wtorek, 13 kwietnia 2010

NBAcodziennie (108)

Najlepszy występ: Marcus Camby
Mecz z Thunder był dla Blazers bardzo ważny, zwycięzca miał pewność, że nie zakończy sezonu na ósmej pozycji i uniknie spotkania z Lakers w pierwszej rundzie. Blazers grali bez kontuzjowanego Roy'a, ale mimo tego osłabienia nie mogli sobie pozwolić na porażkę przed własną publicznością. Rolę pierwszego strzelca w tym meczu dość nieoczekiwanie przejął Camby. Dotychczas w obecnym sezonie tylko raz miał on na swoim koncie ponad 20 punktów i to dawno temu, w drugim meczu rozgrywek. Jednak w tym ważnym spotkaniu Camby pokazał, że można na niego liczyć i zagrał na najwyższym poziomie. Zdobył 30 punktów trafiając 12 z 16 rzutów z gry. Jest to jego najwyższa zdobycz od grudnia 2005, kiedy był jeszcze zawodnikiem Nuggets. Zebrał też 13 piłek (5 w ataku), z czego 11 w drugiej połowie.

Najgorszy występ: Russell Westbrook
W tym kluczowym pojedynku z Blazers, Westbrook nie stanął na wysokości zadania i zawiódł. Zakończył mecz z zerowym dorobkiem asyst, po raz pierwszy w swojej karierze. Zanotował natomiast 5 strat, a swoje 11 punktów zdobył trafiając tylko 5 z 14 rzutów z gry.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Dla Thunder była to 2 porażka z rzędu i są już pewni, że zajmą ósme miejsce na zachodzie. W pierwszej rundzie zmierzą się z Lakers, z którymi w tym sezonie przegrali 3 z 4 spotkań. W Portland najlepiej zagrał Durant, zdobył 30 punktów i zebrał 5 piłek.

W drużynie gospodarzy, poza Camby'm, bardzo dobrze zagrał Miller, miał 22 punkty, 7 asyst i 4 przechwyty. Dla Blazers była to 50 wygrana w sezonie.

Raptors musieli wygrać w Detroit, by wciąż mieć szansę na zajęcie ósmego miejsca. Do zwycięstwa poprowadził ich Bargnani. Włoch zdobył 33 punkty trafiając między innymi 5 z 6 rzutów za trzy. Na swoim koncie miał też 7 zbiórek. Bardzo dobrze w ataku wspierał go były zawodnik Pistons – Amir Johnson. Ustanowił on swój rekord kariery z 26 punktami (10/12 z gry). Trzeba jeszcze wyróżnić playmakerów Raptors, Calderon zanotował 11 asyst, a Jack 12 (miał też 15 punktów). W rezultacie drużyna z Toronto zakończyła spotkanie z 37 asystami, co jest ich najlepszym wynikiem w tym sezonie.
Teraz Raptors mają ½ meczu straty do Bulls i spotkanie z Knicks na zakończenie sezonu. Bulls pozostały jeszcze 2 mecze i oba muszą wygrać, żeby utrzymać się w gronie zespołów, które awansują do playoffs. Jeśli przegrają jeden, a Raptors pokonają Knicks, obie drużyny będą miały taki sam bilans, a wtedy ósme miejsce zajmą Raptors, którzy wygrali bezpośrednią rywalizację.

Magic pewnie pokonali Pacers w Indianie, gdzie gospodarze przegrali dopiero po raz drugi w ostatnich 13 meczach. Obecnie drużyna z Orlando ma już 1 ½ meczu przewagi nad Lakers i bardzo duże szanse, by zakończyć sezon jako druga siła całej ligi. We wczorajszym spotkaniu 21 punktów dla gości zdobył Carter, Howard miał 12 punktów, 11 zbiórek i 4 bloki. Granger tym razem zagrał słabiej zaliczając 18 punktów ze skutecznością 32%, spudłował 7 z 8 rzutów za trzy. Znacznie lepiej na dystansie spisywał się debiutant Price, który trafił 5 z 7 trójek zdobywając 19 punktów.

Wade zdobył 30 punktów (63% z gry) prowadząc swoją drużynę do zwycięstwa w Filadelfii. Zaliczył też 4 zbiórki i 3 asysty, w tym tą kluczową do Haslema, po której rezerwowy Heat zdobył zwycięskie punkty na 1.3 sekundy przed końcem.
W ekipie gospodarzy bardzo dobrze zagrał Kapono, 24 punkty to jego rekord sezonu. Tak jak w poprzednim meczu, także tym razem był bardzo skuteczny na dystansie trafiając 4 z 5 rzutów za trzy. Meeks dołożył 5 celnych trójek na 9 prób (21 punktów). W sumie ta dwójka w 2 ostatnich meczach trafiła razem 18 rzutów za trzy (64%).

Hawks w Milwaukee grali bez Crawforda, ale mogli liczyć na swojego lidera. Johnson zdobył 31 punktów, trafił 12 z 19 rzutów z gry, w tym 4 na 6 za trzy, a jego drużyna wygrała. Tym samym, Hawks umocnili się na trzeciej pozycji mając 1 ½ meczu przewagi nad Celtics.
Dla Bucks 28 punktów zdobył Salomons. Jennings dołożył 21, ale spudłował aż 9 z 11 rzutów za trzy i w sumie miał niską skuteczność 35%. Po tej porażce Bucks mają mecz straty do Heat i są na szóstym miejscu. Mogą jeszcze wyprzedzić drużynę z Miami jeśli oni przegrają swój ostatni mecz z Nets, a Bucks zakończą sezon zwycięstwem w Bostonie. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że pozostaną na szóstej pozycji, a wtedy w pierwszej rundzie spotkają się właśnie z Hawks.

Spurs rozstrzelali się w starciu z Wolves. Zdobyli 133 punkty ze skutecznością 58%. Aż 8 zawodników gospodarzy miało ponad 10 punktów, a najlepszym strzelcem był Bogans, który zaliczył 17 punktów trafiając 5 z 7 trójek. Było to 50 zwycięstwo Spurs w sezonie i jest to już 11 rok z rzędu, w którym kończą rozgrywki na poziomie 50. Chociaż nie można zapomnieć, że dla Duncana to i tak jest najmniejsza liczba zwycięstw jego drużyny w karierze.

4 zawodników gospodarzy zdobyło co najmniej 20 punktów, a Nuggets pewnie pokonali Grizzlies. Odpoczywający w czwartej kwarcie Anthony miał 21, a Nene 20 (z czego 12 z linii rzutów wolnych). Wchodzący z ławki Smith zdobył 26 punktów, trafiając 6 razy za trzy, a Afflalo poza 22 punktami pobił swój rekord kariery zbierając 13 piłek. Nuggets kończą sezon z bilansem 34-7 przed własną publicznością (najlepszy na zachodzie, jeszcze Lakers mają szansę osiągnąć taki sam).

Dla Grizzlies była to 8 porażka w ostatnich 10 meczach. Został im już tylko jeden mecz, by wygrać po raz 41 i po raz pierwszy od sezonu 2005/06 nie mieć ujemnego bilansu.

Mavs wygrali po raz 4 z rzędu i już właściwie mają pewną drugą pozycję w tabeli zachodu. Po zwycięstwie w LA z Clippers kończą sezon z bilansem 27-14 na wyjazdach (najlepszy w NBA,  Cavs mogą mieć jeszcze taki sam). Wczoraj Nowitzki zdobył 25 punktów i zebrał 8 piłek, Marion miał 21 punktów.

Mecz z Bobcats był dla Nets ostatnim w Izod Center. W tej hali grali przez 29 lat, ale w przyszłym sezonie przeniosą się do Newark do Prudential Center, gdzie spędzą 2 lata czekając na przeprowadzkę na Brooklyn. Co ciekawe, Larry Brown był trenerem Nets podczas gdy rozgrywali oni swój pierwszy mecz w tej hali i teraz jako head coach Bobcats był także na ostatnim spotkaniu.
Nets poprzednie 2 mecze z Bobcats wygrali, ale tym razem lepsi okazali się goście. Dlatego Nets żegnają się z Izod Center z porażką. Warto odnotować kolejny udany występ Williamsa, zaliczył 21 punktów (10/19 z gry), 13 piłek i 6 asyst. Zawodnicy pierwszej piątki gospodarzy właściwie w ogóle nie mieli wsparcia z ławki. Ich rezerwowi zdobyli tylko 4 punkty, podczas gdy zmiennicy Bobcats mieli ich aż 50.

Jeszcze na 10 minut przed końcem meczu z Wizards, Knicks przegrywali 10 punktami. Ale rozegrali świetną czwartą kwartę i występy w MSG w tym sezonie zakończyli zwycięstwem. Ostatnie 12 minut wygrali 40-21. Gallinari zdobył wtedy 14 punktów, a wszystkie swoje 24 w drugiej połowie. W czwartej kwarcie kluczową rolę odegrał też Rodriguez, który zaliczył wtedy wszystkie swoje 12 punktów. Lee zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów (67% z gry) i 8 zbiórek.
W drużynie Wizards pierwszym strzelcem był Miller z 23 punktami, poza tym miał jeszcze 7 zbiórek i 5 asyst. Blatche zanotował 19 punktów, 10 zbiórek i 7 asyst, a wchodzący z ławki McGee 8 punktów, 8 zbiórek i 6 bloków.

W Sacramento Martin poprowadził Rockets do zwycięstwa. Swojej byłej drużynie rzucił 39 punktów. Trafił 55% rzutów z gry, chociaż tylko 1 z 6 za trzy, ale na linii rzutów wolnych nie pomylił się ani razu na 16 prób. Bardzo dobrze zagrał również Ariza, który zanotował 29 punktów (5/9 za trzy). Dzięki temu zwycięstwu drużyna z Houston ma na swoim koncie 42 wygrane i mimo że nie zagrają w playoffs, mogą pochwalić się dodatnim bilansem.

Evans zdobył 24 punkty, 6 zbiórek i 4 asysty. Jest już pewny, że sezon zakończy z średnią przynajmniej 20 punktów, nawet jeśli ostatni mecz zakończy z zerowym dorobkiem. Tym samy, jest on czwartym debiutantem w historii, który zanotował statystyki na poziomie 20 punktów, 5 zbiórek i 5 asysty. Dołączył do elitarnego grona: Robertson, Jordan i James.

Polish Machine
Gortat w Indianie spędził 22 minuty na boisku i zaprezentował się bardzo dobrze. Zdobył 8 punktów (3/7 z gry i 2/3 z wolnych) i zebrał 9 piłek. Był to jego 20 mecz w sezonie, w którym miał na swoim koncie co najmniej 7 zbiórek


Najlepsze akcje


Where amazing happens.

zdjęcia: yahoo.com

Roy poza grą w playoffs?

 Blazers mogą się cieszyć ze zwycięstwa z Thunder, ale nawet szósta pozycja na zachodzie nie ułatwi im walki o drugą rundę, jeśli będą bez Roy'a. Jego występ w playoffs jest pod dużym znakiem zapytania. W meczu z Lakrers doznał kontuzji kolana i będzie musiał poddać się operacji. Nie wiadomo jeszcze kiedy, może dopiero po playoffs. Jest jeszcze możliwość, że Roy zagra mimo tej kontuzji. Ale po pierwsze, trudno oczekiwać, że będzie wtedy grał na najwyższych obrotach. Po drugie, pozostaje zawsze ryzyko, że grając ,stan jego kolana się pogorszy, a tego Blazers na pewno nie chcą. Jest to bardzo trudna sytuacja dla drużyny, która przez cały sezon nękana jest przez kolejne kontuzje.

Oden w tym roku stracił 61 spotkań, Przybilla 52, Batum 45, Outlaw (zanim został oddany) 44, Fernandez 20, Roy 17, Aldridge 3. Wiele drużyn w takiej sytuacji rozsypałaby się i spadło na samo dno tabeli. Natomiast Blazers nie poddali się, walczyli i udało im się awansować do playoffs.

Po pozyskaniu Camby'ego załatali lukę pod koszem i wydawało się, że dzięki niemu w playoffs będą w stanie powalczyć o drugą rundę. W ostatnim czasie Blazers spisywali się bardzo dobrze wygrywając aż 16 z 20 spotkań. Pokazali swoją siłę.

Niestety, kontuzje do końca ich nie opuszczają. Bez Roy'a osiągnięcie czegokolwiek w playoffs jest właściwie niemożliwe.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Phil Jackson wciąż zaskakuje





Ten trener wciąż mnie zaskakuje. Po dziwnej końcówce w wykonaniu obydwu drużyn, przy stanie 91:88 dla Portland, Jackson rozrysował akcję na wyrównanie. Do kogo zawsze idzie piłka w takich momentach? Jasne, że do Bryanta. Ale nie tym razem. Zresztą sami zobaczcie.

P.S. Jeszcze nie doszedłem do siebie po tej sobotniej katastrofie. To straszna rzecz. Nie myślałem, że kiedykolwiek coś, o czym się uczyłem o konstytucji będzie trzeba wcielić w życie (fragment o marszałku pełniącym obowiązki po śmierci prezydenta, itd.). Miałem napisać "reDRAFTospekcję", kilka notek ze spotkań, ale nie potrafiłem. Wybaczcie.

1punkt: zero w sezonie 09/10

Kończy się sezon regularny i nadchodzi czas podsumowań tej fazy rozgrywek. Dla niektórych był to sezon zdominowany przez cyfrę „0”.

W tym roku okazję do debiutu na parkietach NBA dostał JamesOn Curry. W 2007 został wybrany przez Bulls w drugiej rundzie draftu, ale w ich barwach nigdy nie zagrał. Natomiast w styczniu tego roku, dokładnie 22, dostał szanse od Clippers. Powołali go z D-League z Springfield Armor i podpisali z nim 10-dniowy kontrakt. 3 dni później w Bostonie, Curry pojawił na na boisku w koszulce Clippers z numerem 44. Dostał 4 sekundy gry i był to jedyny jego występ. Przez 4 sekundy niewiele można zrobić i Curry zakończył mecz z samymi zerami w box score. Tym samym, jest jedynym zawodnikiem w obecnym sezonie, który nie zdobył punktu. Poza nim, jeszcze Antonio Anderson i Rayan Bowen (obaj Thunder) wystąpili tylko w jednym meczu. Ale pierwszy z nich grał aż 15 minut i zdobył 2 punkty, a Bowen przez 8 minut zanotował 4 punkty. Tak więc, tylko Curry w tegorocznych rozgrywkach ma „0” w rubryce „punkty”.
Pod względem zbiórek Curry nie jest już osamotniony. Żadnej piłki w tym sezonie nie zebrał też Paul Davis (Wizards), a grał w 2 meczach łącznie 8 minut. Natomiast pod względem zerowego dorobku asyst Curry jest jednym z 10 w tym sezonie i trudno porównywać jego osiągnięcie do Jeffa Pendergrapha, który przez 376 minut nie zanotował skutecznego podania (ale o tym już kiedyś pisałem).
Curry miał okazję tylko jeden mecz zakończyć ze statystykami 0 punktów, 0 zbiórek i 0 asyst. A kto w obecnych rozgrywkach ma najwięcej takich spotkań? Steve Novak. Zawodnik Clippers w ten sposób zakończył 25 meczów. Z czego 9 razy miał zera w wszystkich statykach, nawet w rubryce minut, ponieważ wtedy na boisku przebywał tylko po kilka lub kilkanaście sekund. Natomiast najbardziej bezproduktywny był w meczu z Thunder rozgrywanym w połowie listopada. Grał wtedy przez 11 minut i 54 sekundy i jedyne co zapisało się w jego statystykach to niecelny rzut za trzy. Chociaż Clippers ten meczy wygrali.

NBAcodziennie (107)

Podsumowanie wydarzeń weekendu:
W odróżnieniu od Mike'a Browna, Stan Van Gudny nie zmierza dawać odpoczynku swoim zawodnikom. Magic mają już pewną drugą pozycję, ale trener uznał, że lepiej wejść w playoffs „z rozpędu”. Która taktyka okaże się skuteczniejsza przekonamy się już wkrótce. Na razie w związku z tym zostaliśmy pozbawieni możliwości obejrzenia kolejnego wielkiego meczu rywalizacji Cavs – Magic. W Cleveland gospodarze zagrali bez Jamesa, a to wykorzystali goście wygrywając po raz 57 w sezonie. Najlepszym zawodnikiem spotkania był Howard, który nie oszczędzał się zaliczając 22 punkty, 13 zbiórek i 6 bloków.


W Cavs w tym meczu zagrali Jamison i Williams, którzy odpoczywali razem z LeBronem podczas starcia z Pacers. Mimo nieobecności swoich najważniejszych zawodników, Cavs prowadzili wyrównaną walkę ze słabymi Pacers, ale ostatecznie przegrali. Okazję do odegrania ważniejszej roli wykorzystali Hickson i Telfair, obaj mieli po 21 punktów. Dla pierwszego był to wyrównany rekord kariery, dla drugiego najwyższa zdobycz w sezonie. Jednak już w pojedynku z Magic nie potrafili zagrać równie dobrze, zdobyli po 2 punkty.

Magic natomiast mają serię 4 zwycięstw, w piątek pokonali Knicks. Był to mecz właściwie o nic, ale zapisał się w historii. Zawodnicy z Nowego Jorku trafili 16 razy za trzy, podczas gdy Magic mieli 15 celnych trójek. Był to dopiero drugi mecz w historii NBA, w którym obie drużyny trafiły przynajmniej po 15 rzutów za trzy.

Nie mający już szans na playoffs, Pacers kontynuują swoją bardzo dobrą grę. W Cleveland kolejny bardzo udany występ miał Granger, zdobył 36 punktów. Dzień później zmierzyli się z Nets i wygrali po raz 10 w ciągu ostatnich 12 spotkań. Tym razem pierwszym strzelcem był Murphy z 25 punktami, Granger zdobył 22, z czego 16 w drugiej połowie.

Osłabieni brakiem Bosha, Raptors przegrali w Atlancie. Ale nie wykorzystali tego Bulls, którzy po długiej walce, zakończonej dwoma dogrywkami, przegrali z Nets. Miller ustanowił swój rekord sezonu zdobywając 27 punktów, miał też 10 zbiórek, Rose zanotował 23 punkty, 6 zbiórek i 6 asyst, a Hinrich otarł się o triple-double: 13 punktów, 9 zbiórek i 9 asyst. To jednak to nie wystarczyło, a drugą dogrywkę przegrali 4-15. W ekipie z New Jersey prawdziwy popis swoich umiejętności i wszechstronności dał debiutant Williams. Nie tylko pobił swój rekord kariery zdobywając 27 punktów,  ale równocześnie zaliczył triple-double, dokładając 13 zbiórek i 10 asyst. Było to drugie triple-double w wykonaniu pierwszoroczniaka w historii klubu Nets (wcześniej dokonał tego Kenyon Martin). W następnym meczu, z Pacers, Williams wystąpił w pierwszej piątce i ponownie zaprezentował swoją wszechstronność: 15 punktów, 8 zbiórek i 7 asyst.

W niedziele doszło do bezpośredniego pojedynku drużyn walczących o ósme miejsce na wschodzie. Bulls byli bardzo zmotywowani, zagrali bardzo dobrze i pewnie wygrali w Toronto. Rewelacyjnie spotkanie rozegrał Noah, zanotował 18 punktów (7/10 z gry), 19 zbiórek i 7 asyst (wyrównany rekord kariery). Odkąd wrócił on po kontuzji, Bulls wygrali 8 z 12 spotkań, natomiast pod jego nieobecność zaliczyli serię 10 porażek. Najlepszym strzelcem gości był Rose, miał 26 punktów, poza tym zaliczył też 7 asyst. W ekipie Raptors po 18 punktów zaliczyli Bargnani i Weems. Natomiast Turkoglu fatalnie spisywał się w ataku pudłując aż 10 z 12 rzutów z gry i zakończył mecz z dorobkiem tylko 6 punktów. Jednak robił co mógł, by pomóc swojej drużynie w innych elementach. Ustanowił rekord kariery zbierając 19 piłek, miał też 9 asyst i 3 przechwyty.

Teraz Bulls przesunęli się na ósmą pozycję i mają mecz przewagi nad Raptors. Ale pozostały im jeszcze po 2 mecze i drużyna z Chicago nie może być pewna awansu do playoffs. Bulls w najbliższych dniach zagrają z Celtics i w Charlotte. Raptors mają teoretycznie łatwiejszych rywali, jadą do Detroit, potem zmierzą się z Knicks.

Piątkowe zwycięstwo z Rapotrs było dla Hawks 50-tym w sezonie. Po raz pierwszy od 12 lat osiągnęli tę granicę (ostatni raz udało im się to w 1997/98). Później w starciu z Wizards poprawili swój bilans, dokładając kolejną wygraną. W obu spotkaniach wchodzący z ławki Crawford zanotował łącznie 53 punkty. Do tego, w czwartej kwarcie meczu z Wizards zaliczył akcję 4-punktową (3+1), po raz 28 w karierze, co jest nowym rekordem NBA.

Dzięki tym dwóm zwycięstwom, Hawks są na 3 pozycji i mają mecz przewagi nad Celtics, którzy miniony weekend rozpoczęli od porażki przed własną publicznością ze słabymi Wizards. Już po pierwszej połowie przegrywali 52-31, w efekcie czego zanotowali 5 porażkę w 7 meczach. Garnett i Pierce zdobyli w sumie tylko 17 punktów ze skutecznością 29%. Natomiast w drużynie gości świetnie spisywali się Blatche (31 punktów i 11 zbiórek) i Livingson (25 punktów, 7 asyst i 6 zbiórek). Dzień później Celtics pojechali do Milwaukee, gdzie gospodarze rzadko przegrywają, a do tego w drużynie gości nie było odpoczywającego Garnetta. Mimo to, tym razem Celtics zagrali bardzo dobrze i pokonali Bucks przerywając ich serię 4 zwycięstw. Pierce zdobył 24 punkty, z czego 18 w drugiej połowie. Rondo miał 15 punktów, 10 asyst i 5 zbiórek.

Heat wygrali 9 kolejnych spotkań przed meczem z Pistons, jedną z najgorszych drużyn na wschodzie. Jednak to ekipa z Detroit wygrała, przerywając serię swoich przeciwników. Do zwycięstwa poprowadzili ich Gordon i Prince. Gordon ustanowił swój rekord sezonu mając 39 punktów (24 w drugiej połowie), które zaliczył trafiając między innymi aż 7 z 11 rzutów za trzy. Prince zanotował 28 punktów (63% z gry), 7 asyst i 6 zbiórek. W kolejnym meczu nie było już tak dobrze. W pojedynku z Bobcats, Gordon spudłował 13 z 20 rzutów z gry, w tym wszystkie 6 za trzy (20 punktów i 7 asyst). Prince miał 8 punktów.

Natomiast Heat wygrali swój następny mecz z Knciks. Wade zdobył 32 punkty i przeszedł do historii klubu z Miami. Był to jego 462 występ w pierwszej piątce Heat, tym samym wyprzedził dotychczasowego lidera w względzie Glena Rice'a (461).

Nowitzki rozegrał 2 świetne mecze i to przede wszystkim dzięki niemu Mavs są w tym momencie najbliżej zakończenia sezonu na drugim miejscu i zapewnili już sobie zwycięstwo w dywizji. W spotkaniu z Blazers, Dirk zdobył 40 punktów z 83 całej drużyny, do tego dołożył 10 zbiórek. Była to dopiero pierwsza wygrana Mavs z drużyną z Portland w tym sezonie, wcześniej przegrali 3 razy. Dzień później w pojedynku z Kings, Nowitzki miał 39 punktów trafiając 60% rzutów z gry, w tym 2/2 za trzy. Trzeba jeszcze dodać, że w obu tych meczach oddał w sumie 30 rzutów wolnych i nie pomylił się ani razu. Dzięki temu, ma obecnie serię 68 celnych wolnych z rzędu, tym samym pobił swój własny rekord klubu z Dallas.

W spotkaniu z Kings świetnie zaprezentował się również Kidd. Zanotował 11 punktów, 13 asyst i 10 zbiórek, co było jego 105 triple-double w karierze. Osiągnął je w wieku 37 lat, w całej historii NBA jeszcze tylko dwóch zawodników mających przynajmniej 37 lat zaliczyło  triple-double (Malone - 38 lat i Stockton – 39).

Spurs w piątek przegrali z Grizzlies, dla których było to pierwsze zwycięstwo w San Antonio od 5 lat. W sobotę pojechali do Denver, gdzie teoretycznie czekał ich znacznie trudniejszy rywal. Ale w starciu z Nuggets, Spurs zagrali bardzo dobrze, zwłaszcza w na początku czwartej kwarty, kiedy zanotowali serię 13-0 i pokonali gospodarzy różnicą 19 punktów. Warto zauważyć, że była to ich 21 wygrana w tym sezonie na wyjeździe. Tym samym, mimo że jest to dla nich bardzo trudny sezon, po raz 13 z rzędu kończą rozgrywki z dodatnim bilansem w meczach na obcych parkietach.

Nuggets w tym spotkaniu przerwali swoją serię 4 zwycięstw, ale mimo to mieli powód do zadowolenia, ponieważ do gry wrócił Martin (po 18 opuszczonych spotkaniach). K-Mart spędził na parkiecie 23 minuty zaliczając 6 punktów i 10 zbiórek. W tym meczu nie pomogło to Nuggets wygrać, ale w playoffs jego obecność będzie dla drużyny z Denver kluczowa.


Thunder w meczu z Suns zaprezentowali swoją świetną obronę, pozwalając rywalom na zdobycie tylko 34 punktów w drugiej połowie. Durant miał łącznie 35 punktów i zebrał 9 piłek. W kolejny spotkaniu lider Thunder po raz kolejny imponował, zdobył 40 punktów, poza tym zaliczył 10 zbiórek i 5 asyst. Niestety tym razem nie wystarczyło to, by zapewnić Thunder zwycięstwo.
Był to 45 mecz, w którym miał co najmniej 30 punktów i umocnił się na pozycji najlepszego strzelca całej ligi. W obu meczach Durant 27 razy stawał na linii rzutów wolnych, trafiając 25 z nich. W rezultacie, w tym sezonie ma już 741 celnych wolnych – najwięcej w NBA od sezonu 1986/87, kiedy Jordan trafił 833.

Lakers zapewnili sobie pierwsze miejsce na zachodzie pokonując Wolves. Bryant drugi mecz z rzędu odpoczywał, ale wrócił do gry na pojedynek z Blazers. Drużyna z Portland walczy o uniknięcie starcia z Lakers w pierwszej rundzie playoffs. Ale nie mogli liczyć na pomoc drużyny z LA. Lakers przede wszystkim nie chcą spotkać się ze Spurs, którzy ze swoim ogromnym doświadczeniem na pewno byliby znacznie trudniejszym rywalem niż chociażby Blazers. Ale ostatecznie do goście z Portland wygrali, mimo problemów zdrowotnych Roy'a i awansowali na 6 pozycję. Przerwa nie pomogła Bryantowi, który zagrał słabo. Co prawda miał 20 punktów, ale trafił tylko 35% rzutów z gry, a do tego spudłował 2 wolne w końcowych sekundach spotkania.

Polish Machine
W meczu z Knicks, Gortat grał przez 11 minut. Był bliski wykonania wsadu nad Gallinari'm, ale został przez niego faulowany. Zdobył 2 punkty trafiając oba rzuty wolne. Poza tym, na swoim koncie miał 1 zbiórkę. W Cleveland spędził na parkiecie 13 minut, ale zakończył mecz bez punktu pudłując 2 rzuty z gry. Zebrał natomiast 3 piłki.

10.04.2010

W sobotę rano właśnie kończyłem kolejny tekst z cyklu „1punkt” miałem też przygotowaną dla Was zagadkę na weekend... ale nie zdążyłem tego wrzucić na bloga. Przewała mi informacja, która zaszokowała całą Polskę. Myślę, że tak jak wielu z Was, także mi brakuje słów, by cokolwiek powiedzieć o tej tragedii. Przez cały weekend żyliśmy doniesieniami ze Smoleńska. Nic innego nie miało w tym momencie znaczenia. Dlatego też uznałem, że najlepiej wyciszyć się i milczeć.

Dzisiaj mamy poniedziałek, musimy wrócić do codzienności, do swoich obowiązków. Nie wiem jak teraz będzie wyglądała Polska, ale tak, jak kraj musi funkcjonować, również my musimy zająć się swoimi sprawami. Wciąż pamiętając o ofiarach tej strasznej tragedii. Wracamy do codzienności, chociaż wiemy, że nie będzie to dzień jak co dzień i długo się to nie zmieni, bo teraz zmienił się nasz kraj.

Długo zastanawiałem się czy coś napisać, czy po prostu milczeć. Doszedłem do wniosku, że każdy powinien uczcić pamięć ofiar w swój sposób. Marcin wczoraj w meczu z Cavs na butach napisał numer lotu i nazwisko prezydenta na taśmie na nadgarstku. Przed meczem miał na sobie koszulkę reprezentacji Polski (jego wypowiedź o tragedii). Skoro ja prowadzę bloga, chociażby tym krótkim wpisem chcę oddać hołd ofiarom...

piątek, 9 kwietnia 2010

Ranking debiutantów (21/ 2-8.04)

1. (1) Tyreke Evans [Kings]
20.1pts (45.8%)/ 5.3reb/ 5.8ast/ 1.5stl
Ostatnie 7 dni rozpoczął od nie najlepszego występu w starciu z Blazers. Co prawda zaliczył 6 asyst i 5 zbiórek, ale spudłował aż 10 z 12 rzutów zdobywając tylko 6 punktów (najmniej od początku lutego). W meczu ze Spurs wrócił do roli pierwszego strzelca i zanotował 22 punkty. Na koncie miał też 9 zbiórek i 6 asyst. Najlepszy mecz rozegrał wczoraj, prowadząc Kings do zwycięstwa nad Clippers. 28 punktów zdobył ze skutecznością 63%, a do tego dołożył 7 asyst i 6 zbiórek. Evans jest już pewny, że zakończy sezon z średnimi ponad 5 zbiórek i asyst, ale by dołączyć do Robertsona, Jordana i Jamesa musi jeszcze mieć średnią 20 punktów. Dlatego w ostatnich 3 meczach nie może sobie pozwolić na gorsze występy strzeleckie, tak jak w meczu z Blazers.

2. (2) Stephen Curry [Warriors]
16.9pts (46%)/ 4.3reb/ 5.9ast/ 1.9stl
Curry gra rewelacyjnie. Gdyby nie fakt, że rozkręcił się trochę później niż Evans, to on mógłby być głównym kandydatem do nagrody ROY. W ostatnich 3 meczach za każdym razem zdobywał co najmniej 27 punktów. Natomiast w 4 meczach w tym tygodniu, 3 razy miał na koncie przynajmniej 10 asyst, zaliczając 3 double-doubles. Warriors te 3 mecze wygrali. Dzięki 40 asystom, które zaliczył w tych 4 meczach, Curry wyprzedził Jenningsa i jest obecnie najlepiej podającym pierwszoroczniakiem. Nie można także pominąć faktu, że w meczu z Wolves ustanowił swój rekord kariery mając aż 7 przechwytów.

3. (4) Taj Gibson [Bulls]
9pts (49.6%)/ 7.4reb/ 0.9ast/ 1.3blk
Zagrał fantastycznie w meczach z Wizards i Bobcats, rozgrywanych dzień po dniu i miał swój duży udział w zwycięstwach Bulls. W Waszyngtonie zanotował 14 punktów, 16 zbiórek (wyrównany rekord kariery) i 4 bloki, a w starciu z Bobcats 14 punktów i 15 zbiórek. Kolejne 2 spotkania w jego wykonaniu nie był już aż tak dobre. W sumie zdobył w nich 10 punktów (z Cavs spudłował 8 z 9 rzutów), miał 10 zbiórek, ale też 5 bloków.

4. (3) Brandon Jennings [Bucks]
15.4pts (37%)/ 3.5reb/ 5.8ast/ 1.2stl
Jennings gra bardzo nierówno, w Milwaukee prezentuje się dobrze, a na wyjazdach znacznie słabiej. W Charlotte spudłował 9 z 12 rzutów, zdobył 6 punktów i miał 5 asyst. Potem, w starciu z Sixers zanotował 22 punkty i 4 asysty. W następnym meczu, w Chicago, ponownie miał problemy z trafieniem do kosza i spudłował 7 z 8 rzutów (4 punkty). Ale zaliczył wtedy 8 asyst i jego drużyna wygrała. Na koniec, w meczu przeciwko Nets trafił 3 z 6 rzutów za trzy i zdobył 12 punktów, miał też 4 asysty, a na parkiecie spędził tylko 19 minut.

5. (6) Marcus Thornton [Hornets]
14.3pts (45.1%)/ 2.9reb/ 1.4ast/ 0.8stl
W meczach z Grizzlies i Nets zdobył łącznie 37 punktów ze słabą skutecznością 36%. Natomiast w spotkaniu z Bobcats miał tylko jeden punkt mniej. 36 to jego drugi najlepszy wynik w karierze. Dodatkowo, był to jego 19 mecz, w którym zdobył co najmniej 20 punktów. Jest to największa liczba takich spotkań w debiutanckim sezonie, zawodnika niewybranego w pierwszej rundzie draftu od sezonu 1993/94, kiedy Dino Radja 23 razy miał 20 i więcej punktów.

6. (5) Darren Collison [Hornets]
12pts (47%)/ 2.5reb/ 5.5ast/ 1stl
Mecz z Nets był jego najgorszym występem od początku lutego, zmiał 4 punkty trafiając tylko 2 z 9 rzutów i 5 asyst. Ale już w kolejnym spotkaniu wrócił do pierwszej piątki ponownie zastępując kontuzjowanego Paula i wrócił też do gry na wysokim poziomie. Zdobył 24 punkty ze skutecznością 57%, do tego dołożył 9 asyst i 5 zbiórek.

7. (7) Jonny Flynn [Wolves]
13.6pts (41.7%)/ 2.4reb/ 4.5ast/ 1.1stl
W spotkaniu z Heat zagrał słabo, 8 punktów (3/8 z gry) i 3 asysty. W kolejnych 2 meczach zaprezentował się znacznie lepiej. W Oklahomie zdobył 20 punktów (najwięcej od połowy stycznia) trafiając 8 z 11 rzutów z gry. Na swoim koncie miał jeszcze 5 asyst i 4 zbiórki. W starciu z Warriors zaliczył 19 punktów i 8 asyst, ale popełnił też 6 strat.

8. (10) Jrue Holiday [Sixers]
8pts (44.8%)/ 2.6reb/ 3.6ast/ 1.1stl
W spotkaniu z Raptors zdobył 25 punktów, ustanawiając swój nowy rekord kariery. Warto zauważyć, że dokonał tego trafiając aż 10 z 12 rzutów, w tym 2 na 3 za trzy. Do tego dołożył jeszcze 7 asyst. W następnych 2 meczach zdobył łącznie 17 punktów, ale miał też w sumie 15 asyst.

9. (11) Jonas Jerebko [Pistons]
9.4pts (48.1%)/ 5.9reb/ 0.7ast/ 0.9stl
Mecz z Suns Jerebko zakończył z szóstym w karierze double-double, miał 14 punktów i 10 zbiórek. W kolejnym spotkaniu zaliczył 11 punktów i tylko jednej zbiórki zabrakło mu do podwójnej zdobyczy. Ustanowił natomiast swój rekord kariery przechwytując 4 piłki. Później, w meczu z Sixers, zanotował 11 punktów, 5 zbiórek i pobił kolejny rekord kariery - 4 asysty.

10. (9) Terrence Williams [Nets]
8pts (39.5%)/ 4.2reb/ 2.7ast/ 0.5stl
W meczu z Hornets Williams zanotował swoje pierwsze double-double złożone z punktów i asyst. Zdobył 14 punktów i zaliczył tyle samo asyst, co jest jego rekordem kariery, a Nets wygrali po raz 11 w sezonie. W Waszyngtonie miał już o 10 asyst mniej, ale zdobył 15 punktów ze skutecznością 70%. Znacznie gorzej było w Milwaukee, kiedy z jego 13 rzutów tylko 2 wpadły do kosza i Williams zakończył mecz z 6 punktami, a do tego bez asysty (po raz pierwszy od końca lutego).

11. (8) DeJuan Blair [Spurs]
7.6pts (55.6%)/ 6.2reb/ 0.8ast/ 0.6stl
Miniony tydzień nie rozpoczął się najlepiej dla Blaira. W pierwszych 2 meczach grał tylko po 9 minut i zaliczył w sumie 4 punkty i 6 zbiórek. W Sacramento spędził na parkiecie 19 minut i dobrze wykorzystał ten czas. Trafił wszystkie 6 rzutów zdobywając 14 punktów, miał też 4 zbiórki. W Phoenix ponownie grał dłużej, zanotował 6 punktów i 8 zbiórek.

12. (14) Chase Budinger [Rockets]
8.7pts (43.8%)/ 3reb/ 1.2ast/ 0.5stl
Budinger rozpoczął od wyrównania strzeleckiego swojego rekordu kariery, pomagając Rockets wygrać w Bostonie. Trafił wtedy aż 6 razy za trzy na 8 prób i zdobył 24 punkty. W następnym meczu miał 17 punktów, a także po 4 asysty i zbiórki. Natomiast w kolejnych 2 spotkaniach zdobył łącznie tylko 13 punktów z niską skutecznością 36%. Ale w meczu z Jazz dobrze spisywał się w obronie i wyrównał rekord kariery mając 3 przechwyty.

13. (12) Wesley Matthews [Jazz]
9.2pts (48.2%)/ 2.3reb/ 1.5ast/ 0.8stl
W pierwszych 2 meczach zdobył po 14 punktów, w sumie miał skuteczność na poziomie 45%, a za trzy trafił 4 z 6 rzutów. Jednak w starciu z Rockets miał swój najgorszy występ strzelecki w karierze. Spudłował wszystkie 5 rzutów (2 za trzy) i zakończył mecz z zerowym dorobkiem punktów.

14. (16) Serge Ibaka [Thunder]
6pts (54.7%)/ 5.2reb/ 0.1ast/ 1.3blk
W Dallas Ibaka nie zdobył punktu, ale zebrał 5 piłek. Bardzo dobrze zagrał w pojedynku z Wolves, kiedy zanotował 14 punktów, 9 zbiórek i 2 bloki. W Salt Lake City miał 13 punktów, 6 zbiórek i ponownie 2 bloki. Natomiast w meczu z Nuggets grał tylko przez 11 minut, w tym czasie zdobył 7 punktów trafiając wszystkie 3 rzuty z gry i dołożył do tego 3 zebrane piłki.

15. (17) Toney Douglas [Knicks]
8.3pts (46.3%)/ 1.9reb/ 1.9ast/ 0.7stl
W Oakland nie imponował pod względem strzeleckim zdobywając 7 punktów, ale na swoim koncie miał jeszcze 6 zbiórek i 5 asyst. W starciu z Clippers zanotował 13 punktów trafiając 3 z 4 rzutów za trzy. Następnie, w meczu z Celtics zdobył 10 punktów ze skutecznością zaledwie 29%. Najlepiej zagrał w ostatnim meczu w Indianie – 20 punktów i 5 zbiórek.

16. (18) Omri Casspi [Kings]
17. (13) James Harden [Thunder]
18. (17) DeMar DeRozan [Raptors]
19. (-) Jordan Hill [Rockets]
20. (20) AJ Price [Pacers]

NBAcodziennie (106)

Najlepszy występ: Carmelo Anthony
Lakers mieli ponad 10 sekund, by doprowadzić do remisu lub zapewnić sobie zwycięstwo. Gospodarze prowadzili wtedy dwoma punktami. Piłkę w rękach miał Fisher broniony przez Melo. Rozgrywający ekipy z LA zdecydował się na rzut za trzy, ale Anthony zablokował go, przesądzając o zwycięstwie Nuggets. W całym meczu zanotował 3 bloki. Poza tym, był najlepszym strzelcem spotkania zdobywając 31 punktów (50% z gry, 3/5 za trzy). Na swoim koncie miał też po 4 zbiórki i asysty.

Najgorszy występ: Saha Vujacic
Podczas gdy Kobe odpoczywa i oszczędza siły na playoffs, okazję do gry w pierwszej piątce dostał Vujacic. Był to jego 12 mecz w wyjściowym składzie w karierze i pierwszy od ponad 3 lat. Swoim występem, potwierdził, że do roli podstawowego zawodnika się nie nadaje. Zdobył 8 punktów pudłując 9 z 12 rzutów z gry (2/7 za trzy). Może być jedynie zadowolony z faktu, że była to jego najwyższa zdobycz od 2 miesięcy. Do tego, podczas gdy on był na parkiecie przez 26 minut, Lakers byli 13 punktów na minusie.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Anthony dostał wsparcie od Smitha. Wchodząc z ławki JR zdobył 26 punktów, o jeden punkt więcej niż wszyscy rezerwowi Lakers. Trafił między innymi 5 rzutów za trzy, co nie tylko pomogło Nuggets wygrać, ale również dało Smithowi miejsce historii klubu. Grając w Denver zanotował już 632 celnych trójek i wyprzedził dotychczasowego najlepszego pod tym względem Michaela Adamsa (trafił 630 rzutów za trzy dla Nuggets). Natomiast Billups, po ostatnim świetnym meczu w Oklahomie, tym razem zagrał słabiej zaliczając 12 punktów (4/14 z gry) i 6 asyst.

Dla Nuggets była to 4 wygrana z rzędu, dzięki temu mają już mecz przewagi nad drugimi w dywizji Northwest, Jazz. Lakers przegrali po raz 4 w ostatnich 5 meczach.

Cavs mają już pewne pierwsze miejsce, dlatego James mógł spokojnie siedzieć na ławce, oglądając swoich kolegów w rywalizacji z Bulls. Również Bryant odpoczywa. Lakers co prawda jeszcze na 100% nie mają zagwarantowanej jedynki na zachodzie, ale do tego wystarczy im tylko jedno zwycięstwo w pozostałych 4 meczach. A w tym czasie zagrają między innymi ze słabymi Wolves, Kings i Clippers. Dlatego, tak samo jak Cavs, już właściwie o nic nie walczą i czekają na playoffs.

Pod nieobecność Bryanta, pierwszoplanową postacią Lakers był Gasol. Hiszpan zdobył 26 punktów, zebrał 13 piłek, zanotował 5 asyst i 2 bloki. W ataku dobrze zagrał również Artest, który miał 21 punktów (64% z gry). Był to jego pierwszy mecz z dorobkiem na poziomie 20 punktów, od początku lutego, kiedy przekroczył ten poziom również pod nieobecność Bryanta.

Brak LeBrona w składzie Cavs wykorzystali Bulls, którzy po tej wygranej mają taki sam bilans jak Raptors. Ostatecznie trzech zawodników gospodarzy zdobyło ponad 20 punktów: Rose 24, Hinrich 23 i Deng 22. Do tego, Rose dołożył 10 asyst, a Deng 10 zbiórek. Świetnie spisywał się także Noah, który zaliczył 17 punktów, 16 zbiórek i 4 bloki.

Cavs mimo nieobecności swojego lidera walczyli do końca i byli bliscy zwycięstwa w Chicago. Rewelacyjne spotkanie rozegrał Mo Williams. Trafił 2 kolejne trójki w ostatnich minutach czwartej kwarty, dając Cavs prowadzenie. Jednak później jego layup został zablokowany przez Gibsona, a na 15 sekund przed końcem spudłował i to Bulls wygrali. W sumie trafił 6 z 11 rzutów za trzy i zdobył 35 punktów (najwięcej w sezonie). Zaliczył też 10 asyst. Wspierał go Jamison, który miał 23 punkty i 6 zbiórek. Warto także odnotować fakt, debiutu w barwach Cavs Telfaira, pozyskanego przed trade deadline z Clippers. Telfair wyleczył kontuzję, która zmusiła go do długiej przerwy, a uraz Westa dał mu szansę do pierwszego wstępu w nowej drużynie. Przez 17 minut zdobył 8 punktów i 3 asysty.

Evans zdobył 26 punktów (63% z gry), do tego dołożył 7 asyst i 6 zbiórek prowadząc Kings do zwycięstwa. Tym samym, drużyna z Sacramento przerwała serię 8 porażek. Bardzo dobrze zagrał również Thompson, miał 22 punkty i 15 zbiórek.

Dla Clippers była to 7 porażka z rzędu. Równocześnie był to ich ostatni mecz na wyjeździe, sezon kończą z bilansem 8-33.


Najlepsze akcje


Where amazing happens.

zdjęcia: yahoo.com

______________________________________________________
 KONKURS 

"Kto powinien zostać mistrzem?"

do wygrania 50 zł  na zakupy w sklepie Basketo.pl
dowiedz się więcej

czwartek, 8 kwietnia 2010

Uciec przed Lakers

Na wschodzie Raptors i Bulls walczą o ósme miejsce. Na zachodzie cztery drużyny rywalizują o pozycję numer 2, a trzy o unikniecie spotkania w pierwszej rundzie z Lakers. Blazers, Spurs i Thunder mają w tym momencie taki sam bilans: 48-30.

W najlepszej sytuacji są Blazers, ponieważ wygrali bezpośrednią rywalizację ze Spurs (3-0) i prowadzą z Thunder (2-1). Najgorzej ma natomiast drużyna z Oklahomy, gorsi są nie tylko od Blazers, ale również od Spurs (1-3).

Do końca pozostały im 4 mecze i każda drużyna zrobi wszystko, by nie zakończyć sezonu na ósmej pozycji.

Blazers na początku zmierzą się u siebie z silnymi Mavs, ale w tym sezonie pokonywali drużynę z Dallas już 3 razy. Potem, pojadą do LA na trudny pojedynek z Lakers. Dzień później zagrają bardzo ważny mecz z Thunder. Dla obu drużyn może to być kluczowe spotkanie. Na koniec, w Portland spotkają się ze słabymi Warriors.

Spurs rozpoczną w San Antonio z Grizzlies. Następnie pojadą do Denver. Później czeka ich teoretycznie łatwe spotkanie z Wolves. Sezon zakończą meczem w Dallas. Warto dodać, że zarówno z Nuggets jak i Mavs rozegrali w tym sezonie już po 3 mecze i w obu rywalizacjach mają ujemny bilans 1-2.

Thunder zagrają u siebie z bardzo dobrze spisującymi się w ostatnim czasie Suns. Potem czekają ich dwa mecze wyjazdowe w dwa dni, w Oakland i kluczowe starcie w Portland. Ostatnie spotkanie to pojedynek z Grizzlies w Oklahomie.

Manu zasłużył na duże pieniądze

Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto wśród najlepszych wolnych agentów wakacji 2010 wymieniał Manu Ginobili'ego. Przecież w tym roku skończy on 33 lata, a poprzednie rozgrywki miał bardzo słabe. Kontuzje spowodowały, że opuścił wtedy 38 spotkań sezonu regularnego, nie był też zdolny do gry w playoffs, w których osłabieni Spurs odpadli już w pierwszej rundzie. Do tego, problemy zdrowotne sprawiły, że Argentyńczyk zanotował najgorszą średnią punktów od dwóch lat. Wielu przewidywało koniec Manu.

Na początku obecnego sezonu Ginobili znowu opuścił kilka spotkań i grał nierówno. Bardzo dobre występy, przeplatał znacznie gorszymi. W swoich pierwszych 31 spotkaniach notował średnio 12.9 punktów ze skutecznością 39%. Nie były to osiągnięcia, jakich można by oczekiwać od czołowego zawodnika drużyny. W tym momencie sezonu nadal wielu wątpiło w wartość Manu w przyszłym offseason. W końcu kto zdecydowałby się zapłacić duże pieniądze starzejącemu się zawodnikowi, mającemu najlepsze lata za sobą? Na pewno w niejedne drużynie byłby bardzo przydatny, ale coraz rzadziej postrzegano go jako gwiazdora. Sytuacja zmieniał się w lutym.

Od początku lutego Manu zaczął grać naprawdę dobrze i prowadził Spurs do kolejnych zwycięstw. W marcu był jednym z najlepszych zawodników całej ligi. Gdy Spurs stracili Parkera i ciągle nie mogli być pewni miejsca w najlepszej ósemce zachodu, Manu postarał się, żeby Spurs nie zabrakło w playoffs. Od początku marca drużyna z San Antonio zanotowała bilans 15-5. Ginobili w tych 20 meczach zdobywał średnio 22.8 punktów ze skutecznością 50% i zaliczał 5.7 asyst. 11 razy miał na swoim koncie przynajmniej 20 punktów, w tym 5 razy osiągał granicę 30. Warto dodać, że we wcześniejszych 52 meczach, tylko 12 razy zanotował co najmniej 20 punktów, z czego raz ponad 30. Natomiast w meczu z Magic zdobył 43 punkty, po raz pierwszy od ponad 2 lat udało mu się osiągnąć ten pułap. I kto mówi, że Manu się starzeje?

To przede wszystkim dzięki niemu, Spurs ciągle mają jeszcze szansę na szóstą pozycję w tabeli zachodu i najprawdopodobniej zakończą kolejny sezon na poziomie 50 zwycięstw. Dlatego trudno się dziwić, że w San Antonio bardzo chcą zatrzymać Argentyńczyka u siebie. Może niedługo skończy 33 lata, ale jest w wysokiej formie i jest kluczową postacią drużyny. Ostatnio gra fantastycznie, ale poza tym, trzeba pamiętać, że ma on ogromne doświadczenie, jest bardzo inteligentnym zawodnikiem, który gra dla dobra zespołu, walczy na całym parkiecie i daje z siebie wszystko. Udowodnił, że problemy z zeszłego sezonu ma za sobą i ciągle jest wielki.

Według ostatnich doniesień Spurs już uzgodnili z nim warunki przedłużenia kontraktu o kolejne trzy lata za $38.9 milionów. Dzięki temu w San Antonio nie będą musieli obawiać się, że w wakacje odejdzie on do innego zespołu. Spurs utrzymają swoją wielką trójkę Duncan-Ginobili-Parker. Oczywiście przedłużenie kontraktu z Argentyńczykiem wiąże się z dużymi wydatkami i płaceniem luxury tax, jednak dla właściciela klubu najważniejsze jest zatrzymanie go. Może Spurs nie są już tak świetną drużyną jak jeszcze kilka lat temu, ale bez Manu staliby się ligowym średniakiem, z nim ciągle mogą walczyć. W playoffs, mimo że zaczną z niższej pozycji, nadal będą bardzo groźni i najsilniejsze ekipy zachodu muszą na nich uważać.

Na pewno zatrzymanie Manu opłaci się Spurs. Gdyby pozwolili mu odejść, mogliby żałować tak samo jak Cuban, gdy nie zdecydował się zapłacić dużych pieniędzy 30-letniemu Nashowi, by został w Dallas.

Dla Manu jest to ostatni duży kontrakt, jaki podpisuje w swojej karierze. W ostatnim roku jego obowiązywania będzie miał 36 lat, ale jak pokazuje Nash, Shaq czy Kidd, w tym wieku nadal można odrywać ważną rolę. A trzeba pamiętać, że Ginobili rozpoczął swoją karierę w NBA dopiero w wieku 25 lat. Wcześniej grał w Europie, gdzie rozgrywa się mniej spotkań, a sezon nie jest tak wyczerpujący. Dlatego Manu 'ma w nogach' mniej rozegranych meczów niż inni zawodnicy w jego wieku, którzy wcześniej rozpoczęli grę w NBA.