czwartek, 15 kwietnia 2010

Ranking debiutantów (sezon 2009/10)

Ostatni ranking debiutantów podsumowujący sezon.
1.  Tyreke Evans [Kings]
20.1pts (45.8%)/ 5.3reb/ 5.8ast/ 1.5stl
Evans jako jedyny spośród debiutantów w tym sezonie zdobywał średnio ponad 20 punktów, natomiast jako czwarty w historii zaliczał jeszcze przynajmniej 5 zbiórek i 5 asyst. Znalazł się w pierwszej piątce najlepszych pierwszoroczniaków w punktach, zbiórkach, asystach i przechwytach. To pokazuje, jakiej klasy jest zawodnikiem.

2.  Stephen Curry [Warriors]
17.5pts (46.2%)/ 4.5reb/ 5.9ast/ 1.9stl
W sumie 8 spotkań kończył z dorobkiem przynajmniej 30 punktów, a w 5 z nich zanotował  też co najmniej 10 asyst. Jest najlepszym asystującym debiutantem w tym roku i najlepszym przechwytującym (3 w całej lidze). Do tego, ustanowił rekord NBA w ilości celnych rzutów za trzy przez debiutanta – 166 i przy tym zanotował najwyższą skuteczność zza linii wśród pierwszoroczniaków.

3.  Brandon Jennings [Bucks]
15.5pts (37.1%)/ 3.4reb/ 5.7ast/ 1.3stl
Jennings fantastycznie rozpoczął tegoroczne rozgrywki. Bardzo wysoko postawił sobie poprzeczkę, ale później już nie potrafił grać na tak niesamowitym poziomie. Pokazał jednak, że jest wartościowym zawodnikiem, który potrafi prowadzić grę zespołu i pomógł Bucks awansować do playoffs. Jako jeden z nielicznych znajdujących się w tym rankingu wystąpi w fazie posezonowej.

4.  Darren Collison [Hornets]
12.4pts (47.7%)/ 2.5reb/ 5.7ast/ 1stl
Przez pierwszą połowę sezonu był przede wszystkim zmiennikiem Paula, ale gdy ten doznał kontuzji, Collison wykorzystał swoją szansę i pokazał, że jest świetnym playmakerem. 14 razy miał dwucyfrowy dorobek asyst, do niego też należy rekord sezonu pod względem asyst – 20 (wyrównany rekord całej ligi).

5.  Marcus Thornton [Hornets]
14.5pts (45.1%)/ 2.9reb/ 1.6ast/ 0.8stl
W drafcie został wybrany z dalekim 43 numerem, ale już w swoim piątym meczu  zdobywając 20 punktów pokazał, że jest dobrym strzelcem. Ostatecznie barierę 20 punktów osiągnął 21 razy. Natomiast w ostatnich 45 meczach sezonu, tylko w trzech miał mniej niż 10 punktów. Rozgrywki zakończył jako trzeci strzelec Hornets, a na boisku przebywał niespełna 26 minut.

6.  Taj Gibson [Bulls]
9pts (49.4%)/ 7.5reb/ 0.9ast/ 1.3blk
Został wybrany o 10 numerów później niż jego kolega z drużyny Johnson, ale bardzo szybko udowodnił, że to on zasłużył na wyższą pozycję w drafcie. Był najlepszym zbierającym wśród debiutantów, miał też najwięcej double-doubles, 18. Natomiast na liście najlepiej blokujących pierwszoroczniaków zajął 3 miejsce.

7.  Jonny Flynn [Wolves]
13.5pts (41.7%)/ 2.4reb/ 4.4ast/ 1stl
Flynn nie mógł się pochwalić imponującymi zdobyczami punktowymi, ani razu nie miał też 10 asyst. Ale grał na równym poziomie przez cały sezon. Jeszcze musi sporo poprawić w swojej grze, by stać się klasowym rozgrywającym, ale na pewno ma duży potencjał.

8.  Jonas Jerebko [Pistons]
9.3pts (48.1%)/ 6reb/ 0.7ast/ 1stl
Pierwszy Szwed w historii NBA szybko wywalczył sobie silną pozycję w Detroit i był ich podstawowym zawodnikiem. Tylko 3 razy zdobył przynajmniej 20 punktów, ale 11 razy zbierał co najmniej 10 piłek i był trzecim najlepiej zbierającym wśród debiutantów.

9.  Omri Casspi [Kings]
10.4pts (45%)/ 4.5reb/ 1.2ast/ 0.7stl
Świetnie grał w grudniu i w styczniu, wtedy był w ścisłej czołówce najlepszych debiutantów. Potem jednak odczuł trudy długiego i ciężkiego sezonu i w ostatnich 2 miesiącach spisywał się słabo. Jak widać transformacja z koszykówki europejskiej do NBA nie jest łatwa, ale mimo wszystko, Casspi może zaliczyć swój pierwszy sezon do udanych.

10.  DeJuan Blair [Spurs]
7.8pts (55.6%)/ 6.4reb/ 0.8ast/ 0.6stl
Tak jak oczekiwano, Blair mimo że został wybrany dopiero w drugiej rundzie, był jednym z najlepszych pierwszoroczniaków. Przede wszystkim pokazał, że świetnie czuje się w walce na tablicach i potrafi rewelacyjnie zbierać. Do niego należy rekord zbiórek debiutantów w tym sezonie – 23. Tylko on spośród zawodników z draftu 2009 miał mecz ze statystykami na poziomie 20-20 i udało mu się to dwukrotnie.

11.  Terrence Williams [Nets]
8.4pts (40.1%)/ 4.6reb/ 2.9ast/ 0.6stl
Williams bardzo dobrze rozpoczął sezon, ale w styczniu i lutym przyszedł poważny kryzysy i był wtedy mało widoczny. Jednak końcówkę rozgrywek miał naprawdę imponującą, prezentując swoją ogromną wszechstronność. To jego triple-double (27punktów, 13 zbiórek i 10 asyst), które pomogło Nets pokonać Bulls, omal nie kosztowało drużyny z Chicago awansu do playoffs.

12.  James Harden [Thunder]
9.9pts (40.3%)/ 3.2reb/ 1.8ast/ 1.1stl
Jak na zawodnika wybranego z trzecim numerem Harden może ma nie najlepsze statystyki (chociaż i tak z pierwszej trójki draftu to on był najlepszy), ale odegrał istotną rolę w tegorocznym sukcesie Thunder i był ich kluczowym rezerwowym. Potwierdził, że jest świetnym zawodnikiem, grającym dla dobra zespołu, a nie indywidualnych osiągnięć.

13.  Jrue Holiday [Sixers]
8pts (44.2%)/ 2.6reb/ 3.8ast/ 1.1stl
Holiday potrzebował trochę czasu, aby przystosować się do NBA i pod koniec sezonu, kiedy dostał więcej czasu gry, zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Potwierdził swój talent i dużą wszechstronność. Wszystko wskazuje na to, że Sixers zyskali rozgrywającego, który będzie prowadził grę zespołu przez najbliższe kilka lat.

14.  Wesley Matthews [Jazz]
9.4pts (48.3%)/ 2.3reb/ 1.5ast/ 0.8stl
W każdym sezonie jest zawodnik, który nie znalazł się w drafcie, ale mimo to jest wyróżniającym się debiutantem. Tym razem, tego typu zawodnikiem jest Matthews. Bardzo szybko zyskał zaufanie trenera Sloana i już po kilku meczach miał okazję wystąpić w pierwszej piątce Jazz. Natomiast po oddaniu Brewera do Grizzlies, regularnie rozpoczynał mecze od pierwszej minuty.

15.  Ty Lawson [Nuggets]
8.3pts (51.5%)/ 1.9reb/ 3.1ast/ 0.7stl
Lawson nie dostawał tyle czasu gry, co pozostali rozgrywający znajdujący się wyżej w tym rankingu. Ale będąc zmiennikiem Billupsa, nie raz potwierdzał swoją wartość. Jednak końcówkę sezonu miał znacznie mniej udaną, ponieważ z powodu kontuzji opuścił prawie cały marzec, a po powrocie nie zdążył odzyskać pełni formy.

16.  Serge Ibaka [Thunder]
17.  Chase Budinger [Rockets]
18.  DeMar DeRozan [Raptors]
19.  Toney Douglas [Knicks]
20.  AJ Price [Pacers]

Reggie Williams [Warriors]
15.2pts (49.5%)/ 4.6reb/ 2.8ast/ 0.9stl
Pisząc o debiutantach nie można było pominąć Williamsa. Dołączył on do Warriors dopiero na początku marca i rozegrał tylko 24 mecze, dlatego nie mógł znaleźć się w rankingu. Ale w tym krótkim czasie zwrócił na siebie uwagę. W zdziesiątkowanej przez kontuzje drużynie z Oakland dostał dużo minut gry i możliwość oddawania dużej liczby rzutów. Wykorzystał tę szansę i pokazał swoje umiejętności strzeleckie (8 razy zdobył co najmniej 20 punktów). Swoją grą udowodnił, że warto na niego stawiać i w przyszłym sezonie na pewno znajdzie dla siebie miejsce w NBA i nie będzie musiał szukać pracy w D-League.
PS: Z pierwszej 20 draftu, w rankingu znalazło się tylko 9 zawodników.

Nagrody 2010: Most Improved Player


Adam Szczepański
1. Aaron Brooks - w tym sezonie miał stać się pierwszoplanową postacią drużyny i sprostał temu zadaniu. Grał bardzo dobrze będąc najlepiej podającym w Rockets i przez większość rozgrywek również ich pierwszym strzelcem. To idealny przykład zawodnika, który z każdym sezonem robi postępy. W drafcie został wybrany dość daleko (nr 26), w pierwszym sezonie grał mało, w drugim zaczął się wyróżniać jako zmiennik, aż wywalczył sobie pozycję pierwszego rozgrywającego, a teraz był gwiazdą drużyny.

2. Joakim Noah - po raz pierwszy w karierze (i zapewne nie ostatni) zakończył sezon ze statystykami na poziomie double-double: 10.7 punktów i 11 zbiórek. A co najważniejsze, wreszcie stał się kluczowym zawodnikiem Bulls (jak ważny jest dla drużyny, pokazują ostatnie konflikty o jego minuty gry). Z nim w składzie wygrali 35 z 64 spotkań, bez niego mieli bilans 6-12.

