2. Zawodową karierę rozpoczął w wieku 17 lat w szwajcarskiej drużynie Tege Riviera Basket. W 2003 przeniósł się do Francji do zespołu Chalon-Sur-Saone, gdzie grał przez 3 sezony. Natomiast ostatni sezon przed przeprowadzką do NBA spędził we Włoszech, w Angelico Biella (w tej drużynie grał również Jonas Jerebko przed przystąpieniem do draftu).
3. Jego ojciec pochodzi z Południowej Afryki, matka jest Francuzką.
4. Początkowo zgłosił się do draftu 2005, ale potem się wycofał. W drafcie 2006 wybrali go Sixers z numerem 13 w pierwszej rundzie, a następnie oddali do Bulls w zamian za Rodney'a Carney'a (numer 16) i wybór w drugiej rundzie draftu 2007.
5. Bulls wytransferowali Sefoloshę do Oklahomy w zamian za pick w drafcie 2009, wykorzystali go pozyskując Taja Gibsona.
6. Przez niespełna 4 lata gry w NBA, Sefolosha tylko w rozgrywkach 2007/08 osiągnął granicę 20 punktów. Dwa razy miał wtedy 20 punktów, a dwa razy 22 (rekord kariery).
7. W swojej dotychczasowej karierze zaliczył 8 double-doubles.
8. W kwalifikacjach do Eurobasketu 2009 rozegrał 4 mecze w barwach reprezentacji Szwajcarii odnotowując średnio 15.8 punktów, 6.5 zbiórek i 3.3 asyst.
Mimo nieobecności Lee, a także zerowego dorobku punktowego McGrady'ego (był to pierwszy mecz w jego karierze, w którym grał co najmniej 20 minut i zakończył go bez punktu), Knicks pokonali Sixers. Do zwycięstwa poprowadził ich Douglas, zdobywając 14 ze swoich 22 punktów w czwartej kwarcie, a także Gallinari z 25 punktami na koncie.
Warto dodać, że Lee w pierwszej piątce zastąpił Bender i był to jego pierwszy mecz w wyjściowym składzie od marca 2003. Niestety zakończyło się to dla niego bardzo pechowo. Zdążył rozegrać tylko 9 minut, po czym złamał palec i musiał opuścić parkiet. Kontuzja wykluczy go z gry do końca sezonu.
W kolejnym meczu, do Nowego Jorku przyjechali Rockets i była to okazja dla T-Maca, by zmierzyć ze swoją byłą drużyną. McGrady ostatecznie zanotował 15 punktów, 7 zbiórek i 5 asyst, ale w czwartej kwarcie nie zdobył już punktu, a Knicks przegrali. Gospodarzom nie pomógł fantastyczny występ Lee - 26 punktów, 20 zbiórek i zaliczył 6 asyst, 26 punktów Gallinari'ego i Douglasa, który zanotował równocześnie rekordowe dla debiutanta w historii klubu Knicks 6 celnych trójek.
Lepsi okazali się goście, a w ich szeregach kluczową rolę odegrali zawodnicy pozyskani w wymianie tuż przed trade deadline. Martin zdobył 28 punktów i był pierwszym strzelcem Rockets, niedoceniany przez D'Antoni'ego Hill zaliczył rekordowe dla siebie 13 punktów, a także 5 zbiórek i 3 asysty, natomiast Jeffries świetnie zagrał w obronie w czwartej kwarcie, kiedy zablokował 2 rzuty i wymusił 3 faule w ataku.
Po opuszczeniu dwóch spotkań, na mecz z Bobcats wrócił lider Hawks. Johnson przez pierwsze trzy kwarty zupełnie nie mógł się odnaleźć na parkiecie, spudłował wszystkie 9 rzutów z gry i miał tylko 2 punkty. Jednak w decydującym momencie Hawks mogli na niego liczyć. Na 35 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry doprowadził do remisu, co w efekcie zakończyło się dogrywką. Natomiast w samej końcówce dogrywki jego buzzer beater dał drużynie z Atlanty zwycięstwo. W czwartej kwarcie JJ zdobył 9 punktów, a 7 w dogrywce.
W następnym meczu Hawks ponownie musieli rozegrać dodatkowe pięć minut, w starciu ze Spurs. Tym razem Johnson nie trafił decydujących rzutów w końcówce czwartej kwarty, które mogły dać im zwycięstwo. Do tego znowu miał nie najlepszą skuteczność (34.8%), ale nie przeszkodziło mu to w zdobyciu 20 punktów, do tego zaliczył jeszcze 13 asysty i pomógł Hawks wygrać. Jednak ostateczną wygraną, gospodarze w największej mierze zawdzięczają Horfordowi, który zanotował 26 punktów i 18 zbiórek, z czego aż 9 piłek zabrał na atakowanej tablicy, co jest jego rekordem kariery. Dla Hawks była to pierwsza wygrana ze Spurs do grudnia 2005.
W drużynie z San Antonio świetnie spisywali się Duncan i Ginobili, ale sami nie byli w stanie pokonać Hawks. Duncan zdobył 29 punktów i zaliczył 13 zbiórek, natomiast Manu wyrównał swój rekord sezonu mając 38 punktów.
Znacznie lepiej zakończył się dla Spurs mecz z Warriors rozgrywany dwa dni wcześniej. Spurs wykorzystali bardzo słabą obronę swoich przeciwników i rzucili im aż 147 punktów ze skutecznością 64.6%. Była to najwyższa zdobycz punktowa Spurs prowadzonych przez Popovicha. Od 1996 roku, kiedy objął on pozycję head coacha, rekordową zdobyczą drużyny z San Antonio było 136 punktów w meczu zakończonym po dwóch dogrywkach, przeciwko... Warriors. Gospodarze w piątkowym spotkaniu aż 90 ze swoich punktów zaliczyli z 'pomalowanego', podczas gdy ich rywale spod kosza zdobyli tylko 34 punkty. Dodatkowo, przy tak wysokiej zdobyczy, tylko dwóch zawodników Spurs miało ponad 20 punktów, ale żaden z nich nie osiągnął nawet 25. Najlepszym strzelcem był Ginobili z 23 punktami, na swoim koncie miał też 11 asyst. Natomiast Duncan, który w Orlando spudłował aż 9 z 10 rzutów, tym razem trafił wszystkie 8 zdobywając 17 punktów przez 14 minut gry.
Warriors nie pomogło 39 punktów Ellisa i 30 Maggette'go. Była to ich 13 porażka z rzędu na wyjeździe, a 24 w San Antonio. Ostatni raz udało im się pokonać Spurs na ich parkiecie w lutym 1997.
Stoudemire poprowadził Suns do zwycięstwa z Jazz zdobywając 44 punkty. Dokonał tego trafiając 14 z 16 rzutów z gry (87.5%) i 16 z 18 wolnych (88.9%). 27 ze swoich punktów zaliczył w drugiej połowie, z czego 16 w czwartej kwarcie. Był to 15 mecz Amare w karierze, w którym miał co najmniej 40 punktów.
Celtics potwierdzają, że na wyjazdach gra im się bardzo dobrze. W ostatnich dniach wygrali najpierw w Houston, potem w Dallas. W obu spotkaniach świetnie zagrał Pierce, który zdobył 26 i 29 punktów.
Lakers pokonali Wolves i Wizards przedłużając swoja serię zwycięstw do 6. Niestety w meczu z Wolves kontuzji doznał Bynum i pozostanie on poza grą przynajmniej przez 6 najbliższych spotkań.
Jamesstał się najmłodszym zawodnikiem w historii NBA, który przekroczył granicę 15 tysięcy punktów. Dokonał tego mając 25 lat i 79 dni, czyli prawie 2 lata szybciej niż Bryant (27 lat i 136 dni), do którego należał dotychczasowy rekord. Mecz z Bulls, LeBron zakończył z 29 punktami, 11 zbiórkami i 7 asystami. W kolejnym spotkaniu, z Pistons, mógł odpoczywać w czwartej kwarcie, ponieważ Cavs szybko poradzili sobie z rywalami. W efekcie, James zdobył 15 punktów oddając tylko 9 rzutów z gry (drugi raz w tym sezonie miał mniej niż 10 rzutów). Dla Cavs było to 4 zwycięstwo z Pistons w sezonie, po raz pierwszy od 30 lat udało im się wygrać wszystkie mecze przeciwko drużynie z Detroit.
Dwa tygodnie po tym jak zasłabł w Cleveland, Stuckey wrócił do gry. W Indianie spisywał się bardzo dobrze i przez 27 minut zaliczył 25 punktów. W kolejnym spotkaniu Pistons ponownie grali w Cleveland. Tym razem Stuckey'owi nic się nie stało, ale zagrał słabo i spotkanie zakończył mając tylko 4 punkty i 4 asysty.
Po 10 porażkach z rzędu (najdłuższa taka seria Bulls od 2001) do drużyny z Chicago wrócili Rose i Noah. Rose zdobył 23 punkty między innymi trafiając 4 z 6 rzutów za trzy, do tego dołożył 5 asyst i poprowadził Bulls do zwycięstwa z Sixers. Bardzo dobrze zagrał również Hinrich, który zanotował 17 punktów i 11 asyst. Noah grał przez 9 minut, w tym czasie zdobył 7 punktów i 4 zbiórki.
Raptors doznali dotkliwej porażki przed własną publicznością z Thunder, przegrywając 26 punktami. Dlatego w kolejnym meczu, przeciwko najgorszym w lidze Nets, musieli wygrać. Zwycięstwo zapewnił im Bosh, który w swoim 500 meczu w karierze zdobył 36 punktów (23 w drugiej połowie) i zebrał 8 piłek.
Thunder w Indianie rozegrali najgorszy mecz sezonu. Stracili najwięcej punktów w tegorocznych rozgrywkach (121) i przegrali 20 punktami. Bardzo słabo spisywali się liderzy drużyny z Oklahomy, Durant miał 16 punktów (25% z gry) i 5 strat, a Westbrook spudłował 4 rzuty i zakończył spotkanie bez punktu. Był to pierwszy mecz, w którym Durant i Westbrook łącznie mieli mniej niż 20 punktów, a razem rozegrali już 142 spotkania. Najlepszym w ekipie gospodarzy był Granger, poza swoimi 32 punktami, bardzo dobrze grał w obronie przeciwko Durantowi.
Jennigns i Evans po raz drugi w sezonie stanęli na przeciwko siebie. W pierwszym pojedynku to Evans okazał się lepszy i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. W Sacramento, Jennings udanie się zrewanżował. Rozgrywający Bucks zdobył 35 punktów, najwięcej do czasu słynnych 55, pomagając swojej drużynie pokonać gospodarzy po dwóch dogrywkach. Jennings rewelacyjnie spisywał się w rzutach z dystansu i trafił aż 8 razy za trzy na 13 prób. Tym samym wyrównał rekord NBA ilości celnych trójek debiutanta. Do tego miał na swoim koncie 8 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty. Dla Evansa był to znacznie mniej udany mecz i to nie tylko dlatego, że zanotował gorsze statystyki niż jego rywal – 15 punktów, 4 asysty, 4 zbiórki i 2 przechwyty. W samej końcówce czwartej kwarty Evans został uderzony łokciem w szczękę, przez Ilyasovę i musiał opuścić spotkanie. Na szczęście uraz nie jest bardzo poważny, ale Evans nie zagra w kilku meczach.
Kings mimo braku swojego młodego lidera, bardzo dobrze poradzili sobie w Los Angeles w pojedynku z Clippers. Gości do zwycięstwa poprowadzili Udrih i Landry. Pierwszy z nich zaliczył swoje drugie double-double w sezonie zdobywając 20 punktów i 17 asyst (przy tylko jednej stracie), co jest jego rekordem kariery. Landry trafiając 78.6% swoich rzutów z gry zanotował 26 punktów.
Natomiast Bucks po meczu w Sacramento pojechali do Denver i tam znowu wygrali. Udało im się pokonać gospodarzy mimo że Jennings zaliczył tylko 9 punktów i 4 asysty, a Bogut z powodu problemów z przewinieniami grał tylko 15 minut kończąc spotkanie z dorobkiem 2 punktów i 3 zbiórek. Zwycięstwo zapewnili im Salmons (26 punktów), Delfino (21 punktów i 7 zbiórek) i Ilyasova (14 punktów i 8 zbiórek). W drużynie gospodarzy Anthony i Billups zdobyli co prawda po 29 punktów, ale w sumie obaj trafili tylko 32.6% swoich rzutów.
Do zakończenia sezonu drużynie z New Jersey pozostało już tylko 13 spotkań, muszą wygrać przynajmniej 3 z nich, jeśli nie chcą pobić lub wyrównać niechlubnego rekordu Sixers z sezonu 1972/73: 9-73. To jednak nie będzie łatwe. Po 69 meczach Nets mają ledwie 7 zwycięstw na koncie, w historii NBA jeszcze tylko Mavs z 1992/93 na tym etapie sezonu zanotowali taki bilans. Wtedy drużyna z Dallas jednak rozkręcała się na finiszu i wygrała aż 4 z 11ostatnich spotkań. Czy Nets też to się uda? Oto co ich czeka:
(NJ) Heat ciągle walczą o playoffs i nie pozwolą sobie na porażkę z najgorszą drużyną ligi.
(NJ) Kings będą osłabieni brakiem kontuzjowanego Evansa i gospodarze mogą powalczyć, zwłaszcza, że drużyna z Sacramento bardzo słabo spisuje się na wyjazdach.
(NJ) Pistons przegrali 11 z ostatnich 13 spotkań, dlatego Nets nie będą bez szans.
(CHI) Bulls walcząc o playoffs nie mogą sobie pozwolić na wpadkę.
(NJ) Spurs na pewno wygrają.
(NJ) Suns ciągle walczą o jak najlepszą pozycję i muszą wygrać.
(NJ) z Hornets, Nets mają jakieś szanse jeśli do tego czasu nie wróci Paul, ale najprawdopodobniej będzie on już w składzie i postara się, by zapewnić swojej drużynie zwycięstwo.
(WAS) Wizards są przed Nets w tabeli i w tym pojedynku dwóch najgorszych drużyn wschodu może zdarzyć się wszystko.
(MIL) Bucks przed własną publicznością grają bardzo dobrze, dlatego Nets nie mają co myśleć o zwycięstwie.
(NJ) dla Bulls może to być okres decydujący o ich miejscu w playoffs.
(IND) Pacers w tym sezonie grają słabo, ale u siebie radzą sobie całkiem nieźle i w Indianie nie będzie łatwo wygrać.
(NJ) Bobcats walcząc o jak najlepszą pozycję na wschodzie prawdopodobnie będą musieli wygrać ten mecz, ponieważ rywalizacja na wschodzie o miejsca 5-8 jest bardzo wyrównana, ale Nets pokazali już, że wiedzą jak ich pokonać.
(MIA) jeśli Heat będą już spokojni o swoją ostateczną pozycję, najważniejsi zawodnicy będą odpoczywać i wtedy Nets mogą pokonać zmienników, ale jeśli Heat jeszcze będą o coś walczyć w tym meczu, nie pozwolą sobie na porażkę
Teoretycznie te 3 zwycięstwa Nets mogą wyrwać, nie będzie to łatwe, ale może się udać. Na więcej i tak nie będzie ich stać, a ostatnią pozycję w lidze mają już zagwarantowaną.
Nets od samego początku sezonu bardzo ciężko pracują na to ostatnie miejsce. Robią wszystko, by mieć pewność, że sezon zakończą na 30 miejscu i potem będą mieć największe szanse na wylosowanie pierwszego numeru w drafcie. Bo przecież to jest najważniejsze.
Od samego początku nie pozwolili, by ktokolwiek zagroził im w walce o to najgorsze miejsce, rozpoczynając rozgrywki od pamiętnego 0-18. To było coś. Ale w New Jersey nie spoczęli na laurach i postarali się, żeby tę passę seryjnych porażek podtrzymać. Dlatego stanowisko head coacha dano człowiekowi, który na pracy trenera w ogóle się nie zna. Kiki robi co może, by nie zawieść władz klubu i jak na razie zanotował bilans 7-44, może także pochwalić się seriami 10 i 11 porażek z rzędu. Teraz przed nim ostatnia prosta i nie może zepsuć tego, na co tak ciężko pracują przez cały sezon. W końcu Wolves mają na swoim koncie 14 zwycięstw, ten poziom teoretycznie Nets mogą jeszcze osiągnąć, a tego przecież nikt w New Jersey nie chce. Dlatego Nets muszą uważać, by zbyt pochopnie nie pokonać kilku drużyn, które będą odpoczywać przygotowując się na playoffs.
Niestety dla Nets, nawet ewentualny rekord NBA najmniejszej ilości zwycięstw, nie zagwarantuje im pierwszego numeru w drafcie. Ostatnią drużyną, która po zajęciu 30 pozycji w tabeli miała jedynkę, byli Magic w 2004. Natomiast w ostatnich latach najgorszej drużynie przypadały numery 2 albo 4.
Nadzieje natomiast daje historia i wiara w magię liczb - Nets mieli numer jeden w 1990, w 2000... może teraz w 2010? Bardzo ładnie by to się ułożyło, co 10 lat zespół z New Jersey pierwszy wybiera w drafcie. Może tą passę co-10-lat-jedynka uda się podtrzymać?
W drafcie 2000 Nets numer jeden wykorzystali na Kenyona Matina, a 2 lata później grali w wielkim finale. Oczywiście kluczową rolę w New Jersey ogrywał wtedy Kidd, ale Martin był ich pierwszym strzelcem.
W 1990 postawi na Derricka Colemana, który został Rookie of the Year, a rok późnej pomógł Nets awansować do playoffs.
Anthony Roberson obecnie gra we Francji, ponieważ tak samo jak w sezonie 2007/08 nie znalazł dla siebie miejsca w NBA (wtedy rok spędził w Turcji). Jeszcze przed obecnymi rozgrywkami był w szerokiej kadrze Clippers, ale potem go zwolniono. W sumie ten 27-letni rozgrywający spędził w NBA 3 sezony, w który wystąpił w 65 meczach, grał przez 591 minut i tylko 10 razy stawał na linii rzutów wolnych. Tym samym, Robertson oddał najmniej rzutów z linii w historii NBA, spośród zawodników, którzy wystąpili w przynajmniej 50 meczach i spośród tych, którzy grali przez ponad 500 minut.
Robertsona rzeczywiści nie warto faulować, bo w swojej karierze spudłował tylko jeden rzut wolny, a takim osiągnięciem mało kto może się pochwalić. Chociaż nie można wykluczyć, że Robertson jeszcze wróci kiedyś do NBA, rzuci kilka wolnych, ale wtedy nie będzie już miał tak znaczącego miejsca w historii ligi. Tuż za nim jest Billy Thomas, który w 53 meczach oddał 13 wolnych.
Swojego osiągnięcia na pewno nie poprawi Bruno Sundov, który w NBA grał przez 7 sezonów (1998-2005) i również zapisał się w historii w kategorii „rzuty wolne”. Sundov oddał najmniej rzutów z linii spośród zawodników, którzy rozegrali ponad 100 meczów w NBA. Chorwacki center w 102 spotkaniach tylko 19 razy rzucał wolne (10 celnych). Nie przypadkowo umieściłem tu jego zdjęcie w koszulce Cavs, ponieważ właśnie grając w ich barwach najczęściej stawał na linii, w 4 meczach aż 6 razy.
Natomiast spośród zawodników, którzy rozegrali ponad tysiąc meczów, tylko jeden w historii NBA miał mniej niż półtora tysiąca rzutów wolnych – Dell Curry. Był on przede wszystkim strzelcem dystansowym, dlatego rzadko wchodził pod kosz i wymuszał faule, w efekcie rzadko stawał na linii rzutów wolnych, w sumie 1476 razy. Co ciekawe, Curry w swojej karierze trafił tyle samo rzutów za trzy co wolnych – 1245.
Na koniec zawodnicy, którzy w swojej karierze ani razu nie mieli okazji oddać rzutu z linii. Spośród nich Eric Daniels (2004/05 Kings) rozegrał najwięcej spotkań – 21, a Antoine Rigaudeau (2002/03 Mavs) i Dontae' Jones (1997/08 Celtics) najdłużej przebywali na parkiecie – 91 minut.
Natomiast zupełnie na drugim biegunie znajduje się Thomas Jordan (1992/93 Sixers). On w NBA rozegrał tylko 4 mecze, ale oddał aż 17 rzutów wolnych. To jest dopiero osiągnięcie – 61 spotkań mniej niż Robertson, a 7 rzutów więcej.
1. (1) Tyreke Evans [Kings] 20.3pts (46%)/ 5.2reb/ 5.6ast/ 1.4stl W ostatnich 3 meczach zanotował 3 double-doubles, a 2 razy był bardzo bliski triple-double. W spotkaniu z Wolves poprowadził Kings do zwycięstwa zdobywając 29 punktów, 11 asyst i 9 zbiórek. Natomiast 2 dni później w starciu z Lakers na swoim koncie miał 25 punktów, 11 zbiórek i 9 asyst. Po takich występach Evansa, nawet świtanie spisujący się w ostatnim czasie Curry i Collison nie są w stanie zagrozić mu w wyścigu po nagrodę dla najlepszego debiutanta.
2. (2) Stephen Curry [Warriors] 16.4pts (46.1%)/ 4.2reb/ 5.5ast/ 1.8stl Rozegrał fantastyczne spotkanie przeciwko Raptors, prowadząc Warriors do zwycięstwa. Curry zdobył wtedy 35 punktów i zaliczył 10 asyst, co dało mu 8 double-double w karierze. Poza tym zaliczył też 6 zbiórek i 4 przechwyty. W następnym meczu ponownie imponował w ataku rzucając 29 punktów Lakers. W obu meczach trafił aż 10 trójek na 17 prób. W spotkaniu z Hornets nie wystąpił z powodu urazu kolana.
3. (3) Brandon Jennings [Bucks] 15.9pts (37.2%)/ 3.6reb/ 6.1ast/ 1.3stl Jennings już dawno nie zanotował takich zdobyczy punktowych, co w ostatnich meczach. W starciu z Jazz miał ich 23, natomiast przeciwko Clippers 21. W sumie, w ostatnich 5 meczach 3 razy przekroczył granicę 20 punktów. Miał też gorszy występ pod względem strzeleckim w starciu z Pacers, kończąc je z 8 punktami, ale zaliczył wtedy 8 asyst i 3 przechwyty.
4. (4) Darren Collison [Hornets] 11.4pts (45.9%)/ 2.5reb/ 5.5ast/ 1stl Hornets w ciągu ostatnich 7 dni rozegrali aż 5 spotkań. Collison w tym czasie za każdym razem zdobywał ponad 10 punktów, a 4 razy miał przynajmniej 10 asyst. W sumie, w dotychczasowych 10 spotkaniach marca jego średnia asyst wyniosła 11.4, co daje mu drugą pozycję wśród najlepiej podających tym miesiącu, lepszy jest tylko Deron Williams.
5. (5) Marcus Thornton [Hornets] 13.4pts (44.9%)/ 2.7reb/ 1.3ast/ 0.8stl Thornton kontynuuje swoją serię spotkań ze zdobyczą ponad 10 punktów, w tym momencie jest to 17 meczów z rzędu. Pod względem strzeleckim w ostatnim czasie najlepiej zagrał w Phoenix, kiedy zdobył 28 punktów ze skutecznością 57%. Natomiast w Oakland poza 14 punktami zaliczył też 6 asyst, wyrównując swój rekord kariery w tym elemencie.
6. (6) Jonas Jerebko [Pistons] 9.3pts (48.7%)/ 5.9reb/ 0.7ast/ 0.8stl Bardzo dobrze zagrał w zwycięskim meczu z Wizards, zdobył wtedy 18 punktów i zebrał 8 piłek. W następnym meczu, w Atlancie, trafił tylko 4 z 12 rzutów z gry, ale poza 9 punktami miał też 9 zbiórek. Kolejne 2 spotkania zakończył z dorobkiem 10 punktów. Warto odnotować, że w ostatnich 4 spotkaniach Jerebko aż 3 razy zanotował po 3 przechwyty.
7. (7) Jonny Flynn [Wolves] 13.4pts (41.2%)/ 2.4reb/ 4.4ast/ 1.1stl Flynn ma problemy z zakończeniem akcji celnym rzutem. W ostatnich 4 meczach miał fatalną skuteczność rzutów z gry, która wyniosła zaledwie 27%. Najlepszy występ zanotował w pojedynku z Suns, miał wtedy 10 punktów i 8 asyst, przy tylko jednej stracie.
8. (14) Jrue Holiday [Sixers] 7.3pts (43%)/ 2.4reb/ 3.2ast/ 0.9stl Holiday utrzymuje swoją wysoką formę i w kolejnych meczach potwierdza swój ogromny potencjał. W ostatnich 2 spotkaniach zaprezentował swoją wszechstronność. Najpierw mecz z Knicks zakończył mając na koncie 18 punktów, 8 zbiórek (rekord kariery) i 6 asyst, a w starciu z Nets do 19 punktów dołożył po 7 asyst i zbiórek. Poza tym, Holiday ma obecnie serię 7 kolejnych spotkań z co najmniej jednym przechwytem.
9. (8) Taj Gibson [Bulls] 8.5pts (49.6%)/ 6.9reb/ 0.8ast/ 1.1blk Tak samo jak poprzedni, także ten tydzień nie był najlepszy dla Gibsona. Co prawda w Dallas zdobył 12 punktów, a w Miami miał na swoim koncie 8 punktów i 6 zbiórek, ale mecz w Memphis był jednym z jego najgorszych w dotychczasowej karierze. Przez 26 minut zaliczył tylko 2 punkty i 3 zbiórki, a do tego z powodu 6 przewinień musiał przed czasem opuścić parkiet.
10. (17) DeMar DeRozan [Raptors] 8.6pts (48.4%)/ 3reb/ 0.7ast/ 0.6stl DeRozan wrócił do gry na wysokim poziomie. W meczu z Warriors zdobył 18 punktów trafiając 8 z 11 rzutów z gry. Dzień później po raz kolejny miał wysoką skuteczność i z 7 jego rzutów, 5 wpadło do kosza, a DeRozan zaliczył 12 punktów. Natomiast w spotkaniu z Hawks pomógł Raptors wygrać będąc ich drugim strzelcem z 19 punktami.
11. (12) Omri Casspi [Kings] 11.1pts (45.6%)/ 4.8reb/ 1.3ast/ 0.8stl W pierwszym meczu Casspi zagrał bardzo słabo pudłując 5 z 6 rzutów z gry. Znacznie lepiej było w 2 kolejnych spotkaniach, w obu trafił 4 z 8 rzutów i w sumie zdobył 19 punktów.
12. (-) Toney Douglas [Knicks] 7pts (48.1%)/ 1.5reb/ 1.5ast/ 0.6stl Douglas dostaje ostatnio więcej czasu gry i dobrze wykorzystuje swoje minuty. W Dallas trafił 8 z 10 swoich rzutów z gry zdobywając 21 punktów, do tego dołożył jeszcze 8 asyst, co jest jego rekordowym osiągnięciem. W kolejnym meczu również zagrał bardzo dobrze zaliczając 20 punktów i 7 zbiórek, miał też rekordowe dla siebie 3 przechwyty. Na koniec, w Bostonie do 11 punktów dołożył rekordowe w swojej karierze 7 zbiórek i ponownie 3 przechwyty.
13. (9) DeJuan Blair [Spurs] 7.6pts (54.9%)/ 6.2reb/ 0.7ast/ 0.6stl Blair w ostatnim czasie nie zanotował imponujących statystyk, ale utrzymuje grę na dobrym poziomie i od 11 spotkań, za każdym razem ma przynajmniej 4 zbiórki na koncie. Najlepszy mecz rozegrał w pojedynku z Clippers, kiedy zanotował po 8 punktów i zbiórek.
14. (10) Terrence Williams [Nets] 7.2pts (38.8%)/ 4reb/ 2.2ast/ 0.5stl Williams ma obecnie serię 6 spotkań z dorobkiem przynajmniej 13 punktów. Niestety w ostatnich 2 meczach swoje punkty zdobył przy bardzo niskiej skuteczności. W sumie w tych 2 meczach oddał 32 rzuty, trafiając tylko 9 z nich, co dało mu skuteczność na poziomie 28%.
15. (15) Wesley Matthews [Jazz] 8.9pts (48.2%)/ 2.1reb/ 1.3ast/ 0.6stl Rozegrał świetne spotkanie w Oklahomie, najlepsze w swojej karierze. Zdobył rekordowe 29 punktów ze skutecznością aż 82%, a co najbardziej imponujące trafił aż 6 z 7 rzutów za trzy. Jednak jego popis ofensywny nie pomógł Jazz wygrać.
1. W drafcie 2003 nie został wybrany. W preseason znalazł się w szerokiej kadrze Clippers, w ich barwach rozegrał 5 spotkań zdobywając średnio 5.4 punktów, 0.8 zbiórek i 0.8 asyst. Przed sezonem został zwolniony.
2. Rozgrywki 2003/04 spędził w Belgii w drużynie Telindus BC Oostende. Jego średnie wynosiły wtedy 16.7 punktów i 4.8 zbiórek
3. Na uniwersytecie Southern Methodist University studiował ekonomię.
4. W latach 2004-08 grał w Clippers, rozgrywki 2008/09 spędził w Memphis, a w tym roku na początku był zawodnikiem Mavs, potem został wytransferowany do Wizards.
5. Obecny sezon jest jego 6 w NBA, w tym czasie wystąpił w 412 meczach, ale tylko raz osiągnął granicę 20 punktów. Udało mu się to 17 stycznia 2007, kiedy w meczu przeciwko Warriors ustanowił swój rekord kariery zdobywając 24 punkty (11/19 z gry).
6. Był ważną postacią w drużynie Clippers podczas ich występu w playoffs 2006. W 10 z 12 spotkań Ross był zawodnikiem pierwszej piątki, a średnio przez 24.5 minut gry odnotowywał 7.7 punktów i 2.7 zbiórek.
7. Znany jest przede wszystkim jako bardzo dobry obrońca.
8. Spośród zawodników obecnie występujących na parkietach NBA, którzy mają na swoim koncie ponad 8000 minut gry, tylko Kapono (312) mniej razy stawał na linii rzutów wolnych niż Ross, który w swojej karierze oddał 388 wolnych (216 celnych).
9. 40% spotkań, w których wystąpił, rozpoczynał w pierwszej piątce.
10. Jest kuzynem zawodnika Grizzlies, Darrella Arthura.
Najlepszy występ: Carmelo Anthony
Melo rozegrał kolejny świetny mecz, prowadząc Nuggets do 8 zwycięstwa w ostatnich 9 meczach. Anthony zdobył 26 punktów, po raz 5 z rzędu mając ich ponad 20. Warto zauważyć, że pod nieobecność kontuzjowanego Martina, Melo zaczął bardziej angażować się walkę o zbiórki. We wczorajszym spotkaniu ustanowił swój rekord kariery w tym elemencie zbierając 18 piłek. Tym, samym w ostatnich 5 meczach lider Nuggets zaliczył 4 double-doubles. Natomiast przed tym okresem, w 51 wcześniejszych meczach, miał w sumie tylko 5 spotkań z takim osiągnięciem.
Najgorszy występ: Michael Beasley
Podczas gdy Wade, robił co mógł, by zapewnić Heat zwycięstwo i rozgrywał fantastyczne spotkanie, nie mógł liczyć na wsparcie ze strony Beasley'a. Co prawda trafił on rzut dając Heat 2-punktowe prowadzenie na 27 sekund przed końcem czwartej kwarty, ale poza tym grał słabo. Z 11 jego rzutów tylko 3 wpadły do kosza i w efekcie Beasley zakończył spotkanie z 8 punktami. Zaliczył jeszcze 6 zbiórek i 4 straty. Ostatecznie miał też najgorszy wskaźnik +/- w swojej drużynie, który wyniósł -13.
Najciekawsze wydarzenia dnia:
Gdyby playoffs rozpoczęły się dzisiaj, w pierwszej rundzie spotkałyby się drużyny Magic i Heat. Biorąc pod uwagę, to co mogliśmy oglądać wczoraj na parkiecie w Miami, byłaby to bardzo ciekawa rywalizacja.
Jeszcze na 5 minut przed końcem regulaminowego czasu gry goście z Orlando prowadzili różnicą 12 punktów. Od tego momentu gospodarze zanotowali serię 12-0 i na półtorej minuty przed końcem był remis. Mecz został rozstrzygnięty dopiero po dogrywce, w której kluczową rolę odegrał Lewis. Trafi on trójkę w końcówce doliczonego czasu gry, która przesądziła o zwycięstwie Magic. Ostatecznie Lewis zdobył 24 punkty z czego 7 w dogrywce, do tego dołożył jeszcze 11 zbiórek. Natomiast pierwszym strzelcem gości był Carter z dorobkiem 27 punktów, chociaż zaliczył je przy nie najlepszej skuteczności 43%. W kolejnym meczu nie imponował Howard, który zdobył tylko 10 punktów, poza tym miał jeszcze 11 zbiórek i 4 bloki.
W drużynie z Miami fantastycznie grał Wade, ale nie trafił ostatniego rzutu w czwartej kwarcie i w efekcie Heat przegrali po dogrywce. Wade zanotował 36 punktów, 10 zbiórek i 7 asyst.
Drugim strzelcem Nuggets w pojedynku z Hornets był Nene z 20 punktami. Poza tym, pokazał swoją wszechstronność zaliczając też 6 zbiórek, 5 asyst i 5 przechwytów. Billups natomiast w drugim meczu z rzędu miał problemy ze skutecznością w ataku. Tym razem spudłował 10 z 12 rzutów, a swoje 10 punktów zdobył przede wszystkim z wolnych. Na swoim koncie miał też 8 asyst. W sumie, w ostatnich 2 meczach Billups spudłował wszystkie 10 rzutów za trzy, a jego skuteczność z gry wyniosła zaledwie 19%.
Po 7 meczach ze zdobyczami ponad 20 punktów, wczoraj West miał ich tylko 14, a Hornets przegrali po raz 9 w ciągu ostatnich 11 spotkań.
Polish Maschine
Gortat znowu miał okazję dłużej pograć. Na parkiet wszedł pod koniec pierwszej kwarty, grał przez większość drugiej i potem właściwie całą trzecią. Howard tuż po rozpoczęciu drugiej połowy złapał 4 faul i musiał zejść na ławkę już po 12 sekundach trzeciej kwarty, dzięki czemu Gortat w całym meczu grał w sumie 21 minut. Zdobył 6 punktów trafiając 3 z 4 rzutów z gry, zebrał 5 piłek, miał też asystę i blok (w 8 meczu z rzędu zaliczył co najmniej jeden blok). Poza tym, alley opp zakończony wsadem Gortata znalazł się na 5 miejscu najlepszych akcji dnia. Warto również odnotować, że Howard zaliczył wczoraj swoje 15 przewinienie techniczne, jeszcze jedno i zostanie ukarany zawieszeniem na jeden mecz, a wtedy Gortat z pewnością zagra w pierwszej piątce.
Zostało już niewiele meczów do końca sezonu regularnego. Mamy drużyny walczące o play-offs jak i drużyny bijące się o jak najlepszą pozycję w nich. Są również drużyny chcące znaleźć się jak najbliżej dna ligi po wysoki numer draftu. Jest też team z Nowego Orleanu z bilansem 33-36.
Ekipa Hornets w tym sezonie już o nic nie walczy, za daleko im do „8” za daleko też do dna. Ich lider jest kontuzjowany, motorem napędowym jest wybrany z numerem 21 zeszłorocznego draftu Darren Collison, a drugą opcją na obwodzie jest również debiutant Marcus Thornton. Do tego ich podkoszowi są nieregularni (D.West i E.Okafor) co powoduje, że ciężko jest opierać grę na tej dwójce. Nie chodzi tu o pechowy sezon Chrisa Paula, bo z nim w składzie w najlepszej formie ciągle nie jest to zespół mogący powtórzyć osiągnięcie z sezonu 07/08 (bilans 56-26 i awans do półfinału konferencji oraz 7-meczowa walka z San Antonio Spurs).
Ostatnio oglądając mecz Hornets zacząłem zastanawiać się nad ich przyszłością. Chris Paul po powrocie po kontuzji dalej będzie najbardziej dominującą jedynką w lidze, dalej będzie człowiekiem-orkiestrą, ale bez odpowiednich partnerów wydaje się, że ta drużyna nie przeskoczy pewnego poziomu. Podejrzewam, że jeśli władze „Szerszeni” nie wzmocnią /przebudują drużyny, tak by ona odpowiadała ambicji Paula, czyli nie zostanie zbudowany skład dający nadzieję na walkę o puchar Larrego O’Briana , to ciężko będzie zatrzymać go po zakończeniu kontraktu (2012 plus opcja zawodnika na kolejny sezon).
GM Hornets pewnie zdaje sobie z tego sprawę i w najbliższym czasie będzie miał ciężki orzech do zgryzienia, a powodem jest Darren Collison. Wykorzystał nieobecność Paula by pokazać swoje umiejętności i spory potencjał, i tu można się zastanawiać czy jest to gość który może być „franchise playerem”. Moim zdaniem jest to solidny zawodnik, ze sporym potencjałem, ale nie zawodnik wokół, którego można zbudować ekipę, walczącą o play-offs. Ma on jeszcze sporo pracy przed sobą, co się wiąże z potrzebą „dużych” minut na parkiecie. Darren pasowałby idealnie do drużyny gdzie byłby 2-3 opcją w ataku. Jest jeszcze Marcus Thornton. Świetnie biega po zasłonach, bardzo dobrze rzuca- ma możliwości by być kimś na wzór Ripa Hamiltona. Odkąd zwolniony został trener Scott i jego miejsce zajął Jeff Bower, Marcus dostał więcej minut, co świetnie wykorzystuje (w lutym notował 18,8 pkt. w ciągu 29min., a marcu notuje aż 22,4pkt. w 30min grając z ławki). To chyba tyle jeśli chodzi o młodych i zdolnych bo ciężko tu będzie zaliczyć Aarona Graya czy Juliana Wrighta.
Ostatnio pojawiły się spekulacje o możliwości wytransferowania Chrisa Paula. Szalona rzecz, kibice nie wybaczyli by pozbycia się uwielbianego zawodnika. Zresztą po co pozbywać się zawodnika należącego do 5 najlepszych w lidze? Myślę, że jeśli miałoby to nastąpić, to nie będzie to wcześniej niż luty 2012. Lidera już mają. Łatwiej będzie znaleźć odpowiednich partnerów, ale tu Bower będzie musiał być co najmniej jak Danny Ferry w ostatnich latach. Bo zbyt wielu ciekawych zawodników nie ma do zaproponowania.
Biorąc pod uwagę priorytetową opcję z pozostaniem Chrisa Paula na kolejne lata, najprawdopodobniej i najrozsądniej będzie wytransferować Collisona przed następnym sezonem póki jego wartość jest duża, bo przy zdrowym Paulu i przy małej liczbie minut może się okazać, że wtedy będzie za póżno na otrzymanie czegoś ciekawego za Darrena. Jak się mają pozostali „compadre” Paula? Jak kula u nogi jest Peja Stojakovic. To już nie ten sam zawodnik jak kilka lat temu, kontuzje wyniszczyły jego organizm, a i ostatnio nawet nadgarstek nie działa tak jak powinien. Na szczęście jego ogromny kontrakt (13mln) wygasa po sezonie 10/11 i będzie można powalczyć o coś ciekawego na rynku transferowym w połowie przyszłego sezonu. Jest Emeka Okafor, który częściej zawodzi niż gra na miarę oczekiwań. James Posey po podpisaniu lukratywnego kontraktu coraz rzadziej gra tak jak za czasów Celtics. Patrząc obiektywnie Paulowi przydaliby się lepsi partnerzy, a w tej chwili tylko za Collisona i Davida Westa Hornets są w stanie coś ciekawego uzyskać. Reasumując w tej drużynie nie widać zbyt dużo talentu. Oprócz świetnie spisujących się debiutantów brak jest zawodników, dzięki którym GM Hornets i Chris Paul mogą snuć plany mistrzowskie. Ta drużyna jest po prostu typowym średniakiem. Nie mają dobrej obrony (tracą średnio 102 pkt.-zajmują 21 miejsce w lidze) ani rewelacyjnego ataku (zdobywają średnio 100pkt.-17 miejsce)*. W każdym elemencie gry wymagają poprawy, są drużyną idealnie wpisującą się w schemat „średniaka” i niezależnie od tego, którą drogą podąży Jeff Bower raczej zostaną nim na najbliższe lata. Jest jedno małe „ale”, nieraz już Chris Paul udowadniał, że potrafi robić rzeczy niemożliwe, i oby tylko włodarze Hornets mu w tym pomogli sprowadzając odpowiednich „żołnierzy” do pomocy. Uwielbiam oglądać Paula w akcji, i uważam, że zasłużył na to by dostał drużynę, z którą powalczy o mistrzowski pierścień.
PS. Potraficie wymienić trzech młodych i perspektywicznych guardów grających obecnie w NBA wywodzących się z UCLA? (oprócz Darrena Collisona)
*porównując w sezonie 07/08 tracili tylko 95,6pkt. co dało im rewelacyjne 5 miejsce w lidze, zdobywali średnio 100,9pkt.- 9 miejsce w lidze.
Już w trakcie gry w NBA Rick Fox rozpoczął swoją karierę aktorską. Na swoim koncie ma występy w kilku filmach i serialach, ale do Oskara mu daleko. Sami oceńcie jak radzi sobie w roli komika: