wtorek, 29 grudnia 2009

Ranking: 5 najlepszych transferów sezonu


W trakcie ostatniego offseason dokonano wielu transferów. Dopiero po zakończeniu rozgrywek będzie można ocenić, które ruchy kadrowe były dobre, a które niepotrzebne. Niektórzy zawodnicy od samego początku świetnie wkomponowali się do nowego zespołu, inny ciągle pracują nad tym, by swoją grą pomóc drużynie wygrywać. Może niektórzy na razie nie pokazali w pełni swojej przydatności, ale w playoffs okażą się kluczowym elementem. Zobaczymy. Możemy jednak podsumować pierwsze dwa miesiące sezonu. Przedstawiam 5 zawodników, którzy najszybciej zaaklimatyzowali się w nowych zespołach i od samego początku są istotnym wzmocnieniem.

1. Jamal Crawford  [ 16.8pts (46.6%)/ 2.2reb/ 2.6ast ]
Po zeszłym sezonie było widać, że Hawks potrzebują strzelca, który wzmocni ich słaby atak. Postawiono na Crawforda. Było wiadomo, że potrafi on zdobywać dużo punktów, ale zagadką pozostawało czy odnajdzie się w Atlancie i po latach ofensywnego szaleństwa w Warriors i Knicks będzie potrafił podporządkować się zespołowej koncepcji gry. Po blisko 30 meczach Hawks są na czołówce wschodu, a Crawford jest jednym z najlepszych rezerwowych w lidze. Ściągnięcie go do Atlanty okazało się strzałem w dziesiątkę. Crawford dał swojej nowej drużynie niesamowite wsparcie z ławki i pomógł im stać się jedną z najlepszych drużyn pod względem ilości zdobywanych punktów. W dotychczasowych 29 meczach 11 razy miał co najmniej 20 punktów, a tylko 3 mecze zakończył z dorobkiem niższym niż 10. Kiedy on zdobywa przynajmniej 25 punktów, Hawks mają bilans 5-0.

2. Zach Randolph  [ 20pts (50.6%)/ 11.4reb/ 2ast ]
Bardzo dobry zawodnik, który nigdy nic nie osiągnął, nie potrafił być liderem drużyny, a do tego ma ogromny kontrakt na miarę największych gwiazd ligi. Wydawało się, że ściągnięcie go do młodego zespołu tylko przeszkodzi tej drużynie w rozwoju. Randolph miał zabierać młodszym partnerom piłki i minuty gry, koncentrować się na własnych osiągnięciach i sprawiać problemy. Ale jak na razie jest zupełnie inaczej. Randolph okazał się bardzo dobrym uzupełnieniem dla Grizzlies. Świetnie współpracuje z nowymi partnerami i stał się czołową postacią drużyny, jest drugim strzelcem  i pierwszym zbierającym. Obecnie ma na swoim koncie serię 6 double-doubles z rzędu. Natomiast od 5 spotkań za każdym razem zdobywa ponad 20 punktów i zbiera ponad 10 piłek. Jego statystyki w tym czasie wyniosły 28.2 punktów (58.2% z gry) i 18.2 zbiórek, a Grizzlies odnotowali 4 zwycięstwa. Ekipa z Memphis słabo zaczęła sezon przegrywając 8 z pierwszych 9 spotkań. Potrzebowali czasu, by się zgrać, by zakończyć niepotrzebny eksperyment z Iversonem i teraz spisują się znacznie lepiej. Pomogła im w tym świetna gra Randolpha. Grizzlies wygrali 11 z 16 spotkań, w których zdobył on co najmniej 20 punktów.

3. Channing Frye  [ 12.4pts (45.8%)/ 5.9reb/ 1.6ast ]
W zeszłym sezonie Suns na swojego środkowego wydawali $20 milionów, teraz 10 razy mniej, a wyniki zespołu są znacznie lepsze. Frye może nie jest tak dominującym zawodnikiem jak Shaq, ale znacznie lepiej pasuje do ofensywnego, szybkiego stylu gry i dzięki temu, Suns mają tak udany początek rozgrywek. Natomiast Frye po raz pierwszy od sezonu debiutanckiego pokazuje, że jest wartościowym graczem, na którego warto stawiać. Obecnie jest czwartym strzelcem Suns i drugim najlepiej zbierającym. Suns zrobili świetny interes pozyskując go offseason, za niewielkie pieniądze zyskali ważnego zawodnika.

4. Vince Carter  [ 18.9pts (40.3%)/ 5.1reb/ 3.1ast ]
Przed sezonem zastanawiano się czy postawianie na Cartera i zrezygnowanie z Turkoglu wyjdzie Magic na dobre. Czy z Carterem w składzie będą w stanie powtórzyć zeszłoroczny sukces i awansują do wielkiego finału, okaże się dopiero za kilka miesięcy. Jednak już teraz wiemy, że z Vince'm w składzie, ekipa z Orlando pozostaje w ścisłej elicie NBA. Carter spisuje się bardzo dobrze i jest pierwszym strzelcem swojej nowej drużyny. Poza tym, VC pomaga Magic również w innych elementach, zbiera średnio 5.1 piłek (tylko Howard i Lewis mają więcej zbiórek), ma także po 3.1 asyst w każdym meczu (również trzecie miejsce w zespole).

5. Trevor Ariza  [ 16.3pts (37.5%)/ 5.7reb/ 3.6ast ]
Rockets mimo poważnego osłabienia przez kontuzję Yao radzą sobie całkiem nieźle i liczą się w walce o playoffs. Zawdzięczają to świetnej grze zespołowej, w której ważnym elementem jest między innymi Ariza. Udowodnia on, że może odgrywać znacznie ważniejszą rolę niż tylko zawodnika zadaniowego. Swoje statystyki punktowe poprawił prawie dwukrotnie w porównaniu z zeszłym sezonem i po raz pierwszy w karierze zdobywa średnio ponad 10 punktów będąc trzecim strzelcem Rockets. Kluczową rolę odgrywa także w defensywie, jest najlepszym przechwytującym (średnią 1.8). Rockets nie muszą żałować odejścia Artesta, ponieważ Ariza bardzo dobrze go zastąpił, a do tego jest młodszym zawodnikiem i bardziej pasującym do zespołowej gry jaką obecnie prezentują. Chociaż nie można pominąć faktu, że w ostatnich kilku spotkaniach Ariza spisuje się znacznie gorzej niż wcześniej.

Co ciekawego w sieci?

NBA FanHouse: Marcin Gortat and Agnieszka Radwańska Putting Poland on the Map




Off the Dribble: If Curry Wants Out, Knicks Can Make It Happen
Kiedy Robinson i Curry siedzą na ławce, Knicks wygrywają. D'Antoni nie ma zamiaru korzystać z żadnego z tej dwójki, dlatego obaj w mediach mówią o swoim niezadowoleniu i chęci transferu. Curry ostatnio stwierdził, że jeszcze nie prosił o wymianę, ale nie zgadza się z obecną sytuacją i chce odejść z Knicks. Mimo, że nie żądał transferu to już od dawna Walsh próbuje go wymieć, ale z powodu jego kontraktu i ciągłych kontuzji jest to wręcz niemożliwe. Skoro jednak Curry nie chce być dłużej w Nowym Jorku, może warto pomyśleć o wykupieniu kontraktu. Dla Knicks byłaby to wymarzona sytuacja. Jednak to oznaczałoby, że Curry rezygnuje ze swojej opcji przedłużenia umowy na sezon 10/11, za który może dostać ponad $11 milionów. Trudno sobie wyobrazić żeby się na to zdecydował, tym bardziej, że przez niepewne zdrowie może mieć problemy ze znalezieniem nowej pracy. Ale skoro tak bardzo chce odejść. Walsh na pewno nie będzie mu tego utrudniał i z chęcią wykupi jego kontakt na ten sezon, byle się go pozbyć.

Zbliża się koniec roku i koniec pierwszego dziesięciolecia lat 2000. Jest to dobry czas na różnego typu podsumowania. Tym razem na blogu Painted Area wybrano piątkę zawodników, którzy przez ostatnie 10 lat nie zagrali na miarę swoich możliwości i mimo ogromnego potencjału nie byli w gronie największych gwiazd mijającej dekady.

All-NBA First Team
C Rasheed Wallace
F Tim Thomas
F Lamar Odom
G Baron Davis (MVP)
G Stephon Marbury

Natomiast drużyną, która mogła osiągnąć bardzo dużo, ale jej się to nie udało byli Mavs. Licząc sezony regularne byli w ścisłej czołówce w ostatnich 10 latach, ale mistrzostwa nie zdobyli.

Bulls zwolnią Del Negro. To już pewne. Nie wiadomo tylko kiedy to zrobią. Na razie szukają odpowiedniego zmiennika. Bulls chcą mieć na ławce kogoś, kto w przyszłym offseason pomoże im zachęcić wolnych agentów do dołączenia do ekipy z Chicago.




IndyStar: Bird: O'Brien's job is secure
Natomiast O'Brien może być spokojny o swoją pracę, mimo że Pacers przegrali 6 meczów z rzędu, a ostatnio w Miami ulegli gospodarzom aż 34 punktami. Larry Bird powiedział, że O'Brien nie zostanie zwolniony, a jeśli zawodnicy mają z nim problem, to oni będą tymi, którzy odejdą z Indiany.


Dime: 5 NBA Players Most Likely To Be Moved
1. T.McGrady
2. N.Robinson
3. T.Thomas
4. A.Randolph
5. Z.Ilgauskas


NBA FanHouse: Can Clippers Afford to Let Camby Go? Time Will Tell
Camby ma kończący się po tym sezonie kontrakt wart ponad $9 milionów, a do tego gra na wysokim poziomie i jest jednym z najlepiej zbierających w lidze. Dlatego jeśli Clippers zdecydują się na jego transfer, mogą liczyć na duże zainteresowanie i korzystne oferty. W LA nie podjęto jeszcze decyzji, chociaż podobno już zrezygnowano z kilku propozycji. Jednak mając Kamana, Camby'ego i młodego Jordana na centrze, a także Blake'a na czwórce, prawdopodobnie pozbędą się któregoś z wysokich i padnie wtedy na Camby'ego, właśnie ze względu na jego atrakcyjność na rynku. Na razie Dunleavy nie zamierza dokonywać transferu, chce poczekać na debiut Blake'a i zobaczyć jak wtedy podkoszowi będą współpracować. Ale do lutego i trade deadline zostało jeszcze trochę czasu i wszystko może się zdarzyć.


NBA.com: Point guards are key to championship puzzle
Reggie Miller tłumaczy jak kluczowa jest postać rozgrywającego. Są trzy cechy wybitnego rozgrywajacego:
GAME MANAGEMENT – pełna wiedza na temat meczu: jaki jest dokładny czas, wynik, jaka jest sytuacja z faulami, kto powinien rzucać itp.
PLAYER MANAGEMENT – umiejętność radzenia sobie z partnerami: dobra komunikacja, znajomość partnerów i umiejętność bycia liderem
FLAIR FOR THE DRAMATIC – umiejętność wykonania niesamowitego podania lub trafianie rzutu za rzutem, musi zrobić to, co trzeba, by wygrać.

Obecnie według Millera wszystkie 3 cechy mają tylko Paul i Billups


Sport.pl: Blogerzy spod kosza: Co z tym Gortatem?

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Lakers najpopularniejszą drużyną NBA w Polsce

Jakie drużyny NBA są najpopularniejsze w Polsce?

Tego rankingu nie oparłem na żadnych specjalistycznych ankietach czy badaniach. Po prostu wziąłem pod uwagę liczbę odsłon stron w tegorocznym Skarbie Kibica. Założenie jest proste: czytelnicy SK wchodzili na strony poświęcone drużynom, które ich najbardziej interesują. Biorąc pod uwagę, że do normalnego badania statystycznego (jak chociażby sondaż przedwyborczy) wystarczy tysiąc respondentów, sądzę, że ten ranking jest miarodajny ponieważ SK odwiedziło blisko 2 tysiące osób.  


Oto 10 drużyn, które cieszyły się największym zainteresowaniem:
1. Lakers
2. Celtics
3. Nets
4. Cavs
5. Magic
6. Sixers
7. Warriors
8. Knicks
9. Nuggets
10. Raptors

Sporym zaskoczeniem może być bardzo wysoka pozycja Nets. Nie wiem czy jest to spowodowane taką popularnością drużyny z New Jersey czy może po ich fatalnym początku sezonu sprawdzaliście jak oceniałem ich szanse przed rozgrywkami.


10 najmniej popularnych drużyny:

21. Thunder
22. Rockets
23. Pacers
24. Grizzlies
25. Wolves
26. Hornets
27. Hawks
28. Wizards
29. Bobcats
30. Jazz

czwartek, 24 grudnia 2009

Magia liczb - 24

Dziś 24 grudnia, Wigilia. Z tej okazji postanowiłem przygotować trochę inną „magię liczb” od tej, którą możecie znaleźć w NBAcodziennie.

Liczba „24” w NBA:

Draft
Z numerem 24 pierwszej rundy draftu wybrano kilku bardzo dobrych europejczyków. Byli to między innymi Rudy Fernandez (2007), Nenad Krstic (2002), Andrei Kirilenko (1999) i Arvidas Sabonis (1986).

Z numerem 24 do NBA trafili także Derek Fisher (1996), Sam Cassell (1993), Latrell Sprewell (1992), Rick Fox (1991) i Terry Porter (1985).


Osiągnięcia
Wybrany w drafcie z numerem 24 Latrell Sprewell, po dwóch pierwszych meczach w NBA miał na swoim koncie dokładnie 24 punkty.

Ustanawiając swój rekord kariery, 61 zdobytych punktów, Shaquille O'Neal trafił 24 rzuty z gry.

Mając 24 lata Tracy McGrady pobił swój rekord kariery zdobywając 62 punkty w meczu przeciwko Wizards.

Dwight Howard zanotował 24 punkty w pierwszym meczu w karierze, w którym przekroczył barię 20.

W sezonie debiutanckim LeBron James w 24 meczach miał na swoim koncie przynajmniej 25 punktów.

W przedostatnim meczu sezonu 2007/08 rozgrywanym przez Bucks, mało wykorzystywany we wcześniejszej fazie rozgrywek debiutant Ramon Sessions zaliczył 24 asysty.

Barierę 24 tysięcy punktów zdobytych w karierze przekroczyli w tym sezonie Kobe Braynt i Allen Iverson. W całej historii NBA 17 zawodników może pochwalić się osiągnięciem tej granicy.


Nagrody
LeBron James (2007/08) dostał nagrodę MVP mając 24 lata.

David Robinson w wieku 24 lat został uznany najlepszym debiutantem sezonu. Zdobywał wtedy średnio 24.3 punktów.


All-Star Weekend
24 punkty zdobył Glen Rice w drugiej połowie Meczu Gwiazd w 1997, prowadząc Wschód do zwycięstwa, a sobie zapewniając miano MVP.

W All-Star Game 2004 Shaquille O'Neal spędził na parkiecie 24 minuty, w tym czasie zdobył 24 punkty i 11 zbiórek, za co został uhonorowany nagrodą MVP.

W finale konkursu rzutów za trzy w 2007 Jason Kapono zdobył 24 punkty, tyle samo miał Mark Price w finale tego konkursu w 1994.


Drużyny
2 pierwsze mecze finałów 2006 Heat przegrali łącznie różnicą 24 punktów. Spotkanie numer 4 wygrali zdobywając 24 punkty więcej niż zawodnicy Mavs.

Zanim Celtics w 2008 sięgnęli po mistrzowski tytuł, rok wcześniej, w sezonie 2006/07, wygrali tylko 24 mecze.

Magic w poprzednich playoffs, które zakończyli jako wicemistrzowie NBA, rozegrali 24 mecze.

Już od 24 sezonów właścicielem Chicago Bulls jest Jerry Reinsdorf, a Milwaukee Bucks Herb Khol.


Trenerzy
Larry Bird w swoim pierwszym sezonie w roli head coacha Pacers przegrał tylko 24 z 82 meczów i został uznany Trenerem Roku.

Kurt Rambis wygrał 24 z 37 spotkań z Lakers, zastępując zwolnionego Dela Harrisa w  trakcie sezonu 1998/99.

Pat Riley na ławce trenerskiej spędził w sumie 24 sezony.

Mike D'Antoni jest 24 trenerem w historii Knicks.

Eddie Jordan został zwolniony z pracy w Wizards w ubiegłym roku 24 listopada.

Reggie Theus stracił pracę w Kings po 24 meczach sezonu 2008/09.


Polacy w NBA
W swojej krótkiej karierze w NBA Cezary Trybański oddał w sumie 24 rzuty z gry (trafił 5 z nich).

Maciej Lampe w swoim drugim sezonie zaliczył 24 zbiórki w ataku.

Pierwszy występ Marcina Gortata w pierwszej piątce miał miejsce w 24 meczu rozgrywanym przez Magic w sezonie 2008/09.


Różne
24 sekundy, tyle czasu ma drużyna na przeprowadzenie akcji w ataku i oddanie rzutu.

W tym sezonie 8 zawodników gra z numerem 24 na koszulce. Są to Kobe Bryant, Richard Jefferson, Andre Miller, Paul Millsap, Tyrus Thomas, Marvin Williams, Morris Peterson i Sonny Weems.

W historii NBA numer 24 nosili tacy zawodnicy jak: Rick Barry, Bill Bradley, Tom Chambers, World B. Free, Moses Malone, Reggie Theus, Jamal Mashburn, Tom Gugliotta czy Bobby Jackson.

W 1924 roku uradził się pierwszy gwiazdor NBA, George Mikan.

24 zawodników w tym sezonie zarobi przynajmniej $15 milionów.

środa, 23 grudnia 2009

Thunder dostali Maynora


Zastępując Williamsa w pierwszej piątce w dwóch meczach, Eric Maynor najpierw zaliczył 13 punktów i 11 asyst, a następnie zdobył 24 punkty. W pozostałych spotkaniach nie miał już tak wyróżniających się statystyk, ale był przydatnym zmiennikiem dla podstawowego rozgrywającego Jazz. W Utah mogli być zadowoleni ze swojej decyzji w czasie draftu, wybrany z numerem 20 Maynor pokazał, że ma potencjał.

Jednak po dwóch miesiącach rozgrywek Jazz oddali go do Oklahomy właściwie nie dostając nic w zamian. Po co? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze.

Jazz mają wydatki przewyższające pułap luxury tax, a ich celem jest ich ograniczenie. Już od początku sezonu mówi się, że wytransferują Boozera, ale po pierwsze muszą dostać za niego dobrą cenę, po drugie w zamian otrzymają kontrakty porównywalnej wartości i znacząco nie zimniejszą wydatków. Dlatego wykorzystali okazję jaką dał im Sam Presti. Thunder są jednymi z nielicznych, którzy mogą sobie pozwolić na przejmowanie kontraktów, ponieważ na swoich zawodników wydają najmniej w lidze.

W efekcie wymiany z Jazz dostali młodego Maynora i kontuzjowanego Harpringa, który prawdopodobnie nie wróci już do gry i będzie musiał przejść na emeryturę. Kontrakt Harpringa jest wart $6.5 miliona i kończy się po tym sezonie. Thunder zapłacą mu tylko niecałe $2 miliony, resztę pokryje ubezpieczenie. Tym bardziej jest to dla nich korzystna wymiana. Jazz natomiast chcieli się pozbyć kontraktu niegrającego Harpringa ponieważ zwiększał on ich salary cap i podwyższał kwotę podatku. Jazz musieli zdecydowali się na tą wymianę już teraz, ponieważ okazja do zmniejszenia wydatków mogła się już nie powtórzyć. Gdyby Thunder dogadali się z kimś innym, potem na pewno nie byliby zainteresowani ofertą z Utah.

Jeszcze trzeba by napisać co Jazz dostali w zamian: prawo do Petera Fehse, wybranego w drugiej rundzie draftu 2002. Jak można się domyślić, skoro do tego czasu nie wystąpił on w NBA, na pewno nie zobaczymy go w najlepszej lidze świata. Tak więc, Jazz dostali nic, poza ograniczeniem wydatków.

Wczoraj zamieściłem artykuł, o tym jak świetną pracę wykonuje Presti budując przyszłą siłę Thunder. Ten transfer jest kolejnym elementem pokazującym mądrość działań GMa Thunder. Pozyskał świetnego młodego rozgrywającego, który będzie potrzebnym zmiennikiem dla Westbrtooka. Wiecznie kontuzjowany, niespełniony talent Livingston nie sprawdził się, a Thunder potrzebowali dobrej jedynki na ławkę. Teraz mają i to za bardzo niską cenę.

Ten transfer pokazał jak duże pole manewru mają obecnie Thunder. Dzięki pozbywaniu się dużych kontraktów w ostatnich latach i zatrudnianiu przede wszystkim młodych zawodników z niskimi umowami, teraz mogą dokonywać tak korzystnych wymian i wzmacniać drużynę kolejnymi wartościowymi graczami nie tracąc nic ze swojego składu.

wtorek, 22 grudnia 2009

Sam Presti - twórca drużyny przyszłości

Sam Presti miał 30 lat obejmując stanowisko generalnego managera Sonics. Było to w roku 2007, kiedy drużynę mieszczącą się wtedy jeszcze w Seattle, kupił biznesmen z Oklahomy Clay Bennet. Sonics mieli za sobą dwa słabe sezony, w których wygrywali nieco ponad 30 spotkań. Mogli tylko wspominać świetne rozgrywki 2004/05, gdy zajęli czwarte miejsce w konferencji zachodniej z 52 zwycięstwami na koncie. W kolejnym sezonie nie było już trenera Nate'a McMillana, który przeniósł się do Portland i Sonics stracili swoją siłę. W składzie pozostali co prawda Ray Allen i Rashard Lewis, ale bez dobrego wsparcia nie byli w stanie zapewnić drużynie awansu do playoffs. W zespole potrzebne były poważne zamiany. To trudne zadanie przebudowy składu dostał właśnie młody Presti.

Kiedy rozpoczynał pracę w klubie z Seattle nie miał za sobą doświadczania na równie wysokim stanowisku, ale w NBA był już znany. Od 2005 roku był asystentem generalnego managera Spurs, RC Bufforda. Natomiast w San Antonio pracował od 2000 roku. Zaczynał jako stażysta, ale jego ciężka praca i świetna znajomość koszykówki została bardzo szybko doceniona. Już 2001 odegrał kluczową rolę dla przyszłości Spurs. To właśnie jemu przypisuje się przekonanie trenera Gregga Popovicha do młodego Tony'ego Parkera. Początkowo Popovich nie chciał go, ale ostatecznie mając numer 28 w drafcie Spurs postawili na Francuza. Teraz nie ma już wątpliwości, że była to świetna decyzja. Przez 7 lat spędzonych w najbardziej zwycięskiej drużynie ostatnich lat, Presti dostał dobrą szkołę, ale też udowodnił, że jest świetnym specjalistą. Dlatego mimo młodego wieku, miał już na tyle silną pozycję w lidze, by Sonics bez większych wątpliwości mogli powierzyć mu przebudowę zespołu.

Presti bardzo szybko zabrał się do pracy i nie bał się zdecydowanych ruchów. Już w trakcie draftu 2007 oddał Allena, najlepszego strzelca Sonics i ich największą gwiazdę, do Bostonu. W zamian dostał przede wszystkim wybranego z numerem piątym Jeffa Greena. Dzięki temu Sonics pozyskali dwóch perspektywicznych zawodników, Kevina Duranta i Greena, od których rozpoczęła się budowa nowej siły drużyny. Lewis natomiast był wtedy zastrzeżonym wolnym agentem. Z nim również nowy GM nie wiązał przyszłości i w wymianie sign-and-trade oddał do Orlando. Presti stawiał na totalną przebudowę. W tym momencie nie liczył się wynik drużyny, tylko stworzenie warunków do budowy zespołu właściwie od podstaw. Dlatego w Seattle kolekcjonowano numery w przyszłych draftach i weteranów z kończącymi się umowami. Natomiast młodzi zawodnicy mogli spokojnie przystosowywać się gry w NBA i nabierać doświadczenia.



Po roku spędzonym w Seattle, Presti wraz z drużyną przeniósł się do Oklahomy, by tam kontynuować swój plan tworzenia drużyny przyszłości. W drafcie 2008 postawił na rozgrywającego Russella Westbrooka. Początkowo ten wybór był krytykowany przez wielu ekspertów, którzy uważali, że rozgrywający z UCLA został zbyt wysoko oceniony. Jednak GM Thunder wiedział co robi, tak samo jak wtedy, gdy przekonywał wszystkich do Parkera. Westbrook rozegrał bardzo dobry sezon debiutancki i okazał się świetnym, bardzo wszechstronnym zawodnikiem. W tym roku Presti miał numer 3 w naborze i zdecydował się na rzucającego obrońcę Jamesa Hardena. Jest to gracz, który nie tylko potrafi zdobywać dużo punktów, ale też skutecznie współpracuje z partnerami i dobrze podaje. Kolejny zawodnik pasujący do układanki. W pierwszych meczach sezonu Harden niczym się nie wyróżniał, kilka razy udało mu się odnotować sporo asyst, ale pod względem strzeleckim spisywał się fatalnie. Potem jednak pokazał, że wie jak kończyć akcje i miał już spotkania ze zdobyczą ponad 20 punktów. Wszystko wskazuje, że Presti i tym razem się nie pomylił.

Poza dodawaniem do składu kolejnych młodych gwiazd, GM Thunder wykonał też kilka dobrych transferów. Przede wszystkim były one związane z pozbywaniem się niepotrzebnych zawodników mających kilkuletnie kontrakty, w zamian za weteranów z kończącymi się umowami. Ale też pozyskał do drużyny graczy, którzy są dobrym uzupełnieniem dla młodych liderów. W trakcie zeszłego sezonu ściągnął z powrotem do NBA Nenada Krstica, który po poważnej kontuzji kolana nie mógł odzyskać swojej pozycji w lidze i przeniósł się do Rosji. Wydawało się, że po prawie dwóch straconych latach, Krstic nie odzyska już wysokiej formy. Presti zaryzykował i podpisał z nim trzyletnią umowę. Ten ruch okazał się bardzo dobry i Serb jest przydatnym wzmocnieniem. Oczywiście nie gra jak za swoich najlepszych lat, ale Thunder zyskali doświadczonego podkoszowego, którego im brakowało. Natomiast w wymianie z Bulls pozyskał Thabo Sefoloshę. Szwajcar z miejsca stał się zawodnikiem pierwszej piątki. Jest on specjalistą od obrony, dlatego był dobrym uzupełnieniem dla drużyny rządzonej przez młodych strzelców.

Po nieco ponad dwóch latach pracy Presti'ego, Thunder są jednym z najlepiej zapowiadających się zespołów. Widać, że GM ma plan, wie co chce osiągnąć, konsekwentnie dąży do celu i dobiera zawodników pasujących do jego koncepcji. Na razie drużyna z Oklahomy nie może pochwalić się dobrym bilansem zwycięstw, ale to tylko kwestia czasu. Swoją siłę opierają na zawodnikach wybranych w ostatnich trzech draftach. W składzie mają numer 2 (Durant), 3 (Harden), 4 (Westbrook) i 5 (Green) draftów 2007-9. Nie można także zapominać o innych młodych, którzy nie mają tak ogromnych możliwości, ale za kilka lat mogą stać się przydatnymi role playerami (Weaver, White, Ibaka, Mullens). To niesamowity kapitał, który daje Thunder duże nadzieje na przyszłość. Poza tym, w obecnym sezonie wydadzą najmniej na pensje zawodników spośród wszystkich drużyn w NBA (nieco ponad $52 miliony). Na dodatek, po tych rozgrywkach kończy się duży kontrakt Etana Thomasa (ponad $7 milionów). Dlatego Thunder nie tylko mają obiecujący skład, ale też możliwości, by skutecznie działać na rynku wolnych agentów i pozyskać zawodników, których będą potrzebowali.

Początek tego sezonu pokazuje, że świetna praca Presti'ego powoli zaczyna przynosić widoczne efekty. W tegorocznych rozgrywkach Thunder nie są już chłopcami. Zaczynają się liczyć i będą walczyć o miejsce w playoffs.

sobota, 7 listopada 2009

Felieton: Czy powinniśmy kibicować Magic?


Po dwóch meczach, w których Gortat grał ponad 20 minut, wczoraj w starciu z Bulls znowu długo siedział na ławce. Na parkiecie pojawił się tylko na 13 minut. Dla polskich kibiców nie jest to dobra informacja. Mamy naszego człowieka w NBA, jest on naprawdę dobry i mógłby grać regularnie ponad 20 minut, ale w Orlando jest to niemożliwe. Dlatego powstaje pytanie czy kibicując Marcinowi, powinniśmy również wspierać Magic?

Na pierwszy rzut oka to pytanie wydaje się bezsensowe. Koszykówka nie jest sportem indywidualnym i sukcesy Gortat będzie odnosił, jeśli jego drużyna będzie wygrywać. Przecież ogromnego kontraktu nie dostał tylko dlatego, że grał bardzo dobrze jako zmiennik, ale także dlatego, że był rezerwowym wicemistrzów NBA. Marcin miał swój udział w ostatecznym sukcesie drużyny, ale nie oszukujmy się, nie był tam kluczową postacią i bez niego też mogliby awansować do finału. Dlatego nie ma wątpliwość, że Gortat wiele zawdzięcza Magic. To oni na niego stawiali, czekali na jego rozwój, a w końcu dali mu pracę i możliwość gry za plecami Howarda.

Polscy kibice na pewno doceniają ten pozytywny wpływ Magic na polską koszykówkę. Jednak przychodzi czas, gdy jeden rozdział trzeba zamknąć i przejść do kolejnego etapu kariery.



Po tym jak został wybrany w drafcie 2005 długo walczył o angaż w NBA, który dostał 2 lata później, przed sezonem 2007/08. Potem musiał udowodnić swoje umiejętności i zyskać zaufanie trenera. W pierwszym roku gry w Magic, zaledwie w 6 meczach miał okazję wyjść na boisko. Dopiero w poprzednim sezonie stał się kimś i zaczął regularnie grać, będąc ważną postacią z ławki Magików.

W Orlando, Gortat zrobił co mógł i pokazał na co go stać, ale nic więcej już tu nie osiągnie (chyba, że Magic zdobędą mistrzostwo). Kolejnym etapem jego kariery miała być możliwość walki o miejsce w pierwszej piątce. Byłoby to bardzo realne w Dallas, ale w Orlando może być tylko zmiennikiem rewelacyjnego Howarda. Przez to, że Magic wyrównali ofertę Mavs, Marcin w tym roku nie może zrobić tego kolejnego kroku. Pozostaje w tym samym miejscu, co w zeszłym sezonie, tyle tylko, że znacząco wzrosły jego zarobki.

Stąd to pytanie: czy powinniśmy kibicować Magic?

Na pewno nie jest to w naszym interesie. Nas - chcących jak najczęściej oglądać Polaka na amerykańskich parkietach. Właściwie dla nas najlepszym rozwiązaniem była by kontuzja Howarda, ale tego środkowemu Magic nie życzmy. Kibicując drużynie z Orlando powinniśmy zachwycać się tym, jak dominuje on pod koszami i odnotowuje kolejne fantastyczne występy. Jednak gdy Howard gra na najwyższym poziomie, trener trzyma go długo na parkiecie, a na ławce siedzi Marcin.

Poza tym, ciągle jest jeszcze szansa, że Magic w trakcie sezonu wytransferują Gortata. Nie jest to pewne, ale istnieje możliwość takiego ruchu. Magic bardzo dużo wydają na swoich zawodników, a Gortata najłatwiej byłoby im oddać. Po pierwsze dlatego, że można w zamian za niego dużo zyskać. Po drugie, ma on duży kontrakt i jak na takie zarobki, gra mało. Po trzecie, bez niego nadal będą bardzo silni. Polish Hammer jest przede wszystkim ich ubezpieczeniem na wypadek kontuzji Howarda lub jego problemów z faulami w poszczególnych meczach. Mając perspektywę walki o mistrzostwo, władze klubu z Florydy raczej nie będą przejmować się wydatkami. Najważniejsze będzie, by ich drużyna ponownie awansowała do wielkiego finału. Dlatego jeśli Magic będą cały czas na szczycie wschodu, raczej nie zdecydują się na zmiany w składzie. Po co mieliby to robić, skro wszystko będzie świetnie działać. Natomiast, gdyby do połowy rozgrywek okazało się, że nie są na tyle silni żeby poważnie zagrozić Celtics, Lakers czy Cavs, będą chcieli wzmocnić się przed ostatnią prostą. Wtedy transfer z udziałem Gortata będę znacznie bardziej prawdopodobny. Tak więc, chcąc zobaczyć Marcina w innej drużynie jeszcze w tym sezonie, najlepiej byłoby gdyby Magic mieli trochę problemów i nie wygrywali każdego spotkania.

Pozostawiam was z tym pytaniem: czy kibicując Gortatowi, powinniśmy cieszyć się z kolejnych zwycięstw Magic i świetnej gry Howarda?

środa, 28 października 2009

NBAcodziennie 1/ 28.10.09




Początek sezonu i pierwsze stracie na szczycie

zdjęcie: yahoo.com, Gregory Shamus/Getty Images
Pierwszy dzień 64. sezonu NBA mamy za sobą. Mimo że rozegrano dopiero 4 mecze, to już sporo się wydarzyło. Najciekawsze było starcie na szczycie konferencji wschodniej pomiędzy Cavs i Celtics. Rok temu także te dwie drużyny spotkały się w dzień otwarcia. Wtedy jednak mecz był rozgrywany w Bostonie, przed jego rozpoczęciem Celtowie odbierali mistrzowskie pierścienie, a Cavs czekali w szatni na zakończenie tej ceremonii. Ostatecznie, po wyrównanym spotkaniu wygrali gospodarze. Tym razem oba zespoły spotkały się w Cleveland, gdzie Celtics przegrali 8 ostatnich meczów.

Przed tym sezonem Cavs i Celtics dokonali kilku bardzo ważnych ruchów kadrowych, wzmocnili swoje składy, dlatego w obu ekipach oczekiwania są ogromne. Obie drużyny razem z Magic będą walczyć o pierwsze miejsce na wschodzie i ten mecz był pierwszym sprawdzianem siły.

Świetnie zaczęli gospodarze i po kilku minutach prowadzili już 19-5. James, Varejao, O'Neal, Parker i Williams, wszyscy trafiali, a kibice w Q Arena mogli być bardzo zadowoleni z tego co zobaczyli na samym początku nowego sezonu. To jednak nie trwało długo i Celtics do końca pierwszej kwarty zmniejszyli straty.

Decydująca okazała się druga kwarta, fatalna w wykonaniu Cavs. Gospodarze przez drugie 12 minut zdobyli tylko 17 punktów trafiając 31.3% swoich rzutów z gry. Podczas gdy Celtics w tej części trafili 5 z 6 rzutów za trzy i zdobyli 30 punktów, co dało im 6-punktową przewagę przed przerwą. Najlepiej zagrał wtedy Allen, który zdobył 11 punktów. Goście dostali także spore wsparcie z ławki, rezerwowi dołożyli w drugiej kwarcie 10 punktów.

Druga połowa ponownie była wyrównana, ale Cavs już nie udało się odrobić strat i do końca na prowadzeniu byli goście z Bostonu. Nie pomogły wzmocnienia składu, nowi zawodnicy. Ponownie drużyna gospodarzy ograniczyła się tylko do Jamesa. LeBron zakończył spotkanie z 38 punktami, co jest jego rekordem dnia otwarcia. Robił co mógłby zapewnić Cavs zwycięstwo. Odnotował 8 asyst i zablokował 4 rzuty rywali, w tym bardzo efektownie zatrzymał Rondo. Ale co z tego, skoro jego drużyna przegrała? Poza nim, tylko trzech zawodników osiągnęło dwucyfrową zdobycz punktową, najwięcej z nich miał Williams – 12. Nie pomógł również Shaq, co prawda miał double-double (10 punktów i 10 zbiórek), ale w drugiej połowie dołożył zaledwie 2 punkty. Także ławka Cavs był ich słabą stroną. Rezerwowi zdobyli w sumie 10 punktów, podczas gdy zmiennicy Celtics mieli ich 26. Widać, że Cavs muszą jeszcze dużo poprawić i nauczyć się grać w nowym składzie.

W ekipie gości najlepiej zaprezentował się Pierce, który miał 23 punkty i 10 zbiórek. Double-double odnotował również Garnett. Może jego 13 punktów, 10 zbiórek i 3 bloki nie są imponującymi statystykami, ale KG zrobił co trzeba, by pomóc swojej drużynie. A co najważniejsze, w jego grze nie było widać żadnych problemów zdrowotnych. Dobrze zagrał także Rondo, który popisał się osiągnięciem 10 asyst. Natomiast nowo pozyskani Wallace i Daniels byli silnym wsparciem z ławki zdobywając łącznie 19 punktów.

Pierwszy mecz na szczycie mamy za sobą. Następny raz obie drużyny spotkają się dopiero 25 lutego w Bostonie.


Gilbert Arenas

zdjęcie: yahoo.com, Glenn James/NBAE
Wizards długo na to czekali. Ostatni raz ich lider zdobył co najmniej 27 punktów 16 listopada 2007. Arenas stracił prawie całe dwa poprzednie sezony, ale teraz jest już zdrowy i w pierwszym meczu pokazał, że przez tą długą przerwę nie zapomniał jak gra się na najwyższym poziomie. W preseason Agent Zero nie imponował zdobyczami punktowymi i wszyscy zastanawiali się czy będzie on jeszcze w stanie powrócić do grona najlepszych strzelców ligi.

W Dallas Areans był ponownie liderem swojej drużyny i poprowadził ich do ważnego zwycięstwa. Zdobył najwięcej punktów dla Wizards - 29, a jego skuteczność z gry wyniosła 47.6%. Do tego, nie zapominał także o swojej roli rozgrywającego i dobrze kreował partnerów odnotowując 9 asyst.

Oczywiście to tylko jeden mecz i dopiero jeśli Arenas w kolejnych kilkunastu będzie prezentował równie dobrą grę, będzie można powiedzieć, że rzeczywiście odzyskał on wysoką formę. Ważne jest jednak, że dobrze rozpoczął te rozgrywki i pokazał, że nadal może być gwiazdą ekipy z Waszyngtonu.


Andrew Bynum
To był udany dzień dla Bynuma. Obchodził wczoraj swoje 22 urodziny, dostał mistrzowski pierścień i był czołowym zawodnikiem Lakers w pierwszym meczu sezonu. Center mistrzów zdobył 26 punktów trafiając 60% rzutów z gry, do tego miał jeszcze 13 zbiórek i sprawił, że brak Gasola był zupełnie nieodczuwalny.

Dwójka rezerwowych Wizards
Wizards oprócz Areansa mogli także liczyć na swoich dwóch rezerwowych. Podczas nieobecności kontuzjowanego Jamisona, Blatche miał okazję długo przebywać na parkiecie i świetnie się zaprezentował. Zdobył 20 punktów i zebrał 7 piłek. Istotnym wzmocnieniem z ławki był również pozyskany przed sezonem Foye, który zakończył spotkanie z 19 punktami. Poza tą dwójką nikt ze zmienników Wizards nie zdobył punktów, ale Foye i Blatche wystarczyli, by pokonać rezerwowych Mavs, 39-27.

Greg Oden
Oden co prawda nie był przydatny w ataku Blazers zdobywając zaledwie 2 punkty, jednak zrobił co do niego należało w obronie i walce pod koszami. Na swoim koncie miał 12 zbiórek i 5 bloków. Niestety odnotował też aż 7 strat.

Dirk Nowitzki
Nowitzki, tak samo jak James, nie miał odpowiedniego wsparcia w pierwszym meczu i musiał ciągnąć atak swojej drużyny. W efekcie zdobył 34 punktów, ale trafił tylko 40% swoich rzutów z gry, a jego Mavs przegrali pierwszy mecz przed własną publicznością.

Baron Davis
Ten sezon ma być powrotem Barona Davisa na szczyt. Niestety pierwszy mecz tego nie pokazał. Rozgrywający Clippers zdobył zaledwie 2 punkty, pudłując 9 z 10 rzutów. Miał natomiast 8 asyst, ale to znacznie za mało, by jego drużyna mogła pokonać Lakers.

Atak Rockets
Tak jak można było się spodziewać Rockets mają problemy ze zdobywaniem punktów. W meczu z Blazers trafili tylko 37% swoich rzutów z gry, co dało im 87 punktów.



zdjęcie: yahoo.com, Noah Graham/NBAE
Jeszcze sezon dobrze się nie rozpoczął, a już sporo zawodników ma poważne problemy z kontuzjami. W ostatnim czasie do tego grona dołączyli Griffin, Batum i Davis.

Pierwszy numer draftu z powodu kontuzji kolana nie zagra przez około 6 tygodni. Tym samym, problemy zdrowotne Clippers trwają nadal. W zeszłym sezonie prześladowały ich kontuzje i teraz ponownie tracą na długi czas swojego czołowego zawodnika.

Podczas gdy Griffin doznał urazu po wykonaniu efektownego wsadu w preseason, Glen Davis złamał kciuk wygłupiając się z kolegą. Przeszedł już operację, ale będzie musiał pauzować przynajmniej 2 miesiące. Bardzo prawdopodobne, że zostanie on dodatkowo ukarany przez Celtics za swoją głupotę. (więcej na ten temat)

Natomiast najdłuższa przerwa czeka Nicolasa Batuma. Zawodnik Blazers nie zagra przynajmniej przez 3 miesiące, a może to się nawet wydłużyć do 5 miesięcy. Powodem jest poważny uraz ramienia.


Grizzlies chcą ściągnąć do siebie Kareema Abdul-Jabbara. Obecnie jest on zatrudniony w Lakers jako asystent trenera Jacksona i pracuje z Bynumem. Jednak media w LA donoszą, że jego rola ma zostać zmniejszona w tym sezonie, dlatego Lakers zgodzili się, by Grizzlies prowadzili z nim rozmowy. Dlatego bardzo prawdopodobne, że ten legendarny środkowy dołączy teraz do sztabu trenerskiego drużyny z Memphis. Grizzlies mają w swoim składzie młodych podkoszowych Thabeeta i Gasola, którym na pewno bardzo przydałyby się treningi z Abdul-Jabbarem.

Agent Rajona Rondo nadal prowadzi negocjacje z Danny'm Ainge'm na temat przedłużenia umowy dla swojego zawodnika. Jak na razie obie strony nie mogą dojść do porozumienia. Agent Rondo uważa, że jego klient powinien znaleźć się wśród 5 najlepiej opłacanych rozgrywających w lidze. Natomiast Celtics nie zgadzają się, że jest on wart aż tak ogromnych pieniędzy.

Cavs są zainteresowani pozyskaniem weterana Antonio Danielsa. Został on zwolniony niedawno z Wolves i szuka nowego pracodawcy. GM Danny Ferry i trener Mike Brown znają się z Danielsem jeszcze z czasów San Antonio. W sytuacji problemów Westa, kolejny zawodnik na pozycje jeden/dwa na pewno mógłby się przydać w Cleveland.


Problemy osobiste Delonte Westa są coraz poważniejsze. Jego żona złożyła doniesienie na policję, oskarżając go o przemoc rodzinną i wyprowadziła się do swojego ojca. Natomiast Delonte zarzuca jej oszustwa. Podobno państwo West poważnie się pokłócili, a zawodnik Cavs zabrał żonie obrączkę i torebkę.



zdjęcie: yahoo.com, Andrew D.Bernstein/NBAE
Bryant dostał swój czwarty mistrzowski pierścień, ale pierwszy wywalczony bez Shaqa. W tym uroczystym dniu Kobe musiał zagrać jak przystało na MVP finałów i poprowadził Lakers do zwycięstwa w derbach Los Angeles. Zdobył 33 punktów, zebrał 8 piłek i miał 4 przechwyty.

poniedziałek, 26 października 2009

NBAcodziennie - zapowiedź


Już w nocy z wtorku na środę czasu polskiego rozpocznie się 64. sezon NBA. Dlatego od środy zaczynam nowy cykl - NBAcodziennie. Będzie to coś w stylu „podsumowania dnia”, które zamieszczałem w zeszłym sezonie. Ale podobieństwo będzie polegać tylko na tym, że będzie to podsumowanie minionego dnia, forma natomiast będzie zupełnie inna i mam nadzieję, że znacznie ciekawsza. NBAcodziennie będzie pojawiało się od poniedziałku do piątku.

niedziela, 25 października 2009

NBA Preview, Przed sezonem, Skarb Kibica... czyli wszystko co trzeba wiedzieć przed sezonem 2009/10

Na czwarta-kwarta.com już od kilku dni możecie przeczytać moją analizę wszystkich 30 drużyn, czyli Skarb Kibica NBA 2009/10. Z polskich blogów poświęconych NBA jeszcze tylko na Zawsze po pierwsze znajdziecie obszerną przedsezonową analizę - Przed sezonem.
Oczywiście znacznie więcej tego typu tekstów znajduje się na stronach i blogach amerykańskich. Oto lista stron, na których możecie jeszcze przeczytać przedsezonowe oceny i analizy (linki są w większości do strony poświęconej konkretnej drużynie, ale znajdziecie tam również odnośniki do pozostałych zespołów):

Ball Don't Lie
BDL's 2009-10 NBA Preview

HoopsWorld
2009-2010 Team Previews

Dime
'09-10 NBA season preview

Slam
30 Teams, 30 Days

RealGM
2009-10 Season Preview

NBA.com
Preview 2009

Natomiast na blogu Third Quater Collapse zebrano linki do przedsezonowych analiz z różnych blogów (narazie tylko z 4 dywizji, ale na pewno wkrótce pojawią się też następne 2)
2009 NBA Blogger Previews: Northwest Division
2009 NBA Blogger Previews: Central Division
2009 NBA Blogger Previews: Southwest Division
2009 NBA Blogger Previews: Atlantic Division


UPDATE (27.10)
Jeszcze 4 strony godne polecenia

The Baseline
The Baseline Sees All

TrueHoop
TrueHoop Network 2009-2010 Preview: The Teams

NBA FanHouse
FanHouse Preview

SportsIllustrated
SI's 2009-10 NBA Scouting Reports