3. Corey Brewer - został wybrany w 2007 z wysokim 7 numerem, ale w debiutanckim sezonie grał bardzo słabo (zdobywał 5.8 puntów przy skuteczności 37.4%). Rok temu było trochę lepiej, ale szybko doznał kontuzji, która wykluczyła go z 67 spotkań. Po tak trudnym początku kariery, w tym sezonie Brewer zaczął grać na miarę zawodnika pierwszej piątki. W porównaniu z zeszłym sezonem, zdobywał średnio o 6.8 punktów więcej. Stał się także dobrym strzelcem z dystansu. W 82 meczach trafił 82 trójki, o 70 więcej niż łącznie w 2 poprzednich latach. Do tego, pobił rekord klubu trafiając przynajmniej jeden rzut za trzy w 33 meczach z rzędu. Jednak jako zawodnik słabych Wolves jest często pomijany.

Maciej Jamrozik
1. Aaron Brooks - od zeszłorocznych playoffów nie przestaje mnie zadziwiać. Ten filigranowy rozgrywający poprawił się w pkt (z 11.2 na 19.6), asystach (z 3.0 na 5.3), poprawił procent z gry. Jest bardzo szybki i coraz cięższy do krycia. Ciekawe jak się odnajdzie w Rockets w przyszłym sezonie, gdy wróci do gry Yao.

2. Andrew Bogut - to on tak odmienił Bucks w tym sezonie (wraz z Salmonsem, Jenningsem i Skilsem). Z 11.7 pkt na 15.9 pkt, z 1.0 blk na 2.5 blk, poprawił procent z gry, wreszcie pokazał na co stać numer 1 draftu 2005. Szkoda tylko tej kontuzji, bo Kozły miały szanse zajść w tych playoffach trochę dalej niż pierwsza runda.

3. Joakim Noah - poprawę widać, i w punktach, i w zbiórkach. Ale wreszcie zaczął stanowić zagrożenie w ataku. Może ma dziwaczny rzut, ale coraz częściej mu wpada. Bulls bez niego to inny zespół. Słabszy, jak pokazał ten sezon. Staje się coraz ważniejszym graczem w Chicago.

NBAcodziennie (110)

Najlepszy występ: Stephen Curry
Nagrodę ROY prawdopodobnie dostanie Evans, ale swój pierwszy sezon w NBA znacznie lepiej zakończył Curry. Zawodnik Kings w ostatnim meczu został wyrzucony z boiska, natomiast debiutant Warriors poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa, ustanawiając rekord kariery – 42 punkty (52% z gry, 4/6 za trzy). Ale Curry nie tylko imponował pod względem strzeleckim, po raz kolejny zaprezentował również swoją wszechstronność i był bliski drugiego triple-double. Zanotował 9 zbiórek i 8 asyst. Miał także 2 przechwyty, tym samym kończy sezon z średnią 1.9 i jest najlepiej przechwytującym pierwszoroczniakiem w tym sezonie, a trzecim w całej NBA.

Najgorszy występ: Troy Murphy
Jeszcze niedawno Pacers wygrali 10 z 12 spotkań, ale sezon zakończyli dwiema porażkami. W Waszyngtonie fatalnie zagrał Murphy, drugi strzelec drużyny. Na 10 rzutów z gry spudłował 9, w tym wszystkie 6 za trzy i zdobył zaledwie 3 punkty. Jeszcze przed tym meczem miał najwyższą w swojej karierze skuteczność rzutów z gry – 47.7%, jednak rekordu pod tym względem nie zaliczy, ponieważ teraz spadła ona do 47.2%.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Curry'ego w ataku bardzo skutecznie wspierał Ellis, który w Portland zdobył 34 punkty (58% z gry).

Blazers grali bez swoich najważniejszych zawodników, ale mimo porażki zakończyli rozgrywki na 6 miejscu. Okazję do dłuższej gry wykorzystali debiutanci. Cunningham zanotował double-double (13 punktów i 11 zbiórek), a Pendergraph nie tylko pobił swój rekord kariery zdobywając 23 punktów, ale też zanotował pierwszą asystę w swojej karierze (dopiero w 39 meczu).

W ekipie z Indiany najlepszym zawodnikiem był Hibbert, ustanowił swój rekord kariery mając 29 punktów, do tego dołożył 7 zbiórek.

Wizards swoją ostatnią wygraną zawdzięczają przede wszystkim Blatche'owi, zanotował on 26 punktów (58% z gry), 7 zbiórek i 4 przechwyty. Jednak zwycięski rzut oddał Cedric Jackson (8 punktów), który trafił za trzy na półtorej minuty przed końcem.

Bulls pewnie pokonali Bobcats, którzy co prawda rozpoczęli mecz swoją normalną pierwszą piątką, ale podstawowi zawodnicy spędzili na parkiecie ograniczoną liczbę minut. Drużynę z Chicago poprowadzili Rose (27 punktów i 5 asyst) i Noah, który miał 21 punktów (64% z gry) i 13 zbiórek.
W Bobcats dobrze zaprezentował się były gracz Bulls, Thomas – 16 punktów, 9 zbiórek i 2 bloki.

Raptors zrobili co mogli, ale to Bulls zagrają w playoffs. Zawodnicy z Toronto w starciu z Knicks zdobyli 131 punktów ze skutecznością 65%. DeRozan ustanowił swój rekord kariery zdobywając 24 punkty (9/11 z gry) i wyrównał rekord zbierając 9 piłek. Tyle samo punktów co debiutant, miał Bargnani, a Johnson dołożył 21.

W drużynie z Nowego Jorku najlepiej zaprezentował się Bill Walker. Trafił 6 z 10 rzutów za trzy zaliczając 28 punktów (rekord kariery), na swoim koncie miał jeszcze 7 zbiórek.

Pojedynek Suns i Jazz mimo że miał wysoką stawkę – 3 miejsce – był bardzo jednostronny. W Salt Lake City pewnie wygrali Suns, którzy już po pierwszej połowie prowadzili 59-42. Stoudemire zdobył 20 punktów i zebrał 7 piłek, natomiast Nash zaliczył 11 asyst i 5 punktów. Gospodarze grali bez Boozera, a ich najlepszym zawodnikiem był Okur, miał 21 punktów i 11 zbiórek. Williams zdobył 24 punkty, ale ze słabą skutecznością 29%.
Suns wygrali 14 ze swoich ostatnich 16 spotkań i to oni zakończyli fazę zasadniczą jako trzecia siała zachodu. Jazz zajęli 5 pozycję. 

Bucks w Bostonie rozpoczęli mecz najsilniejszą pierwszą piątką, ale podstawowi zawodnicy grali krótko i to przede wszystkim rezerwowym zawdzięczają zwycięstwo. Ridnour trafił wszystkie 6 rzutów z gry, w tym 3 za trzy zdobywając 17 punktów, zaliczył jeszcze 8 asyst. 17 punktów miał również Stackhouse. Mimo tej wygranej, Bucks pozostali na szóstym miejscu, ponieważ Heat pokonali Nets.
Celtics zagrali rezerwowym składem wiedząc, że ich 4 pozycja już się nie zmieni. W rezultacie sezon zasadniczy zakończyli 7 porażkami w 10 meczach, a z ich podstawowych zawodników wczoraj grał tylko Rondo (21 punktów, 15 asyst i 6 zbiórek).

Nets chcieli wykorzystać nieobecność Wade'a, O'Neala i Haslema, i byli bardzo bliscy uniknięcia 70-tej porażki w sezonie. Ostatecznie jednak po dwóch dogrywkach wygrali Heat i zapewnili sobie piątą pozycję w tabeli. Drugą dogrywkę wygrali 10-2, a kluczową rolę odegrał wtedy Chalmers, który zdobył pierwsze punkty, a potem zanotował 3 asysty. Całe spotkanie zakończył mając 15 punktów i 7 asyst. Bardzo dobrze zaprezentował się również Beasley, zanotował 25 punktów, 13 zbiórek i 3 bloki. W drużynie gości najlepiej zagrał Yi – 23 punkty i 15 zbiórek.

Cavs ponownie grali bez LeBrona i zakończyli sezon serią 4 porażek. Hawks również grali bez większości podstawowych zawodników, ale w ich szeregach świetnie zaprezentował się Teague, który wykorzystał szansę pokazania się. Debiutant zdobył 24 punkty i zaliczył 15 asyst, pobijając rekordy kariery w obu tych elementach. Warto dodać, że była to 13 z rzędu wygrana gospodarzy w Atlancie, co jest ich najdłuższą taką serią od sezonu 1996/97.

Spurs jeszcze mogli walczyć o 6 pozycję, ale trener uznał, że ważniejsze jest, aby jego gwiazdorzy rozpoczęli playoffs zdrowi i dał odpocząć Duncanowi i Ginobili'emu. Chyba dobrze zrobił, ponieważ Hillowi we wczorajszym meczu odnotowała się kontuzja kostki, która ostatnio zmusiła go do opuszczania kilku spotkań. Natomiast nieobecność Duncana wykorzystał Blair, który drugi raz w tym sezonie zanotował statystyki na poziomie 20-20. Zdobył 27 punktów ze skutecznością 57% i zebrał rekordowe w swojej karierze 23 piłki (8 w ataku), poza tym miał 4 asysty i 3 przechwyty.
Mavs zagrali swoją zwykłą pierwszą piątką i pewnie wygrali, zapewniając sobie drugą pozycję na zachodzie i już niedługo ponownie spotkają się ze Spurs, w pierwszej rundzie playoffs. Butler zdobył 20 punktów, Nowitzki zanotował 19 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst.

Tak jak poprzednie mecze, również ostatni Magic zagrali w pełnym składzie. Pewnie pokonali Sixers , co dało im 15 wygraną w ostatnich 16 meczach. Nelson zdobył 21 punktów, natomiast Howard zaliczył swoje 64 double-double w sezonie (15 punktów i 12 zbiórek). Warto również dodać, że we wczorajszym spotkaniu zawodnicy Magic trafili 11 razy za trzy, co w sumie w całym sezonie dało im 841 celnych trójek – rekord NBA (poprzedni należał do Suns z 05/06 – 837).

Durant zdobył 31 punktów (12/18 z gry) zapewniając Thunder 50 wygraną w sezonie, a sobie miano króla strzelców. Durant z średnia 30.1 punktów wyprzedził Jamesa o 0.4 i stał się najmłodszym zawodnikiem w historii (21 lat), który zajął pierwsze miejsca na liście najlepszych strzelców (poprzedni rekord należał do Maxa Zaslofsky'ego, w sezonie 1947/48 był królem strzelców mając 22 lata).

West i dwójka debiutantów, postarali się, aby Hornets zakończyli ten nieudany dla drużyny sezon, zwycięstwem. West zdobył 35 punktów (16/20 z gry), zebrał 10 piłek i zaliczył 6 asyst. Double-double miał również Collison, który zanotował 26 punktów (64.7%) i 11 asyst. Thornton dołożył 20 punktów i 6 zbiórek.
W drużynie gospodarzy świetne spotkanie rozegrał Ariza. Zakończył rozgrywki zaliczając swoje pierwsze triple-double w karierze: 26 punktów (61% z gry), 10 zbiórek i 10 asyst. Do tego trzeba dodać, że po raz 82 w tym sezonie w pierwszej piątce Rockets zagrali Brooks, Scola i Hayes. Po raz pierwszy od 1989/90, trzech podstawowych zawodników drużyny z Houston wystąpiło we wszystkich meczach.

W trzeciej kwarcie Pistons tracili do Wolves 16 punktów, ale rozegrali świetną czwartą kwartę (35-19) i zakończyli sezon zwycięstwem w Minnesocie. Ich najlepszym strzelcem był Pricne, który zdobył 20 punktów. Villanueva miał 16, z czego 13 zaliczył w ostatniej kwarcie.

Wolves nie pomógł bardzo dobry występ Brewera i jego 27 punktów (67% z gry). W sumie, w ostatnich 31 meczach Wolves przegrali aż 29 razy, w efekcie zakończyli sezon z dorobkiem zaledwie 15 wygranych. Tym samym, wyrównali swój najgorszy wynik sezonu w historii klubu (wcześniej 15-67 mieli w 1991/92).

Derby Los Angeles wygrali Clippers. Do zwycięstwa poprowadził ich Blake, który zanotował swoje pierwsze w karierze triple-double mając 23 punkty, 11 asyst i 10 zbiórek. Skutecznie wspierał go Kaman – 22 punkty i 7 zbiórek.
W drużynie Lakers nie grał Bryant i zakończyli oni sezon 6 porażkami w 10 ostatnich meczach. Nie pomogło 18 punktów i 17 zbiórek Gasola, a także 21 punktów i 8 zbiórek Odoma.


Polish Machine
Tak samo jak w poprzednim sezonie, także teraz ostatni mecz był dla Gortata bardzo udany. Co prawda nie spędził na parkiecie dużo czasu, ale świetnie wykorzystał swoje 16 minut. Trafiając 5 z 6 rzutów z gry i wszystkie 6 wolnych zdobył 16 punktów, wyrównując swój rekord kariery. Na koncie miał też 6 zbiórek i blok.

Najlepsze akcje


Where amazing happens.
zdjęcia: yahoo.com

środa, 14 kwietnia 2010

Nagrody 2010: Sixth Man of the Year

Adam Szczepański
1. Jamal Crawford - w poprzednich dwóch latach rezerwowi Hawks zdobywali średnio tylko 25 punktów, w tym sezonie 18 zdobywa sam Crawford. Jest ogromnym wsparciem z ławki i drugim strzelcem swojej drużyny.  W niejednym meczu to on był pierwszoplanową postacią Hawks i w dużej mierze dzięki niemu, są oni trzecią siłą wschodu.

2. Anderson Varejao - Brazylijczyk jest trzeci w całej lidze w statystyce +/-, wyprzedzają go tylko James i Howard. To pokazuje, jak bardzo jego wejście do gry pomaga drużynie. On nie zdobywa wielu punktów, ale rewelacyjnie spisuje się w obronie i skutecznie walczy pod koszami.

3. Jason Terry - nikt nie zdobył tej nagrody 2 lata z rzędu od początku lat 90-tych, kiedy udało się to Detlefowi Schrempfowi. Terry tego nie powtórzy, ale bez wątpienia w obecnych rozgrywkach również jest w ścisłej czołówce najlepszych rezerwowych. Był bliski drugiego tytułu 6th Man of the Year.


Maciej Jamrozik
1. Jamal Crawford - wybór był prosty. Był moim faworytem od długiego czasu. Specjalista od akcji za 4 punkty, świetne uzupełnienie składu. Hawks dzięki temu mają dwóch graczy, którzy mogą oddać ten decydujący rzut. No i kogo tu kryć?

2. J.R.Smith - to istny wariat. Dunker i shooter w jednym. W tym sezonie miewał świetne mecze, dał z 2 paczki, które muszą być w TOP10 dunk of season (numer 1 to musi być 360 alley-oop z podania Billupsa). Jak ma dzień jest unstoppable.

3. Jason Terry - nie ma tak świetnego sezonu, jak gdy zdobywał nagrodę tą rok temu, ale dalej jest impulsem z ławki. Dostarcza 16.7 pkt, ale to jest spowodowane zebraniem w Dallas świetnego składu, a przede wszystkim ściągnięcia Butlera.

Nagrody 2010: Defensive Player of the Year

Maciej Jamrozik
1. Dwight Howard - Dwight, Dwight i Dwight! Lider klasyfikacji bloków i zbiórek, gracz, który serio dominuje pod deskami. Jest po prostu świetny w obronie, nie widzę nikogo, kto mógłby z nim konkurować. Serio. Co tu więcej pisać? Po prostu defensive player of the year.
2. Andrew Bogut - reszta graczy NBA mogła walczyć o drugie miejsce. Jak dla mnie to Bogut jest tym drugim. Bucks z nim to bardzo dobry defensywny zespół, który nie ma tak świetnych graczy jak Dwight w Orlando. Mam nadzieję, że po powrocie nie zablokuje się psychicznie i dalej będzie rządził pod deskami.
3. Josh Smith - czy tylko ja mam wrażenie, że przez ten sezon Josh zmądrzał? Podejmuje coraz dojrzalsze decyzje na parkiecie, korzysta ze swoich warunków i dalej straszy swoim zasięgiem. Panie Smith, tak dalej!

Adam Szczepański
1. Dwight Howard - drugi sezon z rzędu jest najlepszym blokującym, zbierającym i najlepszym obrońcą. Nikt mu nie odbierze tej nagrody.
2. Gerald Wallace - najlepszy obrońca, najlepiej broniącej drużyny ligi. Myślę, że nic więcej nie trzeba dodawać.
3. Josh Smith - tylko on w całej lidze ma średnie na poziomie co najmniej 2 bloków i 1.5 przechwytu.  To jak dużo daje swojej drużynie w obronie pokazuje również fakt, że kiedy jest na parkiecie, Hawks tracą 6 punktów mniej na 100 akcji.

NBAcodziennie (109)

Najlepszy występ: Derrick Rose
Bulls kończą sezon serią meczów o wszystko, muszą je wygrać, jeśli chcą wystąpić w playoffs. Wczoraj musieli pokonać Celtics i w tym ważnym momencie Rose pokazał, że jest prawdziwym liderem. Tak jak prawie rok temu zaskoczył Celtics w meczu otwarcia pierwszej rundy, tak samo teraz, zagrał rewelacyjnie, prowadząc Bulls do zwycięstwa. Rose ustanowił swój rekord kariery zdobywając 39 punktów ze skutecznością 68%. W decydującej czwartej kwarcie aż połowa punktów gospodarzy należała do Rose'a (17), Bulls wygrali ją 34-25. Poza tym, zanotował jeszcze 7 asyst, 5 zbiórek i 3 bloki.

Najgorszy występ: Chauncey Billups
Mecz w Phoenix był ostatnim dla Nuggets w sezonie zasadniczym. Zagrali bardzo słabo, łatwo przegrali i stracili szansę na zajęcie trzeciego miejsca na zachodzie. Bardzo słabo spisywał się Billups, który trafił tylko 5 z 13 rzutów z gry (1/6 za trzy) zaliczając 16 punktów. A co najważniejsze, na swoim koncie nie miał ani jednej asysty. Ostatni raz zdarzyło mu się to ponad rok temu, kiedy w meczu ze Spurs grał tylko 18 minut. Wczoraj spędził na boisku 33 minuty. Miał także najgorszy wskaźnik +/- w swojej drużynie, który wyniósł -25.

Najciekawsze wydarzenia dnia:
Poza Rose'm, świetny mecz w ekipie z Chicago rozegrał Hinrich. Zdobył 30 punktów – najwięcej w sezonie, w tym 10 w czwartej kwarcie. Trafił 55% rzutów z gry, z czego 4 na 7 za trzy. Na swoim koncie miał też 5 asyst i 4 zbiórki. Gospodarze mogli liczyć również na Noah w walce pod koszami. Środkowy Bulls zebrał 19 piłek, do tego dołożył 6 punktów.

Ta wygrana z Celtics jednak nie będzie miała znaczenia, jeśli dzisiaj Bulls przegrają z Bobcats, a Raptors pokonają Knicks i awansują do playoffs. Zobaczymy czy Rose po tym rewelacyjnym występie będzie miał siły na ostatni mecz fazy zasadniczej.

W drużynie gości najlepiej zagrali Pierce i Allen. Pierwszy miał 28 punktów (70.6% z gry), drugi 25 (57%, 4/7 za trzy). Bardzo słabo natomiast zaprezentował się Rondo. Nie tylko zawiódł w obronie w rywalizacji z Rose'm, ale był również nieskuteczny w ataku pudłując 8 z 10 rzutów (4 punkty). Po tej porażce Celtics są już pewni, że playoffs rozpoczną na 4 pozycji. Na trzecim są Hawks.

Pierwszym strzelcem Nuggets był Anthony, zdobył 29 punktów (46.4% z gry).

Suns bardzo szybko objęli prowadzenie i przejęli kontrolę nad spotkaniem. Stoudemire zanotował 24 punkty (10/16 z gry) i 8 zbiórek, Nash miał 18 punktów i 10 asyst. Obaj mogli spokojnie z ławki oglądać poczynania rezerwowych w czwartej kwarcie. Zmiennicy trafili aż 11 razy za trzy na 15 prób.

Boozer doznał kontuzji w Oakland i grał tylko przez 12 minut. Ale to nie przeszkodziło Jazz i pokonali gospodarzy. Boozera świetnie zastąpił Millsap, który ustanowił swój rekord kariery zbierając 24 piłki, dołożył też 10 punktów. Bardzo dobrze zagrał też Okur, miał 23 punkty i 7 zbiórek.

W Warriors najlepszym strzelcem był George, trafił 5 z 6 rzutów za trzy zaliczając 21 punktów. Fatalnie w ataku spisywali się Ellis i Curry, którzy zdobyli łącznie 31 punktów. Ellis spudłował 18 z 22 rzutów, a Curry 10 z 15. Tak więc w sumie ich skuteczność z gry wyniosła 24.3%. 

Dzisiaj w Salt Lake City dojdzie do pojedynku o trzecie miejsce na zachodzie pomiędzy Suns i Jazz.

Kobe w meczu z Kings odpoczywał, ale Lakers mogli liczyć na Gasola i Browna. Hiszpan zanotował 28 punktów (12/15 z gry) i 8 zbiórek. Natomiast Brown zastępujący Bryanta w pierwsze piątce zdobył 24 punkty (53% z gry). Ta dwójka poprowadziła gospodarzy do zwycięstwa, mimo że nie mogli liczyć na wsparcie w ataku za strony Artesta i Odoma. Obaj zdobyli w sumie tylko 7 punktów trafiając 2 z 11 rzutów. Artest jednak wyróżnił się swoją nową fryzurą, farbując sobie włosy na żółto. Mbenga poszedł w jego ślady.
Evans zakończył swój debiutancki sezon w trzeciej kwarcie, kiedy został wyrzucony z boiska. Do tego czasu zdążył zdobyć 10 punktów i zaliczyć 3 asysty. Znacznie lepiej w ekipie z Sacramento zagrali Thompson (19 punktów, 16 zbiórek i 5 asyst) i Udrih (21 punktów i 11 asyst).


Najlepsze akcje


Where amazing happens.

zdjęcia: yahoo.com

Paxon vs. Del Negro

Bulls wygrali z Celtics i są coraz bliżej gry w playoffs.

Jednak ten bardzo ważny mecz dla Bulls został wczoraj przyćmiony przez informacje, które podało Yahoo. Według tego serwisu, po meczu z Suns rozgrywanym 30 marca, John Paxon poszedł do biura trenera Del Negro. Paxon miał na początku chwycić trenera za krawat, a następnie dwukrotnie pchnąć go w klatkę piersiową. Chciał podobno sprowokować Del Negro do bójki. Na szczęście w pokoju był też asystent Bernie Bickerstaff, który wszedł między nich i odciągnął Paxona.

O co poszło? O minuty gry Noah.

Dla środkowego Bulls, mecz z Suns był 6 po powrocie po kontuzji. We wcześniejszych 5 spotkaniach spędzał na parkiecie mniej niż 20 minut, a przeciwko Suns grał 27. W tym momencie trzeba przypomnieć co wydarzyło się wcześniej. W lutym Noah opuścił 7 spotkań, wrócił i po 3 krótkich występach, w czwartym grał 27 minut. Kontuzja się odnowiła i stracił następne 10 meczów. Władze drużyny obwiały się powtórzenia tej sytuacji.

Paxon i Del Negro nie komentują tych doniesień. Natomiast Bulls wynajęli prawników, którzy mają zbadać sytuację.

W niedawnym meczu z Nets, problem minuty gry Noah pojawił się ponownie. Spotkanie zakończyło się po dwóch dogrywkach, a Noah w doliczonym czasie grał tylko 16 sekund. Del Negro stwierdził, że nie mógł go dłużej trzymać na parkiecie, bo grał on już 35 minut, co miało być limitem. Jednak później GM Gar Forman powiedział, że władze klubu wyraziły zgodę na dłuższy występ Noah i przekroczenie limitu minut, wiedząc jaka jest waga tego meczu. Mimo to Del Negro nie grał swoim podstawowym centrem w dogrywkach, a Bulls przegrali.

Konflikt na linii trener - władze klubu jest coraz bardziej widoczny. I chyba jest już przesądzone, że Del Negro w przyszłym sezonie nie będzie trenerem Bulls, nawet jeśli uda mu się wprowadzić ich do playoffs.

Mickael "Crazy Eyes" Pietrus

wtorek, 13 kwietnia 2010

Weterani są w cenie

Zbliżają się playoffs – czas weteranów. Zanim jeszcze rozpocznie się faza posezonowa, warto wspomnieć o kilku weteranach, którzy już w trakcie sezonu zasadniczego byli bardzo przydatni. W tym roku na parkietach NBA pojawiło się 18 zawodników mających więcej niż 35 lat. Wśród nich są zawodnicy, którzy nadal pozostają czołowymi postaciami swoich drużyn jak Nash, Shaq czy Kidd. Ale jest też kilku, którzy w tym roku pokazali, że ich czas jeszcze się nie zakończył i po ostatnich słabszych latach, znowu byli widoczni.

Juwan Howard
W rozgrywkach 2006/07 będąc zawodnikiem Mavs, Howard grał średnio tylko po 7 minut. Poprzedni sezon rozpoczął w Denver, ale bardzo szybko został zwolniony, gdy podczas wymiany Iverson-Billups potrzebne było wolne miejsce w składzie. W grudniu trafił do Bobcats, którzy potrzebowali wsparcia pod koszem. W Charlotte był głębokim rezerwowym i nie odgrywał tam znaczącej roli. Podobnie miało być w Portland, ale kontuzje sprawiły, że Howard wrócił do gry.
W 26 meczach był nawet podstawowym centrem Blazers. Po raz pierwszy od sezonu 2006/07 spędza na parkiecie średnio ponad 20 minut. A po ponad dwu letniej przerwie, ponownie zanotował double-double. Ma swój znaczący udział awansie Blazers do playoffs. Ponieważ w trudnym momencie, gdy skład był zdziesiątkowany, zespół mógł na niego liczyć. Jako zawodnik pierwszej piątki miał średnio 7 punktów i 7.9 zbiórek.

Jerry Stackhouse
W poprzednim sezonie z powodu kontuzji wystąpił tylko w 10 meczach, do tego nie zaprezentował się w nich najlepiej. W tym sezonie długo czekał na znalezienie pracodawcy. Dopiero w styczniu podpisał kontrakt z Bucks. W Milwaukee szukano zawodnika na dwójkę, który choć w części zastąpiłby Redda. Chociaż biorąc pod uwagę problemy zdrowotne Stackhouse'a i jego 35 lat na karku, trudno było oczekiwać od niego gry na dobrym poziomie. On jednak potwierdził swoją wartość. Mimo że zdobywa średnio tylko 8.3 punktów, co jest jego najniższą średnią w karierze (nie licząc zeszłego 10-meczowego sezonu), jest ważnym rezerwowym. Jest trzecim strzelcem z ławki Bucks, która pod względem ilości zdobywanych jest drugą najlepszą w NBA.  Jego doświadczenie w drużynie prowadzonej przez młodych zawodników, okazało się bardzo cenne i pomogło im w walce o playoffs. Pod koniec lutego, pierwszy raz od dwóch lat Stackhouse zdobył 20 punktów.

Mówiąc o Bucks warto także wspomnieć o Thomasie. Kurt przez cały sezon był solidnym zmiennikiem Boguta, a teraz musiał zastąpić go w pierwszej piątce. I on także pokazał, że gdy jest potrzebny, potrafi pomóc drużynie. W kwietniu notuje średnio 6 punktów, 9 zbiórek i jeden blok.

Theo Ratliff
W sezonach 2006/07 i 2007/08 rozegrał zaledwie 28 spotkań. Rok temu był  głęboki rezerwowym Sixers. Obecne rozgrywki rozpoczął w San Antonio, gdzie również  rzadko pojawiał się na boisku. Do Charlotte trafił dopiero w lutym. Za kilka dni skończy 38 lat i jest w obecnie podstawowym centrem Bobcats, siódmej drużyny wschodu. W 27 meczach w ich barwach zalicza średnio 5.3 punktów, 4.3 zbiórek i 1.6 bloków przez niespełna 23 minut gry.

Ta czwórka weteranów najlepsze lata ma już dawno za sobą. Obecnie nie imponują statystykami indywidualnymi, choć są one znacznie lepsze niż w poprzednich latach. Ale najważniejsze jest to, że swoje ogromne doświadczenie potrafią wykorzystać dla dobra zespołu. Tego typu zawodnicy są niezbędni i w nadchodzących playoffs na pewno nie jeden z weteranów odegra kluczową rolę.

TEN gracz: Joel Anthony

1. Studia rozpoczął na Pensacola Junior College, ale potem przeniósł się na uczelnie UNLV, gdzie spędził 2 lata. W swoim drugim roku na UNLV został wybrany najlepszym obrońcą konferencji MWC.

2. W drafcie 2007 nie został wybrany.

3. W turnieju 2009 FIBA Americas Tournament w Puerto Rico wystąpił w reprezentacji Kanady. Pomógł swojej drużynie zająć czwarte miejsce i awansować do tegorocznych Mistrzostw Świata w Turcji. W 10 meczach notował średnio 9.5 punktów, 5 zbiórek i 1.3 bloki.
4. Pseudonim: Docta

5. W swoich dotychczasowych 168 meczach tylko 4 razy zdobył co najmniej 10 punktów. Jego rekord to 13, które zaliczył pod koniec marca tego roku w starciu z Raptors. Natomiast 54 razy w swojej karierze miał zerowy dorobek punktów. Ale zdarza mu się też efektownie zakończyć akcję w ataku:



6. Również tylko 4 mecze zakończył z dwucyfrowym dorobkiem zbiórek. Rekord w tym elemencie ustanowił w poprzednim sezonie, kiedy zebrał 13 piłek w Memphis. Miał wtedy też 12 punktów, co dało mu jedyne jak na razie double-double w karierze.

7. W każdym sezonie ma średnią przynajmniej 1.3 bloków. W 168 meczach, 111 razy miał co najmniej jeden blok na koncie.

8. Jego procent bloków (procent zablokowanych rzutów za 2 rywali, podczas obecności zawodnika na parkiecie) wynosi w tym sezonie 6.7% i Anthony jest pod tym względem najlepszy w NBA.

9. Nie ma żadnego tatuażu.

10. Poznajcie Joela: