiast ustanowił swój rekord kariery zdobywając 44 punkty (60% z gry), do tego dołożył jeszcze 12 zbiórek. Mimo to, Hornets ulegli ekipie Rockets 100-108.



Polish Hammer
Gortat bardzo udanie zakończył stary rok grając 24 minuty (najdłużej od ponad miesiąca) w meczu z Bucks. Dobrze wykorzystał ten długi czas na parkiecie i zanotował jeden z najlepszych swoich występów w tym sezonie. Zdobył 9 punktów trafiając 4 z 6 rzutów z gry, zebrał 7 piłek i zaliczył 2 bloki. Niestety nowy rok nie rozpoczął się dla niego już tak udanie i mecz z Wolves ponownie w większości przesiedział na ławce. Grał tylko 6 minut, miał 3 faule, zero punktów i jeden blok. W starciu z Bulls było lepiej, przez 15 minut zanotował 2 punkty, 3 zbiórki i blok.