poniedziałek, 21 września 2009

Baby Shaq daje Grekom brąz

Po porażce w półfinale zarówno Grecy jak i Słoweńcy byli bardzo zmotywowani by wywalczyć brązowy medal. Od samego początku do ostatnich sekund był to prawdziwy mecz walki.

Od końca drugiej kwarty, aż do samego końca na prowadzeniu byli Grecy, jednak Słowenia nie pozwoliła im na uzyskanie bezpiecznej przewagi. Cały czas mieli kontakt z rywalami i Grecja była w ich zasięgu. Najbardziej wyrównana okazała się czwarta kwarta, w której Słoweńcy kilka razy zbliżali się na jeden punkt. Niestety ani razu nie udało im się doprowadzić do remisu.

Mecz o brąz był zdominowany przez defensywę przez co zakończył się bardzo niskim wynikiem. Obie drużyny miały fatalną skuteczność rzutów z gry. Grecy trafili tylko 38% swoich rzutów, podczas gdy Słoweńcy zaledwie 30%. Tu nie było łatwych punktów, obie drużyny musiały je sobie wywalczyć. W całym meczu z kontrataku zdobyto 2 punkty, które należały do Słowenii. Po spotkaniu trener Kzalauskas powiedział: „Może to nie był mecz przyjemny dla fanów, ale dla nas nie było ważne ile punktów zdobędziemy, tu najważniejszy był końcowy wynik.”



Liderem Greków w tym spotkaniu był Schortsanitis. Zdobył 23 punkty i zebrał 6 piłek. Warto również dodać, że miał fantastyczną skuteczność 78% z gry, co jest tym bardziej imponujące biorąc pod uwagę jak rzadko w tym spotkaniu zawodnicy trafiali do kosza. Baby Shaq dominował pod koszami i poprowadził Greków do zwycięstwa, zapewniając im brąz. To był jego najlepszy występ na mistrzostwach. Swój wyczyn skomentował tak: „Nie obchodzi mnie mój indywidualny występ, wszystko co mnie obchodzi to zwycięstwo”.

Natomiast fatalnie spisał się Spanoulis. Dotychczas najlepszy zawodnik drużyny Grecji zaliczył tylko 9 punktów, a z 11 jego rzutów tylko jeden był celny. Na szczęście dla Greków, również najlepszy strzelec Słoweńców miał problemy ze skutecznością. Erazem Lorbek zdobył 12 punktów trafiając tylko 28% rzutów z gry. Lepiej radził sobie w walce pod koszami zbierając 9 piłek.

Przez trzy kwarty to spotkanie było także niezbyt udane dla Lakovica. Przed czwartą kwarta miał na swoim koncie tylko 3 punkty (1/7 z gry). Ale w ostatniej części gry zagrał bardzo dobrze, wziął na siebie ciężar poprowadzenia drużyny i to dzięki niemu Słoweńcy do ostatnich sekund mieli szansę na medal. Lakovic zdobył wtedy 13 punktów, a z gry trafił 4 z 5 rzutów.



Na 9 sekund przed końcem po trójce Lakovica, Słowenia ponownie zbliżyła się na jeden punkt. W tym momencie Słoweńcy chcieli szybko faulować rywali, wysłać ich na linię rzutów wolnych i w ostatniej akcji doprowadzić do remisu. Jednak próba faulu Nachbara nie została odgwizdana przez sędziów, przez co sekundy leciały, a Spanoulis uciekał. Zatrzymać zegar udało się dopiero na 4.2 sekundy przed końcem. Na linii Spanoulis także miał problemy z celnością i 2 razy spudłował. Słowenia teoretycznie mogła wtedy oddać zwycięski rzut, ale zabrakło im czasu i daleki rzut Nachbara nie miał szans wpaść.

Gracja zajęła trzecie miejsce i zdobyła brązowy medal.

Słoweńcy muszą pogodzić się z miejscem tuż za podium, ale jak podkreślali zawodnicy Słoweńcy, są oni zadowoleni, że zrobili krok do przodu w porównaniu z poprzednim Eurobasketem, a ich młoda drużyna będzie jeszcze lepiej przygotowana na kolejny turniej.

Silna ławka Francji. Rosja rozbija Turcję.

Francja - Chorwacja

Mecz o piąte miejsce oba zespoły rozpoczęły rezerwowym składem. Po porażkach w ćwierćfinałach, wczoraj obie drużyny zapewniły sobie to chciały, czyli miejsce w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. Dlatego do tego spotkania podeszły ze spokojem, a trenerzy mogli dać szansę gry zmiennikom.

To było spotkanie pozbawione emocji, a przez cały prowadzili Francuzi. Co prawda w końcówce Chorwatom udało się zbliżyć na kilka punktów, ale Francja nie pozwoliła odebrać sobie tego zwycięstwa i piątego miejsca.

Szansę dłuższej gry świetnie wykorzystał 20-letni Antonie Diot. Zdobył ostatecznie 18 punktów (64% z gry, 4/7 za trzy), z czego 15 w pierwszej połowie. Do tego pierwszą połowię zakończył rzutem za trzy z połowy boiska równo z końcową syreną.

W pierwszej kwarcie bardzo dobrze zaprezentował się Nando De Colo, zdobył wtedy 12 punktów. Ale tak samo jak Diot, w dalszej części nie był już tak skuteczny i mecz zakończył z dorobkiem 15 punktów (50%).



Z podstawowych zawodników Francji najdłużej na boisku był Batum. Poza słabą skutecznością z gry (3/9) rozegrał dobry mecz i pokazał swoją ogromną wszechstronność zaliczając 8 punktów, 8 asyst i 6 zbiórek.

W drużynie Chorwacji najwięcej punktów zdobył Davor Kus, miał ich 18, a z gry trafił 58% rzutów. Natomiast Marko Popovic mógł pochwalić się 8 asystami i 6 zbiórkami, ale równocześnie popełnił aż 6 strat.

Trzeba jeszcze odnotować, że w tym meczu na parkiecie nie pojawili się Parker, Pietrus, Diaw, Ukic i Planinic.

I na koniec przypomnienie ważnego faktu - Francja w całym turnieju przegrała tylko raz, ale w tak ważnym meczu jak ćwierćfinał. Dlatego pomimo rezultatu 8-1 zajęli dopiero 5 miejsce.


Rosja - Turcja
Mimo że mecz pomiędzy Turcją i Rosją był mniej znaczący niż ten o piąte miejsce, to obie drużyny rozpoczęły go w znacznie silniejszych składach niż Francuzi i Chorwaci. Tak naprawdę był to mecz o nic. Turcja jako gospodarz zagra na MŚ, a Rosja straciła szansę na zagwarantowanie sobie miejsca w tym turnieju przegrywając wczoraj z Chorwacją. Tak więc 7 czy 8 pozycja właściwie nie robiła żadnej różnicy, tym bardziej, że oczekiwania przed ćwierćfinałami oba zespoły miały większe niż tylko walka o siódme miejsce.

Spotkanie świetnie zaczęli Turcy, od serii 9-0, a Rosjanie spudłowali 5 pierwszych rzutów z gry. Jednak już po pierwszej kwarcie to Rosja byli na prowadzeniu. W największym stopniu poprowadził ich wtedy Zozulin, który zdobył 9 punktów i tuż przed końcem trafił za trzy dając swojej drużynie 8 punktową przewagę. W drugiej kwarcie Rosjanie utrzymali prowadzenie i do szatni schodzili mając 11 punktów więcej. Najsilniejszą bronią podopiecznych trenera Blatta w pierwszej połowie były rzuty za trzy. 14 razy rzucali zza linii i aż 10 razy celnie, podczas gdy Turcy na 7 rzutów trafili 2. W całym meczu Rosjanie trafili 16 z 24 trójek, Turcy zaledwie 3 z 12.

W drugiej połowie już nic się nie zmieniło, przez cały czas to Rosja była na prowadzeniu i pewnie wygrała. W czwartej kwarcie Turcy zdobyli tylko 7 punktów, przy 21 ze strony Rosji.



Najlepiej spośród Rosjan zagrał Vitalii Fridzon, zdobył 26 punktów ze skutecznością 64%.

Natomiast w drużynie Turcji najlepszy występ na tym turnieju zaliczył Omer Asik. Odnotował double-double: 24 punkty (75%) i 10 zbiórek, do tego dołożył jeszcze 2 bloki. Natomiast Turkoglu, tak jak na całym Eurobaskecie, także na koniec miał problemy ze skutecznością i spudłował 5 z 6 rzutów z gry.

niedziela, 20 września 2009

Wypowiedzi po meczu Serbia-Słowenia

Serbia


Ivan Paunic:
Przed turniejem nikt nie oczekiwał od nas awansu do finału. Zasłużyliśmy na wygranie tego meczu, ale także Słowenia jest bardzo dobrą drużyną i zasługuje na medal. Byli od nas znacznie lepsi w pierwszym meczu, ale poprawiliśmy nasze błędy i to jest jeden z powodów dzisiejszego zwycięstwa. Nie chcemy na tym poprzestawać i będziemy walczyć do końca, by zdobyć złoty medal.


Dusan Ivkovic (trener):
To był wspaniały mecz i to był bardzo dobry mecz dla koszykówki. Nie straciliśmy pewności siebie po pierwszej połowie. W przerwie powiedziałem moim zawodnikom, że pozwoliliśmy przeciwnikom na zdobycie zbyt dużej ilości łatwych, głupich punktów. Nasza defensywa była naprawdę wspaniała w drugiej połowie. Zasłużyliśmy na występ w finale. Teraz musimy odpocząć i przygotować się do finału. Mamy młodą drużynę i w czasie turnieju używałem częstej rotacji, dlatego sądzę, że będziemy dobrze przygotowani.

Nicola Velickovic:
Graliśmy dobrą obronę. To wielkie zwycięstwo dla tej młodej generacji. Teodosic pokazał, że jest jednym z najlepszych rozgrywających w Europie. Jest odważny, wie jak podać i jak rzucić. Hiszpania gra lepiej, ale będziemy gotowi na to starcie.

Milenko Tepic:
To jest nasz duży sukces. Pracowaliśmy bardzo ciężko na ten finał. W połowie meczu zaczęliśmy myśleć mądrzej i kontrolowaliśmy grę. Zasłużyliśmy na zwycięstwo. W ostatnich minutach graliśmy na najwyższym poziomie.


Słowenia



Domen Lorbek:
To był dla nas trudny mecz. Było nam bardzo ciężko, grać na następny dzień po wczorajszym zwycięstwie z Chorwacją. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie się i zregenerowanie sił. Ale mieliśmy dzisiaj nasze szanse, zwłaszcza w czwartej kwarcie. W końcówce popełniliśmy głupie błędy, potem mój brat złapał piąty faul i straciliśmy naszą grę podkoszową, to był dla nas duży problem. Smutno jest, że przegraliśmy ale czasami takie rzeczy się zdarzają i musimy z tym żyć. Teraz jesteśmy zmęczeni, musimy odpocząć i jutro będziemy walczyć o brązowy medal.


Jure Zdovc (trener):
Bałem się, że pewnego dnia przestaniemy wygrywać i niestety stało się to dzisiaj. Ale nadal pozostajemy skoncentrowani i zrobimy wyszyto by jutro wygrać.

Goran Jagodnik:
Wszystko było w naszych rękach, ale w końcówce meczu straciliśmy siły i nerwy.

Erazem Lorbek:
Dzisiaj mieliśmy bardzo trudnego rywala z bardzo doświadczonym trenerem. Popełniliśmy za dużo błędów, ale ciągle był to bardzo wyrównany mecz.

Wypowiedzi po meczu Hiszpania-Grecja

Hiszpania



Marc Gasol:
To był ciężki mecz, jesteśmy o krok bliżej od osiągnięcia naszego celu. Teraz spróbujemy odpocząć i przygotować się do jutrzejszego spotkania.
To była ważna wygrana dla nas, ale nie świętowaliśmy za bardzo, ponieważ dzisiejsze zwycięstwo nie jest naszym najważniejszym celem. Jako drużyna byliśmy już finałach i nigdy nie udało nam się zdobyć złotego medalu. Jutro musimy być gotowi.


Sergio Scariolo (trener):
Jesteśmy zadowoleni z tego zwycięstwa, nasza obrona po raz kolejny działała tak jak ją przygotowaliśmy. Mamy energię i zaangażowanie, którego potrzeba by nasza defensywa działała. Wszyscy zawodnicy są w dobrej kondycji fizycznej. Najważniejsi gracze na początku turnieju mieli problemy, ale teraz mają więcej świeżości. Teraz mamy 12 zawodników gotowych do gry, wszyscy mogą być wykorzystani w rotacji.
Teraz jest czas by przejść do historii. Wiemy, że jutro będzie ciężki mecz, ale wiemy też że jesteśmy na to gotowi.
Kiedy ukradli nam mecz przeciwko Turcji, kiedy nie odgwizdali ewidentnego faulu, gdy Turecki zawodnik chwycił za ramię Sergio Llull idącego w stronę kosza., zrozumieliśmy, że musimy to wziąć jako naszą motywację. To była bolesna porażka. Spotkaliśmy się wtedy, zadaliśmy sobie pytanie: czy musimy coś zmienić? Nie. Absolutnie nic nie zmieniać, iść do przodu, iść do przodu jako drużyna.

Jorge Garbajosa:
Grecy byli zmęczeni po wczorajszym meczu, a nasza obrona sprawiła, że było im jeszcze trudniej. Zajęło nam kilka meczów uświadomienie sobie, że możemy wygrać cały turniej, ale jeśli będziemy grać tak dobrze możemy wygrać każdy mecz.


Pau Gasol:
Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa. Graliśmy bardzo dobrze jako drużyna. Turnieju nie rozpoczęliśmy najlepiej. Nie byliśmy odpowiednio skoncentrowani. Na szczęście nasza forma rośnie z każdym meczem.

Carlos Cabezas:
Cieszymy się, że mieliśmy jeden dzień odpoczynku, ponieważ to dało nam szansę lepiej się przygotować. W finale chcemy zagrać przeciwko Serbii i zrewanżować się za porażkę w Warszawie.


Grecja

Ioannis Kalampokis:
W ostatnich 3-4 meczach Hiszpanie są najlepszą drużyną tego turnieju. Robiliśmy co mogliśmy, ale na początku spotkania daliśmy im możliwość gry z kontry i pozwoliliśmy zdobyć łatwe punkty. Jutrzejszy mecz jest bardzo ważny i postaramy się zdobyć brązowy medal. To będzie ważny moment dla nas.


Jonas Kazlauskas (trener):
Dzisiaj mieliśmy za dużo strat, także nasza gra piłką nie była najlepsza. Wczoraj wieczorem rozgrywaliśmy bardzo trudny mecz zakończony dogrywką, zbrakło nam sił. Teraz musimy skoncentrować się na jutrzejszym spotkaniu.

Nikolaos Zisis:
Bądźmy realistami: Hiszpania to wspaniała drużyna. Walczyliśmy w pierwszej połowie. Potem popełniliśmy trochę błędów. Hiszpania to silna i doświadczona drużyna. Nikt nie oczekiwał, że ich pokonamy. Jesteśmy dumni z naszego zespołu. Chcemy zdobyć medal. Ciągle mamy na to szansę i jutro postaramy się wygrać.

Teodosic daje Serbom finał (prosto ze Spodka)

Serbia - Słowenia

To był mecz gody półfinału Mistrzostw Europy. W pierwszym spotkaniu wyłaniającym finalistę, Hiszpanie pewnie rozprawili się z Grekami, dlatego to spotkanie było pozbawione emocji. Nie zabrało ich natomiast w pojedynku Słowenii z Serbią. To był fantastyczny mecz.

W pierwszej połowie to Słoweńcy byli górą. Schodząc do szatni prowadzili 45-35. W dużej mierze udało im się osiągnąć tą przewagę dzięki rzutom wolnym. Przez pierwsze 20 minut Słoweńcy 21 razy stawali na linii i tylko raz spudłowali. Serbowie 14 razy mieli okazję zdobyć łatwe punkty, z czego wykorzystali 10. Poza tym, z gry obie drużyny miał słabą skuteczność, a Serbowie pudłowali zwłaszcza zza linii trzech punktów – trafili 1 na 10.

Przerwa dobrze wpłynęła na Serbów, drugą połowę rozpoczęli bardzo dobrze i przed czwartą kwartą mieli już tylko punkt straty. Na początku ostatnich 10 minut regulaminowego czasu gry sygnał do ataku dał Teodosic, który zdobył pierwsze 6 punktów dla Serbii dwukrotnie trafiając za trzy. To właśnie po jego akcjach Słoweńcy stracili prowadzenie i rozpoczął się prawdziwy mecz walki.

Warto zauważyć, że przed czwartą kwartą sporo zawodników miało poważne problemy z faulami. W drużynie Słowenii po 4 przewinienia mieli Erazem Lorbek, Nachbar i Golemac, a z Serbów zagrożony wcześniejszym wykluczeniem z meczu był Tripkovic.

Najlepszy zawodnik Słowenii, Erazem Lorbek, złapał piąty faul na 4 i pól minuty przed końcem czwartej kwarty. Do tego momentu zaliczył 25 punktów (64%) i 10 zbiórek. To był rewelacyjny występ, dlatego nie dziwiły okrzyki „MVP” gdy stawał on na linii rzutów wolnych. Jego zejście na ławkę było poważnym osłabieniem.

Na szczęście Słoweńcy mają jeszcze Domena Lorbeka. On także prezentował świetną grę i ostatecznie był drugim strzelcem drużyny z 20 punktami (63%). To właśnie dzięki braciom Lorbek Słowenia była bardzo bliska awansu do wielkiego finału.

Nachbar też może zaliczyć ten występ do udanych. Bardzo skutecznie wymuszał faule przeciwników, co pomogło mu w zdobyciu 18 punktów, ponieważ aż 10 z nich zaliczył z linii rzutów wolnych. Poza tym udało mu się uniknąć złapania piątego faulu, a czwarty miał już w trakcie trzeciej kwarty.

Najgorszym graczem Słowenii był Lakovic. W całym meczu spudłował aż 9 z 10 rzutów z gry. W ostatniej akcji czwartej kwarty zdecydował się na wejście pod kosz, ale jego layup był niecelny, a mógł dać Słowenii zwycięstwo. Nieskuteczny był również w dogrywce. Trafił dopiero na 12 sekund przed końcem za trzy, zmniejszając stratę Słowenii tylko do jednego punktu. W tym meczu było widać jak bardzo brakuje kontuzjowanego Dragica, bez niego Słoweńcy nie mają zmiennika dla Lakovica.



Bezsprzecznie bohaterem tego spotkania był Teodosic. To on wprowadził Serbię do finału. Przez pierwsze trzy kwarty był niezbyt widoczny, miał tylko 8 punktów trafiając 33% rzutów z gry. Ale gdy drużyna potrzebowała lidera, który ich pociągnie za sobą, Teodosic wziął na siebie ten ciężar. Fantastycznie zagrał w czwartej kwarcie, zdobył wtedy 16 punktów (3 na 4 za trzy). Rewelacyjną dyspozycję strzelecką kontynuował w dogrywce, w której trafił 2 trójki na 2 próby i zdobył 8 punktów. Ostatecznie jego dorobek punktowy wyniósł 32, a skuteczność miał na poziomie 57%. Za trzy trafił 6 razy na 10 prób i to właściwie tylko on oddawał celne rzuty z dystansu. Reszta drużyny Serbii zza linii oddała 18 rzutów, 16 niecelnych.

Poza Teodosicem dobry mecz rozegrali także podkoszowi Krstic i Perkovic. Obaj mieli po 18 punktów, a łącznie zebrali 9 piłek.

Serbowie zagrali najlepiej wtedy, gdy to było najbardziej potrzebne. Dogrywkę rozpoczęli od serii 7-0. Potem co prawda Słoweńcy zbliżyli się, ale to Serbowie cały czas mieli kontrolę i zapewnili sobie zwycięstwo.

Tak więc w finale spotkają się Hiszpanie i Serbowie. Taki mecz miał miejsce w pierwszym dniu Eurobasketu, wtedy Serbowi sprawili sporą niespodziankę pewnie pokonując faworytów turnieju. Na zakończenie ponownie będziemy mieli okazję zobaczyć starcie tych dwóch drużyn. Czy Serbia ponownie będzie w stanie sprawić niespodziankę, jeszcze większą niż na początku? Przekonamy się już jutro. Pewne jest to, że Hiszpanie są w rewelacyjnej dyspozycji i będzie bardzo trudno ich pokonać. Hiszpanie w meczu z Litwą rozpoczęli swój marsz po złoto i od tego momentu 4 kolejne mecze wygrywali średnio różnicą 18.5 punktów. Miejmy nadzieję, że jutro Serbowi nie pozwolą im na podtrzymanie tej serii łatwych zwycięstw i będziemy świadkami ciekawego spotkania, godnego finału.

Hiszpanie w drodze po złoto zmiażdżyli Greków (prosto ze Spodka)

W dwóch pierwszych dzisiejszych meczach nie było oprawy muzycznej z powodu tragedii w kopalni. Odbywały się one w ciszy, dlatego nawet jednostkowe okrzyki małej grupy kibiców z Francji było wyraźnie słychać. W półfinałach powrócono już do muzyki i cheerleaderek.
Ale po dwóch meczach w ciszy, większe niż normalnie wrażenie robił doping Hiszpanów i Greków. Stworzyli oni fantastyczną atmosferę, czuło się, że to był to mecz o naprawdę dużą stawkę. Warto dodać, że Grecy nie zaprzestali kibicować nawet gdy ich drużyna miała dużą stratę do rywali i było wiadomo, że tego meczu już nie wygrają. Mimo to, do samego końca Grecy wspierali swoją reprezentację.

W drugim spotkaniu, Spodek opanowali kibice ze Słowenii. Duża grupa Słoweńców robiła ogromny hałas, a gdy zaczęli skakać trzęsła się cała trybuna. W tym tłumie znacznie mniej widoczni byli Serbscy kibice, tak naprawdę wyszli z cienia Słoweńców dopiero po zakończeniu spotkania, gdy zaczęli świętować zwycięstwo.

Tyle o kibicach. Przejdźmy do meczów.

Hiszpania – Grecja

Tylko przez pierwsze 5 minut to spotkanie było wyrównane, potem Hiszpanie uzyskali kilku punktową przewagę i systematycznie ją powiększali. Na czwartą kwartę wychodzili mając 22 punkty więcej i było już wiadomo, kto jutro zagra o złoto.

Grecy fatalnie spisywali się na początku kwart. Przez pierwsze pięć minut drugiej, trzeciej i czwartej kwarty zdobyli łącznie 8 punktów. Te słabe początki bezwzględnie wykorzystali Hiszpanie do uzyskania coraz wyższej przewagi.



Grecy mieli w tym spotkaniu ogromne problemy z wykończaniem swoich akcji w ataku. Ich skuteczność z gry wyniosła zaledwie 36%. Brak celność nadrabiali walecznością pod tablicami. Zdominowali strefę podkoszową i zebrali 47 piłek, w tym 24 w ataku, podczas gdy Hiszpanie mieli tylko 29 zbiórek (9 w ataku). W efekcie Grekom udało się zaliczyć aż 34 punkty drugiej szansy, a ich rywale mieli ich tylko 8. To jednak nie wystarczyło by w tym meczu prowadzić wyrównaną rywalizację. Zwłaszcza, że Hiszpanie nie potrzebowali ponawiania akcji, bo bardzo dobrze radzili sobie w ataku i nie mieli problemów z rozbijaniem obrony przeciwników. Ostatecznie trafili 50% swoich rzutów z gry.

Najlepszym zawodnikiem Hiszpanii był Pau Gasol, który już w pierwszej kwarcie zaliczył 9 punktów. Całe spotkanie zakończył z dorobkiem 18 punktów (75%), 6 zbiórek i 2 bloków. Warto dodać, że w czwartej kwarcie nie wszedł już na parkiet, odpoczywał i przygotowywał się na jutrzejszy mecz o złoto.

Spośród Greków trzeba wyróżnić Fotsisa, który zebrał 10 piłek i miał 8 punktów. Na tablicach dobrze walczył również Bourousis, zaliczył 7 zbiórek i 11 punktów. Słaby mecz natomiast rozegrał Spanoulis, zdobył tylko 7 punktów ze skutecznością na poziomie 38%, a do tego miał aż 6 strat.


Przed końcem pierwszej połowy w Spodku pojawił się Allen Iverson. Został owacyjnie przyjęty przez kibiców, a w czasie przerwy był w centrum zainteresowania, gromadząc wokół siebie kibiców chcących zobaczyć go z bliska. Do końca meczu jednak nie doczekał i przed czwartą kwarta opuścił halę. Na swoim Twitterze pisał, że ma nadzieję zobaczyć swojego nowego kolegę z zespołu Marca Gasola. Niestety w czasie, w którym AI był na widowi Marc grał tylko kilka minut. Tak więc Iverson nie miał okazji przyjrzeć się jego grze.

sobota, 19 września 2009

Francja i Chorwacja zapewniły sobie miejsce w MŚ

Komentarz po dwóch przedpołudniowych meczach prosto ze Spodka.

Francja - Turcja
Jeszcze przed ćwierćfinałami obie drużyny miał duże aspiracji i nie wyobrażały sobie wyjechać z Polski bez medalu. Jednak Francuzów zmiażdżyli Hiszpanie, a Turkom zabrakło szczęścia w długim i ciężkim meczu z Grecją. Dlatego teraz walczyli już tylko o nagrodę pocieszenia, którą może być piąte miejsce w ostatecznej klasyfikacji (a dla Francji dodatkowo awans do Mistrzostw Świata).

Turcy zakończyli wczoraj bardzo wyczerpujące starcie z Grecją po godzinie 20, a dzisiaj już o 12 musieli ponownie wyjść na parkiet by zmierzyć się z Francją. Na początku zmęczenie im nie przeszkadzało i w drugiej kwarcie prowadzili już 19 punktami. Francuzi natomiast mieli problemy z wykończeniem swoich akcji i od połowy pierwszej kwarty do połowy drugiej zdobyli zaledwie 4 punkty. Dopiero przed przerwą obudzili się i odrobili część strat i do szatni schodzili przegrywając 11 punktami. Najlepszym zawodnikiem pierwszej połowy był Asik, który zdobył 11 punktów i zebrał 7 piłek. Znacznie lepiej niż w meczu z Hiszpanią zaprezentował się także Parker. Już w pierwszych 20 minutach spotkania miał na swoim koncie 11 punktów i 4 asysty. 7 punktów zdobył w drugiej kwarcie i razem z Diotem, który również w tej części zaliczył 7 punktów, rozkręcił atak Francuzów.

Udana końcówka drugiej kwarty sprawiała, że w trzeciej Francuzi od razu rzucili się do ataku i szybko zaczęli odrabiać straty. Pomogły im w tym rzuty za trzy. W pierwszej połowie Francuzi trafili tylko jeden z 7 rzutów zza linii, w trzeciej kwarcie 5 z 6 wpadło do kosza. Poprawa skuteczności w ofensywie przyniosła efekt i na czwartą kwartę Francja wychodziła z dwupunktową przewagą.

Zmęczenie Turków z każdą minutą było coraz bardziej widoczne, przede wszystkim w ich poczynaniach ofensywnych. W rezultacie na przełomie trzeciej i czwartej kwarty przez 7 minut nie zdobyli ani jednego punktu. Czwarta kwarta był już wyłącznie zdominowana przez Francję, a zaczęli ją od serii 17-0. Rewelacyjnie wykorzystali słabość przeciwnika, nakręcali akcje i grali nie tylko coraz skuteczniej ale i coraz efektowniej. Ostatecznie czwarta kwarta zakończyła się dla Turcji bardzo kiepskim wynikiem 7-29.

Różnice pomiędzy pierwszą i druga połową obrazują statystyki strat. W pierwszej połowie Francja miała ich 12, Turcja 3; w drugiej Francja 4, Turcja 13.

Mający więcej sił zawodnicy Francji wykorzystali przewagę szybkości i z kontrataku zdobyli 19 punktów, podczas gdy ich rywale zaledwie 4.

W najważniejszym meczu tego turnieju dla Francuzów, z Hiszpanią, Parker zagrał fatalnie. Dzisiaj wrócił do swojej normalnej dyspozycji i był prawdziwym liderem Francji. Zdobył 28 punktów przy skuteczności na poziomie 50% i odnotował 10 asyst. Nie można jednak zapomnieć, że dokonał tego w starciu ze zmęczonymi przeciwnikami, którzy nie mieli sił by go dogonić.

Nieźle zaprezentował się Turkoglu, ale jego 13 punktów (50%) i 6 zbiórek to było znacznie za mało by mogli ten mecz wygrać, zwłaszcza, że z powodu urazu nie grał drugi lider drużyny, Ilyasova, a także Arslan.

Jednak w odróżnieniu od Francji, Turcja już w tym turnieju właściwie o nic nie gra. Oni mają zagwarantowane miejsce w przyszłorocznych Mistrzostwach Świata. Francji dopiero to zwycięstwo daje pewność udziału w tym turnieju.

Na pomeczowej konferencji trener Tanjevic skarżył się na terminarz i rozkład meczów. Turcy nie tylko musieli grać dzień po dniu, ale do tego, po meczu z Grecją, z Francją zmierzyli się bardzo wcześnie. Nie mieli czasu na odpoczynek, zregenerowanie sił i przez to nie byli w stanie wygrać.
Zaczynając od ćwierćfinałów Turcja, Grecja, Chorwacja i Słowenia rozegrają 3 mecze przez 3 dni.

Trzeba jeszcze wspomnieć, że pod koniec spotkania z Turcją kostkę skręcił Diaw i jutro nie zagra w meczu o piąte miejsce.


Chorwacja - Rosja
Rywalizacja pomiędzy Chorwacją i Rosją od pierwszej do ostatniej minuty była bardzo wyrównana wyrównana.

Decydująca okazał się trzecia kwarta. Po pierwszej połowie to Rosjanie prowadzili. Ale początek drugiej połowy należał do Chorwacji. Potrzebowali 5 minut by doprowadzić do remisu, a ostatecznie tą część gry wygrali 22-9.

Najlepszym zawodnikiem Rosjan był Monya. Jednak 15 ze swoich 18 punktów zdobył w pierwszej połowie, a w drugiej był już mało widoczny. W pierwszej połowie trafił 5 z 6 rzutów, w drugiej 1 z 5. Przy okazji można wspomnieć o najgorszym zawodniku tego meczu. Był nim Ponkrashov, na 11 oddanych rzutów trafił tylko 2, zdobył 6 punktów.

Do zwycięstwa Chorwację poprowadził Ukic, który w ostatnich meczach gra bardzo równo i prezentuje wysoką formę. Ostatecznie na swoim koncie miał 18 punktów (62%) i 8 asyst. To Ukic na minutę przed końcem spotkania trafił za trzy dając swojej drużynie 6 punktów przewagi, której Rosjanom już się nie udało odrobić. Poza tym, warto zaważyć, że do Ukica należała aż połowa wszystkich asyst drużyny.

Chorwacja była w podobnej sytuacji do Turcji. Też grali wczoraj ciężki mecz i mieli mało czasu na odpoczynek. Im jednak udało się zachować siły na to spotkanie i nie mieli tak poważnych problemów ze zmęczeniem. Na obronę Turcji można dodać, że Rosja to łatwiejszy rywal niż Francja z rewelacyjnie grającym Parkerem, a do tego Chorwaci nie mieli problemów z kontuzjami tak jak Turcy.

piątek, 18 września 2009

24 sekundy - ćwierćfinały

24: Pierwsze dwa mecze ćwierćfinałów były bardzo jednostronne, oba zakończyły się dwucyfrową różnicą punktową.

23: W meczu Serbia-Rosja decydująca była druga kwarta. Serbowie rozpoczęli ją od serii 17-0. Rosjanie przez 10 minut zdołali zdobyć zaledwie 4 punkty, a swoim rywalom pozwolili rzucić 20. W tym czasie Rosjanie oddali tylko 6 rzutów z gry, z których trafili jeden, do tego odnotowali 5 strat.

22: Poza fatalną druga kwartą, pozostałe trzy wygrała drużyna Rosji 64-59.

21: Najwięcej punktów dla Serbii zdobył Uros Tripkovic, miał ich 18 ze skutecznością 75%.

20: Nenad Krstic zaliczył tylko 10 punktów i 2 zbiórki, ale więcej z jego strony Serbia nie potrzebowała. Ich lider mógł długo odpoczywać, na parkiecie spędził niecałe 18 minut.

19: W drużynie Rosji najlepiej zaprezentował się Vitalii Fridzon, który na swoim koncie miał 15 punktów, 3 zbiórki i 2 asysty. Warto dodać, że trafił wszystkie 6 rzutów z gry, w tym 3 za trzy.

18: Bardzo słaby mecz rozegrali Sergey Bykov i Kelly Mc Carty. Są to czołowi strzelcy Rosji na Mistrzostwach, ale w starciu z Serbią zdobyli łącznie 16 punktów przy fatalnej skuteczności 29.4%.

17: Przed tym meczem Francuzi wygrali 6 kolejnych spotkań i awansowali do ćwierćfinału bez porażki. Teraz stracili szansę na medal.

16: Francja po raz pierwszy na tych Mistrzostwach straciła ponad 80 punktów.

15: Fantastyczny mecz rozegrał Pau Gasol. Zdobył 28 punktów ze skutecznością 85%, zebrał 9 piłek i zaliczył 3 bloki.

14: Drugim strzelcem Hiszpanii był Rudy Fernandez - 16 punktów. Poza tym na swoim koncie miał jeszcze 5 zbiórek i aż 6 przechwytów.

13: Tony Parker zakończył spotkanie mając zaledwie 6 punktów, w sumie oddał 8 rzutów z gry, a trafił tylko raz. Do tak słabego występu lidera Francji przyczyniła się świetna gra w obronie Ricky'ego Rubio.

12: Pojedynek Turcji z Grecją to był prawdziwy mecz walki, zdominowany przez obronę, bardzo wyrównany i zakończony dopiero po dogrywce

11: Do dogrywki doprowadził Ender Arslan, który rozegrał indywidualną akcję i wchodząc pod kosz zdobył dwa punkty równo z końcową syreną. W dogrywce też oddawał ostatni rzut, ale tym razem nie trafił za trzy i Turcja przegrała.

10: Hidayet Turkoglu przez pierwsze trzy kwarty nie zdobył żadnego punktu. Natomiast w kluczowym momencie spotkania, w czwartej kwarcie odnotował ich 11 i był czołowym zawodnikiem swojej drużyny.

9: Słabo w ataku zagrał Ersan Ilyasova, zaliczył tylko 9 punktów ze skutecznością 31%. Chociaż pod koniec dogrywki trafił ważny rzut za trzy. Poza tym, dobrze spisywał się w pozostałych elementach gry, miał 7 zbiórek, 3 bloki i 3 przechwyty.

8: Grecy zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim Vasileiosowi Spanoulisowi. Zdobył on 23 punkty, zebrał 4 piłki i odnotował 7 asyst. Zza linii trzech punktów trafił sześciokrotnie z 9 prób, w tym 2 kluczowe trójki w dogrywce.

7: Grecy zupełnie zdominowali walkę na tablicach, zebrali 47 piłek (najwięcej miał Fotsis - 13), z czego 17 w ataku. Turcy mieli tylko 28 zbiórek, 9 w ataku.

6: Turcy w pierwszej połowie ani razu nie stanęli na linii rzutów wolnych, ostatecznie mieli tylko 13 wolnych, w tym 6 celnych. Podczas gdy Grecy z linii zdobyli 26 punktów na 35 prób.

5: Słowenia jest jedyną drużyną, która rozpoczynała ćwierćfinał z wyższej pozycji i wygrała.

4: Chorwacja po pierwszej połowie prowadziła 47-39, ale w trzeciej kwarcie zdołali zdobyć zaledwie 3 punkty. Całą druga połowę, w której świetną defensywę zaprezentowali Słoweńcy, przegrali 18-28.

3: Najlepszym zawodnikiem Chorwacji był Roko-Leni Ukic, już w pierwszej kwarcie miał 12 punktów, ostatecznie odnotował ich 21.

2: Bohaterem meczu był Erazem Lorbek. Zdobył 27 punktów ze skutecznością z gry aż 77%. Do tego na swoim koncie miał jeszcze 8 zbiórek i 3 przechwyty.

1: W półfinale znalazły się 3 drużyny z grupy F (Hiszpania, Serbia i Słowenia) i równocześnie te 3 drużyny grały razem w grupie C.

Wypowiedzi Gortata

Niestety dla naszej reprezentacji Eurobasket już się skończył. Dlatego nie będzie już okazji posłuchać wypowiedzi Gortata na temat gry jego i polskiej drużyny. Bez wątpienia jego komentarze po meczach były najciekawsze i najtrafniejsze. Poza tym, potrafił on skrytykować nie tylko słabo grających kolegów, ale także i siebie. To kilka najciekawszych wypowiedzi Gortata z tych Mistrzostw:





Hiszpania zniszczyła Francję

Miał być ciekawy pojedynek gwiazd NBA, skończyło się na jednostronnym popisie Hiszpanów. Wczoraj pisałem, że będzie to „przedwczesny finał”, dobrze, że nie był to rzeczywisty mecz o złoto. Miejmy nadzieję, że w „prawdziwym” finale będziemy świadkami bardziej wyrównanej rywalizacji.

Już po pierwszej połowie Hiszpanie prowadzili różnicą 10 punktów, po drugiej 15, a po trzeciej 21. Po pięciu minutach czwartej kwarty Francuzi zbliżyli się na 11 punktów (66-77) i wtedy Hiszpanie ponownie pokazali swoją wyższość kończąc mecz serią 9-0. Od samego początku na parkiecie rządzili tylko i wyłącznie podopieczni trenera Scariolo. Francuzi, tak jak dzień wcześniej Polacy, nie potrafili znaleźć sposobu na zatrzymanie fantastycznej gry rywali. Najbardziej zawiódł oczywiście Tony Parker, który w tym spotkaniu powinien błyszczeć, a był właściwie niewidoczny. To był jego najgorszy występ na Eurobaskecie, zakończył go trafiając 1 z 8 rzutów i miał 6 punktów. A słabo grający Parker to słabo grająca Francja.


Klasę na miarę NBA pokazali tylko zawodnicy Hiszpańscy. Parker nie potrafił być prawdziwym liderem zespołu, natomiast po raz kolejny rewelacyjny Pau Gasol poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Gasol w ostatnich meczach udowadnia, że jest najlepszym zawodnikiem tej imprezy i nikt nie może go zatrzymać. Wczoraj zdobył po 14 punktów w każdej połowie, a jego ostateczna skuteczność z gry była na poziomie 85%. Poza tym zebrał 9 piłek i zablokował 3 rzuty. Dobrze zaprezentował się również Fernandez, chociaż on swoje 16 punktów zaliczył przy niezbyt imponującej celności - 42%. W drużynie Hiszpanii najbardziej zawiódł Navarro. W meczu z Polską trafiał prawie wszystko, a przeciwko Francji tylko jeden z jego 7 rzutów za trzy wpadł do kosza. To jednak nie przeszkodziło jego drużynie, ponieważ Francuzi postawili poprzeczkę bardzo nisko. Nie można także pominąć świetnej gry Rubio, może pod względem statystycznym nie był to nadzwyczajny występ (8 punktów, 4 asysty i 4 zbiórki), ale jego ciężka praca w obronie przeciwko Parkerowi przyniosła widoczne rezultaty.

Z zawodników francuskich można by wyróżnić jedynie Turiafa. Zdobył 12 punktów i zaliczył 4 zbiórki, ale miał problemy z faulami i musiał z ich powodu wcześniej opuścić parkiet. Inny z Francuzów grający na co dzień w NBA, Diaw, bardzo dobrze rozpoczął to spotkanie. W pierwszej kwarcie trafił 2 na 2 rzuty za trzy i miał 6 punktów. Przez kolejne trzy kwarty do swojego dorobku dołożył zaledwie 3 punkty. Był natomiast najlepszym zbierającym swojej drużyny (6 zbiórek).



Niestety mecz, w którym jednocześnie na parkiecie pojawiło się najwięcej zawodników z NBA nie było ozdobą tych Mistrzostw. Tylko Hiszpanie pokazali grę na najwyższym poziomie, a Francuzi ograniczyli się do podziwiania ich popisów i teraz muszą pogodzić się z utratą szansy na medal.

Dzisiaj dojdzie do kolejnego pojedynku, który zapowiada się bardzo ciekawie. Turcy zmierzą się z Grecją. Obie drużyny rewelacyjnie rozpoczęły Eurobasket i po pierwszej fazie nie miały porażki na swoim koncie. Na początek drugiej rudny Grecy także wygrali, ale potem przyszły dwie porażki i trzecie miejsce. Turcy kontynuowali zwycięską passę trochę dłużej i dopiero w ostatnim meczu okazali się gorsi od Słoweńców. To wystarczyło by spaść na drugą pozycję. Tak więc, spotykają się zespoły, które jeszcze niedawno można było typować na zwycięzców obu grup. To powinno być wyrównane i ciekawe spotkanie. Może tym razem tak rzeczywiście będzie i nie skończy się tylko na dużych oczekiwaniach